W III RP, w okresie wielkich przemian dokonuj±cych siê w kraju i na ¶wiecie, Polska Akademia Nauk sta³a siê instytucj± ma³o widoczn± na naukowej i opiniotwórczej mapie Polski. Jako instytucja rz±dowa, a od 1997 roku instytucja pañstwowa, skupiaj±ca grono wybitnych uczonych, powinna aktywnie w³±czyæ siê do reformowania kraju, a zw³aszcza systemu finansowania badañ, lepszego wykorzystania osi±gniêæ naukowych i technicznych w rozwoju gospodarczym i cywilizacyjnym Polski, budowy demokratycznego pañstwa.
Prawd± jest, ¿e w pierwszym okresie III RP Polska Akademia Nauk walczy³a o swoje istnienie. By³a atakowana przez ró¿nych polityków za swoje „pochodzenie”, a powsta³a pechowo w roku 1952, w okresie g³êbokiego stalinizmu. Nie zmienia³o to faktu, ¿e przez wiele lat by³a azylem dla wielu „niepoprawnych politycznie” i ¿e skupia³a w swych placówkach badaczy wysokiej klasy. Pozosta³a jednak w pierwszych latach III RP struktur± do¶æ anachroniczn±.
Z prê¿nej instytucji rz±dowej Akademia przekszta³ca³a siê powoli w klub dyskusyjny. Dyskutuje siê na Zgromadzeniu Ogólnym, na zebraniach wydzia³ów, w komitetach naukowych. Podobnie zreszt± funkcjonuje wiele akademii narodowych, np. wielce zas³u¿ona Francuska Akademia Nauk. To dobrze, ¿e siê dyskutuje, ale co z tych dyskusji wynika?
Narzekano na brak polityki naukowej pañstwa, brak ¶rodków na naukê etc. Nasuwa siê pytanie: kto mia³ tworzyæ politykê naukow± pañstwa? Kolejne rz±dy zajmowa³y siê g³ównie budowaniem systemu gospodarczego opartego na wolnej grze rynkowej oraz budow± kapitalizmu poprzez prywatyzacjê maj±tku narodowego. Obowi±zywa³ dogmat „najpierw budujemy siln± bazê, potem nadbudowê”. Czyli najpierw silna gospodarka w rêkach prywatnych przedsiêbiorców, potem pomy¶limy o nauce i kulturze. Dogmat ten obowi±zuje do dnia dzisiejszego. ¯aden z kolejnych rz±dów nie opracowa³ wizji rozwoju kraju opartego na wiedzy i umiejêtno¶ciach jej wykorzystania. W tym samym czasie rozwiniête kraje europejskie, USA i Japonia stawia³y na naukê, postêp techniczny i edukacjê. Istnia³a ju¿ pe³na ¶wiadomo¶æ, ¿e do uzyskania przewagi we wspó³czesnym wspó³zawodnictwie potrzebna jest wiedza i umiejêtno¶ci jej wykorzystania na ró¿nych polach i we wszystkich dziedzinach aktywno¶ci ludzkiej.
Opracowany w latach 80. przez demokratyczn± opozycjê system funkcjonowania nauki stworzony zosta³ na potrzeby okresu rz±dów totalitarnych. Paradoksem sta³o siê, ¿e zosta³ wprowadzony na pocz±tku III RP (w 1991 roku), to znaczy na pocz±tku budowania ustroju demokratycznego. Nie znam bowiem innego kraju, z wyj±tkiem Polski, w którym rz±d i parlament przekazywa³yby ¶rodki finansowe i prawo podejmowania decyzji wybieralnym przedstawicielom ¶rodowiska naukowego. Zreszt± system ten zosta³ ostatnio poddany krytycznej ocenie, m.in. przez jego wspó³twórców, profesorów Witolda Karczewskiego i Andrzeja Ziabickiego, w „Kulturze” (styczeñ 1999, przedruk w „Rocznikach Stacji PAN w Pary¿u”, 3/2000) oraz prof. Andrzeja Wiszniewskiego w „Sprawach Nauki” (styczeñ-luty/2000) i w „Rocznikach Stacji PAN w Pary¿u” (tom 4/2001).
Pozwolê sobie zacytowaæ fragment mojego wywiadu z prof. Wiszniewskim przeprowadzonego dla „Kultury” (lipiec-sierpieñ 2000). Prof. Wiszniewski powiedzia³: (...) polski system zarz±dzania nauk± jest anachroniczny, bowiem powsta³ przy milcz±cym za³o¿eniu konfliktu pomiêdzy w³adz± a spo³eczeñstwem. A dzi¶, gdy w³adza - przy wszystkich swych u³omno¶ciach - jest wybran± parlamentarn± reprezentacj± spo³eczeñstwa, system ten musi doprowadziæ do zderzenia pomiêdzy naukowcami i politykami. A wszystko dlatego, ¿e ka¿da ze stron inaczej definiuje pojêcie: „dobra nauka” (...).
Jak dotychczas Komitet Badañ Naukowych zajmowa³ siê g³ównie redystrybucj± skromnych ¶rodków finansowych przeznaczonych na rozwój badañ naukowych na podstawie opracowanych przez siebie kryteriów. KBN, podobnie zreszt± jak PAN, w swojej strukturze nie jest w stanie opracowaæ skutecznej polityki naukowej i wyznaczyæ w niej priorytetów badawczych. Dlaczego dotychczas Polska Akademia Nauk nie by³a w stanie opracowaæ odpowiedniej polityki naukowej, nawet w stosunku do w³asnych placówek badawczych? W ostatnich latach zajê³a siê opracowaniem projektu reformy, który sprowadza siê g³ównie do zmian organizacyjnych, a nie merytorycznych. Nie mo¿na reformowaæ Akademii w oderwaniu od tego, co siê dzieje w Ministerstwie Nauki, szkolnictwie wy¿szym i placówkach resortowych. Mamy przecie¿ w Polsce jedn± naukê!
Tak siê szczê¶liwie sk³ada, ¿e po czternastu latach budowy nowego systemu politycznego i gospodarczego opartego na prawach wolnego rynku dojrza³a ¶wiadomo¶æ do przeprowadzenia reformy sfery nauki. Powo³ane zosta³o Ministerstwo Nauki i Informatyzacji. Prowadzone s± prace nad zmian± ustaw o Komitecie Badañ Naukowych i szkolnictwie wy¿szym. My¶li siê o zmianie ustawy o Polskiej Akademii Nauk. W tej sprawie jest dobra wola i poparcie zarówno ¶rodowisk naukowych, jak i polityków. Uwa¿am, ¿e celem reformy powinno byæ m.in. doprowadzenie do wzajemnie spójnych mechanizmów legislacyjnych i strukturalnych, lepiej s³u¿±cych rozwojowi badañ naukowych, wspó³czesnej techniki i gospodarki opartej na wiedzy. Idzie g³ównie o to, jak mo¿na by³oby pe³niej wykorzystaæ potencja³ naukowy kraju, jakie mechanizmy wytwarzaæ, ¿eby nauka w Polsce rozwija³a siê lepiej i lepiej s³u¿y³a spo³eczeñstwu, rozwojowi gospodarki i kultury. By³a bardziej widoczna na naukowej mapie ¶wiata.
Polska Akademia Nauk powinna aktywnie wspó³uczestniczyæ w budowaniu nowego ³adu w sferze nauki i edukacji. Przy czym w pracach tych powinna kierowaæ siê dobrem pañstwa i spo³eczeñstwa, a nie partykularnym interesem danego resortu. Powinni¶my w wiêkszym stopniu wyrabiaæ w sobie poczucie pañstwowo¶ci i wpajaæ je naszemu spo³eczeñstwu, a zw³aszcza m³odzie¿y.
W krajach rozwiniêtych prowadzona jest elastyczna polityka naukowa pañstwa, oparta z jednej strony na przekazywaniu uczonym (g³ównie szko³om wy¿szym) stosunkowo du¿ej swobody w podejmowaniu tematów badawczych (kontrolowana poprzez rozs±dn± politykê przyznawania grantów), z drugiej za¶ strony wprowadzane s± priorytety badawcze czy nawet centralne programy, podporz±dkowane rozwojowi pewnych dziedzin gospodarki narodowej lub polityce badañ wyprzedzaj±cych (nowych). Do tego celu powo³uje siê pañstwowe placówki naukowo-badawcze. Rolê tak± mog³yby pe³niæ instytuty PAN oraz niektóre instytuty resortowe, które de facto s± placówkami pañstwowymi. Temat ten porusza w „Kulturze” (czerwiec 1999) prof. Andrzej Hrynkiewicz. W Polsce, po czternastu latach budowania III Rzeczpospolitej, nie dopracowali¶my siê jeszcze ani klarownej polityki gospodarczej pañstwa, ani polityki naukowej, która by³aby ukierunkowana na rozwój kraju. W dalszym ci±gu obowi±zuje ultraliberalna zasada „niewidzialnej rêki rynku”.
Wydaje mi siê, ¿e jednym z najwa¿niejszych problemów, jakie stoj± przed organizatorami nauki i techniki w Polsce, jest stwarzanie warunków i mechanizmów do wprowadzania innowacji technologicznych, organizacyjnych, mened¿erskich, edukacyjnych. Nie ulega w±tpliwo¶ci, ¿e z tym problemem nie potrafili¶my sobie poradziæ ani w PRL, ani w III RP. Jest to zagadnienie niezmiernie trudne i ka¿dy kraj próbuje rozwi±zywaæ je po swojemu. Nie ma na to gotowych recept. Jedno jest pewne, ¿e od umiejêtno¶ci wprowadzania innowacji ¶ci¶le zale¿y rozwój gospodarczy i spo³eczny regionu, makroregionu, kraju. Tym problemem powinno zaj±æ siê Ministerstwo Nauki wspólnie z Ministerstwem Pracy i Gospodarki, Ministerstwem Finansów oraz Ministerstwem Edukacji Narodowej i Sportu.
Ostatni problem, który chcia³bym poruszyæ to ¶rodki przeznaczone na naukê i p³ace w sferze nauki i szkolnictwa. O tych problemach mówi siê i pisze najczê¶ciej. Powsta³ nawet Komitet Ratowania Nauki.
Chcia³bym przypomnieæ genezê tego problemu. Latem roku 1991 rz±d Jana Krzysztofa Bieleckiego i Leszka Balcerowicza, ratuj±c bud¿et pañstwa poprzez zmianê ustawy bud¿etowej, obni¿y³ ¶rodki na naukê o 37 proc., tj. z 0,76 proc. do 0,48 proc. PKB. Mia³a to byæ jednorazowa, dora¼na decyzja. My, wybrani przez ¶rodowisko naukowe cz³onkowie Komitetu Badañ Naukowych, zaprotestowali¶my przeciwko decyzji rz±du o obni¿eniu bud¿etu na naukê o prawie 40 proc. Mieli¶my ju¿ wówczas pe³n± ¶wiadomo¶æ, ¿e kolejne bud¿ety pañstwa bêd± konstruowane na podstawie nowych wska¼ników. Odpowiednie pisma zosta³y przes³ane do premiera rz±du, marsza³ków Sejmu i Senatu. Odpowied¼ otrzymali¶my tylko od marsza³ka Sejmu, który poinformowa³, ¿e nasz± petycjê przes³a³ do przewodnicz±cego Sejmowej Komisji Bud¿etowej. Muszê jeszcze przypomnieæ, ¿e rz±d premiera Bieleckiego podj±³ niezgodn± z prawem uchwa³ê o przekazaniu 50 proc. ¶rodków z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej do innych resortów, niezwi±zanych z nauk±. Sejm przyj±³ projekt rz±du. Na szczê¶cie Rada Fundacji, której mia³em zaszczyt przewodniczyæ, nie wykona³a uchwa³y Sejmu. A chodzi³o o niebagateln± sumê, bo o ok. 50 mln USD.
