Aktualności
Szkoły wyższe
08 Lipca
Opublikowano: 2025-07-08

Rektor Uniwersytetu Gdańskiego: Tworzymy międzynarodowy kampus

Z uczelniami SEA-EU odbyliśmy wspólną kampanię oceanograficzną z Gdańska do Kadyksu, zatrzymując się w zaprzyjaźnionych portach europejskich i udostępniając nasz statek zwiedzającym. Opowiadaliśmy o wspólnych badaniach międzynarodowych, o tym, czym jest inicjatywa uniwersytetów europejskich. To był absolutny hit! Nasz statek okazał się prawdziwym ambasadorem polskiej nauki w Europie, a Komisja Europejska podawała nasz wspólny rejs jako wzorcowy przykład kooperacji międzyuczelnianej – mówi w rozmowie z FA prof. Piotr Stepnowski, rektor Uniwersytetu Gdańskiego.

W tym roku Uniwersytet Gdański kończy 55 lat. Przy okazji jubileuszu z prof. Piotrem Stepnowskim, rektorem UG, rozmawiamy m.in. o tym, jak uczelnię zmienił udział w sojuszu SEA-EU, jak działa Międzyuczelniany Wydział Biotechnologii, jaki wpływ na badania i kształcenie na UG miała ostatnia reforma nauki, czy Związek Uczelni Farenheita zwiększa potencjał trójmiejskich uczelni, jakie znaczenie dla uczelni mają duże ośrodki badawcze w jej strukturze. Wywiad przeprowadził Piotr Kieraciński.

Uniwersytet Gdański sytuuje się pomiędzy najstarszymi i powojennymi uniwersytetami, a najmłodszymi, powstałymi już po transformacji ustrojowej. Czy to w jakikolwiek sposób określa jego pozycję wśród polskich uczelni akademickich?

Jesteśmy już, można powiedzieć, dojrzałą, mocno wrośniętą w region uczelnią, która jednak wciąż zachowuje niczym nieskrępowaną swobodę w podejściu do wielu rozwiązań, bez obciążania niektórymi uwarunkowaniami historycznymi, zależnościami, które w wielu szacownych instytucjach są czasem trudne do przeskoczenia. Plusem czysto technicznym jest też to, że rozbudowując w ostatnich latach kampusy uczelni, konsolidując je wokół trzech głównych punktów, dysponujemy nowoczesną bazą ze znakomitym wyposażeniem, czego mogą nam pozazdrościć i zazdroszczą niektóre zachodnioeuropejskie uczelnie.

Uniwersytet powstał w wyniku konsolidacji istniejących wcześniej uczelni, a potem sam stał się zalążkiem innej pomorskiej uczelni. Tworzenie uczelni małymi kroczkami to przykład ostrożności czy etapowości w polityce naukowej państwa? Nie stać nas na „mocne wejście”, np. z nowym uniwersytetem badawczym?

Utworzenie w 1970 roku Uniwersytetu Gdańskiego z dwóch mniejszych, ale dobrze funkcjonujących uczelni było właśnie odpowiedzią na potrzeby naukowe, badawcze wyrażane przez władze regionu. Brakowało tu silnego ośrodka uniwersyteckiego, którego badania będą skupione wokół Bałtyku, o czym zresztą mówił w pierwszych wywiadach rektor prof. Janusz Sokołowski. Jeżeli zaś idzie o dynamikę procesów konsolidacyjnych, to nie doczekaliśmy się jeszcze w Polsce solidnych ram prawno-finansowych, które mogłyby takie procesy przyspieszać. Tu rzeczywiście potrzeba odważniejszych politycznych decyzji.

Maksyma przyświecająca uczelni odnosi się do morza. Czy jest tylko hasłem, czy naprawdę opisuje rzeczywistość naukową i dydaktyczną UG?

Nasza działalność naukowo-badawcza i współpraca z gospodarką są skupione wokół obszaru Morza Bałtyckiego. Takie było, jak wspomniałem, założenie od początku powołania uczelni. Badania o charakterze morskim prowadzimy na wszystkich wydziałach, nie tylko na Wydziale Oceanografii i Geografii. Warto przypomnieć, że stanowimy swoisty „think tank” w zakresie doradztwa prawno-ekonomicznego i finansowego dla sektora gospodarki morskiej. Ale dziś maksyma „In mari via tua” jest w UG rozumiana szerzej – zawiązaliśmy sojusz z europejskimi uniwersytetami nadmorskimi SEA-EU z dziewięciu krajów, z którym zacieśniamy współpracę, uruchamiając od tego roku cztery wspólne kierunki studiów. Kilka dni temu podpisaliśmy z rektorami tych uczelni memorandum o kontynuacji tego strategicznego partnerstwa. W ten sposób SEA-EU staje się prawdziwym europejskim międzyuczelnianym kampusem przyszłości, oferującym innowacyjne kierunki studiów, prowadzącym ambitne projekty badawcze oraz nawiązującym współpracę z globalnymi interesariuszami. Jak widać, nasza droga w morzu jest nie tylko pięknym hasłem, ale też realną ścieżką rozwoju.

Muszę koniecznie zapytać o statek badawczy. W ostatnim czasie okazało się bowiem, że instytut PAN ma kłopoty z utrzymaniem swojej badawczej jednostki pływającej.

Utrzymanie statku badawczego jest kosztochłonne. Szczęśliwie udaje nam się rokrocznie uzyskiwać dofinansowanie na ten cel z ministerstwa nauki. Statek prowadzi także działalność komercyjną, co też wzmacnia nasz armatorski budżet. Uważam, że jeśli naprawdę myślimy poważnie o sektorze morskim jako ważnym dla naszej gospodarki, to powinniśmy nieustannie inwestować w pływające jednostki badawcze. W minionym roku prowadziliśmy wraz z jednostką Instytutu Oceanologii PAN r/v „Oceania” wspólną kampanię oceanograficzną, podczas której razem z naszym r/v „Oceanograf” przeprowadziliśmy badania od cieśnin duńskich aż po morze Arktyczne, śledząc zmiany składu i jakości wód oraz osadów dennych, a także zmieniającej się fauny i flory morskiej wzdłuż wybrzeża norweskiego. Krótko mówiąc, chcieliśmy zweryfikować hipotezę, jak daleko sięgają wydostające się z cieśnin duńskich wody Morza Bałtyckiego. Badania prowadziliśmy z naszymi partnerskimi uczelniami SEA-EU, a ich znaczenie jest ogromne. To nie tylko uzyskanie „obrazu” stanu wód Morza Północnego pod wpływem wód bałtyckich – swoją drogą dotychczasowe teorie na ten temat będą musiały ulec poważnej rewizji – ale także obserwowanie trendów w kontekście zmian klimatycznych i zmienności biologicznej. Uzyskane w trakcie tych badań wyniki są kopalnią wiedzy dla naukowców, ale i dla sektora akwakultury czy rybołówstwa.

Czy i ewentualnie jak udział w sojuszu uniwersytetu europejskiego zmienił Uniwersytet Gdański?

Sojusz SEA-EU okazał się nie tylko przestrzenią wymiany doświadczeń, naukowców i studentów na niwie międzynarodowej, bo to już robiliśmy, chociaż w bardziej zindywidualizowany sposób – współpracę rozwijali naukowcy, wydziały, studenci wyjeżdżali ramach istniejących programów wymiany. Tymczasem SEA-EU stało się czymś więcej. Lubimy o sobie myśleć, że tworzymy międzynarodowy kampus, w którym realizujemy wspólne inicjatywy dydaktyczne, pojawiają się duże projekty badawcze, wymianą objęci są nie tylko studenci i naukowcy, ale także pracownicy administracji uczelni, robimy wspólne imprezy sportowe, jest coraz więcej wspólnych wydarzeń kulturalnych. O ostatnim rejsie już mówiłem, ale z uczelniami SEA-EU odbyliśmy jeszcze wcześniej wspólną kampanię oceanograficzną z Gdańska do Kadyksu, zatrzymując się w zaprzyjaźnionych portach europejskich i udostępniając nasz statek zwiedzającym. Opowiadaliśmy przy tym o wspólnych badaniach międzynarodowych, o tym, czym jest inicjatywa uniwersytetów europejskich. To był absolutny hit! Nasz statek okazał się prawdziwym ambasadorem polskiej nauki w Europie, a Komisja Europejska podawała nasz wspólny rejs, jako wzorcowy przykład kooperacji międzyuczelnianej.

