W trakcie nauki w szkole ¶redniej zetkn±³em siê po raz pierwszy z profesorami Uniwersytetu Miko³aja Kopernika w Toruniu. Od tego czasu minê³o wiele lat, jednak do dzi¶ ich pamiêtam. To by³y wielkie osobowo¶ci, które wp³ynê³y na kierunek mojej dalszej edukacji. W trakcie studiów mia³em wielu nauczycieli akademickich, niektórzy z nich to znakomici pedagodzy i wspaniali ludzie. Stanowili dla nas niedo¶cigniony wzór, godny na¶ladowania. Bo jak mo¿na okre¶liæ nauczyciela akademickiego prowadz±cego zajêcia z matematyki czy fizyki, którego wyk³ad by³ spektaklem, a nie prostym przekazem faktów, które mo¿na znale¼æ w ka¿dym podrêczniku akademickim? Nauczyciele ci nie przekazywali informacji, lecz wiedzê, egzekwuj±c j± w trakcie egzaminów. Pamiêtam nauczyciela akademickiego prowadz±cego wyk³ady z algebry, który egzamin prze¿ywa³ tak, jak my - studenci. Prezentowa³ przy tym wielk± kulturê osobist±, niezale¿nie od tego, czy ostateczny werdykt brzmia³ „bardzo dobry”, czy „niedostateczny”. Wydawa³o siê, ¿e stawiaj±c ocenê negatywn±, zastanawia³ siê nad tym, czy w trakcie swoich wyk³adów przejrzy¶cie wyja¶ni³ trudne zagadnienia, skoro studenci maj± k³opot z ich w³a¶ciw± interpretacj±. Studenci czêsto mówili: nie wypada siê nie przygotowaæ.
Obecnie trwa proces akredytacji wy¿szych uczelni. Oceniane s± standardy kadrowe, programowe, baza materialna. Akredytacja jest szczególnie wa¿na dla kierunków ekonomicznych, ze wzglêdu na ogromn± liczbê studentów. Podczas akredytacji nie ma miejsca na ocenê obyczajów akademickich. Najpro¶ciej powiedzieæ, ¿e to element niemierzalny. Ale czy nie jest to zbyt dalekie uproszczenie.
Pojawiaj±ce siê ostatnio inicjatywy dotycz±ce opracowania kodeksu etyki akademickiej wskazuj±, ¿e potrzeba refleksji w tym zakresie narasta. To oczywiste, ¿e profesor, co wiêcej - ka¿dy nauczyciel akademicki, powinien stanowiæ wzór dla studenta, gdy¿ jak napisano w Misji Uniwersytetu Warszawskiego: Uniwersytet realizuje swoje cele z udzia³em ca³ej wspólnoty uniwersyteckiej: uczonych, studentów i pracowników uczelni.
Autorzy podrêczników akademickich zwykle wymieniaj± kilka etapów zarz±dzania. Ostatnim z nich jest kontrola, okre¶lana jako proces zapewniaj±cy, aby rzeczywiste dzia³ania by³y zgodne z planowanymi. W przypadku procesu dydaktycznego nauczyciel akademicki sprawdza zgodno¶æ poziomu wiedzy studentów z okre¶lonymi wymaganiami. Czy studenci zawsze s± informowani o szczegó³owych zasadach tej „gry” przed jej rozpoczêciem? Czy masowe kszta³cenie nie spowodowa³o, ¿e zbyt ma³o uwagi skupia siê na egzaminowaniu studentów?
Na kierunkach ekonomicznych bardzo czêsto prowadzone s± egzaminy testowe, a forma ustna egzaminowania nale¿y do rzadko¶ci. Z moich obserwacji wynika, ¿e sytuacja, w której student nie widzi osoby prowadz±cej zajêcia, nie jest zjawiskiem odosobnionym. Udzia³ w wyk³adach nie jest bowiem obowi±zkowy, przy odrobinie szczê¶cia egzamin mo¿na zdaæ korzystaj±c z notatek kolegów lub z podrêczników, a w koñcu starosta grupy zbierze wpisy w indeksach. Taki jest czêsto bieg wydarzeñ.
To bardzo smutna obserwacja, bo przecie¿ tylko w trakcie egzaminu ustnego, w bezpo¶redniej rozmowie ze studentem, mo¿na prze¶ledziæ tok jego rozumowania, logikê wywodu, prawid³owo¶æ kojarzenia ró¿nych faktów, a w rezultacie - oceniæ go w miarê obiektywnie. Test stanowi namiastkê egzaminu w formie wygodnej dla prowadz±cego zajêcia, gdy¿ umo¿liwiaj±cej szybk± poprawê prac (przys³owiowe „przy³o¿enie” szablonu). Pytania otwarte s± stosowane znacznie rzadziej, poniewa¿ poprawa takiej pracy jest o wiele bardziej pracoch³onna. Test mo¿e stanowiæ jedynie element egzaminu, jego pierwsz± czê¶æ, któr± powinna uzupe³niaæ rozmowa. Nie mówi±c ju¿ o tym, ¿e w przypadku braku egzaminu ustnego, student nie us³yszy od nauczyciela akademickiego: „Gratulujê zdania egzaminu” lub: „Spotkamy siê jeszcze raz”.
Nasuwa siê pytanie, czy obecny stan rzeczy mo¿na zmieniæ? Uwa¿am, ¿e nie tylko mo¿na, lecz trzeba to uczyniæ. Je¿eli przejdziemy nad obecn± sytuacj± do porz±dku dziennego, egzaminowanie bêdzie siê kojarzy³o studentom wy³±cznie z rozwi±zywaniem testów, w których na ogó³ jedna odpowied¼ jest prawdziwa. Taki test mo¿e byæ pomocny w sprawdzeniu wiedzy studentów, w ¿adnym jednak razie nie wyka¿e umiejêtno¶ci rozwi±zywania problemów przez egzaminowanych. Pracodawcy oczekuj± od absolwentów wy¿szych uczelni solidnej wiedzy, ale i kreatywno¶ci, rozumianej jako umiejêtno¶æ wskazywania wariantowych rozwi±zañ problemów.
Nauczyciele akademiccy narzekaj± czêsto na plagê, jak± jest „kupowanie” przez studentów prac projektowych czy nawet prac dyplomowych. Ale czy nie jest rol± nauczyciela takie prowadzenie zajêæ i seminariów dyplomowych, aby ten proceder uci±æ? Czy nie zdarza siê, ¿e my, nauczyciele akademiccy, temu sprzyjamy, ograniczaj±c liczbê kontaktów ze studentami do minimum? T³umacz±c to brakiem czasu...
O¶mielê siê postawiæ tezê, ¿e proporcje czasowe pomiêdzy zajêciami dydaktycznymi a egzaminami s± zachwiane na korzy¶æ zajêæ. Przekazaæ jak najwiêcej tre¶ci w trakcie zajêæ i oceniæ wiedzê studentów w jak najkrótszym czasie - to obowi±zuj±cy standard.
W trakcie studiów najtrudniejsze dla mnie by³y egzaminy, podczas których mo¿na by³o korzystaæ z dowolnej liczby pomocy dydaktycznych, a przynajmniej prowadz±cy egzamin przyzwala³ na posiadanie jednej kartki z dowolnymi informacjami, które zdaniem studentów mog³y zapewniæ pomy¶lny wynik egzaminu. Przygotowanie egzaminu, a tak¿e przygotowanie siê do zdawania tego egzaminu wymaga z pewno¶ci± znacznie wiêkszego wysi³ku oraz po¶wiêcenia d³u¿szego czasu ni¿ w przypadku egzaminów „tradycyjnych”. Pewnie dlatego takich egzaminów by³o i jest zdecydowanie mniej. Nietypowy sposób egzaminowania sprawia³, ¿e korzystanie z w³asnych dodatkowych pomocy (zwanych przez studentów ¶ci±gami) nie mia³o sensu. A ¶ci±ganie od innych studentów to przecie¿ zwyk³a nieuczciwo¶æ. Od czasu, kiedy studiowa³em, niewiele siê w tym zakresie zmieni³o. Wtedy i obecnie studenci ¶ci±gali lub przynajmniej usi³owali to czyniæ. Jest to z pewno¶ci± naganne, zw³aszcza ¿e rozumowanie przeciêtnego studenta jest dalekie od tego, ¿eby ¶ci±ganie traktowaæ jak oszukiwanie samego siebie, a nie wy³±cznie prowadz±cego egzamin.
Ciekawe s± wyniki ankiety przeprowadzonej na stronie domowej Wydzia³u Zarz±dzania i Ekonomii Politechniki Gdañskiej. Na pytanie: co s±dzisz o ¶ci±ganiu w trakcie zaliczeñ i egzaminów, w¶ród 588 osób stwierdzano, ¿e ¶ci±ganie jest: normalnym, popieranym przeze mnie sposobem zaliczania - 20,75 proc. (122); sposobem zaliczania wykorzystywanym przeze mnie sporadycznie w przypadku tylko niektórych przedmiotów 52,04 proc. (306); problemem, który mnie nie dotyczy - nie muszê korzystaæ z tej formy zaliczania, inni korzystaj± z tego sposobu, bo nie s± w stanie siê nauczyæ 8,33 proc. (49); niedopuszczalnym sposobem zaliczania - w efekcie cwaniacy i niedouczeni maj± niesprawiedliwie lepsze oceny 18,88 proc. (111).
