Aktualności
Życie akademickie
14 Lipca
Grafika wygenerowana przez AI, źródło: www.analytica-world.com
Opublikowano: 2025-07-14

Zyski z AI także dla pracowników naukowych?

Czy korzystając z wytworów ludzkiej inteligencji, AI może robić to bezkosztowo? Czy nie należałoby zastanowić się nad opłatą od jej twórców, którzy czerpią z efektów pracy naukowców? – zastanawia się prof. Rafał Adamus, prawnik z Uniwersytetu Opolskiego.

Sztuczna inteligencja uczy się i rozwija także na tekstach publikowanych przez naukowców: zdigitalizowanych monografiach, artykułach naukowych, tekstach w tzw. otwartym dostępie, tekstach dostępnych dla ograniczonej liczby użytkowników (np. subskrybentów), blogach naukowych, wywiadach udzielanych przez badaczy itp. W istocie rzeczy to zupełnie nowy użytek z tych dzieł czy – jak w przypadku wywiadów – z wiedzy naukowej. Zarazem to zupełnie nowe pole dla eksploatacji. Wiele tekstów drukowanych pracownicy bibliotek i innych instytucji przekonwertowali na zapis cyfrowy. Dzięki temu wytworami inteligencji ludzkiej „karmi się” ta maszynowa. Czy może robić to bezkosztowo?

Niektórzy twórcy, dysponujący pokaźnymi budżetami, jak np. pisarz gatunku fantasy George M.M. Martin, ale także inni pisarze, zdecydowali się na pozwanie OpenAI. Twórcom ChatGPT zarzucono bezprawne wykorzystywanie dzieł celem generowania nowych tekstów. Ta droga zarezerwowana jest jednak dla bogatych. Nie ulega przy tym wątpliwości, że sztuczna inteligencja, jako segment gospodarki, warta jest dziś bajońskich pieniędzy. Wystarczy spojrzeć, jak imponująco prezentuje się kapitalizacja spółek z tej branży. To projekty czysto biznesowe, nie stworzono ich w celu prowadzenia działalności charytatywnej z troską o dobrostan ludności. Narzędzia AI już teraz zastępują wiele procedur wykonywanych dotąd przez ludzi, co w niedługim czasie doprowadzi do redukcji zatrudnienia w niejednym sektorze.

W nauce również to odczujemy. AI może odebrać nam monopol na prowadzenie badań naukowych, trudno też, by zadowoliła się swoim obecnym miejscem w relacji „uczeń-mistrz” z autorami prac naukowych. Jej celem jest przeskoczenie nas, bycie „mistrzem nad mistrzami”. Od razu trzeba dodać, że w rywalizacji z nią stoimy na straconej pozycji: szybkość pracy ludzkiego umysłu nie jest i nigdy nie będzie ani większa, ani wydajniejsza niż możliwości pracy sztucznej inteligencji.

Jednak, czy korzystając z wytworów ludzkiej inteligencji, AI może robić to bezkosztowo? Czy nie należałoby zastanowić się nad opłatą od twórców (dystrybutorów) sztucznej inteligencji, którzy bazują na efektach pracy naukowców? Dzięki współczesnym narzędziom łatwo byłoby zgromadzić wszelkie dane o twórczości ludzi nauki, jak również dokonać oceny wartości tego dorobku mierzonego na przykład liczbą cytowań.

Należałoby zatem postulować stworzenie regulacji prawnej, o ile się da najlepiej na szczeblu międzynarodowym, wprowadzającej obowiązkowy fundusz dla pracowników naukowych, którzy powinni mieć udział w zyskach, jakie wiążą się z komercyjną eksploatacją sztucznej inteligencji. Pewien precedens legislacyjny już jest. Zgodnie z art. 20 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych „producenci i importerzy: 1) magnetofonów, magnetowidów i innych podobnych urządzeń, 2) kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń reprograficznych umożliwiających pozyskiwanie kopii całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu, 3) czystych nośników służących do utrwalania, w zakresie własnego użytku osobistego, utworów lub przedmiotów praw pokrewnych, przy użyciu urządzeń są obowiązani do uiszczania, organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz twórców, artystów wykonawców, producentów fonogramów i wideogramów oraz wydawców, opłat w wysokości nieprzekraczającej 3% kwoty należnej z tytułu sprzedaży tych urządzeń i nośników”.

Ten anachroniczny, z uwagi na odejście do lamusa magnetofonów i magnetowidów, zapis można by z powodzeniem dostosować do współczesnych czasów, uwzględniając w nim prace naukowe. Stanowiłoby to kamień milowy dla społecznej odpowiedzialności biznesu.

Rafał Adamus

Dyskusja (2 komentarze)
  • ~komentator (poprzedni) 17.07.2025 01:17

    Proponuję zatrudnić AI na stanowisku Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego LUB (nie "albo") Ministra Edukacji Narodowej... ;=)))

  • ~Natalia 14.07.2025 23:41

    Dla niedoinwestowanych naukowców jest to napewno kusząca wizja dodatkowych środków. Jednak, to właśnie umieszczanie publikacji za płatną zaporą ogranicza rozwój narzędzi typu AI co-scientist, które mają wspomagać prace naukowców. Wprowadzanie takich barier wydaje się nieadekwatne do współczesnych postulatów otwartości i dzielenia się wynikami badań. Trudno bronić zamykania treści, które mogą mieć wartość dla dalszego rozwoju nauki – podobnie jak trudno byłoby usprawiedliwić patentowanie wyników, które mogą przyczynić się do tworzenia nowych terapii.