Natomiast kolejne rz±dy (prawicowe, ludowo-lewicowe, solidarno¶ciowe, liberalno-prawicowe) kontynuowa³y tê politykê. Nieznacznie zwiêksza³y ¶rodki na naukê, lecz ten wzrost by³ znacznie mniejszy ni¿ wska¼niki inflacji.
Nasuwa siê pytanie, dlaczego tak siê dzieje? Czy kolejne rz±dy, a zw³aszcza ich ministrowie finansów, przewa¿nie profesorowie wy¿szych uczelni, nie maj± zaufania do swoich kolegów uczonych? Czy w ¶wiadomo¶ci polityków i ich wyborców panuje przekonanie, ¿e nauka jest tylko czê¶ci± sk³adow± KULTURY, a nie si³± napêdow± wspó³czesnej gospodarki?
Podobne problemy wystêpuj± równie¿ w krajach europejskich. Komisarz ds. nauki UE nie mo¿e przekonaæ rz±dów narodowych do zwiêkszenia ¶rodków na naukê do 3 proc. PKB. Pog³êbia siê przepa¶æ miêdzy nauk± europejsk± a amerykañsk±. Obserwuje siê odp³yw za ocean ju¿ nie tylko uczonych, ale ca³ych instytutów badawczych. Na li¶cie rankingowej najlepszych placówek naukowo-badawczych w dziedzinie biologii molekularnej w pierwszej dwudziestce znajduje siê 17 placówek amerykañskich, 2 europejskie i 1 japoñska.
Aby ratowaæ tê dramatyczn± sytuacjê, w Europie podjêto kolejne dzia³ania na rzecz utworzenia European Research Council. By³aby to nowa instytucja finansowa wspomagaj±ca badania podstawowe.
Historia III RP uczy, i¿ w programach wyborczych ka¿da partia polityczna du¿± wagê przywi±zuje do roli nauki i edukacji w rozwoju kraju. Po zdobyciu w³adzy brakuje jednak determinacji w realizacji w³asnych programów, wobec braku ¶rodków bud¿etowych pañstwa. Minister odpowiedzialny za rozwój nauki ma z regu³y s³ab± pozycjê w rz±dzie. Nie jest w stanie przekonaæ swoich kolegów-ministrów do wiêkszego zainteresowania rozwojem kraju dziêki wiedzy i w tym celu przekazania wiêkszej ilo¶ci ¶rodków na jej rozwój. Dlatego proponujê utworzenie przy Radzie Ministrów Komitetu ds. Rozwoju Kraju. W jego sk³ad weszliby ministrowie finansów, gospodarki, skarbu, nauki, edukacji, prezes PAN, prezes NBP, przedstawiciele przedsiêbiorstw niepañstwowych, banków. Celem komitetu by³oby opracowanie strategii rozwoju kraju dziêki wiedzy i umiejêtno¶ci jej wykorzystania oraz koordynacja dzia³añ na wymienionym obszarze. Proponujê ponadto zamieniæ Ministerstwo Nauki i Informatyzacji na Ministerstwo Nauki i Techniki, a minister tego resortu, w randze wicepremiera, winien zostaæ przewodnicz±cym Komitetu ds. Rozwoju Kraju.
Polska Akademia Nauk, ze wzglêdu na swój potencja³ intelektualny i naukowy, winna mieæ wiêkszy wp³yw na kszta³towanie polityki naukowej i edukacyjnej pañstwa. Ponadto powinna mieæ wp³yw na rozwój badañ naukowych, w szczególno¶ci podstawowych.
Prof. Henryk Ratajczak, chemik, cz³onek rzeczywisty PAN, jest wiceprezydentem Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury, a tak¿e dyrektorem Stacji Naukowej PAN w Pary¿u.