Profesor uniwersytetu znalazł się na ósmym miejscu w zestawieniu zawodów cieszących się największym poważaniem polskiego społeczeństwa. To spadek o dwie pozycje w stosunku do ubiegłorocznego rankingu i o trzy w porównaniu z zestawieniem sprzed dwóch lat. Wyniki najnowszego badania zaprezentowała agencja SW Research.
Polacy wystawili ocenę przedstawicielom różnych profesji już po raz piąty. W tym roku analizie poddano 51 kategorii zawodowych, co oznacza, że w zestawieniu znalazło się aż 12 debiutantów. Podstawą do stworzenia rankingu była odpowiedź na pytanie „Jakim poważaniem darzysz osoby o poniższym zawodzie/funkcji” udzielona na 5-punktowej skali: od oceny „bardzo małym” do „bardzo dużym”. Następnie dla każdej profesji zsumowano odsetki wskazań dla „raczej dużym” i „bardzo dużym”. W ten sposób uszeregowano zawody w ranking, zaczynając od kategorii o najwyższym wyniku. Każdy z zawodów prezentowany był respondentom zarówno w formie męskiej, jak i żeńskiej.
Od momentu, kiedy zainicjowano tworzenie takiego zestawienia, niekwestionowanymi liderami pozostają strażacy, cieszący się poważaniem 83% obywateli. Podobnie jest z drugim miejscem – to od 5 lat zajmują ratownicy medyczni (81,5%). Podium zamykają debiutujący w rankingu – piloci samolotów pasażerskich (81%).
Ta trójka zawodów zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych, czego dowodem jest średnia różnica w poziomie społecznego poważania między ścisłą czołówką a dwiema kolejnymi specjalizacjami – wynosi ona aż 8 punktów procentowych: pielęgniarki poważa 73,2% respondentów, a lekarzy – 72,8%.
Dopiero na 8 miejscu sklasyfikowano profesora uczelni. Zawód ten otrzymał 64,2% wskazań. W przypadku akademików widać tendencję spadkową – w latach 2021–2023 zajmowali piątą pozycję, a w ubiegłym roku spadli na szóstą (wtedy ich wynik to 68,1%). Teraz uplasowali się o kolejne dwa „oczka” niżej, ustępując strażnikom granicznym (66,4%, po raz pierwszy w rankingu) oraz farmaceutom (65,4%). Za profesorami znaleźli się z kolei górnicy (62,3%) oraz inżynierowie pracujący w fabrykach (59,7%).
Tegoroczne wyniki potwierdzają silne zakorzenienie w polskim społeczeństwie etosu służby publicznej, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa i ratownictwa. Nieprzerwana dominacja strażaków i ratowników medycznych na czołowych pozycjach oraz świetny debiut pilota samolotu pasażerskiego wskazują, że społeczne uznanie skupia się wokół zawodów niosących realną pomoc i odpowiedzialność za życie innych. Wysokie oceny tych profesji mogą być interpretowane jako wyraz zaufania obywateli do instytucji ratujących zdrowie i życie, szczególnie w kontekście współczesnych kryzysów – od pandemii po katastrofy naturalne i wypadki – komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes agencji badawczej SW Research.
Na przeciwnym biegunie znajdują się profesje najgorzej ocenione pod względem prestiżu: influencer (13,6%), youtuber (13,8%), poseł na Sejm (21,7%) oraz eurosposeł (22,2%).
MK, źródło: SW Research
Łup w dół. Przez 40 lat profesor był na pierwszym miejscu. Profesorowie politycy i w polityce zapracowali na spadek społecznego szacunku. Swoją drogą to jest n-ty sort profesorów
Tak zapracowali sobie chciwością na kasę.Sprzedając się politykom na ich usługi w zamian za stanowiska w ministerstwach jako eksperci sądach organach administracji publicznej do forsowania pomysłów polityków. Dostawali granty dotacje na badania naukowe. Po drugie wysyp uczelni prywatnych gdzie wmówiono ludziom że wykształcenie wyższe coś zmieni w życiu ludzi i to bardzo kiepskiej jakości.
III Rzeczpospolita Polska to kraj, gdzie wszystko odwrócone jest do góry nogami, jak w tym rankingu. Ci najmniej poważani z reguły są najlepiej sytuowani. Gdzie tutaj logika? Nigdy ten kraj nie będzie normalny.
Obecne doktoraty, przynajmniej w niektórych dziedzinach, są na poziomie mgr sprzed 30 lat. Habilitacje zeszmacono poniżej niegdysiejszego doktoratu. Już mało kto bawi się w pisanie monografii. Wystarczą wielonazwiskowe wydruki z papierni. A gdzie te wykłady habilitacyjne? Gdzie kolokwia w których rzeczywistości mielono kandydata sprawdzając jego "samodzielność". To była odpowiedź na apele mało zdolnych doktorów, którym stara dobra kadra rzekomo blokowała dostęp. Do tego nowe dyscypliny zahaczające o śmieszność. Nawet profesury można uzyskać z zakresu "pedagogiki zarządzania produkcją nakrętek plastikowych" o innych wymysłach postmodernizmu nie wspominając.
W punkt, szczególnie z deprecjacją stopni naukowych. O doktoracie nie wspominając, bo powoli poniżej magisterium sprzed 30 lat jest. Może nie wszędzie ale w zakresie nauk technicznych to spokojnie.
Tak jest, ja tak samo myślę.
Tak napisałem w roku 2019:
https://wojciechzielinski.blogspot.com/2019/12/praca-domowa-koncowo-roczna-2019.html
🙂
Piloci samolotow, za "niosących realną pomoc i odpowiedzialność za życie innych" - no juz bym z tym nie przesadzala... :)
Najgorzej jak profesor jest influencerem lub youtuberem
Influencer i youtuber najmniej poważani, a najlepiej opłacani.
Jak polityka wejdzie do strażaków i medyków to też ich zaufanie spadnie. Przez dwie kadencje dewaluowania stopni naukowych mamy efekty.
60% społeczeństwa nie widzi wpływu nauki na ich bieżące życie. To wszystko "samo się" i "dzięki bogu"
Wśród decydentow politycznych jeszcze gorzej.
Polacy są aż tak dobrze zorientowani? Jestem zbudowany.
strażacy na uniwersytety :)
To na którym miejscu będzie profesor politechniki?
Gdzieś pomiędzy szewcem a sprzątaczką.
Proponuję pierwsze miejsce