Aktualności
Sprawy nauki
25 Czerwca
Źródło: Polska Akademia Nauk
Opublikowano: 2024-06-25

Prezes PAN: Czym sobie zasłużyliśmy na taką nieufność?

Jestem oburzony pomysłem przeniesienia nadzoru nad Polską Akademią Nauk z poziomu Prezesa Rady Ministrów na Ministra Nauki. To nie tylko nas degraduje, ale – co najważniejsze – pozbawia premiera RP bezpośredniego zaplecza eksperckiego – uważa prof. Marek Konarzewski, prezes PAN, komentując plany ustawowych zmian ujawnione przez wiceministra Macieja Gdulę.

Bardzo apeluję do kierownictwa resortu o ujawnienie projektu ustawy o PAN, bo wciąż rozmawiamy o „żelaznym wilku”. Mimo że w zeszłym tygodniu na Zgromadzeniu Ogólnym PAN minister Dariusz Wieczorek zapewniał, iż projekt jest już podpisany, wciąż nie możemy się do niego odnieść, bo go nie widzieliśmy.

Pomysłem przeniesienia nadzoru nad PAN z poziomu Prezesa Rady Ministrów do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego jestem oburzony. Po to wszędzie na świecie rządy tworzą akademie nauk, żeby mieć w jednym miejscu skoncentrowany zarówno potencjał naukowy, jak i ekspercki. Chodzi o to, żeby te dwa potencjały służyły państwu jako całości, a nie tylko ministrowi nauki. Jeżeli mamy przejść pod nadzór ministra nauki, to znaczy, że jesteśmy w tym momencie traktowani na takiej samej zasadzie, jak każdy inny element systemu, np. Sieć Łukasiewicz. Będę namawiał pana premiera, żeby jednak rozważyć, wydaje się, zasadniczą wadę konstrukcji proponowanej przez ministra: my nie jesteśmy jednym z elementów systemu nauki i szkolnictwa wyższego, my jesteśmy Polską Akademią Nauk, to jest pewien wyróżnik i tylko od nas, i oczywiście od decydentów, zależy, czy ten potencjał uwolnimy. Do tej pory, przyznaję – z różnych powodów – nie zawsze był on najlepiej zagospodarowany, ale chcemy przywrócić Akademię w to miejsce, w którym powinna ona być: to znaczy stać się zapleczem eksperckim i naukowym dla całego państwa. Przeniesienie pod MNiSW nie tylko nas degraduje, ale – co najważniejsze – pozbawia premiera RP bezpośredniego zaplecza eksperckiego. Jestem przekonany, że ten argument powinien raz na zawsze wyjaśnić, dlaczego Polska Akademia Nauk powinna się znajdować pod bezpośrednią kuratelą szefa rządu.

Inna kwestia to majątek Akademii. On jest tak duży i tak skomplikowany pod względem nadzorczym, że ministerstwo najzwyczajniej nie podoła wyzwaniom związanym z zarządzaniem tym majątkiem. W jaki sposób minister nauki ma rozwiązywać ogromne problemy związane chociażby z nieruchomościami, które wchodzą w skład majątku Polskiej Akademii Nauk. To są wielomiliardowej wartości nieruchomości, które wymagają naprawdę dużego nadzoru merytorycznego, znacząco wykraczającego poza obszar odpowiedzialności jednego ministerstwa. To może i powinna robić Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, która scala działania wszystkich resortów. Zadanie, które chce wziąć na swoje barki minister nauki, jest po prostu nie do zrealizowania skąpymi siłami tego jednego resortu. Obecna konstrukcja jest naprawdę przemyślana i podobnie wygląda w różnych innych miejscach na świecie. Sugerowałbym tego nie ruszać, bo też i nie ma ku temu żadnego powodu.

Kiedy słyszę, że wgląd w sprawy instytutów można zapewnić jedynie poprzez nadzór ministerstwa, to mam wrażenie, że kierownictwo resortu wciąż myli zarządzanie majątkiem Akademii, który podlega Kancelarii PAN, z zarządzaniem majątkiem znajdującym się w gestii instytutów, z których każdy ma osobowość prawną.

