Członkostwo PAN jest najwyższym z wyróżnień przyznawanych w polskim środowisku naukowym. Mogą go otrzymać także badacze spoza naszego kraju. W tym roku grono to powiększy się o kolejnych naukowców. Do 27 lutego można zgłaszać kandydatury wyróżniających się dorobkiem, doświadczeniem i wiedzą uczonych z całego świata.
Wybór nowych członków zagranicznych PAN ma kluczowe znaczenie dla rozwoju i umiędzynarodowienia uprawianej w Polsce nauki. Reprezentując wiodące ośrodki badawcze na świecie, wzmacniają oni współpracę naukową i dialog pomiędzy środowiskami badawczymi w kraju i za granicą.
Członkowie zagraniczni wnoszą do Polskiej Akademii Nauk nie tylko wybitną wiedzę naukową, ale także odmienne doświadczenia, a zatem coś, co jest dziś niezbędne dla rozwoju współczesnej, coraz bardziej umiędzynarodowionej nauki. Dzięki ich zaangażowaniu możliwe jest skuteczniejsze rozwijanie badań naukowych oraz wzmacnianie obecności polskich naukowców w globalnym obiegu naukowym – mówi prof. Marek Konarzewski, prezes PAN.
Zgodnie z ustawą o Polskiej Akademii Nauk, członek zagraniczny PAN nie musi posiadać obywatelstwa polskiego, powinien natomiast na stałe zamieszkiwać za granicą i być zatrudniony w zagranicznej jednostce naukowej. Obecnie grono to liczy 133 naukowców. Wśród nich są m.in. prof. Roger Penrose, prof. Krzysztof Matyjaszewski, prof. Witold Pedrycz, prof. Maciej Lewenstein, prof. Jean-Marie Lehn czy prof. Vijay P. Singh.
W tym roku dołączą do nich kolejni badacze. Rozpoczął się właśnie proces wyboru nowych członków zagranicznych PAN. Kandydatów mogą zgłaszać m.in. członkowie Akademii, rady naukowe instytutów oraz senaty uczelni posiadających uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego, a także osoby o uznanym dorobku i autorytecie naukowym.
Zgłoszenia przyjmowane są w formie elektronicznej lub papierowej. Termin ich składania upływa 27 lutego o godzinie 15:00. Szczegółowe informacje dotyczące procedury wyborczej oraz zasad zgłaszania kandydatur dostępne są na stronie internetowej Polskiej Akademii Nauk.
MK, źródło: PAN
Domyślam się, że Akademia chciałaby, aby ci członkowie zagraniczni uczestniczyli w życiu PAN, aby aktywnie byli włączeni w prace i zadania Akademii. Żeby to osiągnąć, konieczna jest dobra, efektywna komunikacja z tymi członkami.
Czy więc system PAN i cała korespondencja działają w języku angielskim? Ciekawy jestem, bo wątpię, aby wymienieni w artykule powyżej Roger Penrose, Jean-Marie Lehn czy Vijay P. Singh mówili po polsku.
@ Marcin Przewloka,
Panie Marcinie,
W przypadku wyborów akademików zagranicznych w narodowych akademiach nauk, to najczęściej poszukuje się kandydatów, którzy utrzymują żywe kontakty z nauką i kulturą polską, a zarazem posiadają wybitny dorobek badawczy. Ci akademicy zagraniczni na ogół nie uczestniczą aktywnie w życiu wewnętrznym narodowych akademii nauk. Natomiast językiem komunikacji w nauce jest język angielski. Nie dostrzegam tutaj jakiegokolwiek problemu.
@Maciek
Zapewniam, iż zdaje sobie sprawę z tego, że "językiem komunikacji w nauce jest język angielski".
:-)
Zastanawiam się tylko, co ci międzynarodowi naukowcy mają ze swojego członkostwa w akademii i odwrotnie. Bo wygląda mi to trochę na takie papierowe członkostwo, które w istocie nic nie znaczy, dla nikogo (no, poza dobrym samopoczuciem...).
@ Marcin Przewloka,
To złożone zagadnienie. Po pierwsze członkostwo w narodowych akademiach nauk jest obok Nagrody Nobla najwyższym wyróżnieniem w międzynarodowym środowisku akademickim i naukowym. Po drugie akademicy zagraniczny nolens volens są ambasadorami nauki danego kraju poza granicami. Po trzecie akademicy zagraniczni wnoszą wiedzę i doświadczenie z zakresu organizacji nauki, którą zdobyli na przestrzeni lat w swoich ojczyznach.
@Maciek
A no właśnie: "akademicy zagraniczni wnoszą wiedzę i doświadczenie z zakresu organizacji nauki, którą zdobyli na przestrzeni lat w swoich ojczyznach". Oto mi chodzi.
Oni mogą mieć wiedze, zwykle ją posiadają i pewnie mogliby ją wnieść, ale jak mają to zrobić, skoro – jak sam Pan napisał – "na ogół nie uczestniczą aktywnie w życiu wewnętrznym narodowych akademii nauk."
Czyli wszystko pozostaje na poziomie kurtuazji i dyplomu na ścianie?
@ Marcin Przewloka,
Czyli wszystko pozostaje na poziomie kurtuazji i dyplomu na ścianie?
Akademicy zagraniczni utrzymują kontakty z akademikami krajowymi. Trwa wymiana wiedzy i doświadczeń np. podczas międzynarodowych, krajowych kongresów, konferencji naukowych itp. Natomiast rzadko uczestniczą aktywnie w zmianach organizacyjnych Akademii Nauk, choć zabierają głos np. w 2024 r. ładnie punktował ówczesny projekt zmian w Akademii pan prof. Alexander Wlodawer z USA, który jest członkiem zagranicznym PAN. Nie twierdzę, że wiem już wszystko, pomimo że fascynuje się narodowymi akademiami nauk od 25 lat. Wiedzę zdobywamy przez całe życie, a i tak pozostaną jakieś deficyty.
@Maciek
Chodzi mi o to, że jeśli już przyjmuje się nowych członków do PAN, a przyjmuje się ich zapewne dlatego, że Akademia uważa, iż są to dobrzy naukowcy, doświadczeni organizatorzy nauki i osoby ze znaczącym dorobkiem, to warto by było pozwolić im mówić. Pozwolić im mówić i ich posłuchać. Ale oni nie będą mówić po polsku, więc jeśli PAN ceni sobie zdanie tych osób, powinna prowadzić swoje aktywności po angielsku, aby wszyscy członkowie akademii mogli w tym przedsięwzięciu aktywnie uczestniczyć. Żeby mogli poczuć sie zaproszeni i rownorzędni. Tylko tyle chciałem powiedzieć.
@ Marcin Przewloka,
Przepraszam za drobny błąd w moim poście powyżej, gdyż napisałem, którzy utrzymują żywe kontakty z nauką i kulturą polską, a powinno być z nauką i kulturą danego kraju.
Nawet gdyby nie mówili po polsku a nasi członkowie po angielsku, to należy pochylić się nad naszymi członkami którzy będą wybierać członków zagranicznych. Duża część z członków, od dekad, sama z siebie nie wydała publikacji, jak można zobaczyć po dorobku członków. Z moich obserwacji i wypowiedzi członków PAN widzę, że też nie są na bieżąco z co się dzieje w świecie nauki w ich dyscyplinach. Czy na pewno to będzie wybór najlepszych, czy jak często, do tej pory było, coś za coś, ja będę promować i popierać ciebie, a ty mnie?.
No, to teraz PANstwo będzie jeszcze bardziej szanowne. Choć raczej nie szanowane.