Projekt oznacza w rzeczywistości przekazanie nadzoru nad instytutami w ręce członków Zgromadzenia Ogólnego, a zatem wydaje się być tożsamy z utratą przez te jednostki kontroli nad swoim planem naukowym, bytem i przyszłością, mimo że nie przewiduje się formalnego odebrania im osobowości prawnej – piszą o konsultowanej właśnie propozycji ustawy o Polskiej Akademii Nauk byli dyrektorzy instytutów.
W poniedziałek, 13 marca, władze PAN rozpoczęły krótkie i skierowane bezpośrednio do wąskiego grona, konsultacje projektu ustawy o Polskiej Akademii Nauk, przygotowanego przez komisję, w skład której weszli członkowie korporacji, przedstawiciele dyrektorów instytutów PAN oraz reprezentant Akademii Młodych Uczonych. Jednocześnie Ministerstwo Edukacji i Nauki prowadziło/prowadzi prace nad swoją wersją ustawy o PAN – minister powołał do tego specjalną komisję, która od jesieni zeszłego roku podejmowała intensywne rozmowy z przedstawicielami środowisk naukowych, związanych z Akademią, zapraszając do siebie Prezesów PAN, wybranych urzędujących i byłych dyrektorów instytutów PAN, członków korporacji, a także przedstawicieli pracowników instytutów. Dyskutowano wszelkie kwestie związane z funkcjonowaniem i Akademii, i jej instytutów, poczynając od prawnych, finansowych, a na naukowych kończąc. MEiN zapowiadało publicznie, że projekt ten zostanie ogłoszony w początkach br. Można by zatem pomyśleć, że środowisko uczonych PAN znalazło się w nadzwyczajnym położeniu – będzie mogło zapoznać się z dwoma, niejako konkurencyjnymi, wizjami przyszłości PAN, w tym jej instytutów, następnie je dogłębnie przedyskutować, a być może i wybrać dogodniejszy, to znaczy publicznie opowiedzieć się za modelem organizacji badań naukowych w Polsce bardziej adekwatnym do możliwości (wcale niemałych) ludzi polskiej nauki, a przede wszystkim do wyzwań (rosnących), przed którymi staje nasz kraj, i optować za nim. Czy tak się rzeczywiście stało?
Z historycznej perspektywy
Obecna dyskusja nad reformą Polskiej Akademii Nauk trwa już od kilku lat. Została zainicjowana przez władze PAN poprzedniej kadencji, które powołały do przygotowania projektu komisję problemową, której współautor niniejszego artykułu był jesienią 2018 roku członkiem. Doświadczenie zdobyte w tamtym czasie okazuje się dzisiaj bezcenne – pozwala lepiej zrozumieć proponowane aktualnie przepisy, gdy poznało się te realia niejako „od środka”.
Trudno jest pojąć obecną dyskusję nad reformą PAN, bez – choćby pobieżnego – wglądu w historię tej instytucji po roku 1989. Przypominamy pokrótce, że USTAWA z dnia 25 kwietnia 1997 r. o Polskiej Akademii Nauk głosiła wprawdzie, że „Placówkami naukowymi Akademii są instytuty, zakłady, centra, stacje badawcze, ogrody botaniczne oraz inne jednostki naukowe prowadzące badania naukowe lub prace badawczo-rozwojowe, zwane dalej „badaniami”” (art. 35), ale już w artykule następnym stwierdzała dobitnie: „Podstawową placówką naukową Akademii jest instytut” (art. 36. 1.) oraz dalej w konsekwencji: „Instytut posiada osobowość prawną” (art. 36. 2.). Przepisy te miały fundamentalne znaczenie dla losów polskiej nauki, biografii tworzących ją ludzi, a także dziejów naszych instytucji – instytutów PAN. Był to widomy znak uzyskania przez owe instytuty podmiotowości, która oznacza dla nas, oprócz kwestii prawnych, wolność badań naukowych oraz miejsce w ogólnie przyjętym krajowym systemie nauki, z którym wiążą się i prawa (np. do bezpośredniej subwencji podmiotowej przyznawanej instytutom bez pośredników przez MEiN lub jego odpowiednik na powszechnie aprobowanych zasadach) oraz obowiązki (przede wszystkim do nieustannego zdobywania doskonałości naukowej, a dla pozostałych naszych pracowników – zawodowej, poświadczanej poszczególnymi parametryzacjami lub ewaluacjami). Wprost mówiło się tam, że instytuty są „podstawowymi placówkami naukowymi Akademii”, to znaczy ważnymi, cennymi, co niestety Akademia z czasem zagubiła, rozrysowując swoją strukturę w taki sposób, że instytuty znajdowały się w niej na samym dole.
Bez przemian ustawowych 1997 roku nie byłby możliwy dalszy proces emancypacji instytutów, tj. w istocie rzeczywistych ludzi nauki – mówiąc dawnym językiem: ludzi mądrych, o nieposzlakowanej opinii, gotowych służyć innym. Nie doszłoby zatem do wprowadzenia – nie bez początkowych kłopotów i potknięć, ale i nie bez późniejszych niewątpliwych sukcesów, które odnosiła polska nauka również na arenie międzynarodowej– reformy kolejnej, tej z 2010 r., tzn. nie byłaby możliwa w Polsce „kultura grantowa”. Wymagała ona od nas wszystkich zmiany nastawienia do przedmiotu naszych poszukiwań, urynkawiała poniekąd nasz warsztat pracy, zmieniała nas w menadżerów nauki.
Efektem tych przemian była podwójność prawna instytutów PAN. Nie była ona i nie jest w polskim systemie prawnym nowością. Art. 3 ust. 1 ustawy z 1997 r. stanowił, że Akademia ma osobowość prawną. Zarazem art. 36 ust. 2 określał, że instytut PAN (podstawowa placówka naukowa Akademii) posiada także osobowość prawną. Przepisy przejściowe ustawy określały tryb kwalifikowania dotychczasowych placówek PAN o randze instytutów jako instytutów w rozumieniu ustawy o PAN z 1997 r., z terminem granicznym dwóch lat od wejścia w życie nowej ustawy (art. 109):
Konsekwencją wpisu danej placówki PAN do rejestru instytutów było więc uzyskanie osobowości prawnej, niezależnej od osobowości prawnej Akademii jako całości.
Przepisy art. 3 ust. 1 i art. 36 ust. 2 ww. ustawy tworzyły zatem konstrukcję tzw. podwójnej osobowości prawnej, tj. konstrukcję, w ramach której posiada ją nie tylko instytucja centralna, ale także występujące w jej strukturze jednostki organizacyjne działające samodzielnie, choć używające nazwy jednostki macierzystej. Owa podwójność była przewidziana w ustawie o PAN z 1951 roku (sic!), z czego od czasu do czasu korzystano, a jej kres, i to na całe 37 lat, położyła dopiero ustawa z roku 1960.
Duch reformy
Bez uwzględnienia tych faktów nie jest możliwe pełne zrozumienie planowanej reorganizacji badań naukowych prowadzonych obecnie w PAN, a w szczególności jej instytutach. Zmiana ta prowadzi do brzemiennych konsekwencji, aby ją skonceptualizować nie należy przerwać lektury proponowanych aktów prawnych ani na liście przewodnim Prezesa PAN, z którego wynika, że władze PAN wychodzą naprzeciw oczekiwaniom części (sporej) środowisk związanych z instytutami PAN, ani na pompatycznej, zawierającej archaizmy językowe, preambule do ustawy o PAN.
Nie poddajemy tu analizie wszystkich proponowanych przepisów, a jedynie skupiamy się na duchu reformy, kształcie proponowanych zmian organizacji badań naukowych w Polsce – nowe regulacje, które miałyby dotknąć instytuty PAN z pewnością nie pozostaną bez wpływu na ich współpracę z uczelniami, szkołami, a także podmiotami zagranicznymi. W naszym odczuciu dochodzi tu do znamiennego przesunięcia akcentu z dotychczas ujmowanego za pomocą regulacji ustawowych zagadnienia organizacji badań naukowych na zależności służbowe i kwestie hierarchiczne, które nie wahamy się nazwać zależnością władzy oraz ze sprawy instytutów (jako wspólnot ludzi nauki) na instytucję dyrektorów (element drabiny stanowisk), co nie dziwi, gdy o budowę struktury władzy chodzi. Wygląda to tak, jakby autorzy projektu ustawy o PAN byli przekonani, że wprowadzenie hierarchicznej struktury władzy w PAN wystarczy do zapewnienia naszemu krajowi wielu unikatowych osiągnięć badawczych i technologicznych innowacji. Nie podzielamy tego przeświadczenia.
List Prezesa zdaje się sugerować, że przedłożony do konsultacji projekt ustawy o PAN realizuje zgłaszany przez dużą liczbę instytutów PAN postulat powołania i ustawowego umocowania Zgromadzenia Dyrektorów instytutów PAN, które wraz z jego przewodniczącym/cą miałoby w sposób rozsądny i demokratyczny koordynować działalność instytutów, na swój sposób je centralizować, a przede wszystkim reprezentować ich interesy, tak w obrębie samej Akademii, jak i na zewnątrz, tj. przed odpowiednim ministrem odpowiedzialnym za funkcjonowanie instytutów PAN i rozwój nauki w Polsce.
W Zgromadzeniu Dyrektorów upatrywaliśmy ciała pośredniego między pracownikami a ministrem, tak aby problemy nurtujące ludzi nauki mogły być rozwiązywane z osobami odpowiadającymi w Polsce za sektor nauki na drodze dialogu. Projekt przedstawiony nam do konsultacji drogę tę bezpowrotnie zamyka.
Mimo że w projekcie postuluje się powołanie Zgromadzenia Dyrektorów:
„Art. 21. 1. Członkami Zgromadzenia Dyrektorów są Dyrektorzy instytutów Akademii.
a artykuł kolejny definiuje zakres prac owego Zgromadzenia Dyrektorów:
„Art. 22. Do zadań Zgromadzenia Dyrektorów w szczególności należy
1) reprezentowanie ogółu instytutów Akademii:
2) wspieranie instytutów Akademii przy rozwiązywaniu problemów w bieżącej działalności;
3) inspirowanie rozwoju naukowego instytutów i ich współpracy;
4) przygotowywanie projektów działań i aktów prawnych mających na celu stworzenie korzystnych warunków dla rozwoju nauki w Polsce, zwłaszcza istotnych dla instytutów Akademii;
5) udział w konsultacjach przeprowadzanych przez ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki;
6) wyrażanie zgody na tworzenie, łączenie, podział, reorganizację lub likwidację instytutu Akademii;
7) wybór przedstawicieli Zgromadzenia Dyrektorów do Komisji rozjemczej;
8) opiniowanie regulaminu dotyczącego konkursów na stanowisko dyrektora instytutu Akademii”,
to w żadnym razie nie należy tych propozycji traktować jako spełnienia postulatów części instytutów. Choć autorzy projektu posługiwali się m.in. formułami przygotowanymi przez Porozumienie Instytutów Naukowych Polskiej Akademii Nauk (PIN PAN), to nadali im w rzeczywistości inne, a nawet mówiąc wprost, sprzeczne z duchem PIN PAN-u znaczenie. Widać to wyraźnie, gdy podejmiemy holistyczną lekturę projektu. Odkryjemy wtedy istotne ograniczenia działalności owego Zgromadzenia Dyrektorów, ograniczenia, o które nie wnioskowaliśmy. Są na tyle poważne, że odwracają cały ustrój instytutów na nice, i to tak niefortunnie, że stawiają pod znakiem zapytania ich możliwość bieżącego sprawnego działania, a nawet egzystencję.
Tymczasem w projekcie czytamy:
„Art. 15. 1. Zgromadzenie Ogólne Akademii określa kierunki działania Akademii i sprawuje nadzór nad całokształtem jej działalności, podejmując w tym zakresie uchwały wiążące inne organy Akademii.
2. Zgromadzenie Ogólne Akademii w szczególności:
1) wyznacza strategiczne kierunki rozwoju Akademii;[…]
9) rozpatruje sprawy związane z funkcjonowaniem instytutów Akademii, w szczególności przedstawione przez Zgromadzenie Dyrektorów”.
Przepis ten jest niebywałym krokiem wstecz wobec obecnego stanu prawnego, regulującego funkcjonowanie instytutów PAN oraz prerogatywy ich dyrektorów. Z tego artykułu dowiadujemy się, że wszelkie postanowienia Zgromadzenia Dyrektorów muszą drogą służbową trafiać na Zgromadzenie Ogólne PAN. Decyzja ta ma na tyle poważne konsekwencje, że nie możemy jej pozostawić bez komentarza, a nawet sprzeciwu. Ma ona wydźwięk bardziej ogólny, rzeklibyśmy ideologiczny oraz bardziej przyziemny, praktyczny.
Zmiana myślenia
Artykuł 15. projektu ustawy, zaproponowanego obecnie przez władze PAN, oznacza w rzeczywistości przekazanie nadzoru nad instytutami w ręce członków Zgromadzenia Ogólnego PAN, a zatem wydaje się być tożsamy z utratą przez instytuty kontroli nad swoim planem naukowym, bytem i przyszłością, mimo że projekt nie przewiduje formalnego odebrania osobowości prawnej instytutom.
Nie satysfakcjonowałyby nas inne zapisy tej samej idei, np. „Zgromadzenie Ogólne Akademii w szczególności: wyznacza strategiczne kierunki rozwoju Akademii; rozpatruje problemy instytutów naukowych Akademii, w tym – przedstawione przez Radę Dyrektorów Instytutów Akademii lub dyrektorów instytutów Akademii” itp. Z formalnego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy mowa o Zgromadzeniu Dyrektorów, czy Radzie Dyrektorów (której nie należy mylić z obecnie istniejącym ciałem doradczym przy Prezesie PAN, tj. Radą Dyrektorów Jednostek Naukowych, której autorzy artykułu mieli zaszczyt być przez wiele lat członkami z wolnego i tajnego wyboru pozostałych dyrektorów instytutów). Nie mają znaczenia drobne szczegóły typu na ile lat będzie wybierany dyrektor. Intencje projektodawców są jasne: ograniczyć wpływ dyrektorów na los kierowanych przez nich instytucji, uzależnić je od Zgromadzenia Ogólnego PAN, w którym zasiadają osoby nie związane ze specyfiką pracy w instytutach naukowych, a nawet mogące być z nimi w konflikcie interesów. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Zgromadzenie Ogólne PAN zwoływane jest dwa razy do roku i zajmuje się sprawami urzędowymi samej Akademii. Trudno jest sobie wyobrazić, przy dzisiejszych błyskawicznych wymogach zapadalności decyzji, aby ten model sprawdził się z korzyścią dla polskiej nauki. Czy dyrektor instytutu ma czekać pół roku na konieczność, w świetle prawa realizację obowiązku, przedyskutowania i uzyskania poparcia dla swoich decyzji wśród ok. 350 uczonych zasadniczo reprezentujących inne dyscypliny naukowe? Czy czasami do rady naukowej nie jest bliżej i bardziej merytorycznie?W radach naukowych naszych instytutów zasiadają przedstawiciele szerokiego środowiska badawczego w Polsce, uczelni, innych instytutów PAN, a także członkowie samej korporacji. Taki ich skład znacznie lepiej realizuje ważny w każdym demokratycznym państwie postulat przejrzystości i otwartości w odniesieniu do działań podejmowanych przez poszczególne placówki.
To rozwiązanie jest realizacją wytycznych zawartych w początkowych artykułach projektu. Świadczą one o chęci zniesienia rzeczywistej podwójności prawnej instytutów, o której z taką dumą pisaliśmy powyżej.
W projekcie czytamy: „Art. 3. 1. W skład Akademii wchodzą:
1) korporacja, na którą składają się:
2) tworzone i współtworzone przez Akademię inne jednostki organizacyjne Akademii;
3) instytuty naukowe Akademii, zwane dalej instytutami Akademii;
4) Kancelaria Akademii.
Nowa formuła: „W skład Akademii wchodzą” miałaby zastąpić dotychczasową: „Akademia działa poprzez instytuty naukowe” (zob. Ustawa z 30 kwietnia 2010 o PAN): Rozdział 1 Przepisy ogólne Art. 1. 1. Polska Akademia Nauk, zwana dalej „Akademią”, jest państwową instytucją naukową.
1) organy oraz korporację uczonych;
2) utworzone przez Akademię instytuty naukowe
i pomocnicze jednostki naukowe, zwane dalej „jednostkami naukowymi Akademii”;
3) utworzone przez Akademię inne jednostki organizacyjne”.
Nie chodzi tylko o niuans językowy. Chodzi o zmianę myślenia o strukturze, jaką tworzyły do tej pory instytuty. Za ich pośrednictwem, dzięki nim („poprzez”) zdobywano wiedzę, tworzyła się w Polsce nauka. Obecnie miałyby stać się jedynie częścią, jednym z elementów innej instytucji, czegoś, co instytutami nie jest. Instytuty stałyby się czymś, czym same nie są, same sobie obcymi, cudzymi.
Daleko mniej satysfakcjonujące nas są zapisy jeszcze dalej uspójniające Akademię, likwidujące naszą swoistą odrębność przy jednoczesnej przynależności, uczestnictwie w życiu Akademii, w których instytuty w ogóle nie miałyby być wyszczególnione, np.: „W skład Akademii wchodzą: korporacja uczonych; utworzone przez Akademię pomocnicze jednostki naukowe; utworzone przez Akademię inne jednostki organizacyjne”, a sama Akademia miałaby pełnić rolę operatora, który jedynie tworzy, łączy, dzieli, reorganizuje lub likwiduje instytuty naukowe.
Obawiamy się, że owo uspójnianie Akademii, dla nas łączące się z uwspólnianiem instytutów PAN, obejmie również finanse instytutów, które mimo zachowanej rozdzielności gospodarek finansowych Akademii oraz instytutów, w świetle takich przepisów jak poniższy, prawdopodobnie w nieodległej przyszłości straciłyby niezależne od Akademii finansowanie, kierowane do nich bezpośrednio z odpowiedniego ministerstwa – obecnie MEiN, co oznaczałoby z kolei powrót do regulacji sprzed 1991 r., kiedy to weszła w życie ustawa o Komitecie Badań Naukowych, ustanawiająca z grubsza naczelne zasady finansowania instytutów i Akademii (mamy świadomość późniejszych modyfikacji tego systemu).
Czytamy w projekcie: „Art. 92. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego i nauki określi w drodze rozporządzenia, szczegółowy tryb finansowania i gospodarki finansowej instytutów Akademii, sposób sporządzania planu finansowego, sprawozdawczości i rozliczania kosztów przez instytuty Akademii, z zachowaniem zasady prawidłowej gospodarki majątkiem instytutów Akademii”. Oznaczałoby to w istocie wyjęcie instytutów PAN z obowiązującego systemu nauki, do czego mogłyby się również przyczynić przewidziane w projekcie kontrole, audyty oraz okresowe oceny instytutów, skutkujące obowiązkiem stosowania odgórnie narzucanych przez PAN norm działalności, co nam nieodłącznie kojarzy się z pomysłem zastąpienia instytucjonalnie i autonomicznie prowadzonych badań naukowych, formą rozproszoną, wirtualną, która w konsekwencji prowadziłaby do zatrudniania nas w ramach planów badawczych, powstających już bez naszego wkładu intelektualnego w miejsce nauki uprawianej w miejscu, tzn. w instytucie, czyli pośród innych podobnych ludzi kompetentnych i życzliwych.
Postulujemy kontynuację procesu rozpoczętego u progu lat dziewięćdziesiątych, a który we własnym gronie określamy mianem emancypacji instytutów, gdyż instytuty tworzą ludzie, których kreatywność uwolniona od biurokratycznych zaszłości, wreszcie by wybuchła.
Zapisy administracyjne
Projekt poddany opiniowaniu budzi zastrzeżenia ze strony członków PAN (poniższe uwagi są autorstwa prof. dr hab. Małgorzaty Witko, czł. rzecz. PAN). Część z nich spodziewała się, że wynikiem prac komisji powołanej przez prezesa PAN, a składającej się w większości z akademików, będzie nakreślenie nowych zadań i obszarów działalności, sposobu ożywienia funkcjonowania instytucji, wskazanie perspektyw, w tym współpracy horyzontalnej z innymi podmiotami nauki, określenie przedsięwzięć podnoszących prestiż Akademii i prowadzących w konsekwencji do stworzenia właściwego postrzegania jej przez społeczeństwo. Oczekiwała wprowadzenia rzetelnej demokratyzacji, a nie pseudo-zapisów, które tylko nieuważnemu czytelnikowi mogą sugerować jej pojawienie się, a które zostają skutecznie niwelowane poprzez wszechobecną w ustawie centralizację władzy wskazującą ewidentnie na powrót do czasów sprzed lat dziewięćdziesiątych i na utratę tego, co PAN otrzymała ustawą z roku 2010 i ustawą o Szkolnictwie Wyższym i Nauce z roku 2018.
W proponowanych zapisach pojawiają się głównie zapisy administracyjne, których podłoże trudno zrozumieć. Jest sprawą oczywistą, że nie sposób je tu wszystkie wymienić i omówić. Skupimy się na kilku wybranych.
Jedną z podstawowych nowych regulacji jest wprowadzenie kategorii członka seniora Akademii. Status ten zyskują wszyscy akademicy po ukończeniu 72 roku życia, tracąc równocześnie nie tylko bierne, ale i czynne prawo wyborcze we wszystkich gremiach PAN (ZO, wydziały, oddziały). Jaki jest zamysł wprowadzenia tej magicznej liczby nie wiemy, ale z szybkiego przeglądu struktury wiekowej członków Akademii wynika, że pozbawia on wszelkiego prawa głosowania od 40 do 60% członków każdego z wydziałów, średnio połowy członków PAN. Nie służy to bynajmniej odmłodzeniu Akademii, nie sprzyja również dyskutowanemu od szeregu lat poszerzeniu grona akademików do np. 380 członków, zmniejsza jedynie liczbę członków organów kolegialnych wymaganych do kworum w celu podjęcia uchwał decydujących o sprawach Akademii na poszczególnych zebraniach. Czy chodzi o to, że mniejszą liczbą wyborców łatwiej sterować? Członek senior może oczywiście uczestniczyć w zebraniach na zasadzie przysłuchującego się „świadka”, ale czy tak należy traktować akademików? Dyskredytowanie członków PAN ze względu na wiek jest nie tylko niekonstytucyjne, ale również podaje w wątpliwość stan zdrowia i zdolności percepcyjne osób powyżej 72 życia. Jest to pierwszy przypadek dyskryminacji członków Akademii ze względu na wiek, a zapis ten jest ewenementem w kulturze polskich Akademii – nie istnieje w najstarszej (170 lat) i najbardziej szanowanej Polskiej Akademii Umiejętności (wszyscy jej członkowie mają zarówno bierne, jak i czynne prawo wyborcze), a w najmłodszej Akademii Kopernikańskiej zdecydowano się na wygaszanie członkostwa po osiągnięciu 80 roku życia.
Oczywiście w myśl zapisów ustawowych członek-senior może zrezygnować ze statusu seniora składając corocznie pisemne zobowiązanie do dalszej aktywności w roli członka Akademii. Tu przypomina się kazus śp. prof. A. Bielańskiego, który po osiągnięciu wieku emerytalnego (70 lat) i zakończeniu pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim, rozpoczął ją i kontynuował przez ponad 30 kolejnych lat w Instytucie Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN, publikując przez ten czas ponad 60 prac i prowadząc kilka grantów. Obecnie, w myśl projektu ustawy, musiałby on co roku, przez 34 lata, pisać wniosek do Prezesa PAN, w którym zobowiązywałby się do roli aktywnego członka Akademii. To żenujące wymaganie.
Kolejnym bardzo istotnym punktem do dyskusji jest ogólna konstrukcja Akademii, jaka wyłania się z projektu. W hasłach wyborczych Prezesa była jej konsolidacja i jeszcze ściślejsze powiązanie instytutów z korporacją. Niestety, projekt zupełnie nie odpowiada na pytanie, jak zwiększony wpływ kontrolny korporacji miałby skutkować większą wydajnością naukową i rozwojem instytutów PAN, które tworzą i kształtują naukowy profil Akademii. Nie zawiera nowych pomysłów na konsolidację, poza faktem, że scentralizowane decyzje dotyczące codziennego funkcjonowania instytutów w wielu aspektach będą zależały od decyzji ciał takich, jak kierownictwo PAN, Prezydium, ZO PAN czy wydziały. Mechanizm jest więc karykaturalnie nieefektywny, prowadzi do dublowania się kompetencji, co powoduje, że działania i decyzje podjęte przez jedne gremia, poddawane są procesom decyzyjnym w gremiach innego rodzaju, do których należą ci, którzy te działania i decyzje podejmowali już w pierwszej instancji.
Projekt, w przeciwieństwie do obecnej ustawy, nie rozróżnia zadań instytutów i korporacji; oba ciała mogą prowadzić badania naukowe, studia doktoranckie i podyplomowe, co powoduje nieuzasadnione ograniczenie praw instytutów. Wszak członkowie korporacji niebędący seniorami prowadzą badania naukowe albo w instytutach, albo na uczelniach i niezrozumiałe jest, dlaczego mieliby to robić w Akademii. Jaka obowiązywałaby afiliacja badań?Niestety, projekt ten został udostępniony bez zestawienia zbieżności i różnic z aktualnie obowiązującą ustawą, co ułatwiłoby rozeznanie w skali planowanych zmian. Zwracamy się z uprzejmą prośbą do Autorów projektu o przedstawienie publiczne jego ostatecznej wersji, będącej efektem obecnych konsultacji.
Wciąż czekamy na ogłoszenie przez Ministerstwo Edukacji i Nauki autorskiego projektu reformy PAN. Niezmiennie liczymy na niezależność myśli, kompetencje, a przede wszystkim bezstronność komisji, działającej przy ministrze. Mamy nadzieję, że będzie on realizował założenia, o których niejednokrotnie mówił publicznie wiceminister edukacji i nauki prof. dr hab. Włodzimierz Bernacki, zapowiadając demokratyzację Akademii na miarę epoki, dzięki ustawowemu powołaniu Zgromadzenia Ogólnego Dyrektorów, którzy nie byliby tylko „kwiatkiem do kożucha”.
prof. dr hab. Małgorzata Witko, czł. rzecz. PAN, dr h.c.,
była dyrektor Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni im. J. Habera PAN
dr hab. Lech Mankiewicz, były dyrektor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN,
Przewodniczący Porozumienia Instytutów Naukowych Polskiej Akademii Nauk
prof. dr hab. Mikołaj Sokołowski, były dyrektor Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk
https://forumakademickie.pl/sprawy-nauki/reforma-pan-wlaczenie-instytutow/