Tak jak mówiłem, w tym roku startują w ramach SEA-EU wspólne kierunki studiów w języku angielskim. Innowacyjne, interdyscyplinarne i oparte na mobilności programy nauczania skrojone są na potrzeby rynku pracy w branżach związanych z morzem: od zarządzania portami, przez niebieską gospodarkę, po badania oceanograficzne. Te kierunki to: Sustainable Blue Economy (Sea-BluE), Port Management and Logistics (MIPMAL); Sustainability Transition for Organisations and Resilience Management (STORM). Będą też studia doktoranckie Marine and Maritime Sciences and Technologies. Wszystkie otrzymały międzynarodowe akredytacje, co gwarantuje ich uznawalność w całej Europie.

UG uczestniczy w pionierskiej w kraju inicjatywie, czyli Międzyuczelnianym Wydziale Biotechnologii. To nie były łatwe doświadczenia. Jak to działa i jakie są wnioski z ponad trzydziestu lat istnienia tej jednostki?

Tworzenie pionierskiego w skali kraju wydziału wspólnego dla dwóch dużych uczelni o odmiennym charakterze – medycznym i ogólnouniwersyteckim – nie mogło być proste. Ale determinacja osób, które postanowiły ten wydział powołać, profesorów Karola Taylora, Anny Podhajskiej, Wacława Szybalskiego i Wiesława Makarewicza, pierwszego dziekana wydziału i późniejszego rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, pozwolił zakończyć sukcesem ten proces. Choć do tej pory system szkolnictwa wyższego w Polsce nie jest przygotowany na takie rozwiązanie, do dziś borykamy się ze sprawozdawczością z działalności wydziału, funkcjonującego jednocześnie na dwóch uczelniach. Tak czy inaczej, Międzyuczelniany Wydział Biotechnologii to dziś jeden z najprężniejszych europejskich ośrodków naukowych, posiadający liczne dowody doskonałości, w tym status Europejskiego Centrum Doskonałości w Biomedycynie Molekularnej. Wydział jest też inicjatorem niedawno powołanej Krajowej Akademickiej Sieci Biotechnologii. Warto dodać, że to właśnie sukcesy wydziału i dobra współpraca pomiędzy UG i GUMed stanowiły jeden z argumentów za powołaniem Związku Uczelni im. Daniela Fahrenheita.

To kolejne przedsięwzięcie konsolidacyjne, w którym uczestniczy UG. W Polsce jest pięć związków uczelni, ale najgłośniej jest właśnie o najmłodszym w Polsce trójmiejskim Związku Uczelni Farenheita. Czemu służy i czy pokazuje większy potencjał konsolidacyjny uczelni Trójmiasta? Chciałby pan ściślejszej ich konsolidacji? W jak odległej przyszłości?

Tak już mamy w Gdańsku, że jak się do czegoś zabieramy, to nie musimy robić tego pierwsi, żeby być najlepsi (śmiech). A poważnie, niewykorzystanie potencjału takich trzech silnych naukowo i badawczo uczelni, Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Gdańskiego, byłoby zaprzepaszczeniem naprawdę dużej szansy na rozwój i zwiększenie widoczności i rozpoznawalności międzynarodowej naszego ośrodka naukowego. Zresztą myślę, że w przyszłości, o ile tylko uda nam się powołać federację, dołączą do nas pozostałe gdańskie uczelnie i instytuty badawcze.

Po pięciu latach działalności związku jesteśmy przekonani, że w obecnych realiach prawnych, ale i szansach na zwiększanie dofinasowania działalności, integracja potencjału uczelni poprzez federalizację oraz racjonalne gospodarowanie zasobami wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Przyjęcie takiej formuły organizacyjnej pozwala na zachowanie pełnej autonomii każdej z jednostek wchodzących w skład federacji. Nadal funkcjonują rektorzy, senaty oraz wydziały poszczególnych jednostek. Jednocześnie wybrane zadania mogą być realizowane wspólnie, pod jednym „parasolem” federacyjnym. Przykładem może być wspólne uczestnictwo w międzynarodowych rankingach, już nie jako pojedyncze uczelnie, lecz jako jedna, zintegrowana jednostka. Dzięki takiemu podejściu możliwe jest również skuteczniejsze pozyskiwanie wybitnych naukowców z zagranicy, dla których duża, federacyjna uczelnia o wzmocnionym potencjale stanowi atrakcyjne miejsce do prowadzenia badań. Odpowiednia organizacja wewnątrz federacji umożliwi także efektywne współużytkowanie rozbudowanej infrastruktury badawczej. Wszystkie te wspólne działania nie tylko wzmacniają potencjał poszczególnych uczelni tworzących federację, ale – co równie istotne – generują silne efekty synergii, zarówno w obszarze badań naukowych, jak i modernizacji procesu kształcenia.

Jak UG radzi sobie finansowo w czasach, które od wielu lat określa się mianem niedoborów czy niedofinansowania?

Robimy, co możemy, żeby sytuacja finansowa była wystarczająco stabilna i umożliwiała nam zabezpieczenie wszystkich miejsc pracy i program rozwoju. Po ostatnich wyborach parlamentarnych powróciliśmy do orbity uczelni dofinansowywanych przez ministerstwo, co znacząco ułatwia nam funkcjonowanie i pozwala na kontynuowanie różnych inwestycji i programów. Choć jesteśmy poza dziesiątką IDUB, staramy się wyodrębniać w naszym budżecie środki na rozwój badań naukowych, wsparcie rozbudowy infrastruktury badawczej, ściąganie profesorów wizytujących i wiele innych programów. Także z tego punktu widzenia mogę powiedzieć, że sytuacja bywa napięta. Odrębnym aspektem jest poszukiwanie pozasubwencyjnych źródeł finansowania naszej działalności. Usługi badawcze dla gospodarki przynoszą nam coraz więcej przychodów. Nieźle wygląda także nasza skuteczność w pozyskiwaniu grantów międzynarodowych. Z kolei w zakresie opłat za kształcenie niestacjonarne wpisujemy się niestety w ogólnopolski malejący trend w gronie uczelni publicznych.

Jaki wpływ na strukturę, badania, kształcenie na Uniwersytecie Gdańskim miała ostatnia reforma nauki? Czy jej założenia ostają się w kontekście kilku lat doświadczeń, czy należy je zmodernizować, a może zmienić?

Przez te kilka lat od obowiązywania Ustawy 2.0 widzimy, jakie obszary uległy poprawie, a gdzie reforma niewiele dała lub wręcz przyniosła szkody. W UG realizowaliśmy kształcenie doktorantów w trzech modelach. Najlepiej spisywał się model osadzenia tego procesu na wydziale, stąd nasza reforma szkół doktorskich. Widzimy już zmiany na lepsze. Poza tym dostosowaliśmy uczelnię do nowych realiów prawnych, jednak tam, gdzie uważaliśmy to za słuszne, pozostawiliśmy dotychczasowe rozwiązania. Uniwersytet działa w strukturze wydziałowej. To są jednostki kierowane przez dziekanów, których kandydatury proponują społeczności wydziałów; pozostawiliśmy też rady wydziałów, oczywiście ze zmodyfikowanymi obowiązkami. Wypracowaliśmy bardzo dobre relacje pomiędzy radą uczelni a pozostałymi organami. Staramy się jak najlepiej wykorzystać radę w bieżącym zarządzaniu. Dobrze działa też system nadawania stopni naukowych, a polityka rozwoju kadr akademickich nabrała dużej elastyczności daje możliwość realizacji kariery akademickiej w różnych obszarach aktywności uczelni.

