Ró¿nica pomiêdzy uczelni± bardzo dobr± a przeciêtn± nie powstaje wy³±cznie poprzez lepsze czy gorsze programy studiów ani tylko poprzez zatrudnienie wybitnych wyk³adowców i stosowanie bardziej interaktywnych metod nauczania. Programy nauczania i tre¶ci zawarte w syllabusach poszczególnych przedmiotów (kursów) mo¿na zró¿nicowaæ w stosunkowo niewielkim stopniu, obowi±zuj±ce programy studiów s± niemal takie same w najlepszych i w wyra¼nie s³abszych uczelniach. Tym, co wyrazi¶cie ró¿nicuje szko³y wy¿sze, jest odpowied¼ na pytanie, czy dana szko³a wy¿sza ogranicza swoj± misjê do nauczania (nawet, gdy czyni to na najwy¿szym, ¶wiatowym poziomie), czy te¿ stawia sobie tak¿e zadanie formowania postaw, staraj±c siê wzbogaciæ osobowo¶æ studentów o niematerialn±, trudn± do opisania i jeszcze trudniej mierzaln±, ale wyrazist± i rozpoznawaln± „warto¶æ dodan±”. To nie tylko liczebno¶æ grup wyk³adowych lub seminaryjnych czy jako¶æ wyposa¿enia uczelni decyduje o efektach pracy uniwersytetu - to s± tylko warunki konieczne, ale nie wystarczaj±ce. Nie tylko liczba godzin, w ci±gu których ka¿dy wyk³adowca jest dostêpny dla swoich studentów, decyduje o skuteczno¶ci pracy danej uczelni. Potrzeba jeszcze dwóch rzeczy: aby wyk³adowca by³ atrakcyjnym rozmówc± dla studenta przychodz±cego do niego na konsultacje i aby mia³ mu co¶ wa¿nego do przekazania. Do uzyskania efektu konieczne jest stworzenie w uczelni takiej atmosfery, która powoduje, ¿e studenci, obok oczywistego uczestnictwa w zajêciach, zdawania egzaminów (czyli realizacji tego wszystkiego, co sk³ada siê na uzyskanie stosownego dyplomu i tytu³u zawodowego), chcieli uzyskaæ co¶ wiêcej. Wewnêtrzne „otwarcie” uczelni oznacza stworzenie prawdziwego ¶rodowiska akademickiego, jednocz±cego studentów oraz pracowników naukowo-dydaktycznych, wytworzenie atmosfery prawdziwego dialogu pomiêdzy szko³± a jej studentami, stworzenie atmosfery, w której student poszukuj±cy, aktywny staje siê oczekiwanym partnerem, a nie uci±¿liwym petentem. To wszystko razem tworzy zespó³ czynników sk³adaj±cych siê na wielko¶æ „warto¶ci dodanej”, która czêsto decyduje pó¼niej o ¿yciowym sukcesie danego cz³owieka.
W¶ród szkó³ wy¿szych, obok przewa¿aj±cej liczby przeciêtnych, mo¿na wyró¿niæ dwa wyraziste typy uczelni: „nachylonych” w stronê profesorów oraz „nachylonych” w stronê studentów. W obu przypadkach mo¿na podaæ przyk³ady patologiczne zarówno uczelni, w których student ma wra¿enie, ¿e przeszkadza swoim profesorom w realizacji ich znacznie wa¿niejszych zadañ, a szczególnie po¶wiêceniu siê pracy naukowej, jak i takie, w których student prowadzony jest „za r±czkê” i usuwa siê mu wszystkie przeszkody spod nóg, aby bez trudu móg³ otrzymaæ po¿±dany dyplom. W obu przypadkach d³ugoterminowe rezultaty bêd± z³e. Ale mo¿na te¿ znale¼æ uczelnie, które poprzez praktykê i w³a¶ciwe ustawienie misji i priorytetów potrafi³y stworzyæ atmosferê, która stawia studenta w roli partnera, a zarazem poprzez w³a¶ciwe procedury i jednoznaczne wymagania potrafi± uzyskaæ wysok± jako¶æ efektów realizacji procesu dydaktycznego.
Istnieje odwieczny spór, czy szko³a ma tylko nauczaæ, czy tak¿e wychowywaæ, formowaæ. To spór uniwersalny, dotyczy zarówno szko³y podstawowej, jak i wy¿szej. Ale najsilniejszy dotyczy uczelni, do której docieraj± osoby doros³e.
