Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Badania naukowe

Biaka wci nowe

Myl, e idea subsydiw na tym polega, eby zachca do formuowania miaych hipotez i prb ich potwierdzenia. Jeli si to robi rzetelnie, to nawet gdy nie wyjdzie nam to, czego oczekiwalimy, duo si nauczymy i znajdziemy na kolejnym, wyszym, poziomie poznania.
Rozmowa z prof. dr. hab. Jackiem Kunickim, biologiem, laureatem konkursu FNP Subsydia profesorskie 2004
Fot. Arch.
Prof. dr hab. Jacek Kunicki (ur. 1952), biolog: biochemia biaek, biologia molekularna. Zajmuje si m.in. molekularnymi mechanizmami chorb neurodegeneracyjnych, komrkowo specyficzn regulacj transkrypcji i ekspresji biaek, strukturalno-funkcjonaln analiz biaek. Studia na Wydziale Biologii UW - 1976, doktorat - 1980, habilitacja - 1987, profesura - 1993. W latach 1980-2001 pracownik (adiunkt, kierownik laboratorium, z-ca dyrektora) Instytutu Nenckiego, 1999-2001 - p.o. dyrektora Midzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komrkowej w Warszawie, od 2001 dyrektor MIBMiK. Visiting professor w NIH w Bethesdzie, USA 1992-95. Autor i wspautor ponad 90 pozycji naukowych. Kierownik wielu polskich i zagranicznych projektw badawczych. Promotor 7 prac doktorskich. Opiekun 3 przewodw habilitacyjnych. Organizator m.in. Centrum Doskonaoci o nazwie „Centrum Bada nad Mechanizmami Neurodegeneracji” w ramach programu Phare (1999). Czonek licznych towarzystw naukowych, m.in.: Amerykaskiego Towarzystwa Biochemicznego i Biologii Molekularnej (od 2003), Towarzystwa Biochemicznego w Anglii (od 1995), Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk (od 1991), Komitetu Biotechnologii przy Prezydium PAN (od 1990). Laureat licznych nagrd i wyrnie naukowych, m.in.: Nagrody Prezesa Rady Ministrw za wybitne osignicie naukowe - 2003, Nagrody Naukowej Wydziau Nauk Biologicznych Polskiej Akademii Nauk za prac zespoow dotyczc biaek wicych wap - 2001. Otrzyma Subsydium profesorskie FNP w roku 2004 za prace nad metabolizmem beta-kateniny w zdrowiu i chorobie.

Ma Pan „dziedziczne obcienie” - ojciec profesor biologii, matka profesor farmacji. Czy to miao istotne znaczenie dla Pana wyboru?

- Szczerze mwic - nie. Wczenie sam zainteresowaem si biologi. Jako dziecko hodowaem rne zwierzta, m.in. ropuchy, we. Nasza rodzina bya w okolicy znana z tego, e zawsze si zajmie wrblem ze zamanym skrzydem, chorym kotem czy psem. Ojciec by i jest zapalonym ogrodnikiem. Wyrastaem w atmosferze zycia z przyrod. Kiedy przyszed czas decyzji co studiowa, dokonywaem selekcji negatywnej, eliminujc te kierunki, na jakie nie chc lub nie mog pj. Ze wzgldw oczywistych odpady matematyka i fizyka (nie miaem zdolnoci). Z medycyny zrezygnowaem z powodu wady wzroku, obawiajc si, e utrudni mi trafne diagnozowanie. Uzupeni to, co pani powiedziaa: mama jest take historykiem nauki, mam wic i obcienie humanistyczne. Waciwie jednak to, e ojciec jest biologiem, miao znaczenie. Bardzo wczenie bywaem w Instytucie Nenckiego, gdzie pracowa, ogldaem pod mikroskopem kultury pierwotniakw, ktre bada. Znaem wielkiego uczonego, prof. Jana Dembowskiego, czsto z nim rozmawiaem. Ostateczna decyzja zapada, gdy w rezultacie eliminacji zostaa mi tylko biologia. Nie by to wic wybr pozytywny.

- Okaza si jednak trafny?

- O tak.

- Kiedy Pan szed na studia, biologia bya ju „pierwsz lini” poznawania wiata?

- Tak, ale jeszcze nie na poziomie genetyki, cho jednym z moich nauczycieli akademickich by wspaniay genetyk, prof. Wacaw Gajewski. Wtedy poznawano geny, jeli tak mona to okreli, ale jeszcze nie umiano robi z nimi takich niezwykych rzeczy, jak teraz. Mnie pasjonowaa biochemia i tak byo na naszym wydziale, e najlepsi studenci wybierali specjalizacj biochemiczn, na ktr najtrudniej byo si dosta. Nie bdc najlepszym uczniem w szkole, na studiach staraem si uczy bardzo dobrze, eby z egzaminu wychodzi ze wiadomoci, e nie dostaem stopnia na kredyt, ze wzgldu na ojca. Moim koleg i przyjacielem by Maciek Nacz, te syn profesora i czonka PAN - stosowalimy t sam taktyk, uczc si najczciej razem. Na trzecim roku obaj (take jego obecna ona - prof. Katarzyna Nacz) wybralimy specjalizacj z biochemii. Po czwartym roku szo si na sta. Zostaem przyjty w Instytucie Nenckiego przez prof. Witolda Drabikowskiego, ktry zaproponowa mi, ebym u niego robi prac magistersk. Nie zgodziy si na to wadze mojego wydziau, ale obiecay, e po skoczeniu studiw zostan w uczelni. Studia skoczyem z wyrnieniem i... ze wiadomoci, e bd asystentem UW. Nie stao si tak, gdy organizacja modzieowa zgosia sprzeciw, argumentujc w sposb, ktry dzisiaj wydaje si niewiarygodny, mianowicie tym, e nie chc mie „profesorskich synw”. By 1976 rok. Odkrcono to, ale ja ju nie chciaem zosta na wydziale. W Instytucie Nenckiego etatu nie byo, ale zatrudniono mnie przy „pracach zleconych” za pienidze z grantu polsko-amerykaskiego, przeznaczonego na badania molekularnych mechanizmw skurczu mini. Po p roku dostaem si na studia doktoranckie i zajem nieznanym wtedy biakiem wraliwym na zmiany stenia jonw wapnia. W cztery lata zrobiem doktorat. Kiedy patrz wstecz, to ten pierwszy kontakt z nauk amerykask, nawizany za spraw owego grantu, okaza si bardzo owocny.

- Tematyka - cho rozumiem, e Pan jej nie wybiera - te bya „trafiona”?

- Bya rzeczywicie szczliwym trafem. Kiedy pierwszego dnia przyszedem do Instytutu Nenckiego, prof. Drabikowski da mi odbitk pracy amerykaskiej (przechowuj j na pamitk) i powiedzia: „Jacek, oczy to biako, ktre jest tu opisane”. Byo to biako mzgowe podobne do troponiny C uczestniczcej w skurczu mini, ktre okazao si hitem sezonu na wiecie (prof. Drabikowski mia rewelacyjn intuicj sigajc po t akurat publikacj). Dzisiaj jest znane jako kalmodulina. Dziki temu, e zaczlimy nad nim pracowa wczeniej ni wikszo badaczy, mimo saboci aparaturowej i braku odczynnikw kilka istotnych rzeczy zrobilimy. Dotd jest cytowana pierwsza moja praca dotyczca przecinania kalmoduliny na fragmenty za pomoc trypsyny (enzym), w ktrej to pracy udao mi si wykaza, e owo biako posiada dwie rne struktury, w zalenoci od tego, czy ma zwizane jony wapnia, czy te jest ich pozbawione. Drugim odkryciem wtedy dokonanym - wsplnie z mgr. Zenonem Grabarkiem - byo wykazanie, e kalmodulina wystpuje we wszystkich komrkach organizmu. Okrela si j mianem „biaka powszechnego”. Poszedem „za ciosem” i korzystajc z tego, e ojciec pracowa w Instytucie Nenckiego nad pierwotniakami poprosiem o hodowl pierwotniakw i udao mi si stwierdzi, e w ich komrkach kalmodulina take jest obecna. W 1977 roku prof. Drabikowski zabra mnie na kongres do Parya, gdzie miaem trzy rne plakaty na te tematy. Musz tu powiedzie, e mj pierwszy mistrz bardzo dba o rozwj swoich wsppracownikw, o ktrych sdzi, e dobrze rokuj. Bardzo si troszczy o to, bymy publikowali w najlepszych czasopismach midzynarodowych i przez to m.in. konfrontowali si nie z „kolegami na podwrku”, ale z tymi liczcymi si w wiecie.

- To wielki handicap na pocztku drogi naukowej.

- Tak. Drug osob kluczow dla tego, co w yciu osignem, by Amerykanin Edward Korn, kierownik Laboratorium Biologii Komrki Narodowego Instytutu Zdrowia w Bethesdzie pod Waszyngtonem, u ktrego byem przez trzy lata na stau podoktorskim. Zrobiem doktorat w lipcu 1980 roku. Zaczo si gorce lato i nie chciaem akurat wtedy opuszcza Polski. Uczestniczyem w dwu pierwszych zjazdach „Solidarnoci” Regionu Mazowsze, jako reprezentant Instytutu Nenckiego. Wyjechaem we wrzeniu 81. ona z dzieckiem dojechaa sze tygodni przed stanem wojennym. Drugi syn urodzi si w Stanach. Nie zdecydowalimy si tam zosta, mimo e Amerykanie zapewniali bardzo dobre warunki Polakom, ktrzy obawiali si wraca.

- Rozumiem, e naukowo by to pobyt owocny?

- Bardzo. Prof. Ed Korn okaza si znakomitym szefem - dobrym merytorycznie, otwartym, wymagajcym, przy tym dostpnym na co dzie, umiejcym doceni wyniki innych. Nadal utrzymujemy kontakty, a na moje miejsce pojechaa koleanka z pracowni prof. Drabikowskiego i jest dzisiaj praw rk szefa.

- Pan wrci do tej pracowni?

- Tak, ale bardzo szybko po powrocie nieoczekiwanie zyskaem moliwo tworzenia wasnego zespou badawczego. W 1983 roku, kiedy byem w Stanach, zmar prof. Drabikowski. Jego ona, pani prof. Gabriela Sarzaa-Drabikowska - trzecia wana osoba w moim yciu naukowym - troszczya si o to, by trway badania zapocztkowane i rozwinite przez jej ma. To byy problemy biaek wicych wap, o ktrych wczeniej mwiem, i ja, wraz z niewielkim zespoem, dalej je prowadziem. Po niespodziewanej mierci pani profesor musiaem zaj si sprawami organizacyjnymi, gdy zostaem kierownikiem pracowni skupiajcej mj zesp oraz ten osierocony przez ni. Z dnia na dzie staem si zwierzchnikiem moich kolegw - to bardzo trudna sytuacja. Myl, e byem znacznie gorszym szefem ni (jak myl) jestem dzisiaj. Czowiek mody patrzy przede wszystkim na wyniki, mniej na pracownikw, jest niecierpliwy... Miaem szczcie do wsppracownikw. Pierwsz moj doktorantk, ktr przyja do mojego zespou prof. Sarzaa-Drabikowska, bya Ania Filipek. Dzisiaj, ju po habilitacji, wypromowaa jedn doktorantk i pracuje z dwiema nastpnymi, prowadzi t pracowni w Instytucie Nenckiego, ktr kiedy utworzyem, a niedawno opuciem przechodzc do Midzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komrkowej.

- Jak wiem, by Pan jednym z inicjatorw utworzenia tej placwki?

- Kiedy zmienia si sytuacja ustrojowa, a take ekonomiczna w Polsce, zaczlimy z Maciejem Naczem, z Leszkiem Kaczmarkiem i innymi kolegami, myle i dyskutowa o tym, jak przenie do nas dobre wzorce zachodnie. Na pocztku lat dziewidziesitych, kiedy Maciej Nacz zosta dyrektorem Instytutu Nenckiego, ja byem jego zastpc do spraw naukowych. Uzmysowilimy sobie, e bardzo trudno zmienia co ju istniejcego, atwiej stworzy nowe. To by zalek idei tego instytutu. Wspiera nas mocno prof. Angelo Azzi ze Szwajcarii. W poowie lat dziewidziesitych polski rzd podpisa umow z UNESCO o powoaniu instytutu, w ktrym teraz rozmawiamy. Ja wtedy znw byem w Bethesdzie (w zupenie innej pracowni), jako visiting professor. Wrciem na pocztku 1996 roku.

- Zmieni Pan tematyk?

- Tak. Z czystej, powiedziabym, biochemii biaek przestawiem si na neurobiologi molekularn. Po powrocie trzeba byo przede wszystkim organizowa nowy instytut. Udao si zdoby pusty budynek, wwczas w budowie, dostalimy troch pienidzy na jego utrzymanie, na administracj, ale zero na nauk. W midzyczasie prof. Maciej Nacz wygra konkurs na bardzo wysokie stanowisko w UNESCO i od paru lat zajmuje si sprawami nauki na skal wiatow, a ja najpierw byem p.o. dyrektora (kiedy dyrektorem by Angelo Azzi), a od 2002 roku jestem dyrektorem.

- W porwnaniu z kierowaniem pracowni w Instytucie Nenckiego jest to zmiana skali?

- Nie tylko. Istnieje pewna istotna rnica: tam samodzielni pracownicy naukowi maj stabilne zatrudnienie, tutaj wszyscy pracujemy na kontraktach terminowych. Mona dotrwa do emerytury, ale tylko wtedy, kiedy oceny osigni, dokonywane co kilka lat, bd pozytywne. To przesdza o hierarchii zada. Jest cigle sporo wyzwa organizacyjnych, ktre, przyznam, bardzo mnie absorbuj, ale pierwszoplanowe stao si zbudowanie od podstaw (po raz trzeci w yciu) pracowni, ktra miaa podj now tematyk, bdc w pewnej mierze kontynuacj tego, co robiem, ale wymagajc nowych narzdzi, poznawczo bardziej ambitn, mocniej konfrontujc mnie i zesp z tym, co si robi w przodujcych wiatowych laboratoriach. Szczliwie chyba przypado to na „rodek” mojej naukowej kariery - ju byem profesorem, ju si sprawdziem jako organizator zespou badawczego. Chciaem si zmierzy z nowymi, trudniejszymi problemami...

- Takimi, ktre trzeba rozwiza w caoci?

- Tak. Zaczem bardzo intensywnie czyta, poszukujc takich nowych problemw do rozwizania, ktre byyby jednak zwizane z tym, czym si dotd zajmowaem, czyli, oglnie, homeostaz wapniow, regulacj procesw komrkowych przez jony wapnia. Efektem tego stao si wejcie w tematyk chorb neurodegeneracyjnych, zwaszcza choroby Alzheimera, ze szczeglnym uwzgldnieniem roli biaek wicych wap w jej patogenezie. Postawiem do mia hipotez: badajc limfocyty pochodzce od osb chorych i od osb zdrowych bdziemy mogli porwnywa rne procesy molekularne zachodzce w organizmie i by moe dostrzec takie zmiany, ktre w mzgu doprowadzaj do objaww choroby. W tym moim programie dodatkow grup kontroln s polscy stulatkowie. Porwnujemy limfocyty pobrane od osb liczcych ponad sto lat, a nie majcych objaww otpienia, z pobranymi od osb, powiedzmy, dwa razy modszych, ktre maj takie objawy, wynikajce, jak sdzimy, z genetycznie uwarunkowanej choroby Alzheimera. Lekarze odwiedzajcy stulatkw dysponuj bardzo rozbudowanym zestawem pyta dotyczcych historii ycia, uwarunkowa genetycznych i rodowiskowych, przebytych chorb, przyjmowanych lekarstw, diety itd. Przeprowadzaj oni m.in. tzw. mini mental test, pozwalajcy oceni stopie otpienia. Wrd osb w miar sprawnych, tj. majcych wci niezy wzrok i such, znalazo si ponad dwadziecia procent takich, ktre nie wykazyway adnych cech otpienia. Koleanki i koledzy robicy te badania za kadym razem wracaj uniesieni, bo spotkali ludzi, czsto bez wyksztacenia, czsto majcych za sob cikie dowiadczenia, a odznaczajcych si pogod ducha, yczliwym stosunkiem do otoczenia i jeszcze czym, co sprawia, e odwiedzajcym ich udziela si pozytywna energia. Poza wiedz biologiczn, jak to przynosi, jest po prostu pasjonujcym przeyciem. Historia kadego z tych ludzi to... ksika!

- A wiedza biologiczna?

- Dziki zgodzie ich samych i ich opiekunw, pobieramy minimalne iloci krwi, ktr bardzo szczegowo analizujemy i pod wzgldem biochemicznym i czciowo genetycznym. Uniemiertelniamy limfocyty. Mamy ju ponad sto linii komrkowych, w ktrych zachowany jest genotyp danego czowieka. Poza uzyskan wiedz, niezalenie od wynikw dalszych bada, poza przeyciami i caym dowiadczeniem spoecznym, w tym programie udao nam si jeszcze osign co wanego, mianowicie wspprac badaczy z Polskiej Akademii Nauk, z orodkw uniwersyteckich, z akademii medycznych, z placwek szpitalnych. Korzystamy wszyscy z tej samej bazy danych, jak stworzylimy tutaj w instytucie i publikujemy nieraz wsplnie, szczliwie unikajc konfliktw czy jakichkolwiek zadranie ambicjonalnych.

- Czy s ju jakie wnioski z tych bada?

- Na razie czstkowe. Namawiam uczestnikw, eby ju na tym etapie publikowali przynajmniej niektre wyniki, tym bardziej e obecny rok jest ostatnim rokiem czteroletniego okresu oceniania przez KBN placwek badawczych. Zaraz potem chciabym doprowadzi do powstania opracowania, ktre miaoby bardziej popularyzatorski charakter, jako e na razie mamy informacje, ale jeszcze niepen wiedz o tym, czego dowiedzielimy si od polskich stulatkw. Namawiam te dwie moje koleanki do napisania wrcz beletrystycznych ksiek, ale nie jest to atwe, bo przecie nie mamy takich umiejtnoci. Mamy natomiast bardzo duo rnorodnego materiau zebranego podczas wizyt lekarskich u tych ludzi.

- A te czstkowe wyniki, o ktrych Pan wspomnia?

- Wiadomo ju waciwie na pewno, e istniej genetyczne podstawy dugowiecznej sprawnoci. Znamy np. rodzin, mieszkajc pod Krakowem, gdzie kilka osb liczy sto i wicej lat, a inne zmary w wieku lat dziewidziesiciu kilku. Sporo wynikw potwierdza to, co opisano w literaturze, e np. polimorfizm pewnych genw jest odpowiedzialny za dugowieczno. Niektre za obserwacje rewiduj dotychczasowe opinie o zjawiskach zwizanych ze starzeniem. Np. badania prof. Ewy Sikory z Instytutu Nenckiego pokazuj, e panujce dotd przekonanie o niezdolnoci do podziaw pewnej populacji limfocytw pochodzcych od osb bardzo starych nie jest prawdziwe. A prof. Ewa Szelg zebraa ciekawe obserwacje na temat postrzegania czasu przez ludzi w rnym wieku. Okazao si, e okres najmniejszej jednostki czasu, jak jestemy w stanie rozpozna, z wiekiem si wydua. Natomiast prof. Bogusawa Baranowska zidentyfikowaa znaczce zmiany w poziomie leptyny i NPY. Mwic oglnie, wydaje si, e ten nasz projekt, pomylany najpierw jako pewien sonda spoeczny przygotowujcy materia do dalszych bada ju przynis spory zasb informacji naukowych i ogromn ilo materiau do tych przyszych bada.

- Nad czym Pan sam pracuje?

- Nad biakami podobnymi do tych, ktre badalimy w Instytucie Nenckiego z Ani Filipek i innymi wsppracownikami. Jedno z nich odkrylimy, a pniej Amerykanie stwierdzili, e bierze ono udzia w wanym szlaku metabolicznym, o ktrym zaczyna si coraz wicej mwi - ubikwitynacji. Proces ten polega na przyczaniu maego biaka, ubikwityny, do innego, co „naznacza” to wiksze biako do degradacji. Jest to swego rodzaju „sortowanie mieci” w komrce. Przedstawiam to naturalnie w uproszczeniu. Wykrylimy jedno z biaek uczestniczcych w takim znakowaniu. Obecnie zajmuj si biakiem ulegajcym ubikwitynacji, ktre jest wspodpowiedzialne za powstawanie nowotworw - beta-katenin. W zdrowej komrce jest ono ubikwitynowane i degradowane w takim stopniu, e nie dochodzi do onkogenezy. Jeeli co si w tym procesie zaburzy, beta-kateniny powstaje za duo i zaczynaj si procesy prowadzce do niekontrolowanego dzielenia si komrek.

- Subsydium przeznaczy Pan na dalsze badania tego biaka?

- Na badanie innej funkcji beta-kateniny. Okazuje si bowiem, e wystpuje ona rwnie w komrkach mzgu i prawdopodobnie moe tam robi co zupenie innego - bra udzia w jednym ze szlakw metabolicznych odpowiedzialnych za mechanizmy uczenia si i pamici. Bd chcia sprawdzi t hipotez. Planuj ponadto, wykorzystujc zwierzce modele mechanizmu uzalenie, sprawdzi, jak metabolizm beta-kateniny zmienia si w rnego rodzaju uzalenieniach, np. od alkoholu, od narkotykw.

- Ma Pan podejrzenia, e to biako odgrywa rol w uzalenieniach?

- Powiem ostroniej. Jestem w stanie obroni tez, e uzasadnione jest podjcie takiego tematu, aczkolwiek jest bardzo ryzykowne. Myl, e idea subsydiw na tym wanie polega, eby zachca do formuowania miaych hipotez i prb ich potwierdzenia. Jeli si to robi rzetelnie, przez kilka lat, to nawet gdy nie wyjdzie nam to, czego oczekiwalimy, duo si nauczymy i znajdziemy na kolejnym, wyszym, poziomie poznania.

Rozmawiaa Magdalena Bajer

Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje