Utworzenie nowego instrumentu wspierającego długoterminowe, wspólne programy badawcze realizowane przez paneuropejskie sieci laboratoriów – to polsko-francuska propozycja do nowego Programu Ramowego UE. Finansowanie byłoby przyznawane nawet na 10 lat.
Około 175 mld euro, czyli prawie dwukrotnie więcej niż obecnie ma wynosić budżet kolejnego Programu Ramowego UE (FP10). Będzie to główne źródło finansowania badań i innowacji w Unii Europejskiej w latach 2028–2034. W nowym Horyzoncie, oprócz dobrze już znanych konkursów, mają pojawić się też nowości. Niewykluczone, że jedną z nich będzie European Excellence Initiative. Dyskutowano o niej w ubiegłym tygodniu w Brukseli podczas spotkania zorganizowanego przez Stałe Przedstawicielstwa Polski i Francji przy UE we współpracy z Biurem Promocji Nauki PolSCA PAN. Koncepcja zakłada stworzenie w przyszłym FP10 mechanizmu wspierającego ponadnarodowe sieci badawcze o odpowiedniej skali, autonomii naukowej i długiej perspektywie finansowania.
Instrument miałby wypełnić lukę pomiędzy grantami dla indywidualnych naukowców, krótkoterminowymi projektami konsorcyjnymi oraz partnerstwami podporządkowanymi z góry określonym priorytetom politycznym – ujawnia dr Tomasz Poprawka, dyrektor PolSCA PAN.
Odwołuje się przy tym do raportu Mario Draghiego z 2024 roku, gdzie wprost wskazano potrzebę uruchomienia programu „ERC for Institutions” (ERC-I). Miałby on wzmacniać wybrane jednostki badawcze i doprowadzać część z nich do światowej czołówki. Autor raportu proponował finansowanie konkretnych jednostek – centrów, laboratoriów lub departamentów – skupiających wybitnych naukowców i prowadzących badania frontier research.
Polsko-francuska propozycja zachowuje logikę długoterminowego wzmacniania doskonałości, ale nadaje jej wymiar paneuropejski i kolaboracyjny: beneficjentem miałaby być transnarodowa sieć laboratoriów realizująca wspólny program badawczy. To przesuwa koncepcję z poziomu „doskonałej instytucji” w stronę „europejskiego ekosystemu doskonałości” – precyzuje Poprawka.
Uczestnicy ubiegłotygodniowego spotkania (w sumie około 150 osób, z polskiej strony m.in. dr hab. Aleksandra Pękowska – szefowa Centrum Dioscuri Biologii Chromatyny i Epigenomiki w Instytucie Nenckiego PAN; Michał Goszczyński – dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego) zgodzili się, że na poziomie unijnym brakuje w tej chwili odrębnego instrumentu służącego długofalowemu rozwojowi wspólnych programów badawczych prowadzonych przez wysokiej klasy zespoły i instytucje ponad granicami państw.
W nadchodzącej perspektywie finansowej Komisja Europejska planuje przejście od bardzo popularnego do niedawna formatu spójności do konkurencyjności. O ile sama idea jest słuszna i ma na celu powrót do Europy jako globalnego gracza, o tyle warto jednocześnie zadbać o to, żeby nie zdławić dotychczasowego systemu – przestrzega prof. Krzysztof Pyrć, prezes FNP, inny z uczestników spotkania.
Promować najlepszych, budować środowiska
Niewątpliwą perłą w koronie Horyzontu jest European Research Council (ERC), która promuje i wspiera doskonałość naukową. O granty ERC mogą się ubiegać zarówno młodzi naukowcy, jak i badacze na dalszych etapach kariery. Na pięcioletnie projekty dostają 1,5 mln euro (Starting), 2 mln euro (Consolidator), 2,5 mln euro (Advanced), a nawet 10 mln euro (Synergy, 6 lat). Od 2007 roku rozdano już 19 tys. grantów.
Jak przyznaje prof. Pyrć, brakuje jednak instrumentu, który pozwalałby nie tylko promować najlepszych, ale również budować środowiska, w których mogliby oni efektywnie funkcjonować, biorąc pod swoje skrzydła młode talenty. Polsko-francuska propozycja ma być właśnie odpowiedzią na tę potrzebę. Jej pomysłodawcy wskazują, że dzięki niej nie tylko zwiększy się atrakcyjność Europy, ale również zostanie stworzony ekosystem, z którego wyrastać mają nowe talenty.
Jedną z inspiracji jest francuski program Laboratoires d’Excellence (LabEx) uruchomiony w 2010 roku.
Wybrane w silnie konkurencyjnym procesie jednostki i programy otrzymują finansowanie wieloletnie, zwykle na 8–10 lat, na podstawie oceny międzynarodowych paneli ekspertów. Ocena obejmuje jakość naukową, wizję strategiczną, strukturę zarządzania i potencjalny wpływ. Finansowanie LabEx może być wykorzystywane m.in. na rozwój wspólnych programów badawczych, aparaturę, zatrudnianie doktorantów i post-doków, mobilność oraz wymianę naukową – informuje Tomasz Poprawka.
Polskim badaczom znacznie bliższe mogą być Centra Doskonałości Dioscuri oraz Międzynarodowe Agendy Badawcze. Te pierwsze to inicjatywa Towarzystwa Maxa Plancka, umożliwiająca uczonym prowadzenie badań na najwyższym światowym poziomie w jednostkach zlokalizowanych w Europie Środkowej i Wschodniej. Polska była pierwszym krajem, w którym uruchomiono to przedsięwzięcie. Do tej pory powstało osiem takich centrów. Działają m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej, w instytutach PAN. Każda jednostka otrzymuje równowartość 300 tys. euro rocznie przez 5 lat (z możliwością jednokrotnego przedłużenia o kolejnych 5 lat). Łączna kwota jest zatem porównywalna z prestiżowym grantem ERC. Gwarancją doskonałości naukowej jest m.in. ocena wniosków w systemie peer-review dokonywana przez międzynarodowy zespół ekspertów.
Z kolei MAB-y pozwalają na uruchomienie lub rozwój w Polsce wyspecjalizowanych, wiodących w skali światowej zespołów i organizacji badawczych, w których możliwe będzie osiągnięcie doskonałości naukowej i międzynarodowej konkurencyjności badań. W dotychczasowych naborach FNP przyznała środki 18 projektom w łącznej kwocie ponad 550 mln zł. Każdy otrzymał finansowanie w wysokości 30 mln zł. MAB-y utworzono m.in. w Instytucie Nenckiego, Politechnice Warszawskiej, Instytucie Chemii Fizycznej PAN czy Instytucie Fizyki PAN.
Już nie wyspy, lecz archipelagi
Nowa inicjatywa nieco przypominałaby te programy, tyle że nie w wersji skoncentrowanej w jednej jednostce, lecz rozproszonej po całej Europie. Punkt ciężkości zostałby przeniesiony z pojedynczego centrum badawczego na transnarodowy ekosystem, zbliżony w praktyce do modelu „wirtualnego instytutu”.
Celem byłoby już nie tworzenie pojedynczych wysp, lecz całych archipelagów, dzięki którym nie tylko moglibyśmy zatrzymać najlepszych w Europie, ale i przyciągnąć osoby spoza kontynentu – obrazowo opisuje prof. Krzysztof Pyrć.
Prezes FNP dodaje, że będzie to możliwe tylko wtedy, gdy naukowcom zostanie zapewniona stabilizacja na dłuższy okres. Trzy- czy pięcioletni grant nie sprawdzi się w przypadku kogoś spoza Europy, kto właśnie ma zadecydować o swojej dalszej karierze. Gwarancja finansowania przez dekadę mogłaby być już atrakcyjną zachętą.
Jednym z filarów tworzonego instrumentu, obok m.in. dużej skali i międzynarodowej współpracy, ma być podejście oddolne (bottom-up). Prof. Pyrć wyjaśnia to, sięgając po antonim.
W podejściu odgórnym to państwo lub instytucje europejskie wymyślają, co jest potrzebne. Ogłasza się konkursy, które odpowiadają na konkretne zapotrzebowanie społeczeństwa czy biznesu. To się bardzo dobrze sprawdza w badaniach aplikacyjnych. Niedawno jako Rada Przyszłości przy Premierze RP wydaliśmy rekomendację, by właśnie w projektach aplikacyjnych postawić na dziedziny, w których mamy zarówno potencjał naukowy, jak i komercyjny. Problem pojawia się, kiedy mówimy o tym, czego będziemy potrzebowali za 10 lat. Przechodzimy wtedy na poziom nauki podstawowej, eksploracyjnej. I tutaj sami naukowcy, poprzez swoje doświadczenie, wiedzę i ogląd sytuacji mają za zadanie zaproponować tematykę badań, która jest przyszłościowa. To jest właśnie podejście oddolne. Chcąc już dziś decydować o tym, gdzie za dekadę będzie Europa, musimy kierować się merytorycznymi względami, a nie obecnymi potrzebami – tłumaczy szef FNP.
Polska przy stole
European Excellence Initiative co do ogólnego zarysu została uzgodniona na poziomie ministerstw obu krajów (w Polsce pilotuje ją Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego). Na spotkaniach warsztatowych, takie jak to w ubiegłym tygodniu w Brukseli, konsultowane są szczegóły. Tym niemniej pewności, czy nowy instrument zostanie włączony do FP10, nie ma.
Pamiętajmy, że Europa to złożony organizm i nie brakuje głosów przeciwnych tej inicjatywie. Już na tym etapie spór ogniskuje się wokół tego, co jest potrzebne, żeby Europa za dekadę nie została w ogonie. W związku z tym na pewno czekają nas długie dyskusje i wypracowywanie zasad, które zadowolą również mniejsze kraje. Do optymizmu jeszcze daleko – zastrzega prof. Pyrć.
Co ciekawe, niemal równolegle, również Niemcy przedstawiły podobną propozycję. U nich w pilotażowej edycji przewidziane jest sfinansowanie 20 sieci laboratoriów kwotą do 20 mln euro rocznie przez siedem lat. Budżet całego programu wyniósłby zatem 2,8 mld euro. W przypadku „naszej” inicjatywy o konkretnych kwotach jeszcze się nie mówi. Według założeń w konkursach brałyby udział sieci laboratoriów lub zespołów (z co najmniej 3 państw), które przedstawią wspólny, spójny i ambitny program badawczy. Oceny wniosku dokonywałyby międzynarodowe panele.
Więcej z pewnością będzie wiadomo po kolejnym spotkaniu, które wstępnie zaplanowano na listopad w Warszawie. W zaangażowaniu Polski w tworzenie nowego instrumentu prof. Pyrć dostrzega ważny sygnał.
Siedzimy przy stole, przy którym zapadają decyzje i możemy reprezentować nie tylko siebie, ale też kraje naszego regionu. W tym widzę dużą wartość tej polsko-francuskiej inicjatywy. Wychodząc z nią, pokazaliśmy, że jesteśmy istotnym graczem, gotowym wspólnie z innymi ustalać zasady gry dla całej Europy – podsumowuje szef Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.
Mariusz Karwowski