aved from url=(0022)http://internet.e-mail --> Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Rozmowa Forum

Uczelnia to nie kurs mistrzowski

Ministerstwo Edukacji zapomnia³o o kszta³ceniu artystycznym dzieci i m³odzie¿y. Uwa¿am, ¿e to du¿y b³±d, który niekorzystnie odbija siê na spo³eczeñstwie. Muzyka jest znakomit± szans± na uczenie ¿ycia w grupie.
Rozmowa z prof. Ryszardem Zimakiem, rektorem Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie, przewodnicz±cym Konferencji Rektorów Uczelni Artystycznych
Prof. Ryszard Zimak, specjalista w zakresie dyrygentury chóralnej. 1967-71 studia w AMuz. w Warszawie, na Wydziale Edukacji Muzycznej (dawniej Wychowania Muzycznego). Prof. zw. sztuki muzycznej, prowadzi klasê dyrygentury chóralnej, Chór AMuz., a tak¿e zespó³ kameralny „AMFC Vocal Consort”. Prorektor AMuz. ds. dydaktyki 1993-99; 1996-99 kierownik Katedry Dyrygentury Chóralnej. Od 1999 rektor AMuz. w Warszawie. 1973-74 asystent - dyrygent, 1977-83 dyrygent Chóru Filharmonii Narodowej. Od 1983 dyrygent Warszawskiej Opery Kameralnej i kierownik Warszawskiego Chóru Kameralnego. Wspó³pracowa³ m.in. z: L. Bernsteinem, R. Chaillym, Y. Menuhinem, a tak¿e H. Czy¿em, K. Kordem, T. Struga³±, S. Wis³ockim. Juror wielu konkursów i przegl±dów chórów. Ma w swoim dorobku nagrania p³ytowe CD, nagrania radiowe i TV.

Dlaczego uczelnie artystyczne podlegaj± ministrowi kultury, a nie ministrowi edukacji?

- Uczelnie tego typu realizuj± wytyczne ustawy o szkolnictwie wy¿szym, równocze¶nie realizuj±c zadania - dzia³alno¶æ koncertow±, teatraln±, filmow±, wystawiennicz± itd. - które le¿± w kompetencjach Ministerstwa Kultury. Zapewne dlatego od lat zarówno artystyczne szkolnictwo wy¿sze, jak ¶rednie i podstawowe, podlega temu resortowi. Uczelnie medyczne i wojskowe tak¿e nie podlegaj± ministrowi edukacji.

- Czy nie by³oby lepiej, gdyby podlega³y ministrowi edukacji?

- Rozwa¿ano wielokrotnie tak± sytuacjê. Uczelnie artystyczne opowiedzia³y siê w dyskusji za Ministerstwem Kultury. Argumentem by³ mecenat pañstwa nad kultur±. Istnia³y obawy, ¿e szeroka dzia³alno¶æ artystyczna pod kierunkiem Ministerstwa Edukacji by³aby marginalizowana, je¶li nie wrêcz lekcewa¿ona. Nikt nie próbowa³ sformu³owaæ warunków, które nale¿a³oby spe³niæ, aby uczelnie artystyczne przesz³y pod nadzór ministra edukacji, na przyk³ad nie pokazano, w jakim stopniu minister kultury nadal móg³by wspomagaæ nasz± dzia³alno¶æ artystyczn±.

- ¦rodki na dzia³alno¶æ uczelni artystycznych przyznawane s± bez uwzglêdniania jakiegokolwiek algorytmu. W³a¶ciwie na jakich zasadach?

- Na zasadach konsensusu, dotycz±cego potrzeb poszczególnych uczelni. To jest niedu¿e ¶rodowisko i wszyscy siê znamy. ¦rodki na szkolnictwo artystyczne, którymi dysponuje Ministerstwo Kultury, s± dalece niewystarczaj±ce. W tej sytuacji podzia³ ¶rodków wed³ug algorytmu by³by do¶æ trudny. Próbowali¶my, przy pomocy Instytutu Problemów Wspó³czesnej Cywilizacji, stworzyæ pewn± zasadê uwzglêdniaj±c± koszty kszta³cenia. Okaza³o siê, ¿e jest niemo¿liwa do realizacji przy obecnym poziomie finansowania. Je¶li powiem, ¿e sam nie do koñca rozumiem, jak do tej pory, w takiej trudnej sytuacji, dajemy sobie radê z kszta³ceniem artystów, to nie bêdzie w tym wielkiej przesady.

- Koszty kszta³cenia artystycznego s± najwy¿sze, nawet w porównaniu z medycyn±, biotechnologi± czy fizyk± wysokich energii.

- Zgadza siê. Wp³ywa na to szereg czynników, z których mo¿e najwa¿niejsza jest relacja mistrz-uczeñ, absolutnie niezbêdna w kszta³ceniu artystów, zw³aszcza muzyków. Zajêcia odbywaj± siê w systemie indywidualnym i jest to jedyne sensowne rozwi±zanie. Elsner uczy³ Chopina. Mówi±c ¿artobliwie, wed³ug metody Suzuki, dotycz±cej nauki gry na skrzypcach - tysi±c dzieci i jeden mistrz na stadionie - nie wykszta³cimy wirtuozów.

- Mo¿e nale¿a³oby zwiêkszyæ pensum dydaktyczne do poziomu, jaki spotykamy na ¶wiecie?

- Na ¶wiecie etat profesora obejmuje nawet 15 godzin tygodniowo i przeznacza tylko jedn± godzinê dla studenta. Im wiêcej studentów posiada mistrz, tym wiêksze jest jego oddzia³ywanie. My dajemy dwie godziny kontaktu studenta z mistrzem. Jeden profesor ma zazwyczaj czterech studentów, dochodzi zatem jedna godzina nadliczbowa. Faktycznie mistrz przez swoich asystentów i adiunktów ma znacz±cy wp³yw na wiêksz± grupê studentów. Nie bronimy siê przed podwy¿szeniem pensum, ale jest ono ustanowione moc± ustawy.

- Proponowano te¿, aby akademie medyczne i uczelnie artystyczne w³±czyæ do struktury uniwersytetów.

- Ani formalnie, ani faktycznie nikt nam tego nie proponowa³. Jednak prawda jest taka, ¿e sztuka by³a obecna w uniwersytetach od ich zarania. Od mniej wiêcej dwudziestu lat nasi wyk³adowcy i absolwenci tworz± w niektórych uniwersytetach kierunki artystyczne.

- Dzisiaj jest to dla Pañstwa pewna konkurencja, bo ju¿ po³owa studentów kierunków artystycznych kszta³ci siê w uniwersytetach, a nie w uczelniach artystycznych.

- Patrzymy na to zjawisko z przyja¼ni±, choæby z powodu powi±zañ personalnych, o których wspomnia³em. Patrzymy bez obaw, gdy¿, generalnie mówi±c, profil kszta³cenia, jaki oferuj± uniwersyteckie kierunki artystyczne, jest nieco odmienny od tego, który daj± uczelnie artystyczne. Powiedzia³bym, ¿e s± one nastawione bardziej na kszta³cenie dydaktyków ni¿ wirtuozów. Dotyczy to zw³aszcza muzyki, bo w innych dziedzinach niektóre uniwersytety maj± znacz±ce osi±gniêcia.

- Kogo chc± wykszta³ciæ uczelnie artystyczne: twórców oryginalnych, wirtuozów, jednostki wybitne, ponadprzeciêtne?

- Naj³atwiej bêdzie mi powiedzieæ o mojej uczelni. Kszta³cimy w szerokim spektrum: kompozytorów, dyrygentów, pianistów, wokalistów, nauczycieli muzyki, re¿yserów d¼wiêku. Przede wszystkim za¶ dobrych muzyków zespo³owych i orkiestrowych. To jest nasz cel, a losy naszych absolwentów na ca³ym ¶wiecie - ich obecno¶æ w znakomitych orkiestrach - ¶wiadcz± o tym, ¿e dobrze go realizujemy. Wirtuozów wielkiej klasy jest naprawdê niewielu.

- Przed rokiem zlikwidowano Radê Wy¿szego Szkolnictwa Artystycznego, która mia³a do¶æ du¿e uprawnienia. Jakie instytucje j± zast±pi³y?

- Podstawow± funkcj± rady by³o opiniowanie wniosków o tzw. stopnie kwalifikacyjne. Teraz, gdy mamy ju¿ stopnie w zakresie sztuki, kompetencje rady przej±³ zespó³ ds. sztuki Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej ds. Tytu³ów i Stopni Naukowych i Artystycznych, z³o¿ony z dwunastu naszych specjalistów. Pozosta³e funkcje rady - opiniowanie inicjatyw legislacyjnych, rozwi±zywanie problemów ¶rodowiska itp. - mia³y mniejsze znaczenie. Czê¶ciowo przejê³a je Konferencja Rektorów Uczelni Artystycznych, choæ jest ona jedynie stowarzyszeniem i mo¿e co najwy¿ej opiniowaæ pewne akty prawne i rozwi±zywaæ problemy uczelni artystycznych, niekiedy o lokalnym czy regionalnym charakterze.

- Czy zast±pienie dawnych stopni kwalifikacji stopniami artystycznymi ma dla ¶rodowiska du¿e znaczenie?

- Ogromne. Mo¿e kto¶ powiedzieæ, ¿e to tylko nazwa. Odnoszê jednak wra¿enie, ¿e kwalifikacje mia³y pewien wymiar pejoratywny. Wielu wybitnych artystów wcale nie chcia³o uzyskiwaæ stopni kwalifikacji. Maj±c ¶wiadomo¶æ swojej klasy, nie potrzebowali jej formalnego potwierdzenia. Doktorat w zakresie sztuki ma zupe³nie inne, nobilituj±ce znaczenie. Funkcjonowali¶my w jednym ¶rodowisku z innymi uczelniami, jednak profesor uczelni artystycznej „szczyci³ siê” kwalifikacjami, a nie normalnym doktoratem. Czuli¶my siê trochê jak pariasi. To nale¿a³o zmieniæ. W Polsce przed drug± wojn± ¶wiatow± istnia³ zapis o to¿samo¶ci nauki i sztuki. Wprowadzenie stopni artystycznych w zakresie sztuki by³o przywróceniem nale¿nego nam miejsca w akademickim ¶wiecie. Niedawno po raz pierwszy odebra³em ¶lubowanie doktorskie. To by³o wielkie wydarzenie w uczelni, a dla mnie wspania³e prze¿ycie. Wcze¶niej nikt nam nie da³ do tego prawa. Nowa sytuacja daje nam mo¿liwo¶æ kreowania kadry akademickiej artystów humanistów, a nie tylko „grajków i „malarzy”.

- Zamieszanie spowodowane przez tê zmianê spowodowa³o spore opó¼nienia licznych karier akademicko-artystycznych.

- Bardzo d³ugo, oko³o rok, czekali¶my na rozporz±dzenie ministra edukacji w sprawie sposobu przeprowadzania przewodów doktorskich i habilitacyjnych w dyscyplinach artystycznych. Zapewne spowodowa³o to pewne opó¼nienia, bo ludzie obawiali siê, ¿eby nie pope³niaæ b³êdów, które potem kosztowa³yby ich dodatkow± pracê. Jednak faktycznie ustawa dawa³a mo¿liwo¶æ przygotowania przewodu wed³ug starych zasad, a nadawano ju¿ nowe stopnie. Teraz mamy jasn± sytuacjê.

- Co w nowych zasadach jest wa¿niejsze: dzie³o sztuki czy teoria, opis?

- Zawsze dzie³o sztuki jest najwa¿niejsze. Jednak nie dzieje siê tak, ¿e kto¶ da wybitny koncert, a nie rozumie, co gra, jaki jest kontekst historyczny i geograficzny jego interpretacji. Szko³a wy¿sza to nie kurs mistrzowski, ale zgromadzenie artystów humanistów, którzy potrafi± co¶ wiêcej ni¿ tylko zagraæ, namalowaæ.

- Czy taka praca teoretyczna nie sprowadzi siê do wyt³umaczenia „co autor mia³ na my¶li”?

- Dzie³o powinno t³umaczyæ siê samo. Je¶li my¶lê o dysertacji doktorskiej z zakresu sztuki, to chodzi mi o co¶ wiêcej ni¿ wyt³umaczenie sensu dzie³a i jego przekazu. Trzeba umie¶ciæ pracê w kontek¶cie historycznym i geograficznym, wskazaæ jej miejsce w¶ród wielu interpretacji. Wykazaæ w³asn±, twórcz± indywidualno¶æ. Dzie³o sztuki ma bardzo wiele aspektów, jest bytem niezwykle bogatym. Jego stworzenie to dzia³alno¶æ artystyczna, jego opis to praca naukowa.

- Co jest dla Pañstwa wa¿niejsze przy wyborze kandydata na profesora: wirtuozeria, mistrzostwo w sztuce czy te¿ stopieñ artystyczny? S± przecie¿ znakomici mistrzowie d³uta, pêdzla, klawiatury, którzy nie maj± stopni artystycznych, a jednak o ich wzglêdy ubiegaj± siê najs³ynniejsze uczelnie.

- Najwa¿niejsze jest mistrzostwo w sztuce. Mamy ustawow± mo¿liwo¶æ zatrudniania na stanowisku profesorskim i wystêpowania o tytu³ profesora dla wybitnych twórców, o ile posiadaj± tylko doktorat, bez habilitacji. Ta szczególna droga dotyczy jedynie artystów najwybitniejszych i jest procedur± wyj±tkow±.

- Pan twierdzi, ¿e wirtuozeria przede wszystkim, ale znam przyk³ady - z Wroc³awia - kiedy m³odzi arty¶ci przed³o¿yli swoj± karierê artystyczn± ponad stopnie, a uczelnia nie postara³a siê umo¿liwiæ im obrony pracy doktorskiej, zdobycia kwalifikacji w dogodnym dla nich terminie i usuwa³a ze stanowisk.

- Rektor jest zwi±zany prawem. Inspektor z Najwy¿szej Izby Kontroli nie patrzy na to, kto jest wybitnym artyst±. Liczy siê czas, jaki mo¿na pracowaæ na stanowisku asystenta czy adiunkta, w jakim nale¿y uzyskaæ awans naukowy.

- Dlaczego tak ³atwo zrezygnowano z piêknego miana konserwatorium?

- Dok³adnie 25 lat temu ustanowiono nazwê Akademia Muzyczna im. Fryderyka Chopina. Wkrótce wszystkie uczelnie muzyczne wyst±pi³y o zmianê nazwy. ¦ladowe dyskusje na temat sensu tego posuniêcia wci±¿ trwaj±. Jest jednak pewna ró¿nica miêdzy akademi± a konserwatorium. Konserwatoria prowadzi³y kszta³cenie na wszystkich poziomach: od podstawowego do wy¿szego. Gdy powsta³ system kszta³cenia artystycznego, czyli szkó³ podstawowych, ¶rednich i wy¿szych, konserwatorium straci³o racjê bytu. Dzi¶ mistrzowie tak¿e czêsto otaczaj± opiek± wybitnych uczniów ju¿ od pocz±tku ich drogi artystycznej, czasami pracuj±c w szko³ach ni¿szego stopnia, a czêsto opiekuj±c siê nimi nieformalnie, spo³ecznie. W miêdzynarodowym ¶wiecie muzycznym pojêcie „akademia” ma inne znaczenie ni¿ u nas - to rodzaj wakacyjnego kursu mistrzowskiego - st±d czêste nieporozumienia, gdy u¿ywamy nazwy „akademia” w miêdzynarodowym gronie. Lepsze by³oby okre¶lenie „uniwersytet muzyczny”.

- Na kierunkach artystycznych kszta³ci siê 22 tys. osób, z czego po³owa w uniwersytetach. Czy boom edukacyjny dotyczy³ tak¿e uczelni artystycznych?

- Przyjmujemy tylko tyle osób, ilu absolwentów opu¶ci mury uczelni. Liczba studentów warszawskiej Akademii Muzycznej nie zwiêkszy³a siê od wielu lat. Ogranicza nas sytuacja lokalowa i kadrowa. Zatem wybieramy wci±¿ tylko najlepszych. Zapewne trochê inaczej jest w uczelniach teatralnych czy plastycznych. Je¶li jednak by³ boom w tej dziedzinie, to „skonsumowa³y” go uniwersyteckie kierunki artystyczne.

- Czy obecnie kandydaci do szkó³ artystycznych s± lepsi ni¿ dawniej, bardziej ¶wiadomi, czego oczekuj±?

- Dawniej studiowanie w uczelni artystycznej to by³ taki mi³y, nieco nobilituj±cy zwyczaj. Dzi¶ to ¶wiadomy wybór dotycz±cy w³asnej przysz³o¶ci. Kszta³cenie artystyczne to tak¿e trudna i kosztowna droga dla rodziców dziecka. Na uczelnie dostaj± siê w wyniku egzaminu wstêpnego, konkursu tylko najlepsi, ci, którzy przedstawi± najciekawsze prace, najlepsze wykonania. Maj± oni znakomite rozeznanie w naszej ofercie, w klasie poszczególnych wyk³adowców. Spodziewaj± siê pracowaæ pod kierunkiem najlepszych, licz± na kontakt z wybitnymi osobowo¶ciami, twórcami.

- My¶li Pan serio, ¿e dzi¶ nie ma tej odrobiny snobizmu w studiach artystycznych?

- Mo¿e trochê. Jednak dzi¶ w filharmoniach, teatrach i galeriach nie czekaj± wolne miejsca. Aby dostaæ pracê po artystycznej uczelni, trzeba byæ najlepszym. Wielu absolwentów, którzy uzyskali znakomite rezultaty w kszta³ceniu, odchodzi z zawodu. Winê za to ponosi zapewne system edukacji artystycznej spo³eczeñstwa, a w³a¶ciwie jego brak. Gdyby nasi absolwenci, którzy nie znale¼li pracy w filharmoniach i nie podjêli karier solowych, mogli znale¼æ pracê w szko³ach powszechnych, z pewno¶ci± by to zrobili, chêtnie te¿ zaproponowaliby naukê gry na instrumentach. By³aby to szansa na wy³owienie talentów. Jednak Ministerstwo Edukacji zapomnia³o o kszta³ceniu artystycznym dzieci i m³odzie¿y. Uwa¿am, ¿e to du¿y b³±d, który niekorzystnie odbija siê na spo³eczeñstwie. Muzyka jest znakomit± szans± na uczenie ¿ycia w grupie. Chóry szkolne, orkiestry tak popularne na ¶wiecie, nie s± u nas rozwijane w nale¿yty sposób.

- Jednak historia muzyki ma siê pojawiæ jako przedmiot maturalny w systemie nowej matury.

- Ale nie ma jej w systemie kszta³cenia powszechnego. Istnieje tam, gdzie pracuje wykszta³cony muzyk pedagog.

- Znakomicie siê maj± chóry akademickie. Ka¿da uczelnia chce mieæ chór, nawet te prywatne.

- To mnie cieszy, ale stworzenie chóru to lata pracy. £atwiej by³oby te zespo³y tworzyæ, gdyby m³odzie¿ przychodzi³a na uczelnie przygotowana do pracy zespo³owej przez szko³y.

- Skoro s± stopnie artystyczne, musz± byæ i badania naukowe. Skoro s± wydawnictwa uczelni artystycznych, musz± byæ wyniki, które warto publikowaæ.

- Nie da siê dzi¶ uprawiaæ wielkiej, a nawet tej „zwyk³ej” sztuki bez ¶wiadomej nad ni± refleksji. A to ju¿ jest nauka, badania. Niestety, uczelnie artystyczne w niewielkim stopniu mia³y dostêp do ¶rodków Komitetu Badañ Naukowych na badania. Chcemy, przy okazji tworzenia ustawy o finansowaniu nauki, zmieniæ tê sytuacjê. Nauka mog³aby byæ uprawiana w uczelniach artystycznych w znacznie wiêkszym stopniu ni¿ to ma miejsce obecnie. Mamy wiele propozycji tematów badawczych. Niestety, nasze pomys³y nie znajduj± odd¼wiêku w KBN. Bardzo liczymy na now± ustawê o finansowaniu nauki, staramy siê uzyskaæ na etapie prac komisji sejmowych wprowadzenie do odpowiednich miejsc ustawy zapis „i w uczelniach artystycznych”. Do zespo³u H1, czyli nauk humanistycznych, wybrany zosta³ prof. Marek Nowicki, przedstawiciel uczelni artystycznych.

- Chcecie doprowadziæ do finansowania dzia³alno¶ci artystycznej z bud¿etu nauki?

- Sztuka to nie nauka, ale refleksja nad sztuk± mo¿e mieæ charakter naukowy. Mamy ogromne zadania, np. w zakresie badañ dawnej muzyki polskiej. To jest dziedzina zupe³nie zaniedbana. Olbrzymia spu¶cizna muzyki polskiej le¿y po bibliotekach nieznana, nie wydana, nie wykonywana. To zadanie wa¿ne nie tylko dla nauki, ale tak¿e dla kultury polskiej. Mo¿e ono byæ przyk³adem wspomnianej przez mnie to¿samo¶ci nauki i sztuki.

Rozmawia³ Piotr Kieraciñski

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje