Narodowe Centrum Badań i Rozwoju musi przejść pewne zmiany, ale też musi istnieć jako instytucja, która sprawnie finansuje i współfinansuje badania służące rozwojowi kraju, zapewnia rozwój i wsparcie jednostkom szkolnictwa wyższego i instytucjom badawczym, efektywnie działa na polu umiędzynarodowienia polskiej nauki i przedsiębiorczości – mówi w wywiadzie dla „Forum Akademickiego” prof. Jerzy Małachowski, dyrektor NCBR.
Niemal pół miliarda złotych ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, czyli spora część budżetu, trafia do jednej firmy – VIGO Photonics. O co chodzi? Czy w strategii działania NCBR są wpisane rozwiązania pozwalające uniknąć zastrzeżeń co do sposobu i przejrzystości ocen projektów? Czy w nowym programie LIDER pojawi się komponent finansowy na wdrożenie naukowych odkryć? O te między innymi kwestie pytamy prof. Jerzego Małachowskiego, dyrektora NCBR. Rozmowę przeprowadził Piotr Kieraciński.
Mam wrażenie, że NCBR, dysponując dużymi pieniędzmi publicznymi, pełni funkcję pośrednika w partnerstwie publiczno-prywatnym. Niedawno mówił pan, że jesteście największą agencją tego rodzaju w Europie Środkowo-Wschodniej. Czy kłopoty z ostatnich lat nie wynikają z niezrozumienia zasad takiej współpracy?
Dzisiaj mamy taką sytuację, że w większości to firmy są liderami przedsięwzięć projektowych w NCBR. Gdy spojrzałem na statystyki dotyczące projektów, które dotychczas finansowało Centrum, okazało się, że w okresie siedemnastu lat – praktycznie weszliśmy w osiemnasty rok działania – ok. 37 procent naszych grantów skierowane było do podmiotów biznesowych, 35 procent do jednostek naukowych, a reszta do konsorcjów. Spotykam się z głosami, że innowacje tworzy nauka, ale liderami projektów finansowanych przez NCBR w większości są firmy. W swoim exposé po objęciu funkcji dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju przedstawiłem dwa główne cele. Pierwszy to powrót NCBR do nauki, do tradycji dofinansowywania projektów i rozwijania silnej współpracy nauki z biznesem przy ich realizacji. Druga sprawa to odbudowanie pozytywnego wizerunku agencji.
Jak pan sobie wyobraża powrót NCBR do finansowania nauki?
W tej chwili w budżecie NCBR krajowe środki budżetowe stanowią ok. 20–25 procent, reszta to środki z budżetu Unii Europejskiej; mamy też środki na programy bilateralne. Unia wymaga, żeby liderem projektów przez nią finansowanych była firma, biznes, a nie instytucja naukowa. Chodzi nam zatem o to, aby partner czy lider przemysłowy mógł działać we współpracy z podmiotem naukowym nie tylko poprzez zadania w postaci zleceń, ekspertyz, ale by ośrodki naukowe były inspiracją do rozwoju i wdrażania innowacji, gdyż wiemy że dzisiaj, zgodnie ze strategią rządową, dążymy do rozwoju polskiej gospodarki opartej na wiedzy, w której kluczowa realizacja będzie opierać się m.in. na takich filarach jak: inwestycje w naukę, transformacja energetyczna, rozwój nowoczesnych technologii, rozbudowa potencjału w zakresie bezpieczeństwa i obronności kraju oraz wsparcie współpracy nauki z biznesem.
W tym roku wiele z naszych projektów, także tych realizowanych ze środków europejskich, jest adresowana głównie do konsorcjów, w tym konsorcjów naukowych. W przypadku przedsiębiorstw, które często nie mają kapitału na innowacje i potencjału innowacyjnego, środek ciężkości przechodzi na naukę – to partnerzy naukowi mają być elementem prawnym umów konsorcyjnych i realizować projekty współodpowiedzialnie. Dzisiaj w większości konkursów (nie we wszystkich), które ogłasza NCBR, wnioskodawcy muszą przedstawiać projekty, które będą realizowane przez konsorcja z udziałem partnerów naukowych lub przez same jednostki naukowe. To powoduje, że źródeł rozwiązań innowacyjnych poszukujemy zarówno w jednostkach naukowych, jak i w konsorcjach tworzonych przy ich udziale z przedsiębiorstwami.
Czy dzięki temu zmienił się odsetek środków NCBR, które trafiają do nauki?
Szansa na to pojawi się dopiero w momencie, kiedy usiądziemy do stołu rozmów, dyskutując o kolejnej perspektywie finansowej środków europejskich w takim sensie, że będziemy mieli możliwość definiowania kierunków strategicznych rozwoju kraju, określania do kogo, do jakich partnerów, do jakich beneficjentów środki unijne trafią. W przypadku środków krajowych na realizację programów strategicznych beneficjentami są zarówno przedsiębiorcy, jednostki naukowe, jak też i konsorcja powstałe przy ich udziale. Uzależnione jest to w dużej mierze od poziomu gotowości technologicznej proponowanego rozwiązania i oceny potencjału wdrożeniowego.
(…) Czy zasypaliśmy już tak zwaną dolinę śmierci?
Trzeba przyznać, że w naszym systemie finansowania nauki nadal nie wypełniamy luki pomiędzy poziomem nauk podstawowych a poziomem badań i rozwiązań istniejących na poziomie demonstratorów technologii (6 poziom TRL), które mają potencjał do rozwoju i następnie wdrożenia. Kiedyś był Program Badań Stosowanych, który miał wypełniać lukę między naukami podstawowymi, a tymi rezultatami badań, które już są gotowe do wdrożenia, czyli tego, co obecnie finansujemy. Teraz wyniki PBS są oceniane. Zapewne wkrótce będziemy mogli opublikować raport na ten temat. Pojawią się w nim informacje, ile z tych projektów znalazło kontynuację w postaci dalszego finansowania przez NCBR na poziomach gotowości technologicznej od 6 do 9. Myślę, że dobrym pomysłem jest uruchomienie Narodowego Programu Badań Stosowanych, co postuluje prof. Marek Gzik, sekretarz stanu w MNiSW…
Cały wywiad z prof. Jerzym Małachowskim, dyrektorem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, w ostatnim numerze „Forum Akademickiego”.
RP
Cyt."Szef NCBR: Chcemy wrócić do finansowania nauki"
Życzymy zatem, szybkiego i udanego powrotu... :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Moim zdaniem powinno być więcej programów ze stopniowym zwiększaniem finansowania. Czyli najpierw dostajesz małe pieniądze na badania podstawowe. Małe nie znaczy mało pieniędzy tylko wystarczająco na dany cel aby osiągnąć jakiś TRL. Jak masz TRL z kamieniami milowymi, to możesz wnioskować o kolejny grant itd. chodzi mi o to, że teraz można obiecać gruszki na wierzbie i jakoś zamknąć grant nawet jak dużo się nie udało i jest ok. Natomiast powinno być zrobione progowo, aby była pewność, że zespół ma już za sobą świetne rezultaty a na to nie poszły miliony, więc teraz mogą dostać miliony, które nie będą przepalone. Jednocześnie może pojawiłoby się więcej pomysłów nawet szalonych na granty, które może coś by dały. Natomiast wysoki ryzyko niepowodzenia byłoby do zaakceptowania bo badania miałyby mniejsze finansowanie na początek. Coś jak Miniatura NCN ale nie tylko na badania podstawowe.
Mam tylko 1 pytanie: jaka jest statystyka wdrożeń programów dotacyjnych NCBiR? Bo chyba tylko wtedy miliardy pieniędzy publicznych zarządzanych przez tą instytucji przyczyni się do modernizacji kraju. Odpowiadam: NCBiR tego nie wie, stąd trudno prowadzić jakąkolwiek sensowną dyskusję
Na dlugiej drodze od wynikow badania podstawowego do ostatecznego produktu kolejne kroki nie stanowia bardzo wyraznych granic pomiedzy badaniami fundamentalnymi a wdrozeniowymi. Jednak ostatecznie widac ze czesc z tych badan mozna jeszcze nazwac podstawowymi, ale inne juz nie.
Wydaje mi sie, ze wazne jest aby wiedziec, kiedy w procesie wdrazania panstwo przestaje juz finansowac badania naukowe a zaczyna finansowac juz stricte wejscie produktu na rynek. Nie dalego, zeby sugerowac obcinanie finansowania na ktorymkolewiek z etapow, absolutnie nie sugeruje tutaj odsuniecia panstwowych pieniedzy od inwestycji. Ale dlatego, zeby wiedziec, gdzie konczy sie nauka. To bardzo pomaga przy liczeniu pieniedzy, kiedy pada pytanie "no to ile ostatecznie idzie na badania podstawowe, a ile na wdrozeniowe?".
Rowniez, przemysl jest w stanie finansowac te wdrozenia na DOWOLNYM etapie, nawet na tych etapach poczatkowych. Tak robi wiele duzych firm na calym swiecie. Chyba dobrze by bylo, aby polski przemysl zainteresowal sie takimi inwestycjami na skale znaczaco wieksza, niz obecnie.
Dopóki nie uwolnicie się ze wszystkich partyjno-politycznych wplywow, zarówno jednej, jak i żalkowo-bielanowej strony, nic z tego nie będzie!
Uwolnić Naukę!!!
Trochę słaba filozofia. Od nauki jest NCN (który działa z marnymi skutkami). Polska w tym miejscu gdzie się znajduje potrzebuje raczej wspierania B+R.
Od początku działalności NCN i NCBR, przelano na różne konta około 100 miliardów złotych, czy ktoś wie o przełomowych efektach zfinansowanych projektów badawczych. Jakoś nie mogę znaleźć. Czas zatem na radykalne zmiany. Obecna działalność tych Instytucji to strata czasu i pieniędzy. Dla społeczeństwa.
Solidny audyt by się przydał, może Skarb Państwa mógłby coś odzyskać, np. z pieniędzy lezących sobie na kontach? Ja czytałem tylko o jednym przypadku - ponad 100 mln złotych - leżały długo na koncie, a beneficjent ma jedną z najładniejszych chałup w Polsce. Takie rzeczy widać w KRS. To jest taki minimalny rozwój. Szkoda, ponieważ inni naukowcy muszą na razie obejść się smakiem i dumnie stać w gotowości, z naciskiem na stać.
Solidnym audytorem był dyrektor którego znaleziono w Wiśle. Jakby znalazł coś na PiS to by to zostało ogłoszone. Sprawa powinna zostać solidnie wyjaśniona żeby nie było jak za poprzednich rządów Donalda że chodził seryjny samobójca. To był dyrektor znany ze swej nieugiętości.
Pierwsze pytanie w tej sprawie brzmi cui bono, czyli np. jakie audyty właśnie prowadził, ale jeszcze nie dorowadził?
Zdecydowanie nie powinniśmy w tej sprawie siedzieć cicho, niezależnie od opcji politycznej, ponieważ do wszystkich ugrupowań przyklejają się różni dziwni ludzie i to się samo nie zmieni. Zalecam uczciwość i solidarność w wymaganiu uczciwości od innych.
Dziwny jest ten świat finansowania nauki.
Odnoszę takie wrażenie, że powinno być tak, że agencja rządowa, jak NCBR wspiera na uczelniach badania o potencjale aplikacyjnym, ale do momentu, kiedy uczelnia znajdzie partnera biznesowego, ale od tej pory partnerzy już radzą sobie sami. Tak to bywa w wielkim świecie i działa.
Tu i ówdzie "diabeł tkwi w szczegółach" i dzieją się rzeczy nieoczekiwane. Otóż dostałem kiedyś do dyspozycji na szczytny cel środki z NCBR, a administracja mojej uczelni zażądała podpisania deklaracji, że wyniki prowadzonych za te środki badań nigdy nie będą komercjalizowane. Zdziwiłem się bardzo i zapytałem dlaczego. Dowiedziałem się, że jeśli wyniki zostaną zastosowane w celach komercyjnych, uczelnia będzie musiała zwrócić podatek VAT.
Czy ktoś te mechanizmy kontroluje? Czy leci z nami pilot?
Ano, dzieją się rzeczy niezwykłe w tym kraju. "Szef NCBR: Chcemy wrócić do finansowania nauki" A czym się zajmowała agencja NCBR do tej pory, finansowaniem dusz, aniołów i wszystkich świętych?