Aktualności
Sprawy nauki
11 Sierpnia
Źródło: archiwum prywatne
Opublikowano: 2025-08-11

Waga kryterium I nie powinna być większa niż 55%

Jestem za tym, by minimalną liczbą osób ocenianych w podmiotach, była połowa nauczycieli akademickich przypisanych do danej dyscypliny. „Kreatywne” zmniejszenie liczby N tak, aby byli tam najbardziej twórczy naukowcy, jest rozwiązaniem, które prowadzi do patologii – pisze dr hab. inż. Krzysztof Leja z Politechniki Gdańskiej, komentując propozycje zmian w nowej ewaluacji.

Inicjatywa rozmów o poszczególnych kryteriach ewaluacji jakości badań naukowych, zaproponowana przez minister Karolinę Zioło-Pużuk, spotkała się, mimo wakacyjnego terminu, z dużym zainteresowaniem. Oznacza to, że były one potrzebne. Zgodnie z założeniami, celem było poznanie opinii środowiska o przedstawionych kierunkach przyszłej ewaluacji (za okres 2026–2030). I ten cel z pewnością osiągnięto. Po tych spotkaniach nasunęło mi się kilka refleksji dotyczących propozycji ewaluacyjnych w naukach humanistycznych, społecznych i teologicznych.

Refleksja ogólna

Jestem zaskoczony tym, że wiele osób podkreślało, iż dziedziny HST są niedowartościowane względem innych w odniesieniu do wyceny punktowej czasopism. Nie rozumiem tej uwagi, gdyż ewaluacja będzie przecież prowadzona w dyscyplinach reprezentowanych w różnych uczelniach oraz instytutach badawczych, a nie pomiędzy dyscyplinami. Niepokojąca jest też, moim zdaniem, propozycja dowartościowania polskich czasopism, które nie znajdują się w bazach Scopus lub Web of Science. Nauka jest bowiem światowa, a specyfika dyscyplin, choć ważna, nie powinna być demonizowana.

Poszczególne kryteria

Jeśli chodzi o kryterium I (publikacje i patenty), to zdecydowanie popieram głos, który pojawił się w dyskusji, aby minimalną liczbą osób ocenianych w podmiotach była połowa nauczycieli akademickich przypisanych do danej dyscypliny. „Kreatywne” zmniejszenie liczby N tak, aby byli tam najbardziej twórczy naukowcy, jest rozwiązaniem,
które prowadzi do patologii. Waga tego kryterium powinna być nie większa niż 55%.

Kryterium II (środki pozyskane z projektów i badań zleconych) uważam za istotne, gdyż pozyskiwanie środków pozadotacyjnych jest i będzie wyzwaniem czasów, zaś proponowane zmniejszenie jego wagi do 5% zdeprecjonuje znaczenie tego elementu oceny. Uważam, że waga powinna wynieść minimum 10%.

Cieszy wyraźne podkreślenie przez minister znaczenia kryterium III. Środowisko akademickie powinno wyraźniej pokazać, że uczelnie są organizacjami służącymi otoczeniu, a zatem muszą prowadzić aktywność wpisującą się w ich społeczną odpowiedzialność. Z tego powodu uważam, że waga tego kryterium powinna być zwiększona do co najmniej 25%.

Kryterium IV, instytucjonalne (planowana waga to 10%), jest ważne, choć – jak zauważył jeden z uczestników spotkania – dotyczy nieco innej „bajki”. Niewiele głosów w rozmowie miało ten wydźwięk, ale dobrze by było, aby te nieliczne skłoniły decydentów do zastanowienia się. Zdecydowanie zgadzam się z tym, że zapewnienie bezpieczeństwa psychologicznego nauczycielom akademickim oraz szeroko rozumianej akademickiej administracji, w tym pracownikom inżynieryjno-technicznym, jest jednym z warunków koniecznych sukcesu uczelni. Podczas rozmowy przywołałem wyniki badań nad bezpieczeństwem psychologicznym, prowadzonych przez A. Edmondson z Harvard University, które wykazały jego silną korelację z efektywnością pracowników. Myślę, że przeprowadzenie szeroko zakrojonych badań bezpieczeństwa psychologicznego w polskich uczelniach byłoby ze wszech miar zasadne. Edmondson opublikowała książkę „Firma bez strachu” z podtytułem „Jak zbudować kulturę organizacyjną, w której jest bezpiecznie wyrażać pomysły, zadawać pytania i przyznawać się do błędów”. A gdyby odnieść ten podtytuł do polskich uczelni…?

Krzysztof Leja

Dyskusja (26 komentarzy)
  • ~Łukasz 21.08.2025 10:13

    Kryterium IV to jednak jakaś pomyłka. Zwracam uwagę, że ewaluacji podlegają dyscypliny. A Rada Dyscypliny nie ma jakichkolwiek możliwości, aby wpłynąć na to kryterium. To raczej kwestia polityki wydziałów czy władz danej uczelni.

  • ~marta 15.08.2025 22:24

    Popieram kryterium 4,
    Na uczelniach potrzebna jest wolność akademicka i kreatywność, będąca podstawą innowacyjności

  • ~Jan Cieśliński 13.08.2025 18:19

    Waga poszczególnych kryteriów powinna BARDZO MOCNO zależeć od misji danej uczelni. Może nawet uczelnie powinny najpierw zdefiniować swoją misję, co następnie implikuje ich umocowanie w całym systemie. Na pewno uczelnie stricte zawodowe (w tym techniczne, medyczne, rolnicze) powinny mieć mniejszy nacisk na Kryterium 1, a większy nacisk na Kryterium 2. Zgoda. Ale uniwersytety - niekoniecznie, zwłaszcza, że pozostałe kryteria są raczej niezbyt sensownie zdefiniowane i dość luźno (albo nawet wcale) wiążą się z jakością działalności naukowej.

    Zresztą wagi kryteriów są do pewnego stopnia zróżnicowane (nie misją uczelni, lecz dyscyplinowo). Ale to samo powinno dotyczyć innych parametrów, choćby liczby prac do ewaluacji. Uczelnie zawodowe (zwłaszcza medyczne) powinny mieć ich znacznie mniej (może nawet poniżej jednego N), niż typowe dyscypliny nauk podstawowych, gdzie 3N (lub nawet więcej) jest lepsze, bo bardziej różnicuje poszczególne jednostki.

  • ~rozczarowana 12.08.2025 17:02

    Ciężko mi nie mieć wrażenia, że podobne pomysły wychodzące z Politechniki Gdańskiej są podszyte planem wykorzystywania paper-milli by niskim sumptem dobrze wypaść w ewaluacji. Zarobić, ale się nie narobić. Poddaję w wątpliwość autorytet PG do zabierania głosu w dyskusji na temat ewaluacji. Jeżeli Autor tekstu nie podziela drogi, jaką obrała Jego Uczelnia, to najpierw moim zdaniem należy zmobilizować się do uporządkowania własnego podwórka, a dopiero potem uczestniczyć w planowaniu zmian ewaluacji. Rozmawiamy o zmianach systemowych, ale nie zapominajmy, że patologie naukowe stworzyli ludzie, a nie system.

  • ~MAC 12.08.2025 14:08

    Obecna ewaluacja dyscyplin naukowych jest na tyle ugruntowaną, że jej korekta i eliminacja wynaturzeń oraz patologii, jakie wyłapano przez lata byłaby wystarczająca. Wprowadzanie nowych zmian, a szczególnie arbitralnych wartości procentowych kryteriów 1-4, będzie procesem, który zaistnieje zawsze w przyszłości przy kolejno zmieniających się rządach i składach "mędrców" przy ministerstwie, gdzie każdy będzie chciał być mądrzejszy od poprzedników. Wyniesienie na piedestał popularyzacji nauki, do tego nowe 4-te kryterium, które jest irrelewantne do funkcji ewaluacji jakości badań naukowych. Co do zasady, bezpieczeństwo psychologiczne oraz warunki pracy i awansowania, jako kryterium instytucjonalne oceny uczelni wyższej nie powinno być elementem procesu ewaluacji, ale stałym instrumentem kontroli realizowanym w sposób ciągły z raportami corocznymi. Dla każdego kto funkcjonuje w systemie szkolnictwa wyższego jakiś czas, wie że procedury antymobbingowe to fikcja. Ofiara zostawiona jest sama sobie, a profesor belwederski czy kierownik katedry jest bezkarny.

    • ~MB 13.08.2025 10:17

      Wreszcie głos rozsądku!!!

  • ~Bw 12.08.2025 12:34

    Uważam, że na uczelni publikować powinni wszyscy. Mowinie, że nauczycielowi akademickimu publikacje są nie potrzebne jest wręcz śmieszne. Natomiast do Liczby N powinno się wybierać połowę najlepszych publikujących z danej dziedziny. Po co dydakrycy, którzy nie poszerzają swojej wiedzy?

    • ~marta 15.08.2025 22:25

      Brawo! Pełna zgoda

  • ~John Kowalsky 12.08.2025 12:16

    Pomysł dobry
    jeżdżąc po uczelniach na całym Świecie przez wiele wiele lat, zawsze odkrywałem że na wydziale na którym pracowało kilkunastu profesorów, kilku z nich miało swoją najwyższą badawczą produktywność (realizowało granty), kolejnych kliku było w połowie oddanych badaniom a w połowie np. działalności eksperckiej (ważny element tożsamości nauczyciela akademickiego) i kolejna grupa poświęcała się najbardziej dydaktyce. Sztuczne manipulowanie w Polsce liczbą N niczego dobrego nie wnosi.
    Wystarczy aby dyscyplina czy jednostka sama sobie wybrała 50% swojego składu nauczycieli akademickich do parametryzacji aby parametryzacja nie skłaniała władz uczelni do manipulacji.
    Jednocześnie z części osób zdjęto by nacisk na publikowanie byle czego, byle gdzie i byle jak - aby tylko z maksymalizacją punktów.
    W wymaganiach akredytacyjnych pozostawało by i tak publikowanie jako element pracy nauczycieli akademickich, ale byłyby to także skrypty, podręczniki i publikacje eksperckie.

    • ~Przemo 12.08.2025 20:07

      Liczba zatrudnionych osób / nauczycieli / nauczycieli przypisanych do dyscypliny w zasadzie nie ma znaczenia w przypadku oceny uczelni. Subwencję liczy się na liczbę studentów. Wystarczy liczyć uzyskane granty i jakość i ilość publikacji, patentów, etc. , a także to ilu najlepszych kandydatów uczelnia przyjmuje i kształci.
      Niech rektorzy decydują ilu ludzi i za jakie pieniądze chcą zatrudniać.

  • ~W kwestii docenienia polskich czasopism 12.08.2025 08:12

    Wiele osób słabych naukowo nadal ma pracę tylko i wyłącznie dlatego, że w naukach społecznych istnieją polskie czasopisma „wydziałowe” mające po 100+ punktów. Jak się przejrzy dorobek tych ludzi z ostatnich 10 lat, to nie ma tam ŻADNEJ publikacji w zagranicznych czasopismach czy najlepszych wydawnictwach. Czasami trafi się jakiś słowacki drapieżnik. Mówię tu przynajmniej o drugim-trzecim kwartylu Impact Factor, bo publikacje w pierwszym wymagają umiejętności i nakładów finansowych także w HS. Niestety takie osoby promują doktorantów, nie dając im kompetencji potrzebnych do pracy we współczesnej nauce. Postulat docenienia polskich czasopism jest zatem tylko przechowalnią miernot na etatach. O to właśnie walczy "środowisko".

    • ~Jura-nie-ekspres 12.08.2025 08:21

      A jakie to są te najlepsze wydawnictwa?
      Nauka wymaga precyzji, także w HS.

  • ~Roman Jaskulski 11.08.2025 22:06

    Jedynym kryterium ewaluacji powinny być wyniki badań. W kwestii porównywania tych wyników, od lat polegamy na zagranicznych bazach, co samo w sobie jest deprecjonujące dla polskiej nauki.
    Moja największa niezgoda dotyczy jednak tego fragmentu, w którym profesor Leja pisze, że wszystkie dyscypliny nauki mają być oceniane na podstawie danych dostępnych w bazach Scopus lub Web of Science. O ile publikacje wyników europejskich badań z dyscyplin nauk medycznych, ścisłych i przyrodniczych są reprezentowane w tych bazach na poziomie ponad 90%, o tyle wyniki europejskich badań z nauk humanistycznych lub prawnych są w tych bazach reprezentowane w mniej niż 5%. Równie dobrze można te dyscypliny ewaluować na podstawie fusów z kawy. Jako naukowiec nie mogę zrozumieć jak można być tak niewrażliwym na kwestię drastycznych różnic w dostępnych ddanych. Nigdy nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że ewaluacja na podstawie porównania 90% danych jest równie wiarygodna jak ewaluacja na podstawie porównania mniej niż 5% danych.

