Nie ma filozofii poza ¶wiatem, bo ka¿dy wytwór filozoficzny pojawi³ siê gdzie¶ i kiedy¶. W tym sensie, filozofia polska jest czê¶ci± filozofii ¶wiatowej. Wszelako mo¿emy pytaæ, jakie jest miejsce filozofii polskiej w skali miêdzynarodowej. Niektórzy powiadaj±, ¿e jest to sprawa drugorzêdna, gdy¿ o warto¶ci my¶li powinna decydowaæ nie jej warto¶æ rynkowa, ale merytoryczna trafno¶æ przedmiotowa. Filozof nie powinien wiêc porównywaæ siebie lub innych z jeszcze innymi, ale stawaæ oko w oko z rzeczywisto¶ci±. Filozofia jest jednak czê¶ci± kultury. Zale¿y nam na tym, by polska muzyka, sztuka czy literatura by³a znana w ¶wiecie, dlaczego wiêc nie mieliby¶my cieszyæ siê sukcesami filozofii polskiej?
![]() |
| August Cieszkowski |
Zaczê³o siê do¶æ wcze¶nie za spraw± Witelona (1230 - ok. 1314), pierwszego filozofa polskiego (raczej przyznaj±cego siê do polsko¶ci i zarazem niemiecko¶ci) o renomie miêdzynarodowej. Jego prace z zakresu optyki, powi±zane z neoplatoñskim spekulacjami filozoficznymi i rozwa¿aniami estetycznymi, nale¿a³y do kanonu a¿ do XVII w. Mniej wiêcej sto lat po ¶mierci Witelona mia³o miejsce wydarzenie daj±ce chyba najwiêkszy powód do chwa³y ¶redniowiecznej my¶li polskiej. Pawe³ W³odkowic (w ¶wiecie znany jako Paulus Wladimiri) przed³o¿y³ soborowi w Konstancji (1415-18) swe pogl±dy w sprawie w³adzy papie¿a i cesarza nad poganami. W³odkowic argumentowa³, ¿e jednostki i narody s± równe i wolne, przeto nie mo¿na nikogo nawracaæ si³±. Sta³o siê to jednym z fundamentów doktryny wojny sprawiedliwej i wa¿nym elementem rozwoju prawa miêdzynarodowego, a Paulus Wladimiri jest do dzisiaj uwa¿any za klasyka tej dziedziny. Z czasów ¶redniowiecznych wspomnieæ jeszcze trzeba Jana z G³ogowa (1430-1507), subtelnego logika, wymienionego w monumentalnej Historii logiki zachodniej Prantla (wydanej w po³owie XIX w.), dobrze znanego w Europie, w szczególno¶ci w Anglii.
Z³oty wiek kultury polskiej przyniós³ te¿ wa¿ne osi±gniêcia filozoficzne. Kopernik wprawdzie nie by³ filozofem, ale jego teoria walnie przyczyni³a siê do rozwoju nowej metodologii nauk przyrodniczych, zw³aszcza w kwestii roli matematyki w poznaniu przyrody. Andrzej Frycz-Modrzewski proponowa³ ¶mia³e reformy spo³eczne i polityczne. Jego dzie³a mia³y wp³yw na doktryny powstaj±ce w czasach Reformacji. Szczególne znaczenie mia³a wielonarodowa grupa, znana jako Bracia Polscy (Socjusz, Przypkowski, Crell i wielu innych), stanowi±ca najbardziej radykalny od³am kalwinizmu. Ich doktryna tolerancji by³a jedn± z najwa¿niejszych idei tych czasów i odegra³a istotn± rolê w kszta³towaniu siê nowo¿ytnej doktryny politycznej, m.in. u Lockea. Wartym wzmianki jest te¿ Adam Burski, stoik renesansowy, autor dzie³a Dialectica Ciceronis, chwalonego w Europie za dobr± znajomo¶æ zasad dialektyki stoików.
Lata 1650-1750 nie nale¿a³y do najlepszych w historii polskiej kultury, w tym filozofii. Niemniej jednak, trzeba wymieniæ Adama Kochañskiego, z którym korespondowa³ Leibniz, i Marcina ¦migleckiego, autora podrêcznika logiki, szeroko znanego w Oxfordzie. Wielkie o¿ywienie intelektualne w czasach O¶wiecenia zaowocowa³o wieloma dzie³ami o kapitalnym znaczeniu dla Polski (Hugo Ko³³±taj, Stanis³aw Staszic, Jan i Jêdrzej ¦niadeccy), ale o ¿adnym (lub prawie ¿adnym) oddzia³ywaniu miêdzynarodowym. Mo¿e jednak warto odnotowaæ ma³o znane i nies³usznie niedoceniane kontakty polsko-szkockie.
Dwaj reprezentanci polskiej filozofii narodowej, Józef Hoene-Wroñski i August Cieszkowski, maj± ustalon± reputacjê miêdzynarodow±. Na prze³omie XIX i XX w. pojawi³ siê Kazimierz Twardowski i jego dzia³alno¶æ przynios³a znakomite efekty. Sam zaznaczy³ siê rozpraw± o tre¶ci i przedmiocie przedstawieñ (1894), wydan± po niemiecku i cenion± m.in. przez Meinonga i Husserla. Najwa¿niejszym dokonaniem Twardowskiego by³o stworzenie szko³y lwowsko-warszawskiej. Z niej wyros³a warszawska szko³a logiczna (Le¶niewski, £ukasiewicz, Tarski). Sta³a siê s³awna, o czym w pewien sposób ¶wiadczy nazwa „logika polska”, niezbyt szczê¶liwa, bo logika jest uniwersalna, ale jako¶ wyra¿aj±ca uznanie dla osi±gniêæ Polaków w tej dziedzinie. Tak¿e kilku filozofów, uczniów Twardowskiego, nie bêd±cych logikami w ¶cis³ym sensie, odznaczy³o siê w skali pozalokalnej. Nale¿± do nich (trudno wymieniæ wszystkich) m.in. Kazimierz Ajdukiewicz i Tadeusz Kotarbiñski. Nadto mieli¶my m.in.: polsk± szko³ê filozofii medycyny (W³adys³aw Biegañski), Romana Ingardena (fenomenologia), W³adys³awa Tatarkiewicza (historia estetyki), Ludwika Flecka (filozofia nauki), ks. Konstantego Michalskiego (badania w historii filozofii ¶redniowiecznej), Leona Chwistka (logika) i Leona Petra¿yckiego (filozofia prawa). I wreszcie mo¿na wymieniæ ca³e grono polskich filozofów „najbardziej” wspó³czesnych, dobrze znanych w ¶wiecie.
![]() |
| Józef Hoene-Wroñski |
Du¿o to czy ma³o? I jakie to by³o lub jest? Wszystko zale¿y od miary. Nie pojawi³ siê w Polsce filozof na miarê Kartezjusza, Humea, Leibniza, Kanta, Husserla czy Wittgensteina. Z drugiej strony, mamy nieprzerwan± siedemsetletni± tradycjê filozoficzn±, najd³u¿sz± od Skandynawii po Ba³kany. Powa¿am siê s±dziæ, ¿e nasz dorobek jest ilo¶ciowo i jako¶ciowo najwiêkszy w¶ród wszystkich pañstw o¶ciennych, wykluczaj±c Niemcy. Na pewno nie jeste¶my mocarstwem filozoficznym, ale od kilkuset lat mieli¶my i nadal mamy dobrze rozwiniêt± filozofiê. Warto tutaj przypomnieæ uwagi Twardowskiego o filozofii polskiej, sformu³owane mniej wiêcej sto lat temu. Dotyczy³y one m.in. stosunku filozofii tworzonej w narodach nie bêd±cych na pierwszej linii do my¶li przoduj±cej, tj. niemieckiej, francuskiej czy angielskiej (w gruncie rzeczy, niewiele zmieni³o siê pod tym wzglêdem do dzisiaj, mo¿e z wyj±tkiem potrzeby dodania filozofii amerykañskiej). Uwa¿a³, ¿e my¶l narodu nienale¿±cego do potêg filozoficznych nara¿ona jest na podwójne niebezpieczeñstwo. Mo¿e ca³kowicie odgrodziæ siê od filozofii ¶wiatowej albo bez reszty ulec wp³ywowi jednej z orientacji. W jednym i drugim wypadku nie bêdzie w stanie stworzyæ nic oryginalnego. Jak temu zaradziæ? Odpowied¼ Twardowskiego by³a prosta. Trzeba staraæ siê czerpaæ z tego, co w ¶wiecie jest warto¶ciowe i nowe. Wtedy, byæ mo¿e, pojawi± siê w³asne oryginalne idee. Apelowa³ o podrêczniki powsta³e w Polsce, zw³aszcza do historii filozofii. Dzieje filozofii napisane przez Francuza podkre¶laj± dorobek my¶li francuskiej, przez Niemca - dorobek my¶li niemieckiej, przez Anglika - dorobek my¶li angielskiej. W szczególno¶ci, nie ma wielkich szans, by polska my¶l filozoficzna zosta³a nale¿ycie doceniona przez przedstawicieli nacji dominuj±cych. Twardowski chcia³, by filozofia polska korzysta³a z dorobku filozofii ¶wiatowej, ale tak¿e, by utrzymywa³a, by tak rzec, równy dystans od potêg w filozofii ¶wiatowej. Stworzenie szko³y lwowsko-warszawskiej by³o swoist± realizacj± tego projektu.
My¶lê, ¿e program Twardowskiego jest aktualny równie¿ dzisiaj. W szczególno¶ci - sami musimy wywalczyæ sobie miejsce w filozofii ¶wiatowej, bo nikt go nie zaoferuje za darmo. Nic nie da rozpaczanie, ¿e Sebastian Petrycy z Pilzna zas³ugiwa³ na wiêksze uznanie jako arystotelik XVII w., ¿e w Wilnie znajduj± siê wcale interesuj±ce rêkopisy logiczne, ¿e polscy filozofowie O¶wiecenia wcale nie byli gorsi od swych francuskich kolegów, ¿e Józef Go³uchowski, Karol Libelt czy Józef Kremer ja¶nieliby na filozoficznym niebie, gdyby rozpowszechniali mesjanizm niemiecki, a nie polski, ¿e Adam Mahrburg mia³ pecha, bo nie móg³ byæ profesorem uniwersytetu itd. To jasne, ¿e mieli¶my i mamy znacznie wiêcej klasowych filozofów ni¿ ci, którzy zyskali uznanie miêdzynarodowe. Podobne debaty tocz± siê w sprawie Mickiewicza, S³owackiego, Norwida, Wyspiañskiego (co by by³o, gdyby tworzy³ w Pary¿u, a nie w Krakowie), Szymanowskiego, Witkacego czy Le¶miana. Mamy ¶wiêty obowi±zek, by dbaæ o pamiêæ ka¿dego zas³u¿onego twórcy kultury polskiej i w miarê mo¿liwo¶ci staraæ siê, by by³ znany nie tylko lokalnie. Ale nikt tego nie uczyni za nas. Mo¿ni tego ¶wiata nie s± filantropami w dziedzinie warto¶ci duchowych. Paradoksalnie, im dana nacja bardziej zas³u¿ona w kulturze, tym jest bardziej nacjonalistyczna w kwestii swego dorobku. Einstein wyrazi³ to z w³a¶ciwym sobie poczuciem humoru oko³o 1918 r., gdy jeszcze nie by³o wiadomo, czy ogólna teoria wzglêdno¶ci jest prawdziwa: Je¶li moja teoria oka¿e siê prawdziwa, to Niemcy uznaj± mnie za Niemca, a Francuzi za obywatela ¶wiata. Ale je¶li oka¿e siê fa³szywa, to dla Francuzów bêdê Niemcem, a dla Niemców ¯ydem. W³a¶nie.
![]() |
| Kazimierz Twardowski |
Czy mo¿na co¶ zrobiæ, by filozofia polska by³a znana? Jeszcze niedawno powszechnie identyfikowano polsk± filozofiê analityczn± z logik± matematyczn±. Dzisiaj jest inaczej, ale trzeba by³o ku temu wielu konferencji, odczytów, artyku³ów, ksi±¿ek (³±cznie z wydaniami prac filozofów polskich w jêzykach ¶wiatowych), obecno¶ci w globalnym ¿yciu filozoficznym (bo outsiderzy nie s± wiarygodni; mo¿e to niesprawiedliwe, ale tak jest) i dyskusji prywatnych. Te ostatnie s± szczególnie wa¿ne, bo je¶li nie przekonamy kolegów z zagranicy (dok³adniej: z filozoficznych supermocarstw) o naszych racjach, wówczas to, co robimy, nie bêdzie skuteczne. Oczywi¶cie, o ile owe racje zas³uguj± na przyjêcie. Przy wszystkich problemach z ocen± dokonañ filozoficznych, ¶wiat nie uznaje lipy, przynajmniej na d³u¿sz± metê. Dzisiaj funkcjonuje pojêcie „filozofii austriacko-polskiej” (ukute poza Polsk±), odnoszone do kombinacji brentanizmu i logiki wspó³czesnej. Mo¿na powiedzieæ wiêc, ¿e uda³o siê. A gdy siê uda, wtedy rych³o okazuje siê, ¿e my¶l „prowincjonalna” bywa atrakcyjna (niektórzy powiadaj±, ¿e filozofia polska jest tak jasna, jak anglosaska, ale tak g³êboka, jak niemiecka).
Liczba miêdzynarodowych konferencji i sympozjów na temat analitycznej filozofii polskiej jest zaiste imponuj±ca. Oto przyk³ady: 1986 - Jab³onna, filozofia polska i austriacka; 1986 - Manchester, stulecie filozofii polskiej w zwi±zku z rocznic± urodzin Kotarbiñskiego, Le¶niewskiego i Tatarkiewicza; 1988 - Jab³onna, prakseologia; 1989 - Kraków, teoria przedmiotów Meinonga i Twardowskiego; 1989 - Trento, ¶rodkowoeuropejskie ¼ród³a epistemologii; 1990 - Kraków, filozofia Kazimierza Ajdukiewicza; 1991 - Lwów, filozofia i my¶l spo³eczna na Zachodniej Ukrainie na prze³omie XIX i XX w.; 1992 - Grenoble, Le¶niewski; 1993 - Kraków, dziedzictwo Brentana; 1993 - Kraków, sze¶ædziesi±t lat semantycznej definicji prawdy; 1995 - Kazimierz, Tarski and Davidson; 1995 - Lwów, Warszawa, stulecie szko³y lwowsko-warszawskiej; 1996 - Dublin, £ukasiewicz; 1997 - Freiburg, Bocheñski; 1998 - Wiedeñ, Tarski i Ko³o Wiedeñskie; 2001 - Warszawa, stulecie urodzin Tarskiego; 2001 - Jerozolima, stulecie urodzin Tarskiego; 2002 - Freiburg, stulecie urodzin Bocheñskiego; 2003 - Nancy, filozofia polska; 2004 r. - Jerozolima, francusko-izraelsko-polskie kolokwium o filozofii polskiej; Pary¿, Montreal, konferencja o filozofii polskiej; Pary¿, kolokwium, w ramach roku polskiego we Francji, o Twardowskim i jego dziedzictwie. To daje (od 1985 r.) wiêcej ni¿ dwie konferencje miêdzynarodowe rocznie po¶wiêcone wy³±cznie lub prawie wy³±cznie filozofii polskiej. A trzeba te¿ pamiêtaæ, ¿e w±tek austriacko-polski jest stale i silnie obecny na wielu innych imprezach filozoficznych.
![]() |
| Alfred Tarski |
Powie kto¶, ¿e przyk³ad nie jest dobrany w³a¶ciwie, bo dotyczy filozofii analitycznej, gdzie jêzyk jest do¶æ uniwersalny i istnieje ustalony standard problemowy. Byæ mo¿e, ale próbowaæ trzeba. W latach osiemdziesi±tych i dziewiêædziesi±tych mia³y miejsce w Krakowie miêdzynarodowe konferencje ingardenowskie. Mia³y odbywaæ siê raz na piêæ lat, ale od przesz³o dekady zapad³a g³ucha cisza w tej sprawie. Ingarden jest powszechnie wymieniany jako jeden z najwiêkszych filozofów polskich, nierzadko jako najwiêkszy. Wszelako samymi o¶wiadczeniami tego rodzaju niczego nie zdzia³a siê. Bo ¶wiat filozoficzny musi wiedzieæ, co on takiego stworzy³, ¿e zas³uguje na miano wielkiego filozofa.
Jest prawdziwym skandalem, ¿e Spór o istnienie ¶wiata nie jest dostêpny w jêzyku angielskim. Wydawcê mo¿na znale¼æ bez k³opotu, ale trzeba przygotowaæ t³umaczenie. S± filozofowie zagraniczni, którzy ucz± siê jêzyka polskiego, by móc czytaæ polskich autorów w oryginale, ale nie ma co liczyæ na powszechno¶æ w tym wzglêdzie. Gdyby ksi±¿ka Tarskiego Pojêcie prawdy w jêzykach nauk dedukcyjnych nie ukaza³a siê po niemiecku, a potem po angielsku, semantyczna definicja prawdy pozosta³aby idea lokaln± lub zosta³aby sformu³owana ponownie przez