Z powodów, które określiłbym jako historyczne, dotychczas rzeczywiście nie było właściwego mechanizmu podziału ministerialnej subwencji między instytuty, które szczegóły takiego podziału powinny ustalać bezpośrednio we własnym gronie, a dopiero wówczas przedstawiać propozycję do weryfikacji pod względem księgowym Kancelarii Polskiej Akademii Nauk. To faktycznie nie działa, ale przyrzekłem panu ministrowi, że taki mechanizm wypracujemy. Przeniesienie tego działania do MNiSW, to dodatkowe ogromne obciążenie dla służb ministerstwa. Czy rzeczywiście potrzebne, skoro możemy to zrobić własnymi siłami? Zaznaczę przy tym z całą mocą – zarówno Kancelaria, jak i instytuty podlegają wszelkim rygorom wynikającym m.in. z przepisów dotyczących finansów publicznych. Żadna z kontroli nigdy nie wykazała nieprawidłowości. Nie jest zatem tak, że dzieją się jakieś dziwne rzeczy, o które podatnicy muszą się martwić.

Pytam więc, gdzie minister widzi problem? Gdzie są nieprawidłowości, które zmuszają go do takich decyzji? Gdzie jest ten niedowład instytucjonalny, który sprawia, że trzeba Akademię reformować w tak radykalny sposób? Chciałbym wreszcie poznać motywację władz MNiSW. Wyrażam w tej chwili zniecierpliwienie, już nie tylko swoje, ale całego środowiska. Mam bowiem wrażenie, że jesteśmy niepoważnie traktowani jako instytucja i w związku z tym podejmiemy wszystkie możliwe kroki, żeby przywrócić Akademii prestiż, który wypowiedziami przedstawicieli MNiSW jest nadszarpywany. Jesteśmy stawiani w złym świetle bez podania jakiejkolwiek argumentacji, która by mogła uzasadniać powody takiego działania. Nie będę ukrywał, że czujemy się takimi wypowiedziami bardzo dotknięci.

Chciałbym, żebyśmy w dyskusji o PAN wyszli poza „pustosłowie”, poza określenia typu „mamy poczucie, że obecna struktura nie gwarantuje rozwoju tej instytucji”. Co się za tym kryje? Co to znaczy? Gdzie konkretnie są słabości w tej strukturze? Jeżeli rozmawiamy o tak poważnej sprawie, spodziewałbym się precyzyjnego identyfikowania problemów i pokazania, w jaki sposób można je rozwiązać za pomocą rozwiązań ustawowych. Tego nie ma w wypowiedzi wiceministra Gduli, co jest bardzo niepokojące, a jednocześnie coś, co rodzi dla mnie i całego środowiska ogromny zawód.

W innym miejscu mówi on, że „ani dyrektorzy, ani korporanci nie są zadowoleni ze stanu, w jakim znajduje się Akademia”. To prawda, dyrektorzy instytutów są niezadowoleni. Powodem jest niedofinansowanie. Dobitnie wybrzmiało to na ZO PAN: główną bolączką z punktu widzenia władz poszczególnych jednostek PAN nie jest niedowład związany ze źle skonstruowaną ustawą, tylko brak pieniędzy. I ja się tu z dyrektorami instytutów solidaryzuję. Chociaż dostaliśmy więcej pieniędzy niż poprzednio, to w dalszym ciągu kwota ta daleka jest od zapewnienia nawet możliwości przeżycia, nie mówiąc już o rozwoju.

Natomiast ze strony korporacji sprawa wygląda tak, że chcielibyśmy instytucji bardziej uwspólnionej, tzn. takiej, w której korporacja i instytuty stanowią funkcjonalną całość. Do tej pory nie udało się tego osiągnąć. Mówiąc wprost, instytuty i korporacja prowadzą równoległe życie i to przenikanie jest mniejsze niż być powinno dla uzyskania efektu synergii. Zdaniem ministra, można go uzyskać poprzez umożliwienie dyrektorom głosowania na prezesa, czyli zwiększenie ich wpływu na korporację, oraz zmianę proporcji w Prezydium PAN, w którym ma zasiąść 16 dyrektorów i 16 członków korporacji. Ale przecież w takim rozwiązaniu korporacja byłaby w dużej mierze zarządzana przez dyrektorów instytutów! A czy jest tu jakiś mechanizm, który jednocześnie umożliwi większy wpływ korporacji na to, co się dzieje w instytutach? Nie, zamiast równowagi mamy niepełne, bardzo jednostronne spojrzenie na Akademię.

Idzie to w zupełnie przeciwnym kierunku do propozycji, którą zawarliśmy w naszym projekcie ustawy. Pan minister powtarza, że jest kilka projektów, a ja do znudzenia będę odpowiadał, że jest jeden, który ma formę aktu prawnego i został złożony do ministerstwa jeszcze w zeszłym roku, ale – z powodów, których nie rozumiem – jest ciągle ignorowany. W naszej koncepcji zawarliśmy konkretne rozwiązania, które uwspólniają Akademię w taki sposób, że staje się ona funkcjonalną całością. Z jednej strony korporacja, która ma wpływ na instytuty, z drugiej – instytuty mające wpływ na korporację. Dzięki temu sprawiamy, że instytuty będą lepiej ewaluowane, a to jest kluczowe. W tej chwili, jeśli chodzi o instytuty, ani minister, ani korporacja nie mają realnego wpływu na to, co się dzieje w tych placówkach. Efekt tego jest taki, że w ostatnich dwóch latach musieliśmy dwie z nich zamknąć ze względu na niski poziom naukowy badań, które tam były prowadzone. A ja chciałbym co najwyżej przekształcać instytuty, łączyć je, ale nie likwidować!

Spotykałem się już wielokrotnie z ministrem Dariuszem Wieczorkiem i uważam, że to nie jest dobra formuła omawiania zawartości projektów, bo stwarza wrażenie załatwiania spraw poza samymi zainteresowanymi, w tym przypadku dyrektorami instytutów. Nie chcę tego robić, nie chcę być w to wciągany, bo tego typu procedowanie uważam za niewłaściwe. Ono powinno odbywać się przy podniesionej kurtynie, być transparentne i dać nam, jako instytucji, możliwość wyrażenia swojego poglądu. Protestujemy przed podejściem, w którym minister stawia nas w jednym rzędzie z dwudziestoma innymi podmiotami wypowiadającymi się na temat projektu ustawy o Polskiej Akademii Nauk. Doceniam inne gremia, ale to my powinniśmy mieć decydujący głos, bo to nas dotyczy ten projekt. Nie zgadzamy się na bycie jednym z dyskutantów. Prawdę mówiąc, nie pamiętam tak złego traktowania PAN. Czym sobie zasłużyliśmy na taką nieufność?

Not. Mariusz Karwowski

Wiceminister Maciej Gdula: Chcemy stworzyć prawo, które będzie służyło rozwojowi nauki

Dyskusja (9 komentarzy)
  • ~Maciek 27.06.2024 13:39

    Miałem już wcześniej zamieścić tutaj post, ale szereg obowiązków przesunął to w czasie. Tekst powyżej jest znakomity właściwie nic dodać, ani nic ująć. Wszystko zostało przedstawione precyzyjnie. Nie przejmowałbym się specjalnie projektem ustawy o nowelizacji PAN, a wysmażonym w Ministerstwie Nauki, gdyż ten projekt musi mieć siłę przebicia. Próba jakiegokolwiek wykluczenia środowiska Akademii z jego zasadniczego procedowania, i bez akceptacji jest skazana na porażkę. Na razie krytyka, a jeśli w ogóle tak to można nazwać pod adresem Akademii jest mętna, i praktycznie nic nie wnosi do dyskusji. Wszystko opiera się na zasłyszeniach, których nie można ani potwierdzić, ani im zaprzeczyć. Kończąc przypomniała mi się wypowiedź byłego ministra edukacji i nauki pana Przemysława Czarnka, który dopytywany przez media o projekt ustawy likwidujący Akademię Kopernikańską, a podpisany i skierowany do Rządowego Centrum Legislacji przez obecnego ministra nauki pana Dariusza Wieczorka odparł, iż w sensie prawnym to niewiele znaczy, i wskazał na pozycję pana Prezydenta RP. Trzeba robić swoje i zachować spokój.

  • ~Uśmiałem się 27.06.2024 11:27

    Co za megalomania….. nie da sie tęgo czytać
    „ my nie jesteśmy jednym z elementów systemu nauki i szkolnictwa wyższego, my jesteśmy Polską Akademią Nauk” ahahahahahaaaa
    Po pierwsze jesteście elementem i to wadliwym a po drugie powodzenia w rozmowach jeśli zaczynacie od wytykania jakiemukolwiek ministerstwu ze sobie nie poradzą bo cos bedzie dla nich za trudne 😂

    • ~Maciek 27.06.2024 11:45

      Umiesz uzasadnić swoją wypowiedź powyżej np. na czym polega wada Polskiej Akademii Nauk, i skąd u ciebie takie przekonanie, że Ministerstwo właściwie rozegra, i zarazem wygra ten mecz?

      • ~Uśmiałem się 27.06.2024 13:23

        A druga sprawa co do ministerstwa, to wcale nie napisałem, że sobie lepiej poradzi tylko że to wyjątkowo bezmyślne stwierdzenie "Inna kwestia to majątek Akademii. On jest tak duży i tak skomplikowany pod względem nadzorczym, że ministerstwo najzwyczajniej nie podoła wyzwaniom związanym z zarządzaniem tym majątkiem. "
        Jak to możliwe, że prezes PANu nie ma wokół siebie (jakiegoś zastępcy, kogoś od PR/wizerunku itp.), który mu powie: Wiesz, nawet jeśli masz rację i wszyscy wiedzą, że ten mnisw jest beznadziejny, to może tego nie piszmy, że oni sobie nie poradzą, bo to po prostu źle brzmi...
        Słabe to i trochę przykre zarazem, do tego świadczy że osoby zarządzające (jakaś korporacja, czy ten prezes czy jakieś gremium decyzyjne) po prostu nie rozumie jak działa polityka

      • ~Uśmiałem się 27.06.2024 13:08

        OK - pracowałem prawie 4 lata w księgowości w instytucie PANu z V wydziału (-> nauki medyczne), który w ostatniej kat. dostał A+ więc mam prawo założyć, że to creme de la creame.
        W tym czasie odkryłem, że co najmniej 1/3 kierowników jednostek (podejrzewam, że realnie ~50% ale co do takiej liczby nie mam pewności) będących równocześnie praktykującymi lekarzami funkcjonuje za zupełnie fikcyjnych etatach i to bez zachowania chociaż pozorów (brak adresu mailowego służbowego, miejsce kontaktu wskazane jako np. szpital MSWiA na Wołoskiej itd., w sumie dużo śmiesznych rzeczy można by tu przytoczyć), więc jak czytam, że naukowcom należą się podwyżki to mnie skręca. Za co niby? Za pracę? Jaką? bo jeśli chcą być opłacani z publicznych pieniędzy polskiego podatnika, to niech wykażą wartość dodaną dla społeczeństwa polskiego.
        Proponuje zapytać niektórych naukowców, żeby wymienili w ilu miejscach są zatrudnieni, a sądzę że część będzie mieć z tym realny problem, chociaż pensja co miesiąc wpływa.

        I ta beznadziejna megalomania, że to jest sól naszej ziemi.... no błagam
        Jako podatnik płacę chętnie na policję, straż pożarną, służbę zdrowia (niech ci lekarze-naukowcy dostaną podwyżki stąd, tylko niech siedzą na dyżurach i pomagają ludziom), oświatę (też niech ci naukowcy-dydaktycy dostaną podwyżki stąd, bo kształcą nasz młode pokolenia), wojsko itd. ale dla naukowców w jakichś instytutach PANu ani grosza:)

