Spektrum naszej działalności jest bardzo szerokie i nie dotyczy tylko benefitów i spraw socjalno-bytowych, zajmujemy się też kwestiami prawnymi, jakością kształcenia, prawami studenta, dydaktyką, tworzeniem inkluzywnego środowiska. Wsparcie studentów w każdym obszarze – to jest najkrótsze określenie celu naszej aktywności – mówi w rozmowie z FA Julia Bednarska-Leśniak, przewodnicząca Parlamentu Studentów RP.
W tym roku Parlament Studentów RP świętuje swoje 30-lecie. Z przewodniczącą organizacji Julią Bednarską-Leśniak rozmawia Piotr Kieraciński.
Jak to się stało, że taka instytucja samorządowa w łonie akademii powstała?
Już ustawa o szkolnictwie wyższym z 1990 roku w sposób bardzo ogólny wskazywała na potrzebę powstania ogólnopolskiej reprezentacji studentów. W tym akcie prawnym określono ją małymi literami jako „ogólnopolskie porozumienie samorządów studenckich”, a te istniały w uczelniach wcześniej, bo zabiegało o to Niezależne Zrzeszenie Studentów, za co serdecznie dziękujemy i o czym cały czas pamiętamy. W związku ze wspomnianym zapisem ustawy zawiązało się ugrupowanie pod nazwą Ogólnopolskie Porozumienie Samorządów Studentów, ale już wielkimi literami, gdyż była to nazwa własna. W pewnym momencie z różnych względów funkcjonowały równolegle dwie organizacje, które nosiły tę nazwę. A zatem początki ogólnopolskiej reprezentacji studentów były burzliwe.
W okolicach 1995 roku, przyjmujemy datę 23 kwietnia, odbył się zjazd Ogólnopolskiego Porozumienia Samorządów Studenckich, który przerodził się w pierwszy zjazd Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej. Na pierwszego przewodniczącego został wybrany Robert Pawłowski, ale część samorządów studenckich nie zgadzała się z tym wyborem i z tą zmianą. Jakiś czas później nastąpiło zjednoczenie wszystkich samorządów, również z tym samym szefem na czele. Tak powstaliśmy i taką wersję historii przyjmujemy.
Co to znaczy, że Parlament Studentów RP zrzesza wszystkie samorządy? Czy one są obowiązkowo w parlamencie?
Jest dokładnie tak, jak pan mówi, czyli to jest taka drabinka. Wszyscy studenci danej uczelni tworzą jej samorząd studencki, który działa poprzez swoje organy, a wszystkie organy samorządów studenckich tworzą Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej.
I co to znaczy?
To znaczy, że każdy student pośrednio, a później samorząd studentów w sposób bezpośredni wpływa na to, co się dzieje w Parlamencie Studentów RP, na przykład przez głosowania. Mamy ustalone wagi głosów, zależne między innymi od liczby studentów w uczelni, ale nie tylko. Na czele Parlamentu Studentów RP stoi przewodniczący, który jest wybierany właśnie przez wszystkich przewodniczących samorządów studenckich w Polsce. I przewodniczący również proponuje głosującym skład Rady Wykonawczej, czyli organu wykonawczego. Przewodniczący samorządów studenckich wybierają też organ uchwałodawczy, czyli Radę Studentów oraz Komisję Rewizyjną, czyli organ, który kontroluje naszą działalność. Później Rada Studentów decyduje, wybiera i opiniuje osoby, które wchodzą w skład różnych organów na podstawie ustawy, czyli na przykład kandydatów studenckich do Rady Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej czy Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Powołują też Rzecznika Praw Studenta.
Także reprezentanta studentów w Polskiej Komisji Akredytacyjnej?
Nie. Do PKA na mocy ustawy PSWN wchodzi przewodniczący PSRP.
Pani jest przedstawicielką uczelni niepublicznej.