UG ma kilka wiodących ośrodków badawczych, w tym Międzynarodowe Centrum Technologii Kwantowych. Jakie znaczenie mają tego rodzaju placówki dla uniwersytetu, dla regionu, dla rozwoju nauki? Czy zmieniają uniwersytet?

Na UG działają dwa duże centra badawcze w ramach programu Międzynarodowych Agend Badawczych finansowanych przez FNP. Są to Międzynarodowe Centrum Teorii Technologii Kwantowych i Międzynarodowe Centrum Badań nad Szczepionkami Przeciwnowotworowymi. Zatrudniamy tam wybitnych naukowców z całego świata, którzy pracują nad przełomowymi rozwiązaniami dla naszego zdrowia, bezpieczeństwa i technologii informatycznych. O prestiżu tych centrów niech świadczy fakt, że w radach naukowych zasiada tam aż dwóch laureatów Nagrody Nobla. Te centra nie powstały w poróżni. Ich tematyka badawcza to nasz znak rozpoznawczy od wielu lat. Wspomniałem, że oba centra prowadzą istotne dla nas wszystkich badania, nie muszę tłumaczyć, że szczególnie w naszym regionie, pomorskim, gdzie zachorowalność na nowotwory jest wysoka, prace nad szczepionkami przeciwnowotworowi to naprawdę istotne i ważne badania. Z kolei informacja kwantowa, kwantowe generatory liczb losowych, kwantowe łącza komunikacyjne, oprogramowanie kwantowe w dzisiejszym świecie podporządkowanym cyberprzestrzeni mogą pomóc wzmocnić nasze bezpieczeństwo. Pyta pan, czy zmieniają uniwersytet. Tak, pozwalają grupie naukowców skupić się na konkretnych badaniach, a uczelni czerpać z ich pracy, jednocześnie wspierając to, co robią. Ponadto MAB-y czynią uniwersytet bardziej innowacyjnym, konkurencyjnym i atrakcyjnym dla studentów, naukowców i przedsiębiorców.

Niedawny zjazd zgromadził ponad trzy tysiące absolwentów. Jaką politykę prowadzi UG w stosunku do absolwentów? Czy macie własny program absolwencki i jak go realizujecie? Czy widzi pan perspektywę pozyskiwania przez uniwersytet wsparcia finansowego od absolwentów, tak jak to się dzieje w USA?

Zależy nam bardzo na utrzymaniu kontaktu z naszymi absolwentami. Są oni nie tylko doskonałymi ambasadorami marki Uniwersytetu Gdańskiego, ale także mogą współpracować z nami w obszarze gospodarczym i kulturalnym, a w sposób najprostszy – dzieląc się ze studentami swoim doświadczeniem zawodowym czy po prostu wspierając sponsoringiem różne ważne dla nas wydarzenia. Do tej pory działa kilka stowarzyszeń absolwenckich, są wydziałowe kluby absolwenta, ale to jest formuła, która w mojej ocenie się wyczerpuje. Staramy się dziś dotrzeć do każdego absolwenta i podtrzymywać z każdym kontakt via media społecznościowe i inne komunikatory, tak aby raz na jakiś czas otrzymał on bieżącą informację z życia uczelni.

