Kopalnia Młodych Naukowców to pilotażowy program mentoringowo-szkoleniowy, który ma wspierać uczniów i uczennice szkół ponadpodstawowych oraz zachęcić ich do obrania ścieżki kariery naukowej. Od czerwca ub.r. realizują go Akademia Młodych Uczonych Polskiej Akademii Nauk we współpracy z Pracownią Surowców Biogenicznych w Instytucie Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN.
Wspieranie uczniów i uczennic szkół ponadpodstawowych w wyborze studiów i ścieżki zawodowej jest jednym z kluczowych elementów, które mogą zadecydować o przyszłości młodych ludzi oraz ich satysfakcji z wybranego kierunku kariery. Podjęte w tym okresie decyzje niejednokrotnie wpłyną zapewne na ich dalszy rozwój i życie. Dlatego nieoceniona wydaje się pomoc w świadomych i trafnych wyborach, które będą zgodne z ich pasjami, zainteresowaniami i umiejętnościami.
Jedną z możliwych ścieżek rozwoju młodych ludzi jest kariera naukowa, którą warto projektować już na etapie wyboru kierunku studiów. Zachęcają do tego Akademia Młodych Uczonych Polskiej Akademii Nauk we współpracy z Pracownią Surowców Biogenicznych w Instytucie Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk, które realizują ogólnopolski projekt „Kopalnia Młodych Naukowców”. Ma on na celu opracowanie i wdrożenie pilotażowego programu mentoringowo-szkoleniowego, który nie tylko skłoni uczniów i uczennice szkół ponadpodstawowych do obrania ścieżki kariery naukowej, ale także pozwoli na popularyzację osiągnięć naukowych oraz pracy naukowców wśród młodzieży.
Mamy nadzieję, że zachęcimy uczniów klas maturalnych do wybierania kierunków studiów zgodnych z ich zainteresowaniami badawczymi, aby w przyszłości mogli z większą łatwością kontynuować karierę naukową. Program uwzględnia różne bloki tematyczne prowadzonych warsztatów, w tym dotyczące nauk medycznych i nauk o zdrowiu, nauk rolniczych, nauk ścisłych i przyrodniczych, nauk inżynieryjno-technicznych, nauk społecznych oraz nauk humanistycznych – informuje dr hab. Marzena Smol, wiceprzewodnicząca AMU PAN, kierująca Pracownią Surowców Biogenicznych w IGSMiE PAN.
Projekt składa się z dwóch modułów:
Podczas całego programu uczestnicy wezmą udział w bezpłatnych szkoleniach z zakresu efektywnej komunikacji, autoprezentacji, etyki naukowca, netwokingu oraz budowania marki naukowca. Ponadto w cyklu seminariów wybitni polscy naukowcy reprezentujący różne dziedziny nauki przedstawią swoje ścieżki kariery zawodowej oraz uwarunkowania pracy w sektorze nauki w Polsce i na świecie. W ten sposób promowana będzie nauka jako obszar, który da się lubić.
Inicjatywa, finansowana w ramach ministerialnego programu „Społeczna odpowiedzialność nauki II – Popularyzacja nauki”, ruszyła w czerwcu ub.r. Od stycznia prowadzone są warsztaty z zaproszonymi ekspertami. W kwietniu zainaugurowana zostanie część mentoringowa oraz cykl spotkań par mentorskich. Zakończenie zaplanowano na sierpień tego roku. Więcej na stronie internetowej Kopalni Młodych Naukowców.
MK
Chcą skrzywdzić młodych ludzi.
Niekoniecznie, po prostu łowią młode talenty, przy założeniu że kiedyś tam dołączą do grupy danego dr hab.-a lub prof. dr hab.-a. Oczywiście, o tym, że bez takiej przynależności (a co za tym idzie, poparcia akademickiego VIP-a), lepiej się nie zabierać za karierę naukową, gdyż można jej po prostu nie zrobić, o tym milczą (no, chyba że się wybierze karierę latarnika). Bo i po co mówić o niewygodnych faktach ? Najlepiej podać lukrowany pączek, zachwalając jego walory smakowe, a nie mówiąc, ile chemii się tam kryje.
Teraz rozumiem dlaczego tak mnie nienawidzono za czasów studenckich. Dużo się udzielałem naukowo jako student na studiach bo chciałem coś zrobić extra zrobić od siebie a tak naprawdę nie miałem żadnego poparcia kogoś ważnego więc miałem plotki i mobbing w pakiecie za bycie ambitnym w towarzystwie smutnych sfrustrowanych życiem ludzi. Trochę żałuję że nie spożytkowalem energii na inne rzeczy. Ale to przeszłość. Dobra rada dla dzieci żeby trzymały się od toksycznego towarzystwa lansu i balansu i zrobiły studia zagranicą. Żadnych karier naukowych nie warto robić w Polsce
Cóż... Profesor PAN napisze Panu zapewne, że on zaleca właśnie swoim uczniom trzymanie się z dala od nauki polskiej. Ja oraz jeden z moich (niestety, już były) współpracowników mieliśmy tak, że obaj wylądowaliśmy w "polskim grajdołku naukowym", czy też ogólniej "polskim grajdołku akademickim". Po prostu, obaj mieliśmy za promotorów doktoratu, ludzi NIEODPOWIEDZIALNYCH.
Jednocześnie, innym się udało mieć poparcie, i to będąc właśnie w tym systemie, zrobili kariery akademickie i dzisiaj niektórzy z nich prezentują swoje uśmiechnięte fizjonomie. Na stronach uczelni są wywiady z nimi, czy też wygłaszają wykłady popularnonaukowe itp. itp. itp.
Z drugiej strony, po wypowiedziach Profesora PAN jestem już ostrożny w swoich mniemaniach o systemie nauki w np. USA, i wcale nie jestem przekonany, że tam jest lepiej.
Ja z kolei, będę radził młodzieży, żeby DOBRZE zastanowiła się nad tym, CZEGO oczekiwałaby, gdyby przyszło im pracować naukowo w Polsce. Bowiem, jeśli zawód latarnika lub "takiego sobie doktora - chłopca na posyłki od dydaktyki", to OK, można sobie "ciułać", pracować naukowo i nawet publikować. Niestety, przy próbie wejścia na wyższy szczebel, MOŻNA (choć nie zawsze) zjechać na "4 litery" w dół.
Czyli współczuję panu że dał się pan naiwnie komus wykorzystać. W większości łowiono ostatnimi laty naiwnych studentów do doktoratów dla kadry aby mogła dostać profesurę prezydenta a potem ciao z uczelni bo brak etatów. A tak naprawdę brak kogoś ważnego poparcia. Może trzeba było komuś wyprać mózg?. Kadra też nie jest za mądra i też łykają pewne rzeczy jak pelikany. Generalnie po doktoracie w Polsce można się cofnąć mentalne. Kolega z tytułem dr nauk ekonomicznych. Zero pojęcia o finansach rachunkowości podatkach zero znajomości języków obcych. Polski nauki cud. Wylądował bardzo kiepsko. Ale on mentalne nie był gotowy aby zrobić jakiś krok do przodu. Zmienić coś w swoim życiu. Mimo tłumaczenia podpowiadania mu. Miał cyrki z obroną i skończeniem gniota doktorskiego . Praca była na wysokim poziomie. Dobrze że wyczułem że mamiono dziewczyny wizją karier naukowych a potem wielkie nic które nas uczyły zajęć. A także widziałem patologiczne relacje międzyludzkie ale to jest kwintesencja pracy w polskiej budżetówce. Patologia.