Przeciêtnemu zjadaczowi chleba mo¿e siê wydawaæ, ¿e filozofia by³a niegdy¶ bli¿ej ¿ycia ni¿ dzi¶, wywiera³a znacz±cy wp³yw nie tylko na pr±dy kulturowe (a poprzez nie formowa³a cywilizacjê), ale równie¿ w istotny sposób kszta³towa³a ¿ycie jednostek. Mamy na to liczne dowody w tej¿e cywilizacji wytworach. Ot, choæby w literaturze.
Idea, która doprowadzi³a do zbrodni pewnego rosyjskiego studenta, wywiod³a siê przecie¿ z filozoficznych koncepcji. Nie nale¿y, co prawda, nie doceniaæ wp³ywu, jaki mog³a tu mieæ imperialna doktryna pañstwa, którego obywatelem by³ Raskolnikow, ale ideologie te¿ przecie¿ nie bior± siê z powietrza. Zreszt± inteligentny m³odzieniec mia³ licznych braci w rozumie, na przyk³ad cynicznego Lafcadia czy demoniczny duecik Settembriniego i Naphty...
Poszukuj±cy prawdy mêdrcy zawsze potrafili znale¼æ swym przemy¶leniom drogê do tzw. szerokiego odbiorcy. Inspirowa³y one zarówno budowniczych ¶redniowiecznych katedr, jak i rzeczników ludu pracuj±cego miast i wsi. Wchodz±c w paragon z mo¿nymi tego ¶wiata, z równym powodzeniem rozpala³y oczyszczaj±ce stosy i krematoryjne piece. Usprawiedliwia³y podboje narodów i pañstw z jednej strony has³ami wolno¶ci i równo¶ci, a z drugiej, wrêcz przeciwnie - wy¿szo¶ci jednych nad drugimi.
Na pewno ³atwiej ogarn±æ dokonania filozofii minionych epok, bo uczeni rozmaitych dziedzin zd±¿yli je uporz±dkowaæ i poumieszczaæ w podrêcznikach. Nie znaczy to jednak, ¿e dzi¶ filozofia nie kszta³tuje naszego widzenia ¶wiata. Po prostu w chaosie ponowoczesno¶ci trzeba umieæ samemu znale¼æ do niej drogê. Na ³amach bie¿±cego numeru „Forum Akademickiego” próbujemy w tym pomóc.