Aktualności
Sprawy nauki
25 Czerwca
Ryc. Social Europe
Opublikowano: 2025-06-25

„Uniwersytety są wrogiem” – dlaczego Europa powinna wesprzeć amerykańskie środowisko akademickie

Europa może stać się schronieniem dla wybitnych badaczy, których prace przyczynią się do rozwoju innowacyjności i wzmocnienia pozycji intelektualnej kontynentu na arenie międzynarodowej. Pomoc dla amerykańskiego środowiska akademickiego musi jednak zostać sprzężona z głęboką reformą finansowania badań naukowych w Unii Europejskiej – pisze dr Bartosz Rydliński z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

W maju, zgodnie z wieloletnią tradycją, amerykańskie uczelnie organizowały uroczystości ukończenia studiów – wydarzenia o podniosłym charakterze, w których tysiące absolwentów w obecności bliskich odbierały upragnione, często okupione ogromnym wysiłkiem i finansowymi kosztami, dyplomy. Tegoroczne graduacje odbywały się jednak w cieniu bezprecedensowych ataków nowej amerykańskiej administracji  na autonomię i integralność środowiska akademickiego.

Wśród pierwszych posunięć Donalda Trumpa znalazły się m.in. zamrożenie finansowania federalnego dla badań naukowych, likwidacja programów DEI (różnorodności, równości i inkluzji), egzekwowanie przepisów antyimigracyjnych na kampusach – szczególnie wobec uczestników prodemokratycznych demonstracji solidarności z Palestyńczykami – zniesienie ochrony prawnej studentów LGBTQ+ oraz zapowiedź likwidacji Departamentu Edukacji. Te działania wpisują się w ideologiczną agendę radykalnej prawicy, która zmierza do demontażu liberalnych fundamentów szkolnictwa wyższego w USA. Już w 2021 roku J.D. Vance, obecny wiceprezydent i jeden z głównych ideologów ruchu MAGA (Make America Great Again), na Krajowej Konferencji Konserwatyzmu zadeklarował: „Uniwersytety są wrogiem”. Nie była to jedynie publicystyczna czy intelektualna poza, lecz zapowiedź trumpistowskiej „doktryny szoku” wymierzonej w amerykańską naukę.

Decyzja trojga wybitnych profesorów – Jasona Stanleya, Timothy’ego Snydera i Marci Shore – o opuszczeniu Uniwersytetu Yale w geście protestu wobec polityki nowej administracji wzbudziła duże poruszenie w środowisku akademickim po obu stronach Atlantyku. Ich wybór padł na Uniwersytet w Toronto jako nowe miejsce pracy i intelektualnego rozwoju. W tym kontekście warto postawić pytanie: czy obecna sytuacja nie wymaga od Unii Europejskiej aktywnej polityki wsparcia dla amerykańskich naukowców, wykładowców, doktorantów i studentów, którzy stają się ofiarami systemowej marginalizacji i represji? W obliczu likwidacji całych programów badawczych i narastających zagrożeń dla wolności akademickiej, UE ma szansę, by potwierdzić swoje zaangażowanie w obronę wartości demokratycznych, praw człowieka i pluralizmu – nie tylko deklaratywnie, lecz poprzez konkretne działania.

Poza aspektem aksjologicznym, wsparcie dla amerykańskich badaczek i badaczy niesie ze sobą wymiar strategiczny, który przed dekadami z powodzeniem wykorzystały same Stany Zjednoczone. Po przejęciu władzy przez nazistów w Niemczech, amerykańskie uniwersytety stały się bezpieczną przystanią dla całej generacji europejskich uczonych. Albert Einstein, Enrico Fermi, Edward Teller, Eugene Wigner, John von Neumann i Stanisław Ulam odegrali kluczową rolę w tworzeniu amerykańskiego programu jądrowego w ramach projektu Manhattan, jednocześnie kładąc podwaliny pod naukową dominację USA w XX wieku. Przybycie takich intelektualistów, jak Theodor Adorno, Max Horkheimer, Herbert Marcuse, Hannah Arendt czy Erich Fromm, zasadniczo przekształciło amerykańskie nauki społeczne i humanistykę. Dziś Europa może odwrócić ten kierunek, stając się schronieniem dla wybitnych badaczy, których prace mogą przyczynić się do rozwoju innowacyjności i wzmocnienia pozycji intelektualnej kontynentu na arenie międzynarodowej.