Wybór pomiêdzy czystym nauczaniem a nauczaniem i kszta³towaniem postaw jest dzi¶ spraw± znacznie wa¿niejsz± ni¿ w przesz³o¶ci. W czasach dawnych, tak¿e jeszcze 100 lat temu, do szkó³ wy¿szych dociera³y jednostki najzdolniejsze i najsilniej umotywowane, zwykle o jasno sprecyzowanych planach na przysz³o¶æ. Dyplom uniwersytetu by³ „narzêdziem” pozwalaj±cym zrealizowaæ te plany. Wielu z nich chcia³o uprawiaæ naukê, wiêc szybko wtapiali siê w swój uniwersytet, stawali siê jego czê¶ci±. Wiedzieli, podobnie jak ich dzisiejsi nastêpcy, jak bezb³êdnie wyszukaæ w dobrej uczelni wszystko, co im jest potrzebne i „wycisn±æ” z uczelni tak du¿o, jak to mo¿liwe. Ale obecnie, obok wybitnych jednostek w szko³ach wy¿szych studiuj± setki osób mniej uzdolnionych i nie potrafi±cych precyzyjnie okre¶liæ swojego miejsca w ¶wiecie. Wnioski mog± byæ bardzo ró¿ne. Mo¿na powiedzieæ, ¿e nieuniknione jest w sytuacji kszta³cenia masowego obni¿enie jego poziomu b±d¼, gdy spojrzy na to innowator, ¿e nowa sytuacja jest nowym wyzwaniem i wymaga zastosowania nowych metod pracy, aby mu sprostaæ.
Szko³a wy¿sza pozytywnie „nachylona” w stronê studenta stawia sobie za g³ówny cel przygotowanie swoich studentów do ¿ycia i pracy w ¶wiecie i do sprostania wyzwaniom szybko zmieniaj±cej siê rzeczywisto¶ci, a wszystko inne (tak¿e praca naukowa jej pracowników) jest temu celowi podporz±dkowane. Takie uczelnie s± obecnie niezwykle potrzebne spo³eczeñstwom, a ich rola w przysz³o¶ci bêdzie ros³a.
Istniej± ró¿ne sposoby oceniania jako¶ci szko³y. Jeden z nich to próba tworzenia klasyfikacji szkó³ poprzez liczbê kszta³conych jednostek wybitnych, przy za³o¿eniu, ¿e ci wybitni sami wybieraj± szko³y uznawane za najlepsze, wiêc nasycenie szko³y laureatami konkursów, olimpiad itp. najlepiej oddaje prawdziw± warto¶æ szko³y. Ale w czasach wspó³czesnych samo kszta³cenie jednostek wybitnych nie wystarcza. Szko³a musi uruchomiæ mechanizmy, które spowoduj± osi±gniêcie wysokiej jako¶ci wykszta³cenia przeciêtnego studenta i odpowiednie jego przygotowanie do ¿ycia w ¶wiecie. Takie postawienie problemu jako¶ci jest du¿o trudniejsze, gdy¿ wymaga znacznie aktywniejszej pracy osób zaanga¿owanych w realizacjê procesu kszta³cenia. O skuteczno¶ci ca³ego pañstwowego czy europejskiego systemu edukacji decydowaæ bêdzie to, czy ten system bêdzie w³a¶ciwie przygotowywa³ do ¿ycia i pracy w spo³eczeñstwie wiedzy wszystkich swoich absolwentów, a nie tylko wybitne jednostki.
Aby okre¶liæ, czym powinna byæ „warto¶æ dodana” na poziomie szko³y wy¿szej, trzeba okre¶liæ cechy osobowe niezbêdne do aktywnego funkcjonowania w spo³eczeñstwie wiedzy. S± nimi, zdaniem autora: otwarto¶æ na ¶wiat, ciekawo¶æ ¶wiata, innowacyjno¶æ jako postawa, która ka¿de rozwi±zanie, produkt czy pomys³ chce lepiej przystosowaæ do nowej sytuacji (rzeczywisto¶ci), odwaga my¶lenia i dzia³ania, aktywno¶æ spo³eczna, szeroka wiedza i umiejêtno¶æ jej stosowania, zdolno¶æ do uzupe³niania wykszta³cenia, wiedzy przez ca³e ¿ycie, odpowiedzialno¶æ za s³owa i czyny.
Analizuj±c powy¿sze, mo¿na powiedzieæ, ¿e to nic nowego i ju¿ w ¶redniowiecznych uniwersytetach starano siê kszta³towaæ te cechy. Jednak ¶wiat wspó³czesny potrzebuje znacznie wiêkszej liczby najwy¿szej klasy profesjonalistów, a o uzyskanej pozycji coraz czê¶ciej decyduj± nie tylko wiedza i umiejêtno¶ci zawodowe, ale w coraz wiêkszym stopniu pozytywne cechy osobowe.
Tylko jedn± z tych cech, tzn. zdobycie wiedzy, uznaje siê powszechnie za zadanie uniwersytetu, jednak dopiero wszystkie pozosta³e, i to razem, daj± w miarê kompletne „wyposa¿enie” do ¿ycia w nowej rzeczywisto¶ci. Oczywi¶cie, wszystkie te cechy kszta³tuj± siê w m³odym cz³owieku równocze¶nie poprzez wp³yw rodziny, szko³y, mediów, rzeczywisto¶ci czy przeczytanych ksi±¿ek. Ale w szkole wy¿szej, która jest koñcowym okresem przygotowania cz³owieka do samodzielnego ¿ycia, mog± byæ wzmacniane albo os³abiane czy wrêcz niszczone.
Podanych powy¿ej postaw, umo¿liwiaj±cych ¿ycie we wspó³czesnym spo³eczeñstwie, nie da siê nauczyæ w klasie, podczas wyk³adu. Nie wystarczy tak¿e dobry przyk³ad, nawet w najbli¿szym otoczeniu. To musi byæ koincydencja i komplementarno¶æ rozmaitych czynników, w¶ród których do najwa¿niejszych nale¿y intensywno¶æ i wszechstronno¶æ ¿ycia studenckiego, tak¿e tego prowadzonego poza sal± wyk³adow±. Uzyskanie pe³nego efektu nie bêdzie mo¿liwe, je¿eli dwa ¶wiaty sk³adaj±ce siê na ¿ycie uniwersyteckie - ¶wiat akademii, profesorów oraz ¶wiat studencki - bêd± roz³±czne. Najwiêksz± „warto¶æ dodan±” uzyskuje siê w tych uczelniach, w których oba ¶wiaty przenikaj± siê najmocniej. Efekt maksymalny uzyskuje siê wtedy, gdy studenci uczestnicz± w seminariach naukowych dla pracowników, ale i gdy wyk³adowcy wraz ze studentami aktywnie bior± udzia³ w dzia³alno¶ci kó³ naukowych, kó³ zainteresowañ, gdy w uniwersytecie administracja dzia³a tak, by student czu³ siê równoprawnym cz³onkiem spo³eczno¶ci akademickiej, a nie tylko petentem czy klientem. Maksymalny efekt uzyskuj± uczelnie, w których czas studiowania jest zarazem okresem spo³ecznego dojrzewania i rozwoju osobowego.
Stworzenie w uczelni atmosfery pozwalaj±cej na maksymalizacjê „warto¶ci dodanej” nie jest ³atwe. Istnieje naturalna sk³onno¶æ pracowników naukowo-dydaktycznych do ograniczania czasu po¶wiêconego studentom i obawa przed zbyt emocjonalnym zaanga¿owaniem siê w proces kszta³cenia, bo to wszystko ogranicza czas konieczny do prowadzenia dzia³alno¶ci naukowej. Istnieje te¿ naturalna sk³onno¶æ administracji uczelnianej do biurokratyzowania dzia³añ i traktowania studentów jako petentów. Dlatego te¿ utworzenie uczelni „nachylonej” w stronê studenta i maksymalizuj±cej indywidualn± „warto¶æ dodan±” jest mo¿liwe tylko w uczelni zarz±dzanej w sposób mened¿erski i to na ró¿nych szczeblach zarz±dzania procesem dydaktycznym, a nie tylko na szczeblu ca³ej uczelni.
Aby uzyskaæ maksymalizacjê w danych warunkach „warto¶ci dodanej” niezbêdne jest takie zorganizowanie szko³y, aby by³y mo¿liwe: indywidualizacja relacji student - szko³a, istnienie odpowiedniego zespo³u procedur i zachowañ pozwalaj±cych na wy³awianie szczególnie uzdolnionych oraz kreatywnych i innowacyjnych studentów oraz stworzenie warunków pozwalaj±cych wszystkim studentom na wzmocnienie ich indywidualnych uzdolnieñ i uzyskiwanie nowych umiejêtno¶ci.
Ca³y proces kszta³cenia musi byæ na³o¿eniem na siebie dwóch zupe³nie ró¿nych czynników. Z jednej strony, realizacji przez uczelniê zaplanowanego programu studiów, standaryzacji wymagañ egzaminacyjnych i jako¶ci realizowanych projektów, prac dyplomowych sk³adaj±cych siê wspólnie na dyplom i gwarantuj±cych, ¿e ka¿dy absolwent koñcz±cy dany kierunek reprezentuje okre¶lony poziom akceptowany przez rynek pracy. Z drugiej strony niezbêdny jest proces samorealizacji i samokszta³cenia siê poszczególnych studentów, proces zindywidualizowany, ale mo¿liwy do realizacji, gdy szko³a wy¿sza przygotowa³a siê do tego. W dobrej uczelni, która dba o wysoki poziom rozwoju swoich studentów, istnieje bardzo szeroka oferta zajêæ dodatkowych, pozaprogramowych. Czêsto powstaj± one z inicjatywy studentów, ale je¿eli pojawiaj± siê w uczelni, która zbudowa³a odpowiednie struktury i procedury, to pozostaj± w niej nawet wtedy, gdy ich inicjatorzy ju¿ opuszcz± jej mury. To niekoniecznie musz± byæ zajêcia podnosz±ce zasób wiedzy czy umo¿liwiaj±ce zdobycie nowej wiedzy w sferach odleg³ych od realizowanego programu studiów. To mog± byæ tak¿e grupy realizuj±ce wspólne zainteresowania hobbystyczne czy sportowe. Bardzo dobrym pomys³em jest stworzenie studentom mo¿liwo¶ci realizacji du¿ych projektów wymagaj±cych pracy zespo³owej (np. organizacji konferencji, musicali, wystaw artystycznych czy organizacji zawodów sportowych). W trakcie przygotowañ takich imprez studenci zdobywaj± cenne do¶wiadczenie pracy zespo³owej.
Bardzo istotne jest spersonalizowanie relacji student - uczelnia. W najlepszych uczelniach (tu wzorem mog± byæ uniwersytety brytyjskie) istnieje zasada indywidualnego tutoringu, ale taka personalizacja relacji jest mo¿liwa tak¿e w uczelniach dysponuj±cych znacznie mniejszymi ¶rodkami. Mo¿na to uzupe³niæ przez bardzo jasn± strukturê organizacyjn± i okre¶lenie czytelnych dla ka¿dego studenta miejsc jego zetkniêcia z administracj± szkoln±. O sukcesie uczelni decyduje g³ównie jako¶æ i sposób realizacji programu nauczania, ale o zadowoleniu konkretnego studenta (co mo¿e siê w przysz³o¶ci prze³o¿yæ na d³ugotrwa³e relacje absolwenta z uczelni± oraz wzrost presti¿u szko³y) przes±dza w znacz±cej mierze sposób obs³ugi studenta i stworzona wokó³ niego atmosfera.
Bardzo dobre wyniki w budowaniu „warto¶ci dodanej. mo¿e przynie¶æ uczelni system „gry na liderów”. W ka¿dej licznej spo³eczno¶ci mo¿na znale¼æ osoby aktywne spo³ecznie, otwarte na innych, chêtne do dzia³ania z innymi, które bardzo szybko staj± siê lokalnymi liderami. Tacy ludzie pojawiaj± siê w ka¿dej szkole wy¿szej, ale niektóre uczelnie maj± tak sztywne struktury, ¿e niszcz± lub zniechêcaj± indywidualno¶ci. Umiejêtne wyszukiwanie potencjalnych liderów ¿ycia studenckiego stwarza dodatkowe mo¿liwo¶ci wzbogacania jego kolorytu i intensywno¶ci. Oczywi¶cie, ³atwiej to robiæ w uczelni niewielkiej ni¿ w bardzo du¿ej, w uczelni, która ze ¶rodków publicznych b±d¼ dziêki wysokiemu czesnemu mo¿e przeznaczyæ na opiekê indywidualn± oraz na wzbogacenie ¿ycia studenckiego du¿e ¶rodki. Ale dobre efekty mo¿na uzyskaæ tak¿e wtedy, gdy znacz±cych ¶rodków uczelnia nie posiada. Przecie¿ w normalnej uczelni wska¼nik liczby studentów na jednego pracownika naukowo-dydaktycznego nie przekracza 20, a przy du¿ym osobistym zaanga¿owaniu mo¿na bli¿ej poznaæ i wspó³pracowaæ przez rok z grup± kilkunastu studentów.
Dr Krzysztof Paw³owski jest rektorem Wy¿szej Szko³y Biznesu - National-Louis University w Nowym S±czu.
Tekst jest fragmentem ksi±¿ki, która uka¿e siê we wrze¶niu nak³adem Wydawnictwa Znak. Ksi±¿ka zawieraæ bêdzie projekt reformy szkolnictwa wy¿szego w Polsce.