Aktualności
Życie akademickie
20 Lutego
Źródło: Freepik
Opublikowano: 2026-02-20

W sobotę Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego

W sobotę, 21 lutego, przypada Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. To święto ustanowione przez UNESCO w celu ochrony różnorodności językowej. Dzień ten ma przypominać o tym, że język nie jest wyłącznie narzędziem komunikacji, lecz jednym z najważniejszych elementów dziedzictwa kulturowego ludzkości.

Na świecie funkcjonuje około 7 tysięcy języków. Każdy z nich jest nośnikiem unikalnego sposobu opisywania rzeczywistości, systemu wartości, historii i pamięci wspólnoty. Jednocześnie znaczna część z nich jest zagrożona. Zgodnie z danymi przedstawionymi w Atlas of the World’s Languages in Danger (program UNESCO), nawet połowa języków używanych obecnie na świecie może zaniknąć do końca tego wieku. Wraz z ich odejściem utracone zostaną nie tylko systemy komunikacji, lecz także całe uniwersa znaczeń, dziedzictwo kulturowe, tradycje oraz unikalne sposoby postrzegania i opisywania rzeczywistości.

W dobie globalizacji i cyfrowej komunikacji kilka języków zyskało status dominujących w sferze gospodarki, nauki i mediów. Niewątpliwie ułatwia to porozumiewanie się ponad granicami, ale równocześnie stawia, szczególnie przed mniejszymi wspólnotami, pytanie o zachowanie własnej tożsamości językowej. Status języków dominujących nie jest formalnie zdefiniowaną kategorią prawną, lecz pojęciem używanym w socjolingwistyce i analizach globalnych do opisania języków, które odgrywają ponadnarodową, gospodarczą, polityczną i kulturową rolę. Ich dominacja może wynikać z liczby użytkowników, zasięgu geograficznego, pozycji w nauce i biznesie, obecności w Internecie czy znaczenia historycznego.

Do języków dominujących zalicza się:

  • język angielski (najsilniejsza pozycja globalna, język międzynarodowego biznesu, nauki, lotnictwa, dyplomacji, Internetu i popkultury, używany jako lingua franca na wszystkich kontynentach)
  • język mandaryński (największa liczba rodzimych użytkowników na świecie, ok.1,2 mld)
  • język hiszpański (jeden z najczęściej używanych języków jako ojczysty w Ameryce Łacińskiej, Europie i USA)
  • język francuski (oficjalny w kilkudziesięciu państwach, ważny w dyplomacji, organizacjach międzynarodowych i wspólnocie frankofońskiej, silna obecność w Afryce)
  • język arabski (w odmianie standardowej, jako język religijny, kulturowy oraz oficjalny w wielu krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, wzrost znaczenia ze względu na rosnącą pozycję geopolityczną regionu).

Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego to okazja, by zastanowić się nad rolą języka w naszym życiu. Nie tylko jako systemu gramatycznych i ortograficznych reguł, lecz jako przestrzeni kultury, pamięci i wspólnoty. To dobry moment refleksji nad jego przemianami w świecie globalizacji, nowych technologii i przyspieszonej komunikacji. Czy język ojczysty wciąż pozostaje fundamentem tożsamości? Jak zmienia się pod wpływem mediów społecznościowych? Czy może stać się źródłem wykluczenia? Czy język ojczysty w zglobalizowanym świecie traci na znaczeniu, czy przeciwnie – staje się jeszcze ważniejszym fundamentem kulturowej odrębności? O tym w rozmowie z dr hab. Renatą Jakubczuk, filolożką, literaturoznawczynią, badaczką języka francuskiego z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Czym dla filologa jest język ojczysty? Jak można go zdefiniować?

