Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Badania naukowe

Malarz nie musi byæ filozofem

Pedagog powinien powstrzymaæ siê od narzucania swoich upodobañ artystycznych na korzy¶æ odkrywania indywidualnych cech i predyspozycji studenta.
Rozmowa z prof. Andrzejem Maciejem £ubowskim, artyst± malarzem, prorektorem Wy¿szej Szko³y Sztuki Stosowanej
Fot. Anna Schmidt
Andrzej Maciej £ubowski (ur. 1946) artysta malarz. Studiowa³ w warszawskiej ASP w pracowni Stefana Gierowskiego. Autor ponad 30 wystaw indywidualnych, bra³ udzia³ w wielu ekspozycjach zbiorowych. Pracê twórcz± godzi z dzia³alno¶ci± spo³eczno-dydaktyczn±. Przez wiele lat pe³ni³ funkcjê prezesa Poznañskiego Okrêgu ZPAP oraz wiceprezesa Zarz±du G³ównego Zwi±zku Polskich Artystów Plastyków. Obecnie pe³ni funkcjê prorektora WSSS Schola Poznaniensis, w której jest zaanga¿owany na stanowisku profesora nadzwyczajnego.

Odwiedza Pan biennale w Wenecji i inne europejskie wystawy sztuki wspó³czesnej. Czy Pana zdaniem potwierdzaj± one problem „kryzysu powo³añ w malarstwie”, akcentowany przez uczestników X Ogólnopolskiego Sympozjum Sztuk Wizualnych „Ostatnia Dekada” w £agowie, którego by³ Pan organizatorem i uczestnikiem?

- W porównaniu z wcze¶niejsz± wystaw± sztuki wspó³czesnej Documenta XI w Kassel, zdominowan± równie¿ przez takie media, jak wideo, fotografia, instalacja, biennale w Wenecji prezentowa³o o wiele wiêcej malarstwa, zw³aszcza figuratywnego, czêsto o proweniencji fotorealistycznej. Szczególnym dowarto¶ciowaniem malarstwa by³a wystawa „Malarstwo od Rauschenberga do Murakami 1964-2003”. Ca³e biennale potwierdza³o jednocze¶nie fakt rozproszenia sztuki na pocz±tku XXI wieku, tak pod wzglêdem ideowym, jak i ¶rodków wypowiedzi.

- W Kassel dostrzega³ Pan wiêksz± spójno¶æ?

- Tak, ale pozornie. Wynika³a ona raczej z zaanga¿owanego, polityczno-spo³ecznego charakteru wystawy, zwi±zanego z preferencjami jej kuratora Okwui Enwezora. Z kolei, co mnie cieszy, w przeciwieñstwie do Kassel, w Wenecji zaprezentowano wiele prac polskich artystów, takich jak bardzo interesuj±ca instalacja Marii Sosnowskiej Korytarz - iluzyjne wnêtrze - czy instalacja Stanis³awa Dró¿d¿a - klasycznie konceptualna ekspozycja z³o¿ona z kostek do gry.

- Niezale¿nie od tendencji lansowanych w sztuce wspó³czesnej, od lat pozostaje Pan wierny malarstwu, które jest jednocze¶nie terenem Pana poszukiwañ twórczych.

- Jednym z pierwszych, m³odzieñczych do¶wiadczeñ w tej dziedzinie by³ informel, jako przygoda z sam± materi± malarsk± i dzia³aniem farby rozlanej na p³ótnie. Pó¼niej pojawi³o siê zainteresowanie hiperrealizmem, jednak innym ni¿ amerykañski, czego wyrazem sta³ siê mój udzia³ w wystawie „Realizm symbolizuj±cy” autorstwa Kingi Kawalerowicz. Na tej wystawie, prezentowanej w Galerii Krytyków w Warszawie w 1978 r., pokazano te¿ prace £ukasza Korolkiewicza, Ewy Kuryluk i Zbys³awa Maciejewskiego. By³ to okres poszukiwania w³asnej to¿samo¶ci, wbrew tendencjom zachodniego hiperrealizmu obiektywizuj±cego rzeczywisto¶æ, redukuj±cego subiektywizm. Odnalaz³em bardziej osobisty sens symbolu. Od niego mog³em przej¶æ do pewnych uogólnieñ. Maluj±c swoj± postaæ na tle opustosza³ych, cywilizacyjnych pejza¿y epoki Gierka, zredukowa³em mo¿liwo¶æ identyfikacji, staj±c siê jednym z wielu. Pó¼niej, w okresie stanu wojennego, gdy nie uczestniczy³em w oficjalnych wystawach, podejmowa³em próby uproszczenia kompozycji, w których symbol sprowadzony zosta³ do znaku opartego na fotografii. Pod koniec lat 80. zaj±³em siê malowaniem powiêkszonych wizerunków twarzy z naniesionymi na nie, nawi±zuj±cymi do kultur pierwotnych, znakami wykonanymi zamaszystymi poci±gniêciami pêdzla. Znaki te zaczê³y dzieliæ p³ótno na czê¶ci i narodzi³ siê pomys³, by obrazy przedstawiaj±ce twarze poci±æ na pionowe pasy i utworzyæ z nich przestrzenne instalacje malarskie.

- I tak w³a¶nie powsta³ w latach 90. cykl Pana instalacji malarskich Dekompozycje. Grzegorz Sztabiñski w czasopi¶mie „Exit” scharakteryzowa³ te dzia³ania nastêpuj±co: Wcze¶niej, zaczynaj±c przedstawiaæ rzeczywisto¶æ w swych obrazach, £ubowski chcia³ zrozumieæ siebie i swe miejsce w ¶wiecie... Dzi¶ obraz ¶wiata uleg³ dezintegracji, a artysta w³±czy³ siê w ten proces, pog³êbiaj±c go przez dekompozycjê...

- To jest g³os krytyka. Ja nie dokonujê takich podsumowañ. Interesowa³a mnie dekonstrukcja jako próba utworzenia przestrzeni dla nowych sensów. Inspiracj± by³a dla mnie filozofia zen, któr± zajmowa³em siê w tym okresie. Dekompozycje wyzwala³y pewien rodzaj wewnêtrznej ekspresji, niepokój sk³aniaj±cy do refleksji. W³a¶ciwie ten niepokój stanowi³ zasadniczy, pozaformalny cel moich zabiegów: ci±g³e zmierzanie do tajemnicy, która jest w ¶wiecie, a tym samym we mnie. Nie chcia³bym tu tworzyæ teorii. Malarz nie musi byæ filozofem. Dzie³o musi mnie najpierw poruszyæ emocjonalnie, potem zaczynam uruchamiaæ refleksjê. Je¿eli zwiedzaj±c wystawy czujê niepokój sk³aniaj±cy do refleksji, zaczynam byæ usatysfakcjonowany. Ceniê intelekt w sztuce, ale prze¿ycie jest punktem wyj¶cia.

- Pana ostatnie do¶wiadczenia?

- Operujê w nich motywem twarzy namalowanych na podstawie fotografii. Przestrzeñ rzeczywista i iluzyjna w tych pracach ulega przemieszaniu. W 1999 r. rozpocz±³em nowy cykl Z³amane obrazy. Poprzez ³amanie powierzchni obrazu tworzê swoiste obiekty na pograniczu rze¼by i malarstwa, anektuj±ce przestrzeñ, bêd±c± te¿ elementem wyrazu artystycznego.

Andrzej Maciej £ubowski, z cyklu Z³amane obrazy, 2000

- Jeste¶my na pograniczu, a co Pan s±dzi o dalszych losach malarstwa?

- W latach 80., po ekspansji konceptualizmu, pojawi³a siê nadzieja na zdecydowany powrót malarstwa. W latach 90. przejêli inicjatywê arty¶ci tworz±cy w innych mediach, zw³aszcza elektronicznych, i reprezentuj±cy nurt sztuki krytycznej, operuj±cej czêsto skandalem, dobrze funkcjonuj±cym w ¶rodkach masowego przekazu. Tymczasem obraz malarski jest konkretem oddzia³uj±cym bezpo¶rednio na odbiorcê i w tym tkwi jego si³a. Potwierdza to wspomniana wcze¶niej wystawa „Malarstwo od Rauschenberga do Murakami”, na której by³y tak¿e obrazy datowane po 2000 roku. Nale¿a³oby wspomnieæ o sugestywnym, figuratywnym malarstwie Glena Browna, przynosz±cym, jak siê wydaje, co¶ nowego. Byæ mo¿e nastêpuje przesyt mediami, zw³aszcza opartymi na elektronicznym przetwarzaniu obrazu, i powrót do malarstwa - mo¿e w jakiej¶ nowej formie. Historia zna przypadki powrotów. Mam tak± nadziejê.

- W jednym z wywiadów stwierdzi³ Pan, ¿e nie ma zamiaru narzucaæ studentom konkretnych form artystycznych. Chce Pan raczej stymulowaæ ich rozwój, odnale¼æ cenne cechy osobowo¶ci i tak nimi kierowaæ, aby znale¼li swój w³asny warsztat. W któr± stronê id± obecni absolwenci malarstwa, co maluj±?

- Oczywi¶cie, w pracy ze studentami konieczne jest przekazanie podstaw malarstwa i rysunku, natomiast - w moim przekonaniu - pedagog powinien powstrzymaæ siê od narzucania swoich upodobañ artystycznych na korzy¶æ odkrywania indywidualnych cech i predyspozycji studenta. Poniewa¿ sztuka jest w tej chwili w rozproszeniu, m³odzi plastycy maluj± w ró¿nych konwencjach. Mo¿na jednak zaobserwowaæ powrót do malarstwa figuratywnego, czêsto nawi±zuj±cego do fotografii, z tym ¿e jest ono l¿ejsze i swobodniejsze od figuracji lat 70.

- Czy dostrzega Pan wp³ywy wszechobecnej dzisiaj pop-kultury na zainteresowania malarskie studentów?

- Nie ogranicza³bym siê w tej sprawie do malarstwa. Oczywi¶cie, s± studenci, którzy nawi±zuj± do sztuki popularnej w swoich dzia³aniach i pracach dyplomowych. Zreszt± sprawa nie jest nowa, bo ju¿ w po³owie XX wieku powsta³ kierunek zwany pop-artem i rozwija³ siê na zachodzie Europy, a zw³aszcza w Stanach Zjednoczonych. W Polsce, z wyj±tkiem odosobnionych prób, nie przyj±³ siê, z tego wzglêdu, ¿e wynika³ on z zainteresowania konsumpcyjnym przedmiotem, zakorzenionym w cywilizacji zachodniej. Kierunek ten wp³yn±³ jednak po¶rednio na powstanie nowej figuracji i zainteresowanie fotorealizmem w latach 70. Obecnie cywilizacja konsumpcyjna dotar³a i do nas, i ten fakt miewa odzwierciedlenie w pracach m³odych plastyków.

Rozmawia³a Krystyna Matuszewska

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje