Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Rody uczone (86)

Obercowie

Harmonia patriotycznych uniesieñ i pracy organicznej, jakiej mo¿liwo¶ci znajdowano w ka¿dych warunkach, stanowi³a ochronê przed pokusami oficjalnej ideologii, a umacnia³a j± okupacyjna przesz³o¶æ rodzinnego miasta.
Magdalena Bajer
Hugo Steinhaus uwa¿a³ Jas³o za najpiêkniejsze miejsce ¶wiata.

Galicyjskie ma³e miasta by³y w XIX i na pocz±tku XX wieku siedliskiem idei spo³ecznikowskich oraz wylêgarni± ludzi pragn±cych podnosiæ poziom cywilizacyjny Polaków, wcielaj±cych w ¿ycie oryginalne formy dzia³alno¶ci o¶wiatowej i kulturalnej. Znacz±ce miejsce w rejestrze takich miast zajmowa³o Jas³o, które Hugo Steinhaus, jeden z najwiêkszych matematyków, tam urodzony, bezdyskusyjnie uwa¿a³ za najpiêkniejsze miejsce ¶wiata.

W Ja¶le osiedli obaj dziadkowie prof. Teresy Jadwigi Oberc-Dziedzic, a my rozmawia³y¶my w Instytucie Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wroc³awskiego, patrz±c przez okno na po³yskuj±c± wodê Odry, nad któr± to graniczn± rzek± ¿yj± trzy kolejne pokolenia rodu.

Fundamenty znad Wis³oki

Inteligencka tradycja Oberców, a tak¿e macierzystej linii, So³tysików, zaczyna siê jeszcze wtedy, gdy dziadek Oberc, przedsiêbiorca budowlany, stawia³ w Ja¶le i okolicach ko¶cio³y, szko³y oraz inne budynki u¿yteczno¶ci publicznej, a dziadek So³tysik, ku¶nierz, zabiega³ o wykszta³cenie wszystkich licznych dzieci. Wiêkszo¶æ z nich uzyska³a je na studiach uniwersyteckich, zostaj±c zwykle nauczycielami. Wuj pani profesor, Kazimierz So³tysik, po s³u¿bie w legionach, po prze¿yciu m³odzieñczej fascynacji socjalizmem i dzia³alno¶ci z ramienia PPS na rzecz urz±dzania niepodleg³ej Polski, po studiach w nowo powsta³ym Uniwersytecie Adama Mickiewicza, prowadzi³ pionierskie badania socjologiczne, przynale¿±c do znanej Szko³y Poznañskiej.

Matka, najm³odsza z siedmiorga dzieci, skoñczy³a historiê w Uniwersytecie Jagielloñskim i przez ca³e ¿ycie historii uczy³a. Córkê Teresê gor±co odmawia³a od pój¶cia w³asnym ¶ladem, bo po wojnie, kiedy historiê fa³szowano, nauczycielski ciê¿ki chleb mia³ dodatkowy smak goryczy i upokorzenia.

Jasielski dom pó¼niejszej pani profesor by³ „taki staro¶wiecki i patriarchalny”. Ojciec, prawnik, gromadzi³ ksi±¿ki, które „le¿a³y i sta³y w ka¿dym miejscu” - klasyka literacka, ale i kompendia historyczne i prace z dziedziny antropologii, któr± ojciec siê interesowa³. ¯adnemu z czworga rodzeñstwa nie przysz³o nigdy do g³owy, ¿eby wst±piæ do której¶ z oficjalnych w PRL organizacji, chocia¿ byli¶my jako¶ wpasowani w poetykê tamtego czasu. Pisali¶my w szkole wypracowania, jakich oczekiwano. O wszystkim, co na zewn±trz, rozmawiano w domu szczerze, dzieci wiedzia³y, którêdy idzie granica miêdzy tym, co nale¿y, a tym, czego siê nie godzi. Harmonia patriotycznych uniesieñ i pracy organicznej, jakiej mo¿liwo¶ci znajdowano w ka¿dych warunkach, stanowi³a ochronê przed pokusami oficjalnej ideologii, a umacnia³a j± okupacyjna przesz³o¶æ rodzinnego miasta. Jas³o, bêd±ce bardzo silnym o¶rodkiem ruchu oporu, zosta³o we wrze¶niu 1944 roku spalone przez Niemców, po wysiedleniu ca³ej ludno¶ci. Rodzice wrócili z pustymi rêkami i przez pierwsze lata nie by³o w domu umi³owanych ksi±¿ek, wobec czego ojciec opowiada³ wieczorami tre¶æ Ogniem i mieczem z pamiêci, z dok³adno¶ci±, jaka do dzisiaj budzi podziw najstarszej córki. Teresa mia³a szczê¶cie chodziæ do szko³y, gdzie wychowawcy my¶leli podobnie jak rodzice, uwa¿a wiêc wierno¶æ zaszczepionym jej w dzieciñstwie idea³om za tak naturaln± i oczywist±, ¿e o atmosferze swego domu mówi nader lakonicznie.

Na budowie gmachu

Gdy prof. Józef Oberc odbiera³, odnowiony po piêædziesiêciu latach, doktorat w Auli Leopoldyñskiej Uniwersytetu Wroc³awskiego, dziekanem Wydzia³u Nauk Przyrodniczych by³a... jego bratanica. Pani profesor w przemówieniu zacytowa³a wielkiego uczonego Ludwika Hirszfelda, za³o¿yciela Wydzia³u Lekarskiego w polskim uniwersytecie we Wroc³awiu: - Cz³owiek nauki musi byæ przygotowany na to, ¿e w gmachu nauki, który buduje, inni mieszkaæ bêd±.

Od bardzo wczesnej m³odo¶ci chcia³a znale¼æ siê wewn±trz gmachu, do którego przed ni± weszli kolejno przodkowie z linii Oberców. Dziadek, dwukrotnie ¿onaty, mia³ bardzo liczne potomstwo. W¶ród wykszta³conych dzieci byli: lekarz, prawnik i absolwent Wy¿szej Szko³y Handlu Zagranicznego (ojciec Teresy), ksi±dz, kilkoro nauczycieli.

Dwaj geologowie zapocz±tkowali w±tek zainteresowañ przyrodniczych na poziomie akademickim i przysporzyli dorobku naukom o Ziemi. Obaj podczas wojny ukoñczyli studia w Uniwersytecie Jana Kazimierza, po wojnie za¶ Andrzej Oberc pozosta³ w Krakowie, najpierw w Akademii Górniczej (pó¼niej AGH), gdzie zosta³ profesorem i pe³ni³ funkcjê prorektora, nastêpnie w politechnice. Krakowski dom stryjostwa pani Teresa Oberc-Dziedzic wspomina jako rozbrzmiewaj±cy dyskusjami, pe³en go¶ci - ludzi nauki i artystów - gromadzonych przez stryjenkê, nauczycielkê polskiego, która pisa³a powie¶ci, pó¼niej tak¿e przez jej rówie¶nicê, kuzynkê Annê, profesora Akademii Muzycznej i dyrektora krakowskiej filharmonii.

Stryj Józef, „najwa¿niejszy geolog w rodzinie”, jeden z najpierwszych w Polsce, rozpocz±³ drogê naukow± w Poznaniu, pod kierunkiem wybitnego uczonego Henryka Teisseyra, aby j± kontynuowaæ we Wroc³awiu, gdzie znalaz³ siê w roku 1946 - na resztê ¿ycia. Stworzy³ tam szko³ê naukow±, która, obok osi±gniêæ poznawczych, wywar³a trwa³y wp³yw na styl dochodzenia do nich, na regu³y wspó³pracy tak istotne we wspólnocie mistrzów i uczniów spêdzaj±cych wiele czasu w nie³atwych warunkach badañ terenowych.

Bezpieczniejsza historia

Rodzinna tradycja naukowa, dobrze ju¿ ugruntowana, gdy Teresa Oberc wchodzi³a w doros³e ¿ycie, jawi³a jej siê przede wszystkim pomoc± w osi±ganiu takiej zawodowej pozycji, jaka pozwoli ci±gle siê uczyæ, ale tak¿e, jak to robi³a wiêkszo¶æ cz³onków rodziny, uczyæ innych. Nie ci±¿y³o jej poczucie zobowi±zania, mo¿e dlatego, ¿e wype³nianie podstawowych powinno¶ci wobec bliskich i wobec ka¿dego, zawsze by³o w jej otoczeniu tak samo naturalne, jak „porz±dna” praca, której wymagano, tak¿e od dzieci, choæ nikt im tego nie mówi³.

Brat pani Teresy równie¿ pracuje naukowo, jako geofizyk w Centrum Badañ Kosmicznych. Jedna z sióstr jest lekarzem, druga chemikiem.

Ona sama, rozumiej±c, ¿e na studiowanie historii czas nie jest dobry, wybra³a tê spo¶ród nauk przyrodniczych, która najbardziej jest „historyczna”, geologiê, poznaj±c± przesz³o¶æ Ziemi. Mówi±c o tym, zrobi³a dygresjê: Jej syn, mimo starañ, ¿eby zosta³ przyrodnikiem (pos³a³a go do profilowanej klasy), studiowa³ historiê. Ucz±c w liceum... pisze ksi±¿ki i artyku³y popularnonaukowe.

Pomy¶la³am, ¿e w tych decyzjach, powodowanych trwaj±c± obaw± przed naciskami oraz gro¿±cymi kompromisami, jest jaka¶ jednak rezygnacja, jaka¶ cena zap³acona historii, tej najnowszej, w której przysz³o ¿yæ po wojnie, która nakazywa³a sam± siebie zak³amywaæ. Wyda³o mi siê, ¿e geologia pani profesor by³a wyborem z rozs±dku, ale rozmówczyni wyprowadzi³a mnie z b³êdu: - Geologia jest w³a¶nie t± dziedzin± wiedzy, która, obok genetyki, zrobi³a najwiêkszy postêp. Geologia wesz³a ju¿ na poziom atomowy, zarówno w badaniu istniej±cych obiektów, tj. ska³, jak w modelowaniu budowy materii, co ods³ania jej powstawanie, czyli jej historiê. Mówimy o materii nieo¿ywionej, ale gdy popatrzeæ na jej organizacjê, okazuje siê bardzo podobna do materii ¿ywej. ¦wiat jest niezwykle m±drze urz±dzony, z niewielu klocków.

Józef Oberc zainicjowa³ i prowadzi³, wraz z uczniami, badania geologiczne Sudetów, które, jako góry bardzo stare, maj± niezwykle ciekawe dzieje. I to naukowe przedsiêwziêcie stanowi wa¿ny rozdzia³ najnowszej historii Polaków poznaj±cych ziemie, na których historia kaza³a im urz±dzaæ ¿ycie na nowo.

Opowie¶æ rodzinna zmieni³a siê w pewnym momencie w rozmowê o aktualnej kondycji geologii, czu³am siê jednak usprawiedliwiona z wyd³u¿enia tego w±tku, bo geologia jest u Oberców „rodzinn± spraw±” w drugim ju¿ pokoleniu, a wyczuwalna ni± fascynacja pani profesor, pó¼niej za¶ jej wielka troska o stan i perspektywy studiów geologicznych, s± wymownymi przyk³adami mocnych zwi±zków z tradycj± i naukow±, i nauczycielsk±.

Sednem geologii, je¶li tak wolno to okre¶liæ, jest teoria litosfery, ogniskuj±ca niejako najwa¿niejsze pytania rozmaitych wyodrêbnionych jej ga³êzi. Uczeni pragn± coraz lepiej przenikn±æ to, co dzieje siê we wnêtrzu Ziemi, a zyskuj± wci±¿ doskonalsze narzêdzia, m.in. ze strony geofizyki. Geofizyka, notabene ma znakomitego przedstawiciela w osobie Polaka, prof. Adama Dziewoñskiego, który pracuje w Houston i kilka lat temu otrzyma³ najbardziej presti¿ow± nagrodê w swojej dziedzinie, a wywodzi siê z wroc³awskiej szko³y geologicznej.

Pani profesor Oberc-Dziedzic zajmuje siê „utworami” krystalicznymi, czyli ska³ami metamorficznymi, w których zapisana jest historia tworzenia siê ska³, kolejnych faz ich przekszta³cania, warunków (temperatury, ci¶nienia), w jakich to siê dzia³o. Bezpieczna, daleka od wszelakich koniunktur, historia...

W instytucie i w terenie

Geologia w Uniwersytecie Wroc³awskim by³a kierunkiem wolnym od wp³ywów politycznych, nawet w trudnych okresach. W 1968 roku Teresa Oberc, pracuj±ca ju¿ w instytucie, razem z kolegami i studentami s³ucha³a wiadomo¶ci nadawanych przez Woln± Europê z takiego samego trzeszcz±cego radia „pionier”, jakie by³o w jej jasielskim domu.

Teraz sama jest mistrzem. W ostatnim dziesiêcioleciu (zaczê³o siê to nawet wcze¶niej) prze¿ywa czas osobliwego, niekiedy dramatycznego, rozdzia³u badañ geologicznych i zawodu geologa, którego istot± by³o poszukiwanie surowców potrzebnych gospodarce. Pierwsze zyskuj± wci±¿ nowe, coraz ciekawsze perspektywy i doskonalsze narzêdzia badawcze, drugi ma siê kiepsko, z powodu tego, ¿e dotychczas odkryte z³o¿a s± coraz oszczêdniej eksploatowane. „Trzyma siê” ci±gle hydrogeologia, ale i tam zapotrzebowanie na specjalistów zmala³o. A trzeba wiedzieæ, ¿e wykszta³cenie geologiczne jest dla adeptów trudne; wiedza, jak± musz± posi±¶æ nie ma podstaw w szkolnej edukacji, a od mistrzów wymaga szczególnej odpowiedzialno¶ci równie¿ za wychowanie, za rozbudzenie i umocnienie takich cech charakteru, jak: wytrwa³o¶æ, odporno¶æ na trudy rozmaitego rodzaju, kole¿eñsko¶æ, ¿yczliwo¶æ, solidarno¶æ.

W latach dawniejszych i jeszcze na pocz±tku lat 70. bardzo trudno by³o dostaæ siê na studia geologiczne, teraz wielu ludzi odchodzi z zawodu. Nowi absolwenci z trudem znajduj± pracê, je¶li nie mog± lub nie chc± pracowaæ naukowo, a tylko niewielu ma takie mo¿liwo¶ci. Profesorskie serce mojej rozmówczyni raduje siê tym, ¿e do instytutu trafiaj± autentyczni pasjonaci, którzy nie bacz±c na sytuacjê ¿yciow± chc± zajmowaæ siê poznawaniem Ziemi, ale nauczycielska dusza boleje nad losem tych dobrze wykszta³conych m³odych ludzi, którym nie bêdzie dane prze¿ywaæ rado¶ci i smutków towarzysz±cych cierpliwemu przygotowywaniu poszukiwañ surowców w terenie, odkrywaniu skarbów skrytych pod powierzchni± ziemi, wytyczaniu punktów do wierceñ czy zak³adania kopalni...

Na koniec spotkania pani profesor powiedzia³a, ¿e Obercowskie wychowanie geologów promieniuje szeroko i przynosi owoce w innych o¶rodkach uniwersyteckich, m³odszych od wroc³awskiego. My¶lê, ¿e nale¿y po prostu do podstawowych „warto¶ci akademickich” i bêdzie trwa³o, nawet gdyby geologów mia³o byæ mniej.

Tekst powsta³ na podstawie audycji Rody uczone, nadanej w programie BIS Polskiego Radia SA w czerwcu 2002 r.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje