Aktualności
Życie akademickie
05 Maja
Fot. Alan Stocki
Opublikowano: 2025-05-05

Wpływ społeczny – misja, wyzwanie, element oceny

Wpływ społeczny badań naukowych powinien stać się bardziej widoczny, odpowiednio komunikowany, wbudowany w wewnętrzne procesy zarządzania uczelniami jako element ich misji – pisze dr Katarzyna Świerk, dyrektor Biura Nauki Uniwersytetu Gdańskiego i ekspertka Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego.

Dynamika zmian na poziomie globalnym nabrała szczególnego tempa w ostatnich kilku latach. Stare chińskie przekleństwo „Obyś żył w ciekawych czasach” stało się niezwykle aktualne. Ostatni raport Eurobarometru, obejmujący 27 krajów Unii Europejskiej, który bazuje na badaniach ankietowych ponad 34 tys. uczestników, pokazuje bardzo wyraźnie, że społeczeństwo czerpie wiedzę z telewizji lub mediów społecznościowych (w Polsce to 61% badanych). Jako źródło wiedzy wymienia czasopisma naukowe tylko 6% obywateli naszego kraju. Najbardziej niepokojący jest jednak fakt, że 54% Polaków uważa, że wiedza naukowa nie jest przydatna w codziennym życiu, a nawet 50% badanych określa samych naukowców jako aroganckich czy ograniczonych (42%). Jednocześnie Międzynarodowe Badania Umiejętności Dorosłych (PIAAC), koordynowane przez OECD, pokazują, że 39% badanych Polaków ma problem ze zrozumieniem tekstu czytanego. Zatem nie powinno dziwić to, że rosną w siłę w naszym kraju takie ruchy, jak „Polskie Nie dla 5G” czy „Polska Ziemia bez cenzury”.

Odpowiedź na pytanie o wpływ społeczny badań naukowych można odnieść do 3 powiązanych ze sobą perspektyw: jako elementu misji, wyzwaniu oraz elementu oceny instytucji akademickich.

Badania naukowe i ich rezultaty są częścią większego procesu, który ostatecznie przyczynia się do poprawy dobrostanu społeczeństwa: rozwoju technologii, rozwoju cywilizacyjnego, kulturowego, budowania zasobów, ograniczania strat, przeciwdziałania katastrofom, minimalizacji ryzyka itp. Myślę, że jako naukowcy doskonale to rozumiemy i każdy z nas widzi głębszy sens swoich prac badawczych niż jedynie opublikowanie wyniku i zebranie określonej liczby punktów. Problemem jest natomiast brak odpowiedniej komunikacji na zewnątrz. Przedstawione wyniki raportów międzynarodowych pokazują, że nasza praca nie znajduje uznania wśród ogółu społeczeństwa. Wpływ społeczny badań naukowych powinien stać się bardziej widoczny, odpowiednio komunikowany, wbudowany w wewnętrzne procesy zarządzania uczelniami jako element ich misji. Dla przykładu, uczelnie zrzeszone w LERU (League of European Research Universities) rekomendują uwzględnianie społecznego wpływu nauki poprzez włączenie misji społecznej do agendy uniwersytetu, przy założeniu, że jest to kompatybilne z historyczną tradycją kreowania i transferu wiedzy, a także rozwijanie misji społecznej oraz szukanie dla niej wsparcia w ramach otwartego procesu opartego na współpracy sieciowej, kultury zaangażowania i koprodukcji wiedzy.

Wyzwaniem jest już samo zdefiniowanie „wpływu społecznego”. Nie ma jednej definicji, nie ma horyzontu czasowego, trudno też na samym początku przewidywać zasięg czy znaczenie planowanych badań. Bo taka jest przecież nauka. Tym bardziej wdrożenie na poziomie jednostek akademickich systemu identyfikacji wpływu badań jest trudnym zadaniem. Możemy jednak znaleźć dobre praktyki, które przyniosły oczekiwane efekty. Uniwersytet w Limerick ma jasno zdefiniowane zasady określania wpływu społecznego, a do planowania wykorzystuje model Canvas. Według tego podejścia, oprócz rezultatów badań naukowcy już w trakcie procesu badawczego zbierają dowody, że ich wyniki zostały wykorzystane przez przedstawicieli otoczenia zewnętrznego. Jest to element oceny indywidualnej pracy naukowca. Sama zmiana systemu oceny pracy naukowej jest teraz dyskutowana w szerokim kontekście przez członków CoARA (Coalition for Advancing Research Assessment), więc to dobry moment, żeby się do tej dyskusji włączyć i uwzględnić ocenę wpływu społecznego także na poziomie indywidualnego badacza.

W polskim systemie ewaluacji jakości działalności naukowej mamy element oceny wpływu społecznego w tzw. trzecim kryterium. Problemy, jakie miały uczelnie z odpowiednim przygotowaniem opisów wpływu w poprzednim okresie ewaluacyjnym, pokazały, że nie byliśmy jeszcze gotowi, zbyt słabo przygotowani, a może trochę nieświadomi tego wyzwania. Obecnie uczelnie przygotowują się do przedstawienia kolejnych opisów wpływu do ewaluacji, próbując uwzględnić uwagi i doświadczenia z poprzedniej oceny. Obserwując te poczynania, można odnieść wrażenie, że działania skupione są na wypełnieniu formalnych wymagań ewaluacyjnych bez głębszych zmian w całym procesie przygotowawczym. Jeśli wpływ społeczny badań naukowych potraktujemy jako część misji instytucji akademickich, to nie możemy tego sprowadzić do wypełnienia raz na cztery lata formularza, który na dodatek ogranicza liczbę znaków, czyli długość opisu. Niezbędne jest podejście procesowe, zakładające realizację wielu złożonych działań na poziomie strategicznym uczelni, a nawet całego systemu szkolnictwa wyższego i nauki.

Zbliżamy się szybkim krokiem do kolejnej ewaluacji. Jej wyniki pokażą, czy jesteśmy do niej lepiej przygotowani. Natomiast najtrudniejszy sprawdzian jeszcze przed nami. To społeczeństwo w kolejnych raportach o przydatności wiedzy naukowej i ocenie roli naukowców pokaże nam, czy odrobiliśmy tę lekcję.

Katarzyna Świerk

Dyskusja (4 komentarze)
  • ~MartaWróblewska 07.05.2025 22:17

    To jest dla mnie clou: "Działania skupione są na wypełnieniu formalnych wymagań ewaluacyjnych bez głębszych zmian w całym procesie przygotowawczym. Jeśli wpływ społeczny badań naukowych potraktujemy jako część misji instytucji akademickich, to nie możemy tego sprowadzić do wypełnienia raz na cztery lata formularza, który na dodatek ogranicza liczbę znaków, czyli długość opisu. Niezbędne jest podejście procesowe, zakładające realizację wielu złożonych działań na poziomie strategicznym uczelni, a nawet całego systemu szkolnictwa wyższego i nauki."

    • ~X 15.05.2025 09:22

      I oczywiście ten złożony proces każdy hędzie musiał rapirtować co godzinę wypełniając odpowiednio rozbudowaną kartę pracy, którą po podpisaniu elektronicznym będziemy wysyłać do Rektora, Ministra i do Kota Behemota.

  • ~Bartłomiej Skowron 06.05.2025 09:01

    Ciekawy pomysł, aby elementy wpływu społecznego wprowadzić do oceny okresowej. Niemniej w zderzeniu z naszą kulturą organizacyjną może nie być to skuteczne. Być może, aby zejść na poziom indywidualny, powinniśmy wykorzystać zadaniowy system pracy, określając i planując sensownie zadania badawczo-organizacyjne.

  • ~nieżłe, że OECD wie 05.05.2025 14:30

    A co się dziwić, że "OECD, pokazują, że 39% badanych Polaków ma problem ze zrozumieniem tekstu czytanego" A tym bardziej "oświeceni inaczej", to już katastrofa. Jak mówi słynny kandydat na pre... w radiu i wali z grubej ruty, że "Planeta płonie" i co? i nic, nie widać i nie słychać, że płonie, a gawiedź bije brawo i cieszy się, że jest cool gość, a i jeszcze słynny znawca planety do tego co jest rozumny, mówi " „Stary, nie śmiej się”. Tak R ... zareagował na pytanie młodego człowieka". I co tu się dziwić, że mamy takie społeczeństwo ograniczone, że nie rozumie języka polskiego i co czyta, ale za to doskonale pojęło hasło ich promujące "osiem gwiazdek" jako program. No i słychać i widać, nie tylko na ulicy a i w sejmie.