Dla filologa język ojczysty jest nie tylko narzędziem komunikacji, lecz przede wszystkim podstawowym punktem odniesienia w rozumieniu innych systemów językowych. To fundament, na którym budujemy kompetencję językową w ogóle. Z perspektywy dydaktyka języka obcego widać bardzo wyraźnie, jak ogromne znaczenie ma świadomość własnego języka. Aby zrozumieć mechanizmy gramatyczne, składniowe czy semantyczne w języku obcym, trzeba najpierw rozumieć, jak funkcjonują one w języku ojczystym. Bez tej świadomości trudno dostrzec analogie, różnice czy subtelne przesunięcia znaczeniowe. Tłumacząc studentom konstrukcję w języku obcym, trzeba wrócić do podstaw. Wyjaśnić, czym jest tryb, aspekt, strona bierna czy zdanie podrzędne. Jeśli tej wiedzy brakuje, proces nauki innego języka staje się znacznie trudniejszy. Brak tej wiedzy tworzy swoiste „błędne koło” w nauce. W tym sensie mowa ojczysta jest nie tylko pierwszym językiem życia, ale także pierwszym narzędziem refleksji nad językiem jako takim.

Język nie służy wyłącznie komunikacji. Każdy z nich zawiera wewnętrzny kod, który wpływa na sposób myślenia społeczności, która się nim posługuje. Często mówi się, że język angielski jest prostszy w swej strukturze, podczas gdy francuski uchodzi za bardziej złożony, z rozbudowanym systemem gramatycznym. Używanie czasów przeszłych, zaprzeszłych, podporządkowanych, czy trybu warunkowego ma ogromne znaczenie. Język francuski to przede wszystkim samogłoski i nosówki, które sprawiają duży problem. Każdą wymawia się troszeczkę inaczej, np. samogłoska „e” dla nas jest tylko jedna, a w języku francuskim są cztery podstawowe plus jeszcze dyftongi, które się różnie wymawia. Często wyraz zawierający inną realizację samogłoski „e” ma zupełnie inne znaczenie. Podobnie jest w pisowni, nad samogłoską mogą występować różne akcenty (jest ich kilka), a zmiana samego znaku diakrytycznego prowadzi do zmiany znaczenia wyrazu. Istnieją więc słowa, które różnią się wyłącznie obecnością lub rodzajem akcentu. Podobnie w języku polskim drobny znak – jak ogonek w „ą” – zmienia znaczenie wyrazu „bak” i „bąk”. Wydaje się, że to tylko mały szczegół i można go pominąć, a jednak nie, bo kompletnie zmienia sens.

Jednak ta złożoność jest niezwykle uporządkowana. Myślenie kartezjańskie, kojarzone z kulturą francuską, znajduje swoje odzwierciedlenie również w strukturze języka. Każda forma ma swoje logiczne uzasadnienie. Poznając język obcy, poznajemy również sposób rozumienia świata. Nie chodzi wyłącznie o słowa, lecz o mechanizmy interpretacji rzeczywistości. Każdy język ma własną muzykę, melodię. Język polski, bogaty jest w spółgłoski i charakterystyczne szeleszczące brzmienie. Subiektywne oceny typu „język melodyjny” czy „poetycki” są w gruncie rzeczy kwestią wrażliwości. Zarówno polszczyzna, jak i francuszczyzna posiadają ogromne bogactwo brzmieniowe i stylistyczne.

Jaką rolę odgrywa język ojczysty w zglobalizowanym świecie?

Język ojczysty buduje poczucie wspólnoty. Jest elementem przynależności, do rodziny, regionu, narodu czy grupy kulturowej. To w nim zapisane są doświadczenia historyczne i symboliczne. Dlatego wywołuje tak silne emocje: dumę, nostalgię, a czasem irytację. Zdecydowanie wykracza poza funkcję komunikacyjną. Jest nośnikiem kultury, pamięci zbiorowej, systemu wartości i sposobu interpretowania rzeczywistości. Każdy język zawiera swoisty kod kulturowy – zestaw pojęć, metafor, kategorii gramatycznych, które wpływają na to, jak jego użytkownicy porządkują świat. To, jakie rozróżnienia wprowadzamy w języku, jakie czasy, tryby gramatyczne uznajemy za istotne, jakie słowa mamy do opisywania relacji społecznych czy emocji – wszystko to kształtuje sposób myślenia. Dlatego podkreśla się, że nauka języka obcego to nie tylko przyswajanie nowych słów i struktur gramatycznych, lecz także poznawanie odmiennego sposobu postrzegania i interpretowania rzeczywistości.

W języku francuskim mówi się nie o języku ojczystym, lecz o langue maternelle – języku matczynym. Zwraca się uwagę na więź z matką, z pierwszym doświadczeniem mowy, to za matką „idzie” język do dziecka. To subtelna, acz wiele znacząca różnica. W polszczyźnie akcent pada na związek z ojczyzną, wspólnotą narodową. Element tożsamościowy odwołujący się do wartości narodowych, państwowych czy religijnych jest w tym przypadku dużo mocniejszy.

W świecie, w którym wiele przestrzeni kulturowych staje się podobnych, język może być jednym z ostatnich trwałych elementów zakorzenienia. Globalizacja sprzyja powstawaniu języków międzynarodowych, ułatwiających komunikację ponad granicami. Jednak im większa uniformizacja, tym silniejsza potrzeba zachowania lokalnej tożsamości. Dla wielu osób język ojczysty staje się symbolem przynależności i ciągłości kulturowej. Szczególnie wyraźnie widać to w społecznościach migracyjnych, gdzie wybór języka jest wyborem tożsamościowym.

Przykład niezwykle silnego związku języka z tożsamością odnajdziemy w biografii Guillaume’a Apollinaire’a (Wilhelm Albert Włodzimierz Aleksander Apolinary Kostrowicki) jednego z najważniejszych poetów i prekursorów nowoczesności w literaturze europejskiej początku XX wieku. Urodził się 26 sierpnia 1880 roku w Rzymie w rodzinie zakorzenionej w kilku tradycjach kulturowych. Jego matka, Angelika (Angélique) Kostrowicka, była Polką wywodzącą się z drobnej arystokracji, ojciec, prawdopodobnie włoski arystokrata, nigdy oficjalnie nie uznał syna. Dzieciństwo i młodość spędził głównie we Francji, gdzie kształtowała się jego tożsamość kulturowa i literacka. Choć miał polskie korzenie i znał różne języki, świadomie wybrał język francuski jako język swojej twórczości. Ten wybór był nie tylko decyzją artystyczną, lecz także aktem tożsamościowym, Apollinaire określał się jako Francuz i utożsamiał się z kulturą francuską. Postać Wilhelma Kostrowickiego / Guillaume’a Apollinaire’a jest często przywoływana jako przykład złożonej tożsamości europejskiej. Jego życie i twórczość pokazują, że wybór języka może być świadomym elementem budowania własnej przynależności kulturowej.

Współcześnie przed podobnymi dylematami stają dzieci imigrantów. Wybór języka, domowego czy społecznego, staje się właśnie takim wyborem tożsamościowym. Problem mniejszości we Francji to również problem języka. Bardzo często pokolenia dzieci imigrantów, które już nie znają języka rodziców (bo nikt o to nie zadbał), mówią po francusku z naleciałościami języka przodków. Oni są „pomiędzy”, mogą być trzecim pokoleniem urodzonym we Francji, a wciąż nie są traktowania jak Francuzi, nadal postrzega się ich jako imigrantów, właśnie z powodu języka, który w jakimś stopniu jest inny niż oficjalny francuski.

Problem ten był szeroko analizowany i stał się przedmiotem intensywnej debaty publicznej w Kanadzie, szczególnie w Quebecu. W latach 80. i 90. XX wieku dyskusja była szczególnie ożywiona. Zastanawiano się wówczas, czym dla imigranta jest wybór języka oraz jakie znaczenie ma on dla ich dzieci, które dorastają na styku różnych kultur.

Jak w tym kontekście należy patrzeć na dialekty i języki mniejszościowe?

Dialekty i języki regionalne, jak np. kaszubski, bretoński czy śląski, stanowią istotny element tożsamości lokalnej. Wzbogacają krajobraz językowy i kulturowy. Nie stanowią zagrożenia dla języka ogólnego, wręcz przeciwnie, mogą go inspirować i poszerzać jego zasób. Wiele języków mniejszościowych było w przeszłości marginalizowanych, wręcz zakazywanych. Dziś coraz częściej podejmuje się działania rewitalizacyjne, dostrzegając ich wartość jako część dziedzictwa ludzkości.

Znowu odwołam się do literackiego przykładu, tym razem Marco Miconego, pisarza, który jako mały chłopiec wyemigrował z południa Włoch, a jego pierwszym językiem nie był włoski w standardowej odmianie, lecz dialekt kalabryjski, którym posługiwano się w jego rodzinnej miejscowości. W swoich wspomnieniach przywołuje sytuację z dzieciństwa, kiedy wygrał konkurs językowy i w nagrodę pojechał wraz z grupą dzieci z różnych regionów Włoch do Rzymu na wspólne spotkanie. To właśnie wtedy po raz pierwszy wyraźnie odczuł wykluczenie. Język, którym mówił, nie był postrzegany jako „właściwy” włoski, brzmiał inaczej, zdradzał jego regionalne pochodzenie. Czuł się inny, obcy, był przyjezdnym z prowincji, mówiącym „dziwnym” językiem. Doświadczył więc różnicy między językiem lokalnym a językiem uznawanym za ogólnonarodowy. Następnie wyemigrował do Kanady, do Montrealu, gdzie ponownie znalazł się w sytuacji wielojęzyczności, między francuskim a angielskim. W jego biografii język stawał się więc nieustannie przestrzenią wyboru, a każdy z nich był w istocie wyborem tożsamości.

Czy język ojczysty może wykluczać?

Może. Jak już powiedziałam wcześniej, język ojczysty jest narzędziem budowania wspólnoty, ale równocześnie tworzy granice. Różnice w sposobie mówienia – akcent, dialekt, poziom poprawności – bywają podstawą stereotypów czy ocen społecznych. W grupach rówieśniczych presja językowa może prowadzić do rezygnacji z form uznawanych za „zbyt poprawne” lub „zbyt odmienne”. W szerszym kontekście może być narzędziem dominacji, gdy jeden wariant uznaje się za prestiżowy, a inne za gorsze. Jednocześnie normy językowe ewoluują. To, co dziś uznajemy za błąd, jutro może zostać zaakceptowane jako forma równoprawna.

W jaki sposób nowe technologie wpływają na język?

Wpływ jest ogromny i wielowymiarowy. Z jednej strony nowe technologie demokratyzują komunikację, umożliwiają szybki dostęp do informacji, sprzyjają kontaktom międzykulturowym, wspierają naukę języków obcych poprzez kontakt z oryginalnymi treściami. Z drugiej strony, przyspieszają proces upraszczania komunikacji. Skróty, akronimy, emotikony, ograniczenia znaków – wszystko to wpływa na kondensację wypowiedzi. Warto w tym kontekście wspomnieć również o idei prostego języka. Często mówi się o uproszczeniach w komunikacji z niepokojem, jednak należy odróżnić spłycanie treści od świadomego upraszczania formy. Prosty język nie oznacza ubóstwa myśli, lecz klarowność przekazu. Jego celem jest zwiększenie dostępności informacji – zwłaszcza w komunikacji publicznej, administracyjnej, edukacyjnej oraz naukowej. Zasady prostego języka sprzyjają przejrzystości, ograniczają nadmierną komplikację składni i eliminują niepotrzebny żargon. Dzięki temu komunikaty stają się bardziej zrozumiałe dla różnych grup odbiorców, w tym osób starszych, cudzoziemców czy osób z ograniczonym doświadczeniem edukacyjnym. W tym sensie prosty język nie jest zagrożeniem dla bogactwa języka, lecz wyrazem odpowiedzialności komunikacyjnej. Kluczowe jest jednak zachowanie równowagi – tak, aby dążenie do jasności nie prowadziło do redukcji znaczeń czy rezygnacji z precyzji tam, gdzie jest ona potrzebna.

Powracając do pytania o relacje między językiem a nowymi technologiami, należy zauważyć ambiwalentny charakter tego zjawiska. Po pierwsze, dostęp do wielu treści w sposób wręcz nieograniczony, po drugie zaś, rozpowszechnianie języka, który jest niezwykle taki uproszczony (bez związku z ideą prostego języka). Jak by go nazwać? Basicowy? Powstają kody pokoleniowe, które zmieniają się bardzo szybko, często w obrębie kilku lat. Młode pokolenia nadają nowym i starym słowom odmienne znaczenia, tworząc język wewnątrzgrupowy, zrozumiały wyłącznie dla wtajemniczonych. Czasem jest to forma zabawy językiem, czasem mechanizm ukrywania treści przed dorosłymi. Z perspektywy badawczej jest to fascynujące zjawisko, choć tempo tych zmian bywa zaskakujące. To może budzić niepokój, ale jednocześnie jest naturalnym przejawem dynamiki języka.

Czy takie zmiany mogą stanowić zagrożenie dla języka?

Język z natury jest dynamiczny. Zmiany nie są zagrożeniem, są warunkiem jego trwania. Gdyby język się nie zmieniał, stałby się martwy. Niepokój może budzić jedynie zjawisko nadmiernego spłaszczania komunikacji, ograniczania wypowiedzi do bardzo uproszczonych form, rezygnacji z bogactwa stylistycznego czy precyzji znaczeń. Jednak również w przeszłości istniały podobne obawy wobec nowych form komunikacji, a język przetrwał i rozwijał się dalej. Kluczowa jest edukacja językowa, kształtowanie świadomości językowej i umiejętności dostosowania stylu do sytuacji komunikacyjnej.

Jakie okoliczności sprawiają, że język wchodzi w fazę wymierania?

Język zaczyna starzeć się wówczas, gdy przestaje być przekazywany kolejnym pokoleniom. Dopóki istnieje wspólnota jego użytkowników, dopóty pozostaje żywy, nawet w przypadku, gdy zmienia się jego brzmienie, słownictwo czy struktura. Naturalne są uproszczenia, zapożyczenia i przekształcenia, to one świadczą o jego dynamice. Języki, które tracą użytkowników i funkcjonują wyłącznie w wąskich, specjalistycznych kontekstach, stopniowo zanikają. Dlatego tak istotne jest ich świadome podtrzymywanie w edukacji, kulturze i przestrzeni publicznej. Język żyje tak długo, jak długo nim mówimy. Może budzić niepokój, gdy się zmienia, ale wciąż pozostaje naszym pierwszym „domem”, przestrzenią, poprzez którą uczymy się świata.

Przykładem języka, który w pewnym sensie „zestarzał się”, jest łacina. Nie zniknęła całkowicie, przetrwała w terminologii medycznej, prawniczej czy w liturgii, jednak przestała być językiem codziennej komunikacji. Stała się językiem martwym. Podobny proces może dotyczyć języków małych społeczności, w których liczba użytkowników systematycznie maleje. Gdy język przestaje być używany w codziennym życiu i nie jest przekazywany kolejnym pokoleniom jego przyszłość staje się niepewna. Można więc powiedzieć, że język żyje jedynie wtedy, gdy żyje w ludziach i między nimi.

Rozmawiała Izabela Łucjan, źródło: UMCS

Dyskusja (0 komentarzy)