Pomoc UE dla amerykańskiego środowiska akademickiego musi jednak zostać sprzężona z głęboką reformą finansowania badań naukowych w Europie. Obecnie średnie nakłady państw członkowskich UE na badania i rozwój wynoszą zaledwie 2,2% PKB – znacząco mniej niż w Izraelu (5,73%), Korei Południowej (5,22%), Stanach Zjednoczonych (3,64%), Japonii (3,30%) czy Wielkiej Brytanii (3,19%). Ta luka inwestycyjna nie jest jedynie statystycznym problemem, lecz poważnym deficytem strategicznym. Jej przezwyciężenie mogłoby znacząco zwiększyć konkurencyjność naukową Europy i stanowić konkretną odpowiedź na postulaty sformułowane m.in. w raporcie Mario Draghiego.

Realizacja takiej wizji wymagać będzie nie tylko uruchomienia środków finansowych na rzecz relokacji amerykańskich uczonych, lecz także inwestycji w nowe etaty akademickie, zespoły badawcze i programy kształcenia. Inwestycja ta przyniosłaby również wymierne korzyści europejskim uczelniom i instytutom badawczym, gwarantując, że wsparcie dla naukowców zza Atlantyku nie będzie przedsięwzięciem o charakterze gry o sumie zerowej. Celem polityki UE powinno być równoczesne wspieranie amerykańskich badaczek i badaczy oraz tworzenie trwałych, godziwie opłacanych miejsc pracy i grantów dla naukowców europejskich. Ambitna i odpowiednio finansowana strategia w zakresie badań i innowacji mogłaby przemienić europejskie uniwersytety w globalne centra przyciągające najzdolniejszych uczonych.

Wsparcie to ma także istotny wymiar normatywny. UE, przyjmując zagrożonych represjami naukowców z USA, potwierdziłaby swój status bastionu wolności akademickiej i integralności intelektualnej. Byłby to jednoznaczny sygnał: Europa nie odstępuje od swych pryncypiów, niezależnie od geopolitycznych zawirowań. Taka postawa nie tylko wzmocniłaby miękką siłę (soft power) Europy w relacjach z elitami intelektualnymi Stanów Zjednoczonych, lecz także ugruntowałaby jej pozycję jako globalnego centrum niezależnej refleksji i krytyki.

Zyski płynące z tej polityki dalece wykraczałyby poza wymiar symboliczny. Amerykańscy uczeni wnieśliby do europejskich instytucji nowe perspektywy metodologiczne, innowacyjne podejścia badawcze oraz nowoczesne formy dydaktyki. Taka współpraca mogłaby zaowocować dynamicznym rozwojem m.in. badań nad sztuczną inteligencją, biotechnologią, medycyną czy zdrowiem publicznym. Dla wielu Amerykanów europejskiego pochodzenia byłaby to także szansa na ponowne odkrycie własnych korzeni i ewentualny trwały powrót na kontynent, który ukształtował historię ich rodzin.

Wreszcie, Europa mogłaby wyraźnie zamanifestować swoje przywiązanie do otwartości, pluralizmu i demokracji – wartości, które w części Stanów Zjednoczonych stają się przedmiotem kontestacji. Stając się przeciwieństwem izolacjonistycznych i autorytarnych impulsów Trumpa, Europa zyskałaby nie tylko moralną legitymację, lecz także przewagę jako globalny lider faktycznie wolnego świata. Wsparcie dla amerykańskiego środowiska akademickiego byłoby zatem nie tylko aktem solidarności, lecz także inwestycją w przyszłość transatlantyckiej współpracy, opartą na wspólnych wartościach i partnerskiej wizji rozwoju nauki. W obliczu nadchodzących turbulencji politycznych aż do roku 2029, pytanie brzmi: czy Europa jest gotowa wykorzystać tę historyczną szansę?

Bartosz Rydliński

Tekst jest tłumaczeniem artykułu The Universities Are the Enemy”: Why Europe Must Act Now, który ukazał się na łamach „Social Europe”

Dyskusja (36 komentarzy)
  • ~Kołczan 01.07.2025 15:59

    Widzę że artykuł niestety bardzo stronniczy. Promowanie działań DEI jest tutaj przedstawiane jako obiektywne dobre tak samo jak protesty na rzecz Palestyny (oczywiście że pominięty został fakt że nie były one organizowane zgodnie z prawem). Problem polega na tym że gdyby zastanowić się nad tym dłużej niż 3 sekundy dochodzi się do wnioski że DEI jest z natury rasistowskie a walka na rzecz wolności Palestyny poprzez blokowanie uczelnianych bibliotek i ataki na innych studentów do najwspanialszych działań nie należy. Warto również dodać że jestem osobą o lewicowych poglądach gdyby ktoś miał wątpliwości ale no... Co złego to nie ja prawda?

  • ~Alek Rachwald 30.06.2025 16:33

    Jestem pod wrażeniem jak wielu kolegów/-żanek (?) na forum akademickim tak bezkompromisowo popiera w komentarzach tezę, jakoby uniwersytety były tym wrogiem. Jedynym wytłumaczeniem, jakie znajduję jest to, że koledzy/-żanki są wręcz przeciwnie, z PAN. A może z politechnik?

  • ~Profesor nienadzwyczajny 30.06.2025 09:43

    Któż to jest? Historyk, jego żona, “professor of modern European intellectual history” oraz “professor specializing in social and political philosophy”. Czy na pewno porównanie do Einsteina, Tellera i Ulama jest odpowiednie?

  • ~Browning 29.06.2025 10:42

    Co za stek bzdur. W jaki sposób import specjalistów od 60 płci ma wesprzeć innowacyjność Europy. Autor artykułu musi też należeć do wybitnych lemingów aby dostrzec rys demokratyczny wśród Hamasu i jego zwolenników.

  • ~AndrewXRW 28.06.2025 19:56

    Ale bzdury. Z USA zlecą się miernoty prowadzące 'badania' nikomu do niczego niepotrzebne. Napewno nie przyjadą naukowcy z przydatnych dziedzin. Europa zresztą na własne życczenie się marginalizuje zajmując się bzdurami i pseudonaką opartą o ideologię.
    Lewactwo nie stosuje zasady chrześcijaństwa, że Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie, nie oddziela sacrum od profanum. Lewactwo uznaje naukę jak wyznanie wiary...

  • ~Leopold 28.06.2025 11:21

    To przykre, że uniwersytety w tzw. świecie zachodnim stały się wylęgarnią chorych idei neo marksistowskich. Ci hochsztaplerzy podszywają się pod prawdziwą naukę i chcą ją przekształcić ideologicznie. Zmusili różne szacowne instytucje (typu ACS, Elsevier itp.) do zakładania "kącików LGBT" i prowadzenia ideologii woke. To zaraza.

  • ~Joss 27.06.2025 16:01

    Jeśli mają w Europie głosić swoje odkrycia w stylu, że matematyka jest rasistowska (bo przecież trzeba jakoś wytłumaczyć dramatycznie słabe wynik edukacji kolorowych w US) to może niech lepiej jadą z tym do Afryki.

  • ~M.M 27.06.2025 09:41

    Czytam sobie komentarze nie tylko tu i myśle sobię, jak bardzo prawica doprowadzila do ideologicznego odrzucenia racjonalizmu i nauki. Tak, klimat się ociepla przez spalanie paliw kopalnych. Nie homoseksualizm nie jest chorobą ani zboczeniem.Tak rola społeczna kobiety definiowana jest kulturowo, a nie biologicznie. Ale prawicy wszystko to się z przyczyn czysto ideologicznych nie podoba, stąd ataki na naukę, jej ogólna dyskredytacja. Reasumując to MAGA kieruje się ideologią, a nie uniwerki.

    P..S a Ziemia kręci się wokół Słońca wbrew treści Biblii.

    • ~Ireneusz 27.06.2025 14:57

      2. Psalm 104,5

      > „Założyłeś ziemię na jej podstawach, by się nie zachwiała na wieki wieków.”
      Są różne w Biblii fragmenty, o koncepcjach heliocentrycznej oraz geocentrycznej.
      Jednak coraz częściej się zdarza że ideologia wypiera prawdę na Uniwersytetach. Nie tylko w naukach humanistycznych i społecznych. Zanim się cokolwiek napisze o Biblii trzeba to dzieło ludzkie przeczytać i zrozumieć.

      • ~MB 28.06.2025 06:45

        Nie ma czegoś takiego jak "nauki humanistyczne".

        • ~Żenua 01.07.2025 19:54

          Nie ma czegoś takiego jak "nie ma czegoś takiego" . Co ty sobie ubzdurałeś to ja nie wiem. Wiem natomiast że historia, czyli nauka humanistyczna, może być najważniejszą nauką ze wszystkich, bo ktoś kto nie zna historii jest skazany na to by ją powtarzać.

  • ~StaryZgred2012 26.06.2025 12:25

    Jaki wkład do PKB mają socjolodzy i historycy? U nas rządzą po obu stronach barykady i kiepsko wychodzi. Przerost społhumów napedzanych wokeizmem i "cancel culture" był skrajnie szkodliwy. Terroryzowali uczelnie swoją idrologią. Teraz wahadło idzie w drugą stronę.

  • ~Teodor 26.06.2025 10:28

    Polskie społeczeństwo cały czas doświadcza "przywiązania do otwartości, pluralizmu i demokracji" ze strony UE, ale tak jak ona je rozumie.

  • ~Katarzyna 26.06.2025 08:36

    Europa może stać się schronieniem dla naukowców z USA zajmujących się naukami gender.

    • ~MB 26.06.2025 09:14

      Najgorsze jest to, że Polska - i tak przez dekady będąc zaściankiem świata - stała się oficjalnie schronieniem dla mafii spod znaku kk.

      • ~Bum 27.06.2025 17:18

        Wolę mafię KK niż mafię lgbt ta druga Wchodzi ci nie tylko do kieszeni ale jeszcze do 4 liter się pcha i jeszcze sięga po dzieci cudze

      • ~Katarzyna 26.06.2025 09:20

        Co nie zmienia faktu, że naukowcy z USA którzy potencjalnie przyjadą do Europy będą zajmować się takimi ważkimi tematami jak gwałty psów na suczkach w miejskich parkach, przy gromkim dopingu złych heteroseksualnych mężczyzn.
        Na pewno dogonimy dzięki temu Chiny, tak jak pomogły nam w tym wiekopomne kapsle przypięte na stałe do butelek.

        • ~Alek Rachwald 09.07.2025 16:43

          Po prostu proszę się zająć tą tematyką samemu. Bo taki np. UW zatrudnił w ostatnim czasie dwóch amerykańskich fizyków, więc na ich zainteresowanie dla poruszonej przez panią tematyki trudno liczyć.

        • ~MB 26.06.2025 18:22

          Proponuje nie mylić odwagi z odważnikiem.

  • ~Paweł Płatek 26.06.2025 07:22

    W Europie też nie brakuje entuzjastów "Rewolucji motyla". A jakie są założenia tej rewolucji autorstwa Yarvina?
    1. Kampania na rzecz autokracji – Trump powinien prezentować się jako przywódca gotowy na radykalne reformy systemu politycznego, który jest "nieskuteczny i zepsuty".
    2. Czystka biurokracji (RAGE) – Zwolnienie wszystkich urzędników administracji publicznej.
    3. Ignorowanie sądów – Yarvin sugeruje, by prezydent ignorował decyzje Sądu Najwyższego, uznając je za jedynie doradcze.
    4. Przejęcie Kongresu – Yarvin zaleca Trumpowi wybranie lojalnych kandydatów do Kongresu, co miałoby zagwarantować pełną kontrolę nad ustawodawstwem.
    5. Centralizacja sił policyjnych – W sytuacji kryzysowej Trump miałby przejąć kontrolę nad lokalnymi siłami policyjnymi, tworząc ogólnokrajową policję podległą wyłącznie prezydentowi.
    6. Likwidacja mediów i instytucji akademickich – Yarvin uważa, że media i uczelnie są częścią "Katedry", systemu, który według niego narzuca ideologiczne ograniczenia w polityce.
    7. Mobilizacja zwolenników – Yarvin zaleca organizowanie masowych protestów wspierających Trumpa w przypadku oporu ze strony administracji rządowej.

    Czy coś to przypomina z ostatniej dekady w Polsce?
    https://wiadomosci.wp.pl/rewolucja-motyla-trump-jd-vance-i-plan-ktory-ma-zmienic-ameryke-na-zawsze-7139380300880736a

  • ~MB 26.06.2025 06:56

    No, skoro kolejny humanista mówi jak należy realizować badania naukowe, to faktycznie upadliśmy lub za chwilę to zrobimy.

  • ~Młot na czarownice 25.06.2025 21:35

    Amerykańskie wydziały humanistyczne same sobie zgotowały swój los kreując szaleństwa ideologiczne ostatnich dekad. Są rozsadnikiem toksyny społecznej i Trump ma racje próbując je przydusić. U nas też by się to przydało.

  • ~Przemo 25.06.2025 20:13

    Oto dlaczego Uniwersytet Harvarda jest wrogiem Trumpa i sponsorów jego ludzi z Kongresu i Senatu:
    https://dataverse.harvard.edu/file.xhtml?fileId=11584799&version=1.0
    Porażające, prawda: Gaza podzielona na 3 obozy śmierci. Dane z Uniwersytetu Ben Guriona.
    Europa siedzi cicho - jak zawsze.