Zjazd faktycznie był ogromnym sukcesem, przyjechało do nas bardzo wielu ludzi nie tylko spoza Trójmiasta, ale i spoza kraju, dając świadectwo potrzeby pielęgnowania kontaktów z Alma Mater. To było bardzo wzruszające, móc patrzeć na te wszystkie osoby, wpadające sobie w ramiona po latach niewidzenia. Czy uda się na tej fali wybudować nową jakość kontaktu z absolwentami i uzyskiwać większe wsparcie finansowe? Sądzę że tak. Zresztą zarówno zjazd absolwentów, jak i wydarzenia kulturalne związane z obchodami 55-lecia UG udało nam się niemal w całości sfinansować dzięki wsparciu zewnętrznemu, a sponsorami byli niemal wyłącznie nasi absolwenci. Na ostatnim posiedzeniu senatu zaproponowaliśmy też wprowadzenie do naszego pocztu godności honorowych tytułu Ambasadora Uczelni. Jako kandydatów do tego zaszczytnego tytułu już widzę wielu naszych absolwentów, z którymi mamy dobrą współpracę.

Problemem od lat wzbudzającym emocje są relacje nauki z gospodarką. UG działa w bardzo dynamicznym gospodarczo regionie. Jak to wpływa na relacje z biznesem? Czy uczelnia pozyskuje znaczące środki z transferu technologii? Czy widzi pan potrzebę i możliwość poprawy sytuacji w tym obszarze?

Wypracowanie dobrych relacji z biznesem wymaga czasu, który buduje relacje oparte na wzajemnym zaufaniu oraz, co bardzo ważne, wzajemnym szacunku. Firmy, które uważają, że da się coś na uniwersytecie zrobić tanio, często z pominięciem procedur, muszą zrozumieć, że te czasy naprawdę się skończyły. Niemal każda uczelnia jest w stanie zaoferować różnym obszarom biznesowym bardzo wiele, ale to musi odbywać się na uczciwych zasadach partnerskich. Obecnie na UG realizujemy kilka sporych projektów komercyjnych bezpośrednio powiązanych z transformacją energetyczną naszego regionu. Za kilka dni podpisujemy umowę o współpracy z generalnym wykonawcą pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, a za nami liczne kontrakty powiązane z morską energetyką wiatrową. Promujemy też naszą przedsiębiorczość. Uniwersyteckie Centrum Transferu Technologii rozwija się znakomicie. W roku 2024 uzyskało 22 patenty, a kolejne 21 rozwiązań zgłosiło do ochrony patentowej w Urzędzie Patentowym RP i jego europejskim odpowiedniku (European Patent Office). Przychody z komercjalizacji wyniosły w ubiegłym roku niemal 5 milionów złotych. Z kolei Centrum Zrównoważonego Rozwoju współpracuje z przedsiębiorcami, inwestorami, nie tylko prowadząc ważne dla gospodarki studia podyplomowe, ale także zabezpieczając potrzeby związane z odpowiedzialną gospodarką.

UG posiada unikalny kampus, to istna perełka. Czy są plany dalszej konsolidacji instytucji uniwersyteckich w Kampusie Oliwskim i rozwoju samego kampusu?

Mamy w sumie trzy kampusy i kilka dodatkowych budynków na Starym Mieście. Oprócz wspomnianego przez pana Kampusu Oliwskiego są jeszcze kampusy Sopocki i Gdyński. Chcielibyśmy tak to zostawić, tym bardziej, że nasz uniwersytet, chociaż ma w nazwie „gdański”, związany jest silnie i historycznie z całym Trójmiastem. Kampus Oliwski zostanie niebawem powiększony o Centrum Sportu, a zatem fragment ulicy Bażyńskiego oddzielający te dwa obszary stanie się niejako częścią kampusu. Podjęliśmy już nawet inicjatywę zmiany nazwy tego fragmentu drogi na ulicę imienia Profesor Marii Janion, której wybitna szkoła humanistyczna wyrosła właśnie tu, na Uniwersytecie Gdańskim. Spotkało się to jednak z oporem Rady Dzielnicy, która nie podała żadnej racjonalnej argumentacji. Tak czy inaczej na razie na tym poprzestaniemy.

Jak na uniwersytecie odbija się niż demograficzny?

Nie narzekamy na liczbę kandydatów na studia. Nie notujemy spadków. Trudne jest utrzymanie studentów na studiach drugiego stopnia niemal na każdym wydziale. To jest problem nie tylko naszej uczelni, nie tylko w naszym kraju, ale i w całej Europie.

Kieruje pan pracami Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich. Czy w związku z brakiem studentów na pewnych niszowych kierunkach należy zmieniać strukturę uniwersytetu, czy jednak powinien on bronić i kontynuować prace w obszarach ważnych, niezależnie od chwilowych zmian zainteresowań studentów czy mód?

Uniwersytet powinien znaleźć równowagę między adaptacją do zmieniających się zainteresowań studentów a kontynuacją prac w kluczowych obszarach, z zachowaniem swojej uniwersyteckości, czyli pakietu nauk, które od początku stanowiły podwaliny uniwersytetu. Oczywiście ważne jest, żeby uczelnie dostosowywały umiejętnie swoją ofertę w taki sposób, by umożliwić młodym ludziom łatwe wejście na rynek pracy. Należy jednak pamiętać, że uniwersytet nie jest szkołą zawodową, że ma funkcję formacyjną, ma dać najlepsze kompetencje poznawcze, rozbudzić ciekawość, dostarczyć narzędzi pracy intelektualnej. Jeżeli zaś idzie o zaspokajanie konkretnych branż, przyznam, że dużo obiecuję sobie po wdrożeniu nowych formatów kształcenia, takich jak mikropoświadczenia, które znakomicie mogą uzupełniać już zdobyte wykształcenie o pożądanie kompetencje.

W ostatnim czasie mamy problem z oczekiwaniami studentów w stosunku do uczelni, np. w kwestiach socjalnych, a są one wyrażane w sposób rewolucyjny, np. poprzez okupacje budynków. Są zarzuty w stosunku do samorządów studenckich, że nie reprezentują społeczności studenckiej, a ich władze dbają tylko o własne kariery. Kim są dziś studenci: członkami społeczności uniwersytetu czy klientami uczelni (na co wskazują niektóre rozwiązania prawne)? Jakie uniwersytet ma obowiązki wobec tej grupy?

Z wyborami do parlamentu studentów jest trochę podobnie, jak z każdymi innymi wyborami: jeśli jesteśmy niezadowoleni z władz, to powinniśmy korzystać z możliwości ich zmiany, wystawiając swoich kandydatów, lobbując na ich rzecz i głosując na nich. Tymczasem frekwencja na wyborach studenckich w uczelniach nie jest wysoka. Dla mnie studenci zawsze są i pozostaną członkami społeczności akademickiej. Ta społeczność jest w uniwersytetach duża. To są tysiące młodych ludzi, którzy odczuwają skutki ekonomicznego działania lub braku działania państwa. Żeby utrzymać się na studiach, często muszą równocześnie pracować. Do tego w dużych miastach, a w takich znajdują się uniwersytety, ceny wynajmu mieszkań są bardzo wysokie.

Z kolei władze uczelni muszą kierować się dyscypliną finansów publicznych, co oznacza, że nie możemy ad hoc podejmować żadnych ekonomicznych decyzji, np. rozpoczynać budowy akademików dopóty, dopóki nie mamy zabezpieczonych środków na takie przedsięwzięcie, czy otwierać stołówek z wyżywieniem za przysłowiową złotówkę, bo pieniędzy na takie dopłaty po prostu nie mamy. Szukamy rozwiązań, staramy się podnosić opłaty za akademiki w minimalnym stopniu, najemcom stołówek i bufetów proponujemy dogodne stawki za wynajem, oczekując w zamian niższych cen posiłków. W Uniwersytecie Gdańskim oprócz Parlamentu Studentów działa Centrum Aktywności Studenckiej i Doktoranckiej, które świetnie integruje społeczność studencką, reaguje też na różne potrzeby wyrażane przez studentów i jest istotnym głosem doradczym w studenckich sprawach. Bardzo dobrze sprawdza się też Akademickie Centrum Wsparcia Psychologicznego, które nie tylko ma stałe dyżury dla społeczności akademickiej, ale też organizuje wiele warsztatów dla studentów, np. w czasie sesji dba o ich dobrostan psychiczny. A to jest dziś dla młodych ludzi bardzo ważne. Chciałbym, aby każdy student, studentka, osoba studencka czuła się częścią naszej wspólnoty akademickiej.