Tak, ale to nie jest pierwszy przypadek tego typu. Wcześniej był choćby Arkadiusz Doczyk, który studiował na dwóch uczelniach: na SGH i na WSB w Gdańsku, a w PSRP był afiliowany właśnie z WSB. Uczelni niepublicznych jest wiele, w związku z czym mają one około 1/4 wszystkich głosów wyborczych, więc jest dość oczywiste, że bez nas, bez głosu samorządów studenckich uczelni niepublicznych, wyborów w PSRP nie da się wygrać lub jest to bardzo trudne. I nic w tym dziwnego.
Pracami Parlamentu Studentów zarządza…
Przewodniczący, którego powołują przedstawiciele wszystkich samorządów podczas Zjazdu, który musi się odbyć co dwa lata, właśnie po to, żeby wybrać przewodniczącego i władze statutowe. Zjazd może się też zebrać w trakcie roku, ale procedury są dość wymagające i nie jest łatwo zwołać takie dodatkowe zgromadzenie. W ciągu ostatnich kilku lat zjazd nie obradował poza trybem wyborczym, nie było takich potrzeb. W ciągu roku przynajmniej dziesięć razy obraduje Rada Studentów oraz stale obradują komisje branżowe.
Waszą działalność reguluje ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz własny statut PSRP. Jakie są role obu tych dokumentów?
Te dwa dokumenty dotyczą zupełnie innych spraw. Ustawa wskazuje, że Parlament Studentów RP istnieje i pełni określone funkcje, reguluje kwestie związane z powołaniami przedstawicieli studentów do różnych innych instytucji i jednostek. Określa też różne obowiązki związane ze sprawozdawczością, z poddawaniem się audytowi finansowemu, czyli badaniu biegłego rewidenta. Ustawa określa takie kwestie formalne, administracyjne. A statut reguluje nasz ustrój wewnętrzny. Doprecyzowuje pewne niedopowiedzenia w ustawie. Na przykład w ustawie mamy napisane, że nasi przedstawiciele są członkami Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ale to statut PSRP precyzuje, jak się takie osoby wybiera, kto to może być, na jaki czas i tak dalej. Nasz statut za każdym razem po jakiejkolwiek zmianie musi zaakceptować minister nauki. Zatem nie jest tak, że my sobie sami wszystko dowolnie stanowimy. Zmiana statutu jest bardzo trudna, bo nie dość, że musi się zebrać Zjazd, to musi być przeprowadzona cała procedura zmiany statutu, a w końcu musimy czekać na zatwierdzenie statutu przez ministra. Dodam jeszcze, że zmiany nie są dowolne. Liczymy się z realiami prawnymi i prowadzimy dialog z pracownikami administracji cywilnej. Ostatnia zmiana statutu miała miejsce pewnie ponad pięć lat temu. Kolejna może być niezbędna po zmianie ustawy PSWN, jeśli na przykład w końcu ukonstytuuje się Rzecznik Praw Studenta jako instytucja wpisana do ustawy.
Czyli to już nie pani będzie procedowała te zmiany?
Mam nadzieję, że ja.
To znaczy, że pani jest optymistką co do terminu przedstawienia projektu tej ustawy i wejścia jej w życie.
Wierzę, że to wszystko stanie się w 2026 roku.
Jakie są najważniejsze osiągnięcia Parlamentu Studentów w ciągu 30 lat? O jakie sprawy musieliście walczyć, z jakimi problemami się borykaliście?
Podsumowaliśmy to podczas jubileuszu 30-lecia. Będę omawiała to chronologicznie. Zaczynając od tego początku, w 1995 roku bardzo dużo było działań Parlamentu związanych z tak prozaicznymi potrzebami studentów, że dziś aż trudno uwierzyć, że kiedyś trzeba było o to walczyć. To były kwestie składek ZUS dla studentów na umowach zlecenia, to były kwestie systemu stypendialnego, który zresztą zajmuje nas do tej pory. To były kwestie związane z kredytami i pożyczkami studenckimi, kwestie podatkowe, bowiem Parlament Studentów RP działał na przykład w kwestii stawki VAT na książki, bo wtedy kupowanie książek, podręczników było niezbędne, ale kosztowne.