    • ~św. Ignacy Antiocheński 26.06.2025 19:15

      To jest niewątpliwie jeden z powodów. Ale poza tym to środowisko jest z zasady przeciwne imigracji, w tym rekrutacji studentów zagranicznych.

      W ogóle osobiście uważam, że na tej całej sprawie skorzystają te państwa, które ściągną do siebie tych już niechcianych w Stanach studentów. To są ludzie młodzi, mobilni, i silnie zmotywowani. Niestety Polska nie ma tej młodzieży wiele do zaoferowania.

  • ~Przemo 25.06.2025 19:36

    UE na żądanie Trumpa będzie posłusznie wydawać 5% budżetu na zbrojenia, co znaczy, że amerykańska nauka się odbije, a UE będzie oszczędzać i to prawdopodobnie jeszcze nie koniec naszych "miłych rozmów" z Donaldem Trumpem ;-)
    Te 5% to kwota 10 bilionów euro każdego roku, z czego pewnie całkiem sporo dla USA. Moim zdaniem poradzą sobie bardzo dobrze bez naszej pomocy. Postęp technologiczny coraz mniej zależy od uniwersytetów, a u nas prawie wcale.

    • ~StaryZgred2012 26.06.2025 12:27

      "Te 5% to kwota 10 bilionów euro każdego roku" - wróć do arytmetyki. Przeszacowałeś 10 razy

      • ~Przemo 26.06.2025 22:43

        https://www.statista.com/statistics/316691/eu-budget-contributions-by-country/

  • ~Marcin Przewloka 25.06.2025 16:16

    Obawiam sie, ze wiekszosc postulatow wspomnianych w tym artykule jest calkowicie nierealnych do spelnienia.
    Niezaleznie od tego, przeprowadzka naukowcow amerykanskich rozumiana masowo, nie ma szans sie wydarzyc, jako ze naukowcy to tylko ludzie i chocby z powodow rodzinnych nie beda nagle uciekac ze swojego kraju ze strachu przed zmianami, jak chcial wprowadzic prezydent Trump.
    "Chcial", poniewaz ostatnie tygodnie pokazuja, ze sprawy sadowe czesciowo odwracaja te szybkie i raczej nieprzemyslane decyzje nowej administracji.
    https://www.nature.com/articles/d41586-025-01914-2

    Niektorzy naukowcy na pewno beda rozwazac wyjazd. Rowniez ci, ktorzy sa akurat w momencie aplikowania o prace, tez moze beda sie zastanawiac nad kierunkami wyjazdu, ale to na pewno nie beda znaczace liczby w sensie ilu dokladnie naukowcow ze Stanow jest gotowych opuscic USA i wyjechac w tym momencie do Europy. Patrzac na to realnie, a nie poprzez surveys.

  • ~kk 25.06.2025 16:03

    A jakiej historycznej szansie tu jest mowa.

    Skoro naukowiec nie potrafi płynnie przepływać do gospodarki i z powrotem to o kim tak na prawdę jest mowa ?

    O kimś kto ma ciepłą posadę na uczelni i niewiele dla gospodarki znaczy ?

    • ~MB 26.06.2025 06:58

      "na prawdę" mówicie...

      Powiedzcie no jeszcze coś o tym pływaniu, bo się wzruszyłem.

  • ~Profesor PAN 25.06.2025 16:00

    Że co, że Timothy Syder zrobi kolejną bombę atomową dla Unii Europejskiej? Nie ma to jak odrobina śmiechawy.

    • ~Alek Rachwald 25.06.2025 21:11

      Bombę atomową może w tej chwili zrobić lada fellah wyposażony w trochę środków i pluton z Korei. Ściąganie w tym celu Timothy Snydera mijałoby się z celem. Każdy niech raczej operuje w swojej specjalnosci.

      • ~Profesor PAN 25.06.2025 22:23

        Za każdym razem, kiedy wygrywa Partia Republikańska amerykańscy celebryci deklarują zamiar wyjazdu z Ameryki, pod tym względem nie różnią się od polskich celebrytów. I jedni i drudzy są jednakowo słowni. Obiecanki cacanki.

        • ~MB 26.06.2025 07:00

          Bzdury wymyślone na kolanie. A może kolanach...?

          • ~Profesor PAN 26.06.2025 09:37

            Są dobre wyszukiwarki, lista celebrytów "wyjeżdżających" z USA po zwycięstwie Trumpa albo Busha jest prawie kompletna. Panu też bym radził skorzystać z tego, że żyjemy w XXI wieku.

            • ~MB 26.06.2025 18:22

              PAN z definicji tkwi w XIX.