Z całą pewnością będziemy mieli do czynienia z ekstremalnymi zjawiskami związanymi z wodą. Nie wszystkim zapobiegniemy, ale możemy się do nich przygotować: minimalizować straty dzięki budowie systemu ostrzegania o zagrożeniach, reakcji na zagrożenia i budowie odporności społecznej w obliczu katastrofy naturalnej – mówi prof. Paweł Rowiński, hydrolog, hydrodynamik, geofizyk, przewodniczący Komitetu Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej PAN.
Powtarzające się powodzie, a z drugiej strony susze, wymagają kompetentnego namysłu nad zagadnieniami wodnymi w skali kraju. Potrzebne jest gremium ludzi, które by odpowiadało za naukową refleksję na ten temat. Taką potrzebę wyartykułował szef rządu. Dlatego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk powołano Komitet Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej. Należy on do grupy komitetów problemowych, powołanych do rozwiązywania konkretnych spraw. A w tym obszarze mamy dwa elementy. Po pierwsze, wydaje się, że nauki wodne są w Polsce w pewnym kryzysie. Po drugie, mamy cały szereg spraw praktycznych związanych z wodą.
Woda będzie zapewne jednym z największych wyzwań XXI wieku. Chodzi o dostęp do niej, związane z nią zjawiska ekstremalne w postaci wielkich powodzi i susz, które będą się coraz częściej powtarzać, ale również kryzys związany z jakością wody – wystarczy przypomnieć sobie to, co się wydarzyło na Odrze. Dlatego potrzebujemy gremium, które potrafiłoby się przyjrzeć tym zagadnieniom w sposób sensowny i jednocześnie móc doradzać osobom decyzyjnym.
W skład komitetu wchodzą nie tylko naukowcy, ale także przedstawiciele środowisk społecznych i biznesu. Przy formowaniu tego gremium braliśmy też pod uwagę zróżnicowanie geograficzne, żeby były w nim reprezentowane wszystkie rejony Polski, a także wszelkie typy instytucji: uczelnie o charakterze rolniczym i technicznym, uniwersytety, instytuty naukowe PAN i instytuty badawcze z zakresu nauk o ziemi, jak np. mój Instytut Geofizyki PAN, ale także Instytut Budownictwa Wodnego PAN, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy czy Morski Instytut Rybacki.
Zaprosiliśmy też osoby zajmujące się zarządzaniem kryzysowym. Mamy na pokładzie przedstawicielkę Akademii Pożarniczej, bo rola strażaków w kryzysach wodnych jest ogromna, oraz psychologa, bo każdy kryzys rodzi problemy psychologiczne. Zatem, jak widać, komitet gromadzi całe spektrum fachowców od jak najszerzej rozumianych zagadnień wodnych. Jest też przedstawiciel Wód Polskich, bo trudno bez tej instytucji rozmawiać o wodzie. Współpraca w gronie członków komitetu doprowadziła do podpisania umowy między Polską Akademią Nauk a Państwowym Gospodarstwem Wody Polskie.
Nasz komitet mógł być Komitetem Hydrologii, ale nauki o wodzie to znacznie szersza sprawa. Z jednej strony to nauki czysto inżynierskie, hydrotechnika, ale także nauki o Ziemi, zatem może to być część geografii, geologii, bo przecież mamy do czynienia z wodami podziemnymi, ale z drugiej – to również kwestia ekonomii, bo gospodarka wodna w jakimś sensie jest jej działem. To także obszary związane z naukami społecznymi i humanistycznymi – zarządzanie kryzysowe czy wspomniana już psychologia. Dlatego w nazwie znalazły się dwa elementy: nauki o wodzie oraz gospodarka wodna.
Na granicy stresu wodnego
Chcemy ocenić stan nauk o wodzie w Polsce. Jestem przewodniczącym europejskiego oddziału Międzynarodowego Stowarzyszenia Badaczy Inżynierów Wodnych IAHR – w nazwie tej organizacji też połączono wątki teoretyczne z praktycznymi – i nie widać tam mocnej obecności polskich uczonych. Jest nas mało i nie jesteśmy wystarczająco widoczni w skali międzynarodowej, w publikacjach, na światowych kongresach. Pokazuje to pewnego rodzaju kryzys polskich nauk o wodzie na poziomie międzynarodowym.
Tymczasem woda będzie jednym z głównych zagadnień w europejskich programach naukowych. Musimy mieć ekspertów, którzy po te środki sięgną, którzy takie programy zbudują i zrealizują. Za brakiem kadr naukowych idzie kwestia kształcenia. W moim przekonaniu przestajemy już kształcić i mamy deficyt inżynierów, którzy są w stanie zaprojektować cokolwiek z obszaru inżynierii wodnej. Do tego zagadnienia odnosi się pierwszy człon nazwy komitetu. Chcielibyśmy się przyjrzeć stanowi nauk o wodzie, powiem więcej: walczyć, lobbować za tym, żeby nauki wodne w Polsce odbudowywać, bo woda będzie jednym z naszych najważniejszych problemów w przyszłości.
Polska generalnie jest jednym z bardziej deficytowych państw, jeśli chodzi o zasoby wód powierzchniowych, mamy
trzykrotnie mniej wody niż średnio kraje w Unii Europejskiej. Nasza sytuacja odpowiada raczej sytuacji gorącego południa Europy. W klasyfikacjach wód powierzchniowych jesteśmy na granicy tak zwanego stresu wodnego. Wody jest mało, stąd taki potężny problem z suszami, które mamy w Polsce. Ale to nie oznacza, że nie mamy sytuacji ekstremalnych, jak ta, która się zdarzyła na Górnej Odrze i Nysie. One będą się zdarzać pewnie coraz częściej wskutek zmian klimatycznych. Widać, że te problemy są przed nami, a biorąc pod uwagę, że 99% cieków wodnych w Polsce nie ma dobrej jakości wody, to tych problemów mamy rzeczywiście dużo. One muszą być rozwiązywane, ale do tego potrzebni są eksperci.
Należy zbudować system zintegrowany
Warto dodać, że do niedawna istniał Komitet Gospodarki Wodnej PAN przy Wydziale IV Nauk Inżynierskich. W pewnym sensie był to nasz poprzednik, komitet o bardzo długiej tradycji – powstał w 1952 roku, a zatem wraz z całą Akademią. Nasz komitet jest poniekąd rozwinięciem i rozszerzeniem jego działalności: działamy przy Prezydium PAN, a nie przy wydziale, no i jesteśmy interdyscyplinarni, co jest bardzo ważne w obecnych czasach. Dzięki takiej
konstrukcji możemy działać w znacznie szerszym zakresie niż dotychczasowy Komitet Gospodarki Wodnej.
Pewne jego zadania kontynuujemy. Zorganizowaliśmy Światowy Dzień Wody, Szkołę Hydrologii i Gospodarki Wodnej i prestiżową International School of Hydraulics z udziałem wybitnych przedstawicieli nauk wodnych z całego świata. Ukazała się też monografia dotycząca gospodarki wodnej.
Jednak pracujemy inaczej niż nasz poprzednik, nie w strukturze stałych sekcji, ale w zespołach zadaniowych. Powołaliśmy dwa takie zespoły. Stanem nauk o wodzie w Polsce – to jest nasz pierwszy priorytet – zajmuje się Zespół ds. Priorytetów Naukowych dla Gospodarki Wodnej. Kolejnym problemem ujawnionym podczas ostatniej wielkiej powodzi na Opolszczyźnie i w Kotlinie Kłodzkiej zajmuje się Zespół ds. Odbudowy Odporności po Powodzi. Ma on wspólnie z Wodami Polskimi opracować system, który w przyszłości pozwoliłby lepiej przewidywać powodzie, ale też sprawić, żebyśmy byli lepiej na takie sytuacje przygotowani.
Duża część tej pracy została już wykonana. Podczas wspomnianych powodzi wystąpiło szereg błędów, które pokazały słabości naszego systemu reakcji na zagrożenie powodziowe. Chodzi nam o działania na poziomie strategicznym,
długoterminowym, czyli o mądrą gospodarkę wodą na przyszłość, a nie akcje interwencyjne, np. gdzie i jaka zapora w danym momencie ma funkcjonować. Nauka z grubsza wie, że należy zbudować taki system zintegrowany, który nie odpowiada akcyjnie na jedno zadanie, czyli na przykład na temat ochrony przeciwpowodziowej czy suszy. To musi być system zintegrowany, bo musimy być przygotowani i na jedną, i na drugą sytuację. To jest również przygotowanie ludzi do sytuacji kryzysowych.
W Polsce nie wiemy – chodzi tu zarówno o ludzi, jak też instytucje, np. samorządowe – jak reagować w sytuacjach zagrożenia, również zagrożenia życia. Ludzie dostają komunikaty, ale niekoniecznie wiedzą, jak z tego skorzystać czy muszą korzystać, dostosować się. Tych elementów jest naprawdę bardzo dużo i wydaje mi się, że taki system zintegrowanej gospodarki wodnej należy naprawdę już zacząć budować.
W kwartalniku „Nauka” nr 4/2025 ukazał się kompleksowy raport komitetu zawierający długofalowe strategie oraz rekomendacje rozwiązań wspierających odbudowę odporności społeczeństwa i infrastruktury na skutki powodzi oraz zapewnienia wsparcia eksperckiego w zakresie zarządzania ryzykiem powodziowym (zlewnia Górnej Odry). Dokument został przesłany do wielu organizacji i miał duży oddźwięk medialny.
Unikalne przykłady doradztwa naukowego
Ponadto członkowie zarządu naszego komitetu zostali powołani do rządowych zespołów doradczych. Najpierw w KPRM w skład Zespołu doradczego do spraw odporności po powodzi, doradzającego ministrowi Marcinowi Kierwińskiemu, pełnomocnikowi rządu ds. odbudowy obszarów dotkniętych powodzią. Po objęciu przez niego teki ministra spraw wewnętrznych i administracji zostaliśmy powołani w skład bardziej kompleksowego Zespołu doradczego ds. odporności po powodzi, zagospodarowania przestrzennego oraz urbanistyki terenów popowodziowych.
Zespoły opiniują program redukcji ryzyka powodziowego w poszczególnych obszarach Zlewni Nysy Kłodzkiej. Miałem przyjemność zarządzać pracami zarówno pierwszego, jak i drugiego gremium. Ich działanie to świetny przykład wpływu pracy Komitetu Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej PAN na konkretne działania zarządcze w skali kraju. Są to – wierzę – unikalne przykłady doradztwa naukowego.
Z całą pewnością będziemy mieli do czynienia z ekstremalnymi zjawiskami związanymi z wodą. Nie wszystkim zapobiegniemy, ale możemy się przygotować do nich w ten sposób, że będziemy minimalizować straty dzięki budowie systemu ostrzegania o zagrożeniach, reakcji na zagrożenia i budowie odporności społecznej w obliczu katastrofy naturalnej.
Not. Piotr Kieraciński
Nie rozumiem jak na wodnej planecie może zabraknąć WODY. Za czasów prl-owskiej komuny brakowało wszystkiego, i ciągle dyskutowano o tym co by tu zrobić by zrównoważyć gospodarkę socjalistyczną. Teraz ma być zrównoważony rozwój. POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI.
Przerażające jest, że tu mowa o różnych komitetach radach i instytucjach od kwiatków do kożucha a nie merytoryczne odniesienie się do problemu z wodą. Budujmy więcej wiatraków, więcej paneli solarnych, słonecznych, zaczerniajmy i betonujmy gdzie się da. Mieszajmy powietrze, zabierajmy materię organiczną z pól, a tylko mineralne dajmy, spuszczamy jak najszybciej wodę w rzekach. Po co dawniej nawozili pola obornikiem, na rzekach robili groble. No po co? A no po to, żeby bilans energetyczny powierzchni czynnej był zrównoważony. A dziś to mieszamy wiatrakami i zaczerniamy by podgrzewać atmosferę i zmieniać klimat, bo zmienia się bilans w glebie i w atmosferze. Materia organiczna, działa jak gąbka i zarymuje wodę w glebie, a teraz to szybciutko nawet nie wsiąknie, a spłynie z nawozami do rzek i mamy rzeki porośnięte roślinnością do pasa, a woda, albo spłynie, albo się wyleje i powódź będzie. I teraz musimy walczyć o wodę, a jak, im więcej rad, komisji, zespołów, doradców nawet od gender powołamy to "lania wody" nam przybędzie. Musimy walczyć z tym co sami zepsuliśmy, ale co tam woda, najważniejsze że działamy i wam rady dajemy jak i o "lanie wodę" dbamy.
Pognać te pseudo komisji, rad i zespoły, a zacząć od tego co wiadomo i wrócić choć po części do tego co było sprawdzone i działało, a dziś zostało zepsute. Sami sobie bicz pleciemy i z tego się cieszymy, do czasu, aż może trochę zmądrzejemy, jak dostaniemy po plecach. Wątpię czy coś do nas dotrze, bo lanie wody mamy dziś w modzie i na fali.