Ważne dla nas było rozpoczęcie współpracy międzynarodowej, czy to z uniami studentów poszczególnych państw, np. niemiecką, od której sporo się nauczyliśmy, czy też z międzynarodowymi organizacjami studenckimi. Kolejna sprawa to utworzenie Narodowego Funduszu Stypendialnego. Była też kwestia utrzymania bezpłatności studiów oraz włączenia studentów uczelni niepublicznych do grona beneficjentów państwowych stypendiów studenckich. Zorganizowano protest – była taka organizacja MONSSUN, grupująca uczelnie publiczne, obecnie to jest Forum Uczelni Niepublicznych. Zakończył się on sukcesem, jak wiadomo.
Udało się nam też zagwarantować studentom realny udział w organach uczelni, choćby w senacie czy ówcześnie radach wydziałów, bo kiedyś tego nie było w ogóle. Studenci walczyli nie tylko o swoje sprawy bytowe czy reprezentacji w gremiach akademickich, ale także o wzrost nakładów na szkolnictwo wyższe do poziomu 2% PKB i corocznego uwzględniania inflacji przy planowaniu budżetu dla szkolnictwa wyższego. Wiemy, że to akurat się nie udało i temat wciąż powraca. Był jeszcze drugi bardzo głośny protest o charakterze ogólnopolskim, gdy wyrażaliśmy sprzeciw wobec podwyżek cen biletów w publicznym transporcie zbiorowym. Państwo chciało nam odebrać ustawowe zniżki.
Walczyliśmy też o sprawy ważne wewnętrznie dla samorządów studenckich i w końcu pojawiła się wiążąca interpretacja ministerstwa, która dotyczyła artykułu 202 ustawy o szkolnictwie wyższym, dotycząca zapewnienia przez uczelnię niezbędnych środków na funkcjonowanie organów samorządu studenckiego. Wcześniej była to sprawa całkowicie uznaniowa. Niektóre uczelnie stosowały wykładnię, że jest to tylko budżet, a inne uznawały, tak jak jest dziś, że mamy jakieś pomieszczenie biurowe wyposażone w odpowiedni sprzęt, łącza internetowe itd. Na pewno ważne było powołanie w 2004 roku Rzecznika Praw Studenta. Wiele osób stawało zupełnie bezradnych wobec naruszania ich praw przez uczelnie. Studenci zostali włączeni do prac Państwowej Komisji Akredytacyjnej, powstała konferencja ekspertów studenckich, studenci zaczęli brać udział w wizytacjach. Bardzo zabiegano też o nadanie PSRP osobowości prawnej, bo przez wiele lat jej nie mieliśmy. Ustawa z 2005 roku włączyła studentów do składu rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego i do Prezydium PKA. To było dla nas bardzo ważne.
Później mocno skupiono się na umowach student – uczelnia, a Parlament Studentów RP organizował zmasowane akcje wysyłania wniosków o udostępnienie informacji publicznej i zgłaszania tych umów do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Wtedy też pierwszy raz zmieniono statut w taki sposób, że kadencja przewodniczącego i w ogóle parlamentu jest dwuletnia i że kadencję można sprawować tylko raz. Wciąż powracały kwestie stypendialne i ZUS. Walczyliśmy o otwarcie albo uregulowanie zawodów prawniczych. Dopiero po ponad piętnastu latach udało się nam uzyskać osobowość prawną.
W latach 2013–14 wróciła kwestia obrony konstytucyjnej zasady bezpłatności studiów. W tym czasie po raz pierwszy zrealizowaliśmy nasz flagowy projekt, czyli konferencję ekspertów praw studenta. Pomijam ostatnie lata, w których mamy wiele sukcesów legislacyjnych, w tym np. współtworzenie obecnego kształtu ustawy czy uzależnienie progu dochodu przy stypendium socjalnym od tzw. kwoty minimalnej.
Nie wspomina pani o rosnącym udziale studentów w gronie elektorów w wyborach rektora.
Myślę, że to jest sprawa oczywista. Być może te 20% głosów to jest nawet za mało, bo przecież akademia bez studentów by nie istniała. To, że studenci mogą decydować o wyborze rektora, to nic innego, jak faktyczne pokazanie tego, że są najliczniejsi w uczelniach, że są ważną grupą interesariuszy, co uzasadnia spory wpływ na wybór władz.
Dawno już nie mieliśmy do czynienia z radykalnymi formami protestów studenckich, które pani wspominała. O czym to świadczy?
Oczywiście są cały czas sprawy, które wymagają poruszenia, tylko że zmieniliśmy sposób działania. Przez te wszystkie lata Parlament Studentów RP bardzo sprofesjonalizował swoją działalność. Z organizacji, która była, powiedzmy, dużym ogólnopolskim samorządem studenckim, który musiał zabiegać o zainteresowanie, staliśmy się po prostu instytucją, profesjonalnym przedstawicielem sektora szkolnictwa wyższego. Idąc za słowami mojego poprzednika, uważamy, że PSRP to jest instytucja, a wręcz pewien urząd, bo tak naprawdę robimy wszystko to, co inne urzędy. Wykonujemy dużo pracy administracyjnej i legislacyjnej, która jest niewidoczna.
Ale może właśnie dlatego, że tak sprofesjonalizowaliśmy swoją działalność, jesteśmy teraz traktowani przez resort szkolnictwa wyższego i przez środowisko jako podmiot, z którym trzeba się liczyć, i z którym trzeba porozmawiać; jako poważne osoby do podejmowania merytorycznych dyskusji; jako specjaliści w kwestii szeroko pojętego wsparcia studentów. Nie musimy już wychodzić na ulice, żeby uzyskać to, co jest ważne dla studentów. Możliwość organizacji strajku, a możemy robić ustawowy strajk, to jest rodzaj argumentu który sprawia, że od razu zmienia się nasza pozycja negocjacyjna. Już sama ta możliwość bywa kartą przetargową, która pozwala nam na zrealizowanie postulatów, które dotyczą studentów, bez faktycznego strajkowania. Jeżeli by były rzeczywiście takie sprawy podbramkowe, które by wymagały strajków – na przykład nowy minister powie, że studia są płatne – to oczywiście wyjdziemy na ulicę. Jednak bardziej wierzymy w dialog i merytoryczną dyskusję. I to faktycznie się od lat sprawdza. A doprowadzenie do sytuacji podbramkowych byłoby kuriozalne z obu stron.
Organizujecie konkurs na najciekawsze przedsięwzięcia studenckie…
Rzeczywiście. Pierwsze takie nagrody zostały wręczone w 2004 roku, a zatem mają ponad 20 lat, choć nie nazywały się od samego początku tak, jak obecnie – Pro Juvenes. Początkowo chyba była to Gala ProStudent. To dobra inicjatywa, żeby studenci sami wybierali najciekawsze formy działania i nagradzali osoby, które na różne sposoby sprzyjają studentom i wspierają ich aktywności. Będziemy to oczywiście konsekwentnie kontynuować.
Niedawno odbyły się protesty i strajki w sprawie akademików.
Jeżeli chodzi o akademiki i stołówki, dane statystyczne mówią coś innego niż narracja mediów powszechnych. Niemniej te kwestie są ważne i nie bagatelizujemy tego tematu, ale działamy na rzecz poprawy sytuacji w tych kwestiach na korzyść studentów. Lecz odchodząc od narracji mówiącej o tym małym wycinku wsparcia studentów, marzy mi się bardzo – i to jest też mój cel jako przewodniczącej Parlamentu Studentów, przynajmniej do końca następnego roku – żeby dokonać reformy całego systemu wsparcia socjalno-bytowego studentów.
Na razie udało się, co można zobaczyć w zarządzeniach ministra, że bodajże dwa miesiące temu powołano skład zespołu do opracowania kierunków zmian w tym zakresie. W zespole złożonym z ekspertów reprezentujących różne środowiska będziemy działać w celu przeprowadzenia tej reformy. Zobaczymy dane, które nie są dostępne publicznie, a które pozwolą nam spojrzeć na te sprawy z szerszej perspektywy i na podstawie tego zbudujemy nowe zasady pomocy materialnej i rozwiązania spraw bytowych studentów. System stypendialny ma spełniać swoją rolę, to znaczy student powinien się móc za stypendium socjalne utrzymać, tak jak było to kiedyś. Z kolei stypendium rektora czy inne sposoby motywowania studentów wybitnych, faktycznie powinny nagradzać najlepszych. Chcemy, żeby ten system tak wyglądał. To są z pozoru bardzo proste postulaty, ale bardzo ważne, bo w tej chwili tak się nie dzieje. No i chcemy nadal mieć udział w podziale tych środków w uczelniach, zgodnie z przyjętymi i wypracowanymi normami. To na pewno wpłynie z korzyścią na wsparcie socjalno-bytowe studentów. I każda osoba z dużym zapleczem wiedzy powinna być świadoma, że właśnie takie działania mają sens.
Jak uzyskać poparcie tak roszczeniowej grupy jak studenci?
Nie powiedziałabym, że roszczeniowej – po prostu wymagającej. Na pewno trzeba być uczciwym i otwartym na różne potrzeby. Trzeba rozpoznać specyfikę i odmienność potrzeb różnych grup studentów, choćby ze względu na kształcenie na różnych typach uczelni. Dzielimy studentów na dziesięć grup i określamy ich specyfikę i potrzeby, problemy, oczekiwania. Grupy te nazywa się komisjami branżowymi i są wśród nich: Forum Uczelni Artystycznych, Forum Uczelni Ekonomicznych, Forum Uczelni Niepublicznych, Forum Uczelni Technicznych, Forum Uniwersytetów Polskich, Forum Akademii Nauk Stosowanych, Komisja Uczelni Mundurowych, Komisja Wyższego Szkolnictwa Medycznego, Komisja Uczelni Wychowania Fizycznego i Forum Uczelni Przyrodniczych. Komisje branżowe w sposób kompleksowy odpowiadają na specyficzne potrzeby studentów różnych dyscyplin i typów uczelni. Inną sytuację mają studenci uczelni medycznych, inną uniwersytetów klasycznych, a jeszcze inną uczelni niepublicznych. Zatem kierujemy ofertę do wszystkich grup. Natomiast nie sądzę, żeby słowo „roszczeniowy” trafnie oddawało postawy studentów. Dostrzegając ogromne zróżnicowanie środowiska, rozumiemy, jak bardzo trudno jest odpowiedzieć na potrzeby wszystkich. Ale od tego jesteśmy i staramy się, by zapewnić partycypację całego środowiska studenckiego w pracach PSRP. Bo tylko zapewnienie głosu każdej z grup studentów może spowodować zadowolenie całego środowiska i pełną realizację wszystkich naszych postulatów, a nie koncentrowanie się na jakimkolwiek niewielkim wycinku sektora szkolnictwa wyższego.
Można odnieść wrażenie, że walczycie jedynie o przywileje studentów, a co z obowiązkami, standardami etycznymi studentów?
Spektrum naszej działalności jest bardzo szerokie i nie dotyczy tylko benefitów i spraw socjalno-bytowych, zajmujemy się też kwestiami prawnymi, jakością kształcenia, prawami studenta, dydaktyką, tworzeniem inkluzywnego środowiska. Wsparcie studentów w każdym obszarze – to jest najkrótsze określenie celu naszej aktywności. Często jest to nie do pomyślenia, głównie ze względu na atrakcyjne przekazy mediów powszechnych dotyczących spraw konkretnych, które są „gorące” w momencie ich publikacji, ale nie są kompleksowym podejściem do zagadnienia wsparcia studentów. A takie sprawy nie stanowią całego spektrum potrzeb środowiska studenckiego. I każda zorientowana osoba, której zależy na dobru wspólnym, doskonale to rozumie.
Jakie są pani doświadczenia z pracy w PSRP? I co pani zamierza robić po Parlamencie i po studiach?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie. W działalności w PSRP nabywa się ogrom kompetencji, których nie da się nabyć nigdzie indziej. W ostatnim czasie próbowałam zaktualizować swoje CV – do tej pory zastanawiam się, w jaki sposób można ująć te wszystkie kompetencje i doświadczenia, które nabywam. Taka praca otwiera też wiele możliwości realizacji różnych ścieżek kariery. Jestem przekonana, że takich drzwi może otworzyć się jeszcze więcej, niż jest obecnie, w końcu przede mną jeszcze cały rok pracy. Grunt to wybrać bardzo mądrze, by nie zmarnować tego czasu i bagażu wiedzy na rzecz dobra wspólnego społeczności akademickiej w Polsce i w Europie. I mam nadzieję, że czytając swoją wypowiedź po latach, wybiorę najlepszą z możliwych dróg. I każdemu, kto poświęca swój czas szkolnictwu wyższemu. życzę tego samego.
Rozmawiał Piotr Kieraciński
To czy działa firma, instytucja, szkoła, rodzina, zależy w dużym stopniu od tego "czy rządzi Leon czy dzieciaki". Jak mawiał mój wspaniały nauczyciel geografii Prof. Wit Rosa. Kiedy to drugie, to znaczy, że nic dobrze działać nie może.
Pisał też o tym już dawno Janusz Korczak w bajce p.t. "Król Maciuś Pierwszy".
Polecam przeczytać i zrozumieć, że żeby mądrze decydować o innych, trzeba trochę wiedzieć i trzeba trochę umieć.
Pozwolę sobie odnieść się do całego artykułu w punktach:
1) Czy system wag w trakcie głosowania jest sensowny? Wydaje mi się, że racjonalnym jest waga 1 przy każdym głosie. Nie wygląda to demokratycznie, jeśli np. Uniwersytet Warszawski ma wagę 5 a Uniwersytet Rzeszowski wagę 3. Liczebność studentów w danej jednostce nie powinna być wyznacznikiem tego, kto ma jaką wagę - powoduje to dominację większych jednostek nad mniejszymi.
2) Stwierdzenie, że "te 20% głosów" to za mało w Uczelnianym Kolegium Elektorów brzmi mocno niepoważnie. Z całym szacunkiem, jednakże studenci często nie znają wykładowców z innych wydziałów danej jednostki akademickiej. Ponadto, to Parlamenty danych uczelni najczęściej zasiadają w takich gremiach jak UKE. Nie wszyscy będący aktywnymi uczestnikami działań samorządowych (np. z uwagi na brak czasu spowodowany nauką, innymi aktywnościami) wiedzą, co się dzieje. Ponadto, nawet jeśli studenci są członkami UKE - czy te 20% głosów to nie za duży wpływ na to, kto będzie rządził jednostką, skoro z tych 20% wiele osób (jak nie większość) "ucieknie" ze środowiska akademickiego? Dzisiaj jesteś studentem, a jutro nie musisz być doktorantem/asystentem etc. Pomijając fakt, że te 20% głosów w UKE stanowią zarówno studenci jak i doktoranci proporcjonalnie do ich liczby jest także stwierdzeniem dziwnym. Powoduje to takie patologie jak 19 elektorów studenckich i 1 elektor doktorancki. Ten doktorant czasami wie znacznie więcej niż student, choć też nie zawsze.
Najbardziej sprawiedliwym systemem głosowania jest oddanie władzy demokratycznie ludowi. Bo przecież potencjalny kandydat na rektora jak przekona do siebie studentów i doktoranta, to statystycznie - łatwiej mu będzie osiągnąć większość. Czy jest to sprawiedliwe?
3) Jeśli jest powołany rzecznik praw studenta - niemiło słucha się niekiedy stwierdzeń "pomogę przy pomocy zaprzyjaźnionej kancelarii/fundacji" - co wiąże się z wynagrodzeniem dla osoby działającej społecznie.
4) Konkurs Pro Juvenes pozostawia wiele do dyskusji... czy faktycznie wyborów dokonują studenci, czy raczej członkowie szeroko rozumianego zarządu PSRP...
5) Stwierdzenie redaktora artykułu "roszczeniowej grupy" uważam za trafne. Obserwuję ten trend od lat i przyznaję - roszczeniowość studentów "Bo to mi się należy" "Bo tak nie można się odezwać" "Bo to mi robi krzywdę" "Bo to mobbing" zaczyna być nadużywana. Są sytuacje problemowe, które powinny być rozwiązywane, ale za moment, nawet jak wykładowca będzie chciał zażartować, to student posądzi go o niestworzone rzeczy. Raczej zadałbym pytanie: gdzie podział się autorytet wykładowcy? A fora/komisje? Przepalanie kasy przez uczelnie na popijawy studenckie to jeden z aspektów, któremu warto się przyjrzeć, nie mówiąc już o budżecie państwa, który dodatkowo łoży środki na dzialanie PSRP i innych gremiów, które - w myśl założeń - są organami pozarządowymi (najczęściej stowarzyszeniami w statutach) bez działalności gospodarczej - a jednak... przewodniczący i członkowie tych gremiów wynagrodzenie dostają. Za organizację popijaw? Fantastycznie... Ten budżet zawsze można przeznaczyć na ciekawsze propozycje - np. kilka MINIATUR NCN. Nie mówię, że integrowanie środowisk jest złe - ale przepalanie kasy w ten sposób jest z pewnością nieodpowiednie.
6) Cieszę się, że redaktor zapytał o etykę studencką - wydaje mi się, że samorząd powinien o nią zadbać przede wszystkim - a nie o politykę, stołki i tylko sprawy prawno-administracyjne. Niebawem doprowadzi to do takiej sytuacji, że aby student mógł coś załatwić - będzie musiał dodatkowo przestudiował mnóstwo dokumentów, ustaw, rozporządzeń - i jeszcze może prawnika poprosić o to, aby odpowiednio mu sformułował pewne pisma. Ponadto - jeśli już nawet student powoła się na ustawę, a nie będzie mógł czegoś zrozumieć i skorzysta z komentarza do ustawy - co uzyska? "Dwugłos prawny". Mamy w tej chwili 6 komentarzy do obecnej ustawy PoSWiN. Problem jest poważny, bo zaburza interpretacje przepisów. A nie każdy też ma dostęp do platform typu LEX żeby komentarze czytać bądź wertować wyroki sądowe w pewnych sprawach. Poza tym, skąd na to znaleźć czas...
7) Podsumowanie artykułu - wydaje mi się, że "ogrom kompetencji" to stwierdzenie ogólne. Jakich konkretnie?
8) Jeszcze spojrzę na zaufanie do PSRP i postawię tezę - czy społeczność akademicka na pewno ufa waszym działaniom patrząc na wasze złożone ręce, jakbyście byli niewiadomo jakimi politykami?
Pani studentko, jak nie będziesz się uczyć to skończysz na ulicy.
Mam pytanie: jaki % studentów przyjętych na studiach uzyskuje niezbędne zaliczenia na pierwszym semestrze? Bo mam wrażenie, że student ma prawa a nie obowiązki. I nikt studentów z obowiązków nie rozlicza. Znam przypadek głodzonych pracowników naukowych którzy rekrutują się na studia po zniżki studenckie na komunikację miejską.