    • ~Marcin Przewloka 14.08.2025 14:15

      @Roman Jaskulski

      W bazie Scopus, na tej stronie
      https://jcr.clarivate.com/jcr/browse-categories

      mamy wiele kategorii, obejmujacych rowniez czasopisma w takich grupach, jak "Arts & Humanities, Interdisciplinary", "History & Archaeology", "Literature & Language", "Philosophy & Religion" czy tez "Visual & Performing Arts". W kazdej grupie sa setki, lub wiecej, tytulow.

      Przyjmuje na Panskie slowo, ze tylko 5% "wynikow europejskich badań z nauk humanistycznych lub prawnych" jest publikowanych w czasopismach zgrupowanych w Scopus, jednak czy ta liczba "5%" jest poparta jakimis badaniami lub analiza? Czy moze Pan wyjasnic, dlaczego tak jest? Gdzie jest pozostale 95% tej wiedzy?
      Dlaczego naukowcy z nauk humanistycznych lub prawnych nie publikuja w tych tysiacach czasopism, ktore sa wydawane w naukach humanistycznych lub prawnych, ktore sa zebrane w Scopus?

    • ~MB 12.08.2025 10:33

      To nie są "zagraniczne" bazy, tylko międzynarodowe. Tak samo jak nie ma "polskiej" nauki, jest tylko nauka i jest ona międzynarodowa. Polska zaś to jest zaściankowość.

      I jeszcze jednak: nie ma czegoś takiego jak "nauki humanistyczne": jest nauka lub humanistyka.

    • ~KL 11.08.2025 23:34

      Dziękuję za komentarz.
      Rzecz w tym, że osiągnięcia w naukach prawnych są porównywalne między sobą. Może warto powrócić do propozycji sprzed lat, aby w dziedzinie nauk humanistycznych, równie ważnej jak wszystkie pozostałe opracować odrębne kryteria. Podobnie jak uczyniono to w naukach artystycznych.- reprezentacji tych nauk opracowali kryteria uwzględniające specyfikę dziedziny. Na marginesie uważam też, że wiązanie nauk społecznych ich z naukami społecznymi nie jest zasadne.

    • ~marlew 11.08.2025 22:58

      Nauki humanistyczne są bardzo zróżnicowane i na pewno filologie trzeba oceniać inaczej niż na przykład nauki historyczne, archeologię czy nauki o kulturze.. Te drugie spokojnie znajdą swoje miejsce w bazach WoS czy Scopus. Z drugiej strony filologie też mają swoje międzynarodowe - odpowiadające ich specyfice językowej - odpowiedniki. Natomiast nauki SPOŁECZNE w pełni powinny być oceniane ze względu na obecność właśnie w tych bazach. Psychologowie (nauka społeczna) obecnie publikują niemal wyłącznie w bazach WoS i Scopus. Jeżeli nie robią tego politologowie czy inne nauki społeczne to dlatego, że b. minister Czarnek im wytłumaczył, że Pedagogika Katolicka oraz Przegląd Sejmowy w niczym nie ustępują renomowanym czasopismom międzynarodowym . Niestety. I dopóty takie przekonanie będzie u nas pokutować, nic się tu nie zmieni.
      Oczywiście mamy zawirowania z płatnymi czasopismami, mamy czasopisma drapieżne (choć nie do końca wiadomo, które to są), mamy też czasopisma międzynarodowe spoza wielkich koncernów i aspirujące do renomy więc jeszcze poza bazami. Ale trzon naszych publikacji powinien być właśnie w tych bazach..

      • ~Sławomir Wacewicz 12.08.2025 17:34

        "na pewno filologie trzeba oceniać inaczej niż na przykład nauki historyczne, archeologię czy nauki o kulturze"
        z tym się nie zgodzę, ponieważ nie ma dyscypliny ani dziedziny 'filologia' - filologia, zwykle z przymiotnikiem typu germańska, angielska, polska, itd. to etykietka dydaktyczna. Filolog, jeśli prowadzi badania, to prowadzi je w zakresie językoznawstwa, literaturoznawstwa, itd., korzystając z metodologii tych dyscyplin, cytujac literature przedmiotu itd., czyli uczestniczy w normalnym globalnym obiegu naukowym, którego media (czasopisma) powinny w większości być widoczne w bazach międzynarodowych.
        Apele 'filologów' o specjalne traktowanie zwykle wynikają z tego, że pracę na uczelni widzą głównie jako dydaktykę, a potrzebę publikowania jako jakieś dodatkowe niepotrzebne wymysły.

      • ~Profesor PAN 12.08.2025 08:10

        "Mamy czasopisma drapieżne, choć nie do końca wiadomo, które to są."

        Nie kupuję takiego rozumowania. Jeżeli coś zarzucamy osobie lub instytucji to zarzut musi być precyzyjny i otwarcie wypowiedziany. By nie było, że "portfel się znalazł ale niesmak pozostał."

        Poza tym nie jest roztropne branie udziału w prywatnej wojnie Jeffreya Bealla, jeśli nie nie mam się związków z tą osobą. Ja nie mam i nie podejrzewam, by ktoś w Polsce miał.

        Rozumiem zduna, jeśli będzie zwalczać centrale ogrzewanie, bibliotekarzowi Beallowi też mógł się nie podobać rozwój intertnetu. Ale jak to już powiedział poeta: Nie zdoła ogień ani miecz powstrzymać myśli w biegu. Postęp techniczny jest nieunikniony. Przypominam też, że nazywamy siebie naukowcami i jest poniekąd naszą misją go wspierać a nie powstrzymywać.

  • ~PZ 11.08.2025 20:10

    Kryterium II. Wyniki publokacji z grantow oceniane sa w kryterium I. Pieniądze - w II. Cos w tym nie w porządku.

  • ~~badaczka 11.08.2025 19:50

    W nauce rownie obowiązuje Pareto i to 20% approx. naukowcow tworzy pozyjcję naukową. Powinno się brać pod uwagę dorobek jak w poprzedniej ewaluacji - on oddawał siłe naukową jednostki. Teraz? zmuszanie do publikowania tych co nie mają NIC naukowego do powiedzenia, to patologia i to na dodatek kosztowna. Nic z tego nie wynika. Moze poza spółdzielniami i papierniami. To jest nauka? Przyjmijmy do wiadomosci, że to zawsze mniejszość tworzy naukę.

    • ~rozbawiony 13.08.2025 15:08

      Jeśli ktoś nie ma nic naukowego do powiedzenia, może powinien się trzymać z dala od uczelni. A jeśli na "uczelni" jest zdecydowana większość osób nie mających nic naukowego do powiedzenia, może powinna przestać być uczelnią i korzystać z subwencji.

  • ~Wt 11.08.2025 17:24

    Obecne kryteria ewaluacji da dobre. Nie potrzebujemy kolejnej rewolucji ale poprawy tego co jest - wyeliminowanie kumoterstwa w pozyskiwaniu grantów, stabilizacji i urealnienia listy czasopism. U nas problemem są uczeni niepiśmienni i nie prowadzący badań. Te nowe propozycje zabetonuja uczelnie. Może trzeba inaczej - połączyć ewaluację choć trochę z oceną pracowniczą. Podstawowym zadaniem uczonego są badania i ich rezultaty ogłaszane w publikacjach i patentach. I tyle w temacie

  • ~Ireneusz 11.08.2025 14:55

    Nauka nie jest Ziemska. Nauka jest międzygalaktyczna. A nawet wieloświatowa.

  • ~Profesor PAN 11.08.2025 10:34

    Jeśli idzie o kryterium II (środki pozyskane z projektów i prac zleconych) to z definicji dowolna instytucja komercyjna będzie lepsza od dowolnej instytucji naukowej, mleczarnie będą lepsze od uniwersytetów. Co trzeba mieć w głowie, by chcieć dawać pieniądze za to, że ktoś zarobił pieniądze?

    • ~Janek 11.08.2025 20:49

      Odpowiedz godna profesora PAN : )