Upowszechnianie wyników projektów finansowanych przez NAWA powinno odbywać się w czasopismach i wydawnictwach przestrzegających wysokich standardów etycznych i naukowych, stawiających autorom wysokie wymagania i takich, które nie budzą zastrzeżeń międzynarodowych towarzystw naukowych – napisała w najnowszej uchwale Rada Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.
Rada NAWA to dziesięcioosobowe ciało kolegialne, które proponuje kierunki rozwoju agencji oraz opiniuje plany i sprawozdania z jej działalności. Na czwartkowym (27 lutego) posiedzeniu przyjęto uchwałę z rekomendacjami dotyczącymi nieetycznych praktyk publikacyjnych. Od kilku tygodni z problemem tym mierzy się polskie środowisko naukowe. Sztuczne zawyżanie dorobku naukowego to jeden aspekt, ale nie mniej istotnym jest finansowanie tego typu działań z publicznych pieniędzy. Mając na względzie kwestię wydatkowania środków publicznych, a także nie mniej istotną budowę zaufania do nauki, Rada NAWA w najnowszej uchwale zwróciła uwagę dyrektorowi agencji, dyrektorom biur odpowiedzialnych za programy dla naukowców oraz przewodniczącym zespołów oceniających, aby w procesie oceny wniosków i sprawozdań merytorycznych z realizacji projektów szczególny nacisk położyć na kwestie etyki pracy naukowej, a w szczególności – etyki praktyk publikacyjnych.
Z niepokojem obserwujemy rozwój wydawnictw i czasopism o wątpliwej reputacji, oferujących szybkie publikacje naukowe kosztem rzetelności procesu ich recenzowania. Zwracamy uwagę także na sygnały o nagannych mechanizmach kupowania współautorstwa i cytowań publikacji naukowych, co nakazuje zwrócić szczególną uwagę na rzetelną ocenę dorobku publikacyjnego, która nie może się sprowadzać się wyłącznie do wskaźników bibliometrycznych. Upowszechnianie wyników projektów finansowanych przez NAWA powinno odbywać się w czasopismach i wydawnictwach przestrzegających wysokich standardów etycznych i naukowych, stawiających autorom wysokie wymagania i takich, które nie budzą zastrzeżeń międzynarodowych towarzystw naukowych – czytamy w uchwale gremium, któremu przewodniczy dr Bartłomiej Nowak.
Rada NAWA zaapelowała o upowszechnienie Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego, przyjętego w grudniu ubiegłego roku przez Zgromadzenie Ogólne Polskiej Akademii Nauk. W preambule tego dokumentu można przeczytać:
Zachowanie wysokich standardów w nauce i sprawiedliwa ocena osiągnięć naukowych mają zasadnicze znaczenie nie tylko dla integralności nauki, ale także dla jej społecznej wiarygodności i uznania. Dbałość o wiarygodność działań naukowych i ich rezultatów oraz nieuleganie naciskom służy zaufaniu społecznemu dla ludzi nauki, których podstawowym powołaniem jest poszukiwanie wiedzy i zrozumienia, stanowiących nadrzędną wskazówkę w podejmowaniu i prowadzeniu badań naukowych.
Rada Nawa zarekomendowała dalsze prace nad uszczegółowieniem tych zasad w kodeksie etycznym NAWA, przegląd zapisów ramowych umów z beneficjentami oraz instrukcji dla ekspertów i zespołów oceniających.
Przypomnijmy, że kilka dni temu dr Wojciech Karczewski, dyrektor Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej, sygnalizował na naszych łamach przypadki nieetycznych praktyk publikacyjnych również wśród beneficjentów programów NAWA.
Jako dyrektor agencji z całą stanowczością potępiam tego typu praktyki. Dla dobra szeroko pojętego interesu społecznego oraz w trosce o wydatkowanie środków publicznych zgodnie z zasadami celowości i oszczędności, w ostatnich dniach, mając ku temu uzasadnione podstawy, podjąłem decyzję o wznowieniu postępowania w sprawie przyznania stypendium jednemu z naukowców, który na obecnym etapie sprawy wydaje się być związany z procederem paper mills – pisał dyrektor NAWA, dodając, że to pierwszy tego typu przypadek w zarządzanej przez niego agencji.
Podkreślił, że podjęto już „działania mające na celu opracowanie kodeksu etyki, uwzględniającego specyfikę działalności NAWA, zaś prace nad dodatkowymi mechanizmami, które pozwolą uchronić przed finansowaniem nieuczciwych naukowców są w toku”.
Mariusz Karwowski
Wzajemna agresja przedstawicieli i zwolenników poszczególnych dziedzin i dyscyplin niczemu nie służy a wzmaga jedynie podziały ,utrwala chaos w nauce i cenioną bylejakość w publikacjach i "dorobku"
"Z niepokojem obserwujemy rozwój wydawnictw i czasopism..." Zabawne.
W tych "dobrych" czasopismach także pojawiają się artykuły marnej jakości, ze źle zinterpretowanymi wynikami.
Ocena wydawnictwa wydaje się ucieczką od rzeczowej oceny wykonania projektu.
Trochę lenistwa, trochę lobbyingu. NAWA nie zmierza w dobrym kierunku, choć próbuje nieudolnie udawać, że to robi.
u mnie na uczelni już działa wielki brat. Tyle, że jakoś tak słabo...ostatno wezwano na dywanik osobę która w ubiegłym roku miała opublikowanych 45 prac...
tylko jak się okazało ponad 30 to były listy do redakcji, editorials, opinie...do tego miał głównie artykuły typu review i raptem 3 prace oryginalne. Najlepsze, że albo był 1 autorem albo senior i korespondencyjnym. swoją drogą to osoba znana na całym świecie w swojej branży...
Szkoda, że władze które nie mają żadnego dorobku nawet nie pofatygowały się tego zweryfikować przed rozmową... ale donosy swoje zrobiły...
Konsekwencje? Facet złożył wymownie i przyjął ofertę za granicą...
Tak więc zanim urządzimy polowanie na czarownice to niech Konkwista czyli Ci bez punktów co będą teraz tropić tych z dorobkiem trochę wrzuci na luz
Jak liczbę punktów za publikację podzieli się przez liczbę współautorów, to finansowanie takich publikacji okazuje się nieopłacalne i problem sam znika.
Dzielenie przez liczbę współautorów? Ok, ale nie w przypadku tak płaskiej skali jaką mamy teraz. Aby to miało sens, topowe czasopisma muszą mieć grubo ponad 1000 pkt.
Taka propozycja Pana prowadzi do tego co jest obecnie czyli patalogii.
Topowe czyli modne, albo te w których łatwo podejmować tematy - kompletnie odrzucam Pana tok myślenia pod siebie.
Proszę rozwiązywać problemy otwarte, które nie są rozwiązane już blisko 100 lat, a nie zajmować się łatwizną, którą Pan określa jako topowe. Topowe to też takie, które do tej pory nie były poruszane, więc łatwo w nich cokolwiek zrobić.
Proponuję przeczytać swój komentarz jeszcze raz. Bo za bardzo nie wiem o co w nim chodzi.
Rozszerzenie skali będzie prowadzić do patologii? Nie, właśnie tak spłaszczona skala jak jest teraz, przy dzieleniu przez liczbę współautorów doprowadzi do patologii.
artykuł w Nature z 10 autorami <<< artykuł dwuautorski w czasopiśmie za 70 pkt. To nie jest patologia, że premiujemy publikowanie w słabych czasopismach kosztem potencjalnie dużych odkryć?
Dokładnie tak można rozciągnąć do nieskończoności skalę, więc płacenie za dopisywanie, spółdzielni publikacyjne i wytwórnie publikacji będą miały się świetnie, to jest zachęta do działań nieetycznych, bo finansowo będzie to opłacalne.
Zakładam, że jest Pan profesorem. Więc powiem tak: w Polsce profesorów i habilitantów jest dostatek, tylko inteligencja jakaś taka niezbyt wysoka.
To, że Pan nie za bardzo wie czy nie rozumie to mnie już nie dziwi nie Pan pierwszy taki tu na tym forum jest.
Artykuł z 10 osobami w Nature, a pomysł 1 osoby.
A artykuł za 70 punktów to też pomysł 1 osoby.
Najwyraźniej i tak w tej skali punktacji co jest, to artykuł w Nature jest faworyzowany. Prawdopodobieństwo dopisania do artykułu w Nature, gdzie jest 10 współautorów jest znacznie większe niż przy tym artykule o dwóch współautorach.
Według Pana wizji tylko ci co publikują w Nature są wartościowi. No to wywalmy wszystkich pozostałych, a pewnie będzie to 95% pozostałych naukowców słabych czy średnich. Ciekawe ilu takich jest w Polsce. Pana myślenie nie wydaje mi się realne ani naukowe. Zresztą w Nature są wyniki badań uzyskane metodami już znanymi, więc można się pokusić na stwierdzenie, że również technicy mogą tam publikować.
"Artykuł z 10 osobami w Nature, a pomysł 1 osoby.
A artykuł za 70 punktów to też pomysł 1 osoby."
Tak! Jedna osoba wymyśliła badania od A do Z. Przecież zawsze tak jest! Jedna osoba od początku wiedziała jakie wątpliwości się pojawią i jakie badania przeprowadzone jakimi metodami pozwolą zweryfikować hipotezy które się pojawiły. To jest możliwe, ale raczej tylko dla badań które do Nature z definicji się nie nadają, bo ich wynik jest z grubsza znany przed rozpoczęciem pracy.
Tak, oczywiście. Pomysł jednej osoby, wykonanie pomiarów pewnie też, interpretacja wyników pewnie też jednoosobowa. I to z kilku, kilkunastu technik badawczych.
"Najwyraźniej i tak w tej skali punktacji co jest, to artykuł w Nature jest faworyzowany"
Dawno nie czytałem większego debilizmu. Artykuł w Nature jest faworyzowany w obecnej punktacji? Jakim cudem skoro na listach jest multum czasopism wycenionych 200 pkt. a o znacznie mniejszej renomie (już abstrahując od wskaźników bibliometrycznych) I to moje myślenie jest nienaukowe? Proszę się nie ośmieszać. Znacznie łatwiej jest opublikować coś w szeregu czasopism za 200 pkt, niż w notabene jednym z najlepszych czasopism świata.
"Dokładnie tak można rozciągnąć do nieskończoności skalę"
Można. Ale przy dzieleniu niestety trzeba to zrobić! Chyba, że wolimy pisać samodzielnie do polskich gazetek (np. Cement, Wapno i Beton przecież do niedawna miało 200 pkt., teraz jedynie 70), bo przecież to będzie i łatwiejsze i szybsze! Rozumiem, że jednoautorski artykuł w tym prestiżowym piśmie ma być ekwiwalentem trzech 10-osobowych publikacji w Nature lub Science? Świetny pomysł, idealnie oddający inteligencję pomysłodawcy.
"Według Pana wizji tylko ci co publikują w Nature są wartościowi. "
Nigdzie tego nie napisałem. Wskazałem raczej na idiotyczność propozycji, żeby dzielić przez liczbę współautorów, jeżeli skala ma dalej takie same progi. Proszę nie wsadzać komuś słów które nie padły do ust, to jest skrajnie nienaukowe. Wręcz przeciwnie, uważam, że nauka potrzebuje całego szeregu pracowników, i nie wszyscy z nich będą publikować w topowych czasopismach.
A i żeby napisać to wprost: Nature użyłem jako przykładu, bo jest to czasopismo o którym wszyscy słyszeli, niezależnie od reprezentowanej dziedziny.
"Prawdopodobieństwo dopisania do artykułu w Nature, gdzie jest 10 współautorów jest znacznie większe niż przy tym artykule o dwóch współautorach."
Te słowa pozwolę sobie skomentować dwoma znakami: xD.
Przeczytajmy to jeszcze raz: Prawdopodobieństwo dopisania do artykułu w Nature jest większe niż do czasopisma za 70 pkt.
Można wiedzieć skąd takie informacje? Może na podstawie własnych obserwacji?
"w Polsce profesorów i habilitantów jest dostatek, tylko inteligencja jakaś taka niezbyt wysoka."
Tak, ale mam nieodparte wrażenie, że z nas dwojga, to nie ja należę do tej niezbyt inteligentnej grupy. Bo ja widzę wprost jakie patologie wprowadzimy dzieląc przez liczbę współautorów punktację o tak spłaszczonej skali, w dodatku podatną na manipulacje przez grupy interesów i ręczne sterowanie przez Ministra.
Brawo, Panie Macieju. Dawno nie spotkałem tak gruntownej odpowiedzi.
I tak dla jednego czasopisma bo jest "najlepsze na świecie" chce Pan przyporządkować całą ewaluację.
Widzę, że Pan w lidze światowej samych najlepszych więc dla Pana uzyskanie europejskich środków finansowych to pestka, więc co się Pan tak przyjmuje systemem dystrybucji środków budżetowych na badaniach w Polsce?
Jak jest 10 współautorów i 2 współautorów, to jednak prawdopodobieństwo, że ktoś z 10 współautorów jest dopisany jest większe niż w przypadku zespołu 2 współautorów. Proszę nie zaprzeczać.
Lekarze wpadną w panikę i zaczną pisać prace indywidualnie, a to - nie daj Boże - zmusiłoby ich do pracy naukowej :D
Największe patologie systemu publikacji są w medycynie. Jak to jest, że niejeden student medycyny na 6 roku ma 8-10 publikacji na swoim koncie (współautorstwo średnio 5-6 osób). I do tego realizują „wymagający” program studiów. Hę? Patola.
A potem oszustom dajemy możliwość leczenia ludzi. To jest nowotwór służby zdrowia.
Musi politolog albo coś w tym stylu...
Synku zrób badanie samodzielnie na SOR albo na oddziale to pogadamy... To nie analizy wierszy czy wyborów gdzie przejrzysz prasę i napiszesz rozdział do monografii które nikt nie przeczyta
Badanie na SOR robione przez studenta? Raczej chyba nie. Większość tych "publikacji" to przeglądówki w MDPI.
ja to wolę niż pseudonaukę w postaci humanistyki...