Prezydencki projekt prawa o szkolnictwie wy¿szym ma s³u¿yæ rozwi±zaniu narastaj±cych problemów (projekt wraz z kolejnymi wersjami oraz inne materia³y do dyskusji nad prawem o szkolnictwie wy¿szym autor umie¶ci³ na stronie http://www.mimuw.edu.pl /~sjack/ usw/). W obszernej uchwale, przyjêtej w grudniu 2003 r., Senat Uniwersytetu Warszawskiego (http://www. mimuw.edu.pl/dokumenty/monitor-uw/monitor-2003-7.html#poz130) krytycznie oceni³ wiele zaproponowanych rozwi±zañ, utrzymanych tak¿e w projekcie z³o¿onym przez Prezydenta RP w Sejmie. Poni¿ej rozwijam te w±tki dyskusji poprzedzaj±cej wykrystalizowanie siê stanowiska Senatu UW, które uwa¿am za szczególnie wa¿ne dla przysz³o¶ci polskich uczelni.
W tle wiêkszo¶ci zapisów projektu tkwi wizja typowych studiów, jako okre¶lonej w chwili wej¶cia studenta na uczelniê sekwencji przedmiotów, które powinien on zaliczyæ na jednym wydziale. Petryfikacja tego modelu nie jest zgodna z interesem ¿yciowym m³odych ludzi, którzy w uczelni powinni mieæ prawo poszukiwania wizji swojej kariery zawodowej i mo¿liwo¶æ dostosowywania do niej profilu studiów. Dopuszcza siê wprawdzie tworzenie przez uczelnie (za zgod± PKA) makrokierunków i studiów miêdzykierunkowych, a tak¿e przypisywanie studentowi konkretnego kierunku studiów dopiero na II roku (nb. nie wiadomo o jakie studia chodzi:
3-letnie, 2-letnie czy 5-letnie?), s± to jednak tylko ma³o przejrzyste próby za³atania oczywistych niefunkcjonalno¶ci systemu. Elastyczne programy studiów, interdyscyplinarne dyplomy zamiast stawaæ siê powszechne, maj± pozostawaæ tylko furtkami w sztywnym systemie dotychczasowych kierunków studiów.
Na domiar z³ego projekt prezydencki utrzymuje ograniczenie autonomii uczelni w zakresie kszta³towania programów studiów. Minister ma nadal ustalaæ rozporz±dzeniem standardy nauczania. Tryb powstawania standardów, nie mówi±c o ich zmianach, nie jest ustawowo zdefiniowany, a dotychczasowa praktyka jest nieprzejrzysta. Lektura obowi±zuj±cych standardów wskazuje, ¿e bywaj± one wynikiem gier interesów, starañ o zachowanie w programach „swoich” przedmiotów. Przedstawiciele PKA i ministerstwa przyznaj±, ¿e standardy maj± s³u¿yæ jako narzêdzie do wymuszania minimalnej jako¶ci. W praktyce staj± siê te¿ potê¿nym hamulcem modernizacji programów nauczania w najlepszych uczelniach, stanowi±cych punkty odniesienia dla ca³ego systemu szkolnictwa wy¿szego.
Istnienie standardów nauczania w obecnej postaci utrudnia zaliczanie fragmentów studiów w zagranicznych uczelniach, co jest wa¿nym celem unijnego programu SOCRATES. To paradoksalne, bo wymiana studentów jest jednym z fundamentalnych celów tworzenia europejskiej przestrzeni edukacji wy¿szej, a realizacja p³yn±cych zeñ zobowi±zañ jest podawana jako jedno z g³ównych uzasadnieñ tworzenia nowego prawa. Tymczasem programy nauczania w uczelniach europejskich s± czêsto zupe³nie inaczej skonstruowane ni¿ w Polsce. Podró¿uj±cy student mo¿e nie móc zaliczyæ za granic± przedmiotów wymienionych w polskich standardach nauczania w podobnym wymiarze godzin i zakresie materia³u. Przepisy o standardach nie przystaj± te¿ do wprowadzanej w projekcie trzystopniowej struktury studiów (licencjat - magisterium - doktorat). Trudno sobie wyobraziæ standardy w obecnym sensie na uzupe³niaj±cych studiach magisterskich i studiach doktoranckich. Warto przypomnieæ, ¿e zdaniem ekspertów OECD, zaproszonych przez Rz±d RP w latach 1995-96 do oceny systemu edukacyjnego, nie powinno siê tworzyæ centralnie standardów nauczania dla kierunków studiów, nawet je¶li decyzje w tej sprawie s± podejmowane przez ministerstwo w konsultacji z demokratycznie wybran± Rad± G³ówn±. Nic dodaæ, nic uj±æ. Standardy nauczania mog³yby okre¶laæ kwalifikacje nauczycieli, proporcje podzia³u czasu miêdzy zajêcia a pracê w³asn± studenta, okre¶laæ pewne minimalne parametry dotycz±ce realizacji (liczebno¶æ grup, wyposa¿enie techniczne, dostêpno¶æ materia³ów itp.). Powinny byæ tworzone na podstawie do¶wiadczeñ uczelni i regularnie nowelizowane.
Obok standardów nauczania, dodatkowym usztywnieniem modelu organizacji studiów jest ustawowe powi±zanie prowadzenia kierunków studiów z wydzia³ami uczelni. Wydzia³y skupiaj± na ogó³ specjalistów w zakresie pewnej dziedziny wiedzy, a prowadzenie przez nie kierunku studiów uczelni oznacza w praktyce równie¿ tworzenie przez wydzia³y wyodrêbnionej infrastruktury, co prowadzi do dublowania nak³adów w ramach uczelni i nieefektywnego wykorzystania zasobów. Organizowanie ca³ego toku nauczania w ramach takich jednostek bywa niekorzystne dla studentów, bo przygotowanie do wielu zawodów (a szczególnie perspektywy ich zmian) wymaga ³±czenia w procesie kszta³cenia elementów wielu dziedzin wiedzy, a tak¿e nabywania wielu uniwersalnych umiejêtno¶ci praktycznych (komputer, zdolno¶ci komunikacyjne, praca w grupie itd.). Ustawowa furtka pozwalaj±ca na prowadzenie studiów przez kilka jednostek stwarza mnóstwo problemów kompetencyjnych dotycz±cych w³a¶ciwo¶ci organów jednoosobowych i kolegialnych w zakresie spraw programowych i studenckich. Z punktu widzenia ustawodawcy, podmiotem prowadz±cym studia powinna byæ po prostu uczelnia, która wewnêtrznymi regulacjami powierza poszczególnym jednostkom organizacyjnym wykonywanie okre¶lonych zadañ w procesie dydaktycznym, prowadz±cym do okre¶lonego rodzaju dyplomu. Takie rozwi±zanie pozwala³oby zarówno zachowaæ istniej±c± strukturê tam, gdzie ona dobrze funkcjonuje, jak równie¿ tworzyæ innowacyjne programy.
Zamiast sztywnych gorsetów ministerialnych rozporz±dzeñ, uczelnie - przynajmniej te najlepsze - powinny otrzymaæ autonomiê w zakresie modernizacji tre¶ci i metod nauczania oraz wyboru odpowiednich form organizacji studiów. Autonomia w tworzeniu nowych programów nie musi oznaczaæ braku kontroli nad procesem ich powstawania. Projekty przed wdro¿eniem mog³yby byæ poddawane procesowi recenzji podobnemu np. do stosowanego w przewodach doktorskich i habilitacyjnych, a prowadzenie studiów oceniane przez PKA.
Ustawa powinna umo¿liwiaæ prowadzenie studiów wed³ug powszechnego w uczelniach amerykañskich modelu artes liberales, czyli ogólnokszta³c±cych studiów pierwszego stopnia (koñcz±cych siê tytu³em bachelor), w trakcie których student wybiera dziedzinê szczególnego zainteresowania (major), stanowi±c± tylko oko³o 30 proc. programu studiów.
Niemal równolegle do prac nad prawem o szkolnictwie wy¿szym, trwa³y przygotowania nowej ustawy o finansowaniu nauki. Nale¿y koniecznie zacz±æ mówiæ ³±cznie o obu ustawach, tym bardziej ¿e prof. Micha³ Kleiber, minister nauki i informatyzacji, wskazuje poprawê jako¶ci kszta³cenia uniwersyteckiego jako jeden z priorytetów ustawy o finansowaniu nauki („Gazeta Wyborcza”, 21.11.2003). Poziom badañ naukowych w Polsce zale¿y przede wszystkim od polityki pañstwa wobec silnych uczelni, skupiaj±cych masê krytyczn± niezbêdn± do tworzenia silnych ¶rodowisk naukowych.
Ustawa o szkolnictwie wy¿szym traktuje wszystkie uczelnie jako instytucje g³ównie dydaktyczne, a ustawa o finansowaniu nauki nie dostrzega wagi uczelni jako o¶rodków badawczych. Zapisy projektu ustawy o finansowaniu badañ naukowych nie pozwalaj± na finansowanie tych jednostek badawczych tworzonych w uczelniach, w sk³ad których wchodz± przedstawiciele ró¿nych wydzia³ów, o ile jednostki te nie prowadz± kierunku studiów. Problemy wynikaj±ce ze zwi±zków kszta³cenia akademickiego z prowadzeniem badañ naukowych zosta³y dostrze¿one w ustawodawstwie niektórych krajów Unii Europejskiej. W Danii osobna ustawa dotyczy research-based education, a wiêc uczelni kszta³c±cych na podstawie badañ naukowych. Z kolei w Holandii problemy szkolnictwa wy¿szego i finansowania badañ naukowych s± regulowane w jednej ustawie.
Senat Uniwersytetu Warszawskiego zaproponowa³ wyró¿nienie w prawie o szkolnictwie wy¿szym kategorii uczelni badawczych, które posiada³yby szeroki zakres autonomii w zakresie kszta³towania struktur organizacyjnych podporz±dkowanych zadaniom dydaktycznym i badawczym. Uczelnie badawcze powinny posiadaæ uprawnienia do samodzielnego okre¶lania programów studiów, co oznacza tak¿e tworzenie nowych kierunków i form studiowania. Uczelnie badawcze by³yby miejscem kszta³cenia elitarnego, którego istnienie jest niezbêdne do prawid³owego funkcjonowania ca³ego systemu edukacji. Status uczelni badawczej powinien byæ nadawany przez w³adze pañstwowe na ustalony okres (np. 10 lat i ewentualnie odnawiany), na podstawie obiektywnych wska¼ników wolumenu i jako¶ci badañ naukowych, kwalifikacji nauczycieli akademickich oraz merytorycznej oceny jako¶ci dzia³alno¶ci dydaktycznej.
Ograniczenie „wieloetatowo¶ci” nauczycieli akademickich jest jednym z deklarowanych celów prawa o szkolnictwie wy¿szym. ¦rodkiem ma byæ zmiana charakteru zatrudnienia nauczycieli akademickich z mianowañ na umowy o pracê. Upatrywanie w tym ¶rodka do ograniczenia wieloetatowo¶ci mo¿e dziwiæ, bo, zgodnie z prawem pracy, mianowanie pozwala na oczekiwanie wiêkszej dyspozycyjno¶ci i lojalno¶ci wobec pracodawcy ni¿ zatrudnienie w drodze umowy. W rzeczywisto¶ci jednak zobowi±zania wynikaj±ce z mianowania nie s± egzekwowane. Co gorsza, mianowanie po³±czone z nienormowanym czasem pracy s³u¿y wielu osobom jako bezpieczna podstawa rozleg³ej i ró¿norodnej dzia³alno¶ci poza uczelniami.
Aby jej przeciwdzia³aæ, nauczyciele akademiccy mieliby byæ zobowi±zani do informowania rektora o jakiejkolwiek dodatkowej pracy lub dzia³alno¶ci gospodarczej. Rektor móg³by zg³osiæ sprzeciw wobec prowadzenia tej dzia³alno¶ci, gdyby charakter zatrudnienia móg³ prowadziæ do konfliktu interesów lub niewywi±zywania siê nauczyciela z jego obowi±zków wobec uczelni. Z jednej strony mo¿na mieæ w±tpliwo¶æ, czy obowi±zek informowania rektora o wszelkiej dzia³alno¶ci, tak¿e zupe³nie nie zwi±zanej z obowi±zkami nauczyciela akademickiego, nie stanowi zbyt daleko id±cej ingerencji w prywatno¶æ obywatela. Z drugiej strony obawiam siê, ¿e system mo¿e okazaæ siê niezbyt skuteczny. S±dzê, ¿e wiele osób, pracuj±cych w kilku szko³ach lub prowadz±cych równolegle z prac± w uczelni inn± dzia³alno¶æ, nie bêdzie gotowych ³atwo zrezygnowaæ z dodatkowych zatrudnieñ. Dotyczy to zw³aszcza najlepszych specjalistów w dziedzinach rynkowych. Wówczas rektor stanie przed trudn± decyzj±: czy takiego profesora zwolniæ, czy te¿ przymkn±æ oczy na dodatkow± dzia³alno¶æ.
Ogólne kwestie dotycz±ce unikania konfliktu interesów powinny byæ okre¶lane w statutach uczelni. Ustawa powinna umo¿liwiæ uczelniom wiêksz± indywidualizacjê warunków umowy o pracê lub mianowania. Szczególnie cennym pracownikom mo¿na by proponowaæ klauzule wy³±czno¶ci, którym towarzyszy³aby oferta odpowiedniego wynagrodzenia. Zamiast utrzymywania sztywnego pensum dydaktycznego, nale¿y wprowadziæ mo¿liwo¶æ indywidualnego okre¶lania w umowie o pracê (lub mianowaniu) proporcji zadañ badawczych, dydaktycznych i organizacyjnych. Takie rozwi±zanie s³u¿y³oby wi±zaniu najlepszych specjalistów z polskimi uczelniami. Równie¿ tych, dla których alternatyw± pracy w Polsce jest posada w dobrym uniwersytecie amerykañskim. Jednocze¶nie nale¿a³oby rozszerzyæ mo¿liwo¶ci kontraktowych zatrudnieñ do realizacji konkretnych zadañ dydaktycznych lub badawczych. Nauczyciele preferuj±cy niezale¿no¶æ mogliby byæ traktowani jako osoby wykonuj±ce wolny zawód, czemu sprzyja zasada przyznawania stopni i tytu³ów naukowych, bez bezpo¶redniego zwi±zku z etatowym zatrudnieniem. Rozwój szkolnictwa wy¿szego w burzliwych czasach wymaga elastycznego dostosowywania siê do realiów, tak¿e w zakresie form zatrudnienia.
Ustawa o szkolnictwie wy¿szym powinna koniecznie sprecyzowaæ prawn± naturê stosunków student (doktorant) - uczelnia. Trzeba okre¶liæ, czy studenta z uczelni± wi±¿e umowa, do której stosuj± siê przepisy kodeksu cywilnego, czy te¿ do uczelni stosuj± siê przepisy w³a¶ciwe dla urzêdów. S±dy administracyjne, do których czasem studenci odwo³uj± siê od decyzji uczelni, zdaj± siê uwa¿aæ, ¿e przynajmniej niektóre decyzje uczelni publicznych maj± charakter administracyjny. Powszechne stosowanie kodeksu postêpowania administracyjnego w relacji student - uczelnia oznacza obci±¿enie uczelni i studentów ogromn± biurokracj±, parali¿uj±c± sprawn± organizacjê nauczania. Zapewne by³oby w³a¶ciwsze nadanie relacji student - uczelnia charakteru umowy cywilnoprawnej. Pozwoli³oby to zachowaæ wiêksz± równoleg³o¶æ sytuacji w uczelniach publicznych i niepublicznych, co jest jedn± z podstawowych zasad przyjêtych w projekcie prezydenckim. Regulamin studiów stawa³by siê umow± akceptowan± przez studenta w momencie immatrykulacji. Ustawa mog³aby wyszczególniæ pewne konkretne decyzje podejmowane w uczelniach publicznych, maj±ce charakter administracyjny (np. decyzja o przyjêciu na studia bezp³atne, czyli te finansowane ze ¶rodków publicznych). Projekt prezydencki do tych zagadnieñ w ogóle siê nie odnosi. Warto przypomnieæ, ¿e by³y one podejmowane w dyskutowanych przed kilku laty projektach ustawy o szkolnictwie wy¿szym.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów jest odp³atno¶æ za studia. Poniewa¿ w ustawie z 1990 roku nie zdefiniowano, co to s± studia wieczorowe, wiêc wiele uczelni oferuje te same zajêcia dla studentów dziennych (bezp³atnych) i wieczorowych (p³atnych). Wobec zarzutów, ¿e choæ studenci wieczorowi p³ac±, to otrzymuj± ni¿szej jako¶ci us³ugê edukacyjn± w mniejszym wymiarze godzin, wspólne kszta³cenie studentów p³ac±cych i nie p³ac±cych jest uwa¿ane za korzystne (tak¿e przez Trybuna³ Konstytucyjny). Jednak wielu nauczycieli i studentów uwa¿a za niesprawiedliw± sytuacjê, gdy w jednej ³awce przez 5 lat siedzi p³ac±cy dobry student, który nie mia³ szczê¶cia dostaæ siê na studia bezp³atne, i ledwo trójkowy kolega, który prze¶lizgn±³ siê przez egzamin wstêpny i dziêki temu, oprócz darmowej nauki, ma liczne przywileje studenta dziennego. Brak mechanizmów przep³ywu studentów miêdzy studiami bezp³atnymi i p³atnymi jest jednym z bolesnych problemów funkcjonuj±cego systemu.
Projekt prezydencki nie rozwi±zuje tych powszechnie dostrzeganych problemów zwi±zanych z odp³atno¶ci± za studia w uczelniach publicznych. Likwiduje pojêcia studiów dziennych (bezp³atnych w uczelniach publicznych), wieczorowych i zaocznych (p³atnych), wprowadzaj±c w to miejsce studia stacjonarne (bezp³atne w uczelniach publicznych) i niestacjonarne (p³atne). Tym razem pokuszono siê o zdefiniowanie ró¿nicy miêdzy nimi w ten sposób, ¿e studia niestacjonarne to formy studiów, których organizacja zapewnia studentom mo¿liwo¶æ zatrudnienia w ramach stosunku pracy. Uzasadnienie tej definicji jest zapewne nastêpuj±ce: skoro uczelnia publiczna oczekuje zap³aty czesnego, to powinna studentowi umo¿liwiæ zarobienie na nie. Pomija siê jednak zagadnienie najwa¿niejsze: czy student bêdzie jeszcze mia³ czas siê uczyæ? Przecie¿ o mo¿liwo¶ci ³±czenia pracy zarobkowej i studiów decyduje nie forma zatrudnienia, lecz czas, jaki student po¶wiêca na naukê i pracê. W ustawie nale¿a³oby raczej zdefiniowaæ, ile czasu student stacjonarny (zwany po angielsku ¶ci¶lej: full-time student) ma po¶wiêcaæ na naukê, jak uczyniono to np. w ustawie duñskiej i statutach wielu amerykañskich uczelni. Powa¿ne uczelnie w ¶wiecie przyjmuj±, ¿e na ka¿d± godzinê zajêæ z udzia³em nauczyciela akademickiego powinny przypadaæ 1-2 godziny samodzielnej pracy studenta. Liczba godzin zajêæ na wiêkszo¶ci kierunków oscyluje wokó³ 20 tygodniowo. Je¶li student pracowa³by jeszcze solidnie samodzielnie, powinien po¶wiêcaæ na naukê co najmniej 40 godzin tygodniowo.
Zamiast wprowadzaæ niezbêdn± w kwestiach finansowych jasno¶æ, projekt pozostawia, a mo¿e nawet pog³êbia, istniej±cy zamêt. Pozostaj± w±tpliwo¶ci, dlaczego jedni studiuj± wiele lat za darmo (np. na kolejnych kierunkach), podczas gdy inni musz± du¿o zap³aciæ za skromne studia? Co oznacza wymaganie op³aty za powtarzanie zajêæ w sytuacji, gdy student mo¿e wybieraæ ró¿ne przedmioty - je¶li nie zaliczy jednego, mo¿e w to miejsce wybraæ inny? Jak interpretowaæ zapis o odp³atno¶ci za zajêcia nieobjête planem studiów, skoro uczelnie w interesie studentów staraj± siê tworzyæ elastyczne programy, czasem prowadz±ce do wiêcej ni¿ jednego dyplomu? Dopuszczenie odp³atno¶ci za studia (czy równie¿ stacjonarne?) prowadzone w jêzyku obcym spowodowa³oby zapewne ¿ywio³owy rozwój nauczania w narzeczu polsko-angielskim.
W±tpliwo¶ci mo¿na mno¿yæ. Projekt nie usunie niemi³ej atmosfery dwuznaczno¶ci towarzysz±cej arbitralnemu pobieraniu op³at przez uczelnie publiczne. Mo¿e lepiej skoñczyæ z fikcj± rozmaitych nazw studiów i wprowadziæ prost± zasadê. MENiS zawiera kontrakt z uczelni± na kszta³cenie w ramach dotacji okre¶lonej liczby studentów niep³ac±cych. Je¶li uczelnia ma wolne „moce przerobowe”, mo¿e przyj±æ wiêcej studentów na warunkach odp³atno¶ci. Marzeniem wiêkszo¶ci studentów wieczorowych s± po prostu zwyk³e studia. Dla tych, którzy chc± ³±czyæ studia z prac±, powinny byæ oferowane, podobnie jak w uczelniach amerykañskich, programy part-time, polegaj±ce na realizowaniu w d³u¿szym czasie tego samego programu, co na studiach full-time. Jawne przyjmowanie na takie same programy studentów niep³ac±cych i p³ac±cych u³atwi³oby wprowadzenie sprawiedliwych mechanizmów zwalniania z op³at studentów p³ac±cych osi±gaj±cych dobre wyniki i obci±¿ania op³atami maruderów przyjêtych na studia bezp³atne.
Polska potrzebuje nowocze¶niejszej ustawy o szkolnictwie wy¿szym, powi±zanej z ustaw± dotycz±c± badañ naukowych. Powinni¶my w znacznie wiêkszym stopniu wykorzystaæ do¶wiadczenia krajów Unii Europejskiej, w których podjêto w ostatnich latach reformy szkolnictwa wy¿szego. Warto te¿ siêgn±æ do rozwi±zañ rodem z USA, bo jednym z celów polityki europejskiej w sferze szkolnictwa wy¿szego i badañ naukowych jest zapewnienie konkurencyjno¶ci uczelni europejskich z amerykañskimi. Trzeba znale¼æ odpowied¼ na pytanie: jak pobudziæ innowacje w dziedzinie kszta³cenia akademickiego i badañ naukowych, bez których polskie uczelnie bêd± skazane na marginalizacjê w europejskiej przestrzeni szkolnictwa wy¿szego, a kraj na utratê najzdolniejszych uczonych i studentów?
Prof. dr hab. Stefan Jackowski (Stefan.Jackowski@mimuw.edu.pl) jest dziekanem Wydzia³u Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego, autorem szeregu publikacji dotycz±cych szkolnictwa wy¿szego.