Większe ulgi podatkowe na wsparcie badań naukowych, możliwość zawieszenia studiów doktoranckich na czas choroby, zapewnienie ciągłości praw doktorantom po złożeniu przez nich rozprawy, koniec z dublowaniem danych w POL-on – między innymi takie propozycje w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego zgłoszono w akcji mającej na celu deregulację uciążliwych przepisów.
Zbyt skomplikowane przepisy, nadmierna biurokracja i niejasne regulacje spowalniają rozwój gospodarczy i utrudniają życie milionom Polaków. Od kilku tygodni przedsiębiorcy i eksperci zaangażowani w inicjatywę „SprawdzaMy” pracują nad identyfikowaniem i upraszczaniem najbardziej uciążliwych przepisów. Zgłoszone i opracowane propozycje publikowane są w serwisie sprawdzaMY.com, gdzie można na nie głosować. Najlepsze zostaną przedłożone w formie gotowych propozycji do zmian legislacyjnych.
Wśród pomysłów nie brakuje tych dotyczących obszaru nauki i szkolnictwa wyższego. Jak na razie najwięcej głosów zebrała propozycja rozszerzenia zakresu ulg podatkowych dla darczyńców wspierających naukę i badania. Dzięki temu, wskazują autorzy tego rozwiązania, prywatni inwestorzy będą mieli większą motywację do przekazywania środków instytucjom naukowym, co pozwoli znacząco zwiększyć skalę innowacyjnych projektów w Polsce. Dostępne obecnie ulgi ograniczają zachętę do finansowania nauki. Niemożliwe jest także przekazywanie 1,5% podatku na podmioty szkolnictwa wyższego. Dlatego proponuje się rozszerzenie zakresu podmiotowego organizacji pożytku publicznego o podmioty, w których prowadzona jest działalność naukowa. Mechanizm przekazywania 1,5% podatku PIT ma umożliwić szybkie i elastyczne finansowanie kluczowych projektów badawczych, a jasne reguły odliczeń podatkowych zapewnić przejrzystość przepływów finansowych i lepsze dopasowanie badań do realnych potrzeb rynku.
Inna z propozycji dotyczy wprowadzenia możliwości zawieszenia studiów doktoranckich na czas choroby i zapewnienia świadczenia podobnego do zasiłku chorobowego. W tej chwili w ustawie przewidziano tylko jeden przypadek zawieszenia kształcenia doktoranta – w związku z rodzicielstwem. W praktyce oznacza to, że doktoranci, którzy z powodów zdrowotnych lub życiowych nie są w stanie czasowo realizować programu kształcenia, pozbawieni są ustawowego prawa do przerwy w kształceniu. W wielu przypadkach prowadzi to do rezygnacji z prac nad rozprawą doktorską lub skreślenia z listy doktorantów. Sugerowane zmiany mają pozwolić nie tylko na zawieszenie kształcenia w przypadku choroby, ale także na fakultatywne przerwy z innych powodów określonych w regulaminie szkoły doktorskiej.
Doktoranci chcą także rozwiązania problemu związanego z tym, że po złożeniu rozprawy tracą formalny status – nie są już studentami, ani jeszcze doktorami. W efekcie wypadają z systemu: tracą legitymację, stypendium, dostęp do biblioteki i projektów. Wynika to z rozdzielenia procesu kształcenia doktoranckiego od procedury nadania stopnia doktora. Szczególnie dotyka to cudzoziemców, którzy po zakończeniu kształcenia nie mogą legalnie pozostać w Polsce na czas postępowania awansowego. Proponowana zmiana ma wyeliminować lukę prawną, w której znajdują się absolwenci szkół doktorskich i zapewnić ciągłość praw doktoranta w okresie przejściowym.
Autorzy kolejnej inicjatywy chcą równego wsparcia dla wszystkich studentów ze szczególnymi potrzebami. Obowiązujący algorytm podziału dotacji podmiotowej na zadania związane z zapewnieniem pełnego dostępu do kształcenia uwzględnia jedynie liczbę studentów z niepełnosprawnościami z potwierdzonym orzeczeniem. Tymczasem, jak wskazano, uczelnie muszą wspierać osoby ze szczególnymi potrzebami – także te, które nie posiadają orzeczenia. Dotyczy to m.in. studentów z zaburzeniami psychicznymi, neuroróżnorodnością, przewlekłymi chorobami czy czasową niezdolnością do nauki. Brak odpowiedniego ujęcia tych osób w algorytmie finansowania prowadzi do nieadekwatnego rozdziału środków, niedoszacowania rzeczywistych kosztów działań wspierających na uczelniach, różnego zakresu wsparcia oferowanego przez uczelnie, pogłębienia nierówności w dostępie do kształcenia. Dlatego system finansowania, podkreślają autorzy, powinien być oparty na realnych potrzebach, nie dokumentach, zaś wsparcie powinno zależeć od człowieka, nie od rubryki.
„Mniej sprawozdań, więcej nauki” – to następna kwestia do uregulowania. Chodzi o to, że uczelnie i instytuty muszą raportować dane do systemu POL-on, choć wiele z nich przekazują już gdzie indziej, m.in. kompetencje osób prowadzących zajęcia dydaktyczne, które nie są zatrudnione na etacie; niedookreślone inwestycje, bez względu na podmiot realizujący i źródło finansowania; dane wrażliwe zagranicznych promotorów i recenzentów prac dyplomowych; średnie ważone kosztów kształcenia ponoszonych przez studentów. Powoduje to dodatkowy nakład czasu i pracy administracyjnej. Autorzy zgłoszonej propozycji chcą to uprościć: raz zgłoszone dane nie muszą być raportowane ponownie.
Jak podaje strona SprawdzaMY do tej pory stronie rządowej przekazano już 343 propozycje rozwiązań do deregulacji. Prawie 3/4 z nich zostało już zaakceptowanych bądź jest na etapie analizy.
MK, źródło: sprawdzamy.com
nic sie nie zmieni, nic a nic, dlatego trzeba zachecac mlodych, zdolnych do stalej emigracji z kraju, aby nie przeszkadzac politykom w rozkradaniu podatnikow, Polska skonczy jak Bulgaria czy Litwa bez ludnosci, dzietnosci i przyszlosci. Ale nikogo to nie interesuje ani obchodzi. Zlikwidowanie profesury belwederskiej to bardzo dobry pomysl
Nic o likwidacji habilitacji i belwederskich profesur, naprawdę??? Polski cyrk naukowy gnije, a oni go chcą pudrować.
Piszą to miernoty, którym nawet przy ułatwionych ścieżkach awansu trudno uzyskać stopień lub tytuł.
Dokładnie, to byłaby najlepsza deregulacja i uproszczenie systemu! Do tego wielka oszczędność czasu, pracy i środków.