Czy kampus UG to teren bezpieczny? Czy środowisko i obszar uniwersytetu (także w sensie przestrzennym), dotychczas otwarte, zmienią się wskutek ekstremalnych wydarzeń, jakie ostatnio mają miejsce na uczelniach? Czy należy podjąć zdecydowane kroki w kierunku bezpieczeństwa, kosztem innych wartości, dotychczas konstytuujących uniwersytet?

Po ostatnich tragicznych wydarzeniach w Krakowie i w Warszawie dokonaliśmy głębokiego przeglądu systemów bezpieczeństwa w naszym uniwersytecie. Wiele rzeczy działa absolutnie poprawnie, ale znaleźliśmy też punkty wymagające zmian. Usprawniamy działania straży uniwersyteckiej, a patrole interwencyjne zyskają dodatkowe kompetencje operacyjne. Bardzo cenimy sobie współpracę z pomorską policją, z którą nasza straż jest w bieżącym kontakcie. Niedawno podpisałem aneks do umowy o współpracy z Komendą Wojewódzką Policji, w której uszczegółowiliśmy procedury działania na styku kampus – miasto. Ważne jest także uświadamianie członkom naszej społeczności, z jakimi zagrożeniami mogą mieć do czynienia i jak się w danej sytuacji zachować.

Na forum Rady Rektorów Województwa Pomorskiego ustaliliśmy, że przygotujemy wspólnie z policją jeden rodzaj szkolenia dla studentów, które trzeba będzie pomyślnie przejść przed rozpoczęciem nauki w UG. Musimy też wszyscy baczniej przyglądać się osobom, z którymi przebywamy na co dzień na uczelni – być może niektórym niebezpiecznym zachowaniom można będzie zapobiec, podejmując zawczasu środki zaradcze, a zgłoszenie podejrzanego zachowania może uratować komuś życie, także osobie, której postępowanie budzi nasz niepokój.

Czy są takie wartości akademickie, które będą konstytuowały uniwersytet niezależnie od zmian będących skutkiem bieżących wydarzeń i trendów społecznych i kulturowych?

Łacińskie „universitas” odnosi się do pojęcia wspólnoty. Wartością uniwersytetów, która moim zdaniem jest ponadczasowa, są właśnie te wspólnotowe fundamenty, ale we współczesnym pojęciu różnorodności. Poczynając od różnorodności dyscyplin naukowych, kierunków kształcenia, a na różnorodności społecznej kończąc. Uniwersytety międzynarodowe, niejednolite kulturowo, to zysk dla nas wszystkich, dają nam nie tylko spojrzenie na naukę z innej perspektywy, ale co ważne: różnorodne spojrzenie na człowieka. Wartość jednostki w kontekście międzykulturowym to z kolei droga do otwartej debaty uniwersyteckiej, wymiany poglądów, nie zawsze jednakowych, ale przedstawianych z poszanowaniem dla każdego człowieka. Na tym polega ta „universitas”. To jest właśnie akademicka, ponadczasowa wartość, która nas ukonstytuowała, i która powinna przetrwać.

Jak pan widzi swój uniwersytet za kolejne kilkadziesiąt, powiedzmy 45 lat?

Wierzę, że nadal będzie rozwijającym się prężnie ośrodkiem akademickim w regionie, wyznaczającym trendy nie tylko w nauce i nowoczesnej gospodarce, ale także w życiu kulturalnym. To nadal będzie uniwersytet na wskroś nowoczesny, ale wierny tradycyjnym wartościom akademickim.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

Dyskusja (0 komentarzy)