        • ~Maciek 27.06.2024 14:07

          Drogi kolego,

          Najpierw dziękuję za odpowiedź. Nie mogę odnieść się do sytuacji kadrowej instytutu naukowego Akademii Wydziału V Nauki Medyczne, bo jej dokładnie nie znam. Niemniej dwuetatowość jeszcze nie jest czymś nagannym. Pracowałeś w księgowości, czyli miałeś wgląd w rachunkowość, ale mnie interesuje działalność badawcza tego instytutu naukowego Akademii np. czy publikują, co publikują. Nikt w tym kraju, nie dostaje pieniędzy za FREE. Także na razie tej wady nie widzę, choć mam świadomość, że kwestie kadr przy finansowej nędzy wielu tych placówek są pewnym problemem organizacyjnym. Mówisz, że jako podatnik dla naukowców z instytutów PAN nie dałbyś ani grosza, a u mnie jest zupełnie odwrotne spojrzenie, bo ja wspieram PAN i to bezinteresownie wyobraź sobie. Natomiast Ministerstwo wbrew pozorom nie jest głównym rozgrywającym w tym meczu. Zapewniam cię, że pan prezes Akademii wie, jak działa polityka, co więcej on ją doskonale rozumie, bo był też dyplomatą. Podobnie mechanizmy realpolitik są znane władzom i szerzej społeczności Akademii.

          • ~Uśmiałem się 27.06.2024 14:49

            To ciekawe, ale dlaczego wspierasz PAN? jaką wartość dodaną jako obywatela Polski (tak zakładam) ma dla Ciebie PAN?
            Co by się stało gdybyśmy jutro obudzili się w rzeczywistości, w której nie ma PANu? Oprócz wymiaru lokalnego utraty pracy przez 9,5 tys osób
            Naukowcy, szczególnie w PANie są zamknięci w bańce, zakochani w sobie bezwarunkowo i przekonani że robią rzeczy absolutnie wielkie, na pewno ważniejsze niż Pani w kasie dyskontu, której jeśli zabraknie a nie ma kas samoobsługowych to cały sklep w ciągu 5 minut pogrąża się w chaosie:)
            Prawdą jest że kiedy się wyjdzie z tej bańki i pójdzie pracować do biznesu małego czy dużego, polskiego czy międzynarodowego a choćby nawet do innych instytucji publicznych i zapyta ludzi wokół jak się w ogóle rozwija skrót PAN to gwarantuje, że mało kto będzie wiedzieć

            • ~Maciek 27.06.2024 16:17

              Dlaczego wspieram PAN? Dlatego, że postrzegam PAN jako najpiękniejszy fragment nauki polskiej, dlatego, że poznałem osobiście wielu akademików tej szacownej korporacji, którzy na pewnym etapie znajomości mi zaufali, a wybiegali wyobraźnią znacznie dalej niż ja, dlatego też, że poznałem pracowników badawczych instytutów naukowych Akademii, a oni zaimponowali mi erudycją, dlatego, że cenie monografie i czasopisma z zakresu nauk humanistycznych i społecznych instytutów naukowych Wydziału I Nauki Humanistyczne i Społeczne itp. Jeżeli chodzi o wartość dodaną, to przede wszystkim realizowana tam nauka, gdzie 4,2 tys. badaczek i badaczy rokrocznie wnosi 30% wkładu do ogólnego dorobku nauki polskiej. Najmniejszy pion nauki polskiej, i zarazem taki efektywny. Brak PAN-u, dokładnie Centrum Badawczego składającego się z 67 instytutów, to destrukcja nauki polskiej, bez dwóch zdań. Nic mi nie wiadomo na temat postaw i wyobrażeń badaczek i badaczy Akademii może faktycznie żyją w bańce samouwielbienia. A odnośnie akronimu PAN, to nie tylko część społeczeństwa miałaby problem z jego rozszyfrowaniem, ale i wielu nauczycieli akademickich z uczelni wyższych niewiele wie o istnieniu i organizacji tej rangi instytucji naukowych, jak chociażby obecne kierownictwo Ministerstwa po prostu braki w edukacji.

  • ~ja 25.06.2024 14:38

    Brawo Prof. Konarzewski.