Obecnie z ró¿nych uczelni dochodz± sygna³y o uciekaniu siê do rozwi±zañ radykalnych, chocia¿by propozycji kierowania studenta, któremu udowodniono ¶ci±ganie, do uczelnianej komisji dyscyplinarnej. Wydaje siê, ¿e to jedyna droga. Chyba, ¿eby rozpowszechni³y siê egzaminy ustne, w trakcie których mo¿na ustaliæ, czy poziom wiedzy studenta odpowiada temu, co wynika z egzaminu pisemnego.
Studia to wspania³y okres w ¿yciu m³odego cz³owieka. Pe³en najrozmaitszych prze¿yæ. Czas wzlotów i upadków. Czas, gdy m³ody cz³owiek, chc±c nie chc±c, ma obowi±zkow± gimnastykê umys³u. Sesje egzaminacyjne to wyj±tkowy okres w trakcie studiów. Adrenalina jest nieustannie podwy¿szona, rado¶æ przeplata siê ze smutkiem, wra¿eñ bowiem nie brakuje. Obowi±zkiem studenta jest zdobyæ co najmniej minimum wiedzy niezbêdnej do zaliczania poszczególnych przedmiotów. Gorzej, gdy wype³nienie tego obowi±zku staje siê równie¿ celem studenta.
Student jest klientem, pewnie specyficznym, ale jednak klientem wy¿szej uczelni. Student ma zatem prawo wymagaæ odpowiedniej jako¶ci kszta³cenia (us³ug edukacyjnych), a tak¿e je oceniaæ. Czy w czasach masowo¶ci kszta³cenia nie zagubiono tego elementu? W wielu uczelniach studenci oceniaj± nauczycieli akademickich. Nie samo ocenianie jest najwa¿niejsze, lecz jego skutek. Czy w wyniku analizy tych ocen co¶ siê zmienia? Czy kierownicy katedr zwracaj± uwagê na opinie studentów o pracownikach katedry, pamiêtaj±c, ¿e to student jest podmiotem kszta³cenia i jego zdanie na temat jako¶ci kszta³cenia jest bardzo istotne, choæ z pewno¶ci± nie przes±dzaj±ce? Rzetelno¶æ ocen studenckich uwiarygodnia fakt, ¿e korelacja pomiêdzy ¶redni± ocen wystawianych studentom przez nauczyciela akademickiego i ocen± tej osoby przez studentów jest niewielka. W przypadku, gdy ocena nauczycieli przez studentów jest prowadzona wy³±cznie dlatego, ¿e takie s± wymogi komisji akredytacyjnej, studenci szybko zorientuj± siê, ¿e w³adze wydzia³u nie wyci±gaj± ¿adnych wniosków i kolejn± ocenê (za rok) potraktuj± jak zabawê, nie za¶ element systemu oceny wewnêtrznej jako¶ci kszta³cenia.
Obyczajów akademickich jest wiele. Wspomnia³em jedynie o kilku z nich. W niektórych uczelniach wznowi³y lub rozpoczê³y dzia³alno¶æ komisje etyki akademickiej. To znak, ¿e nadszed³ czas refleksji. Presti¿u uczelni nie zbudujemy na has³ach o umasowieniu kszta³cenia i komercjalizacji uczelni. Na konferencji „Model wspó³dzia³ania uczelni publicznych i niepublicznych” jeden z profesorów powiedzia³, ¿e obowi±zkiem profesora jest nie tylko odbyæ zajêcia zgodnie z ustawowym pensum, lecz po prostu byæ w uczelni. S³u¿yæ asystentom, a tak¿e studentom swoj± wiedz± i ogromnym do¶wiadczeniem. Przecie¿ zawód nauczyciela akademickiego nadal wysoko lokuje siê w hierarchii zawodów cenionych przez Polaków. Nie mo¿na tego zaufania zawie¶æ.
Dr in¿. Krzysztof Leja jest adiunktem w Zak³adzie Zarz±dzania Wiedz± i Informacj± Naukowo-Techniczn± Politechniki Gdañskiej.
Artyku³ w pierwotnej wersji zosta³ wys³any na konferencjê „Dobre obyczaje w kszta³ceniu akademickim”, organizowan± przez Fundacjê Promocji i Akredytacji Kierunków Ekonomicznych w Krakowie, 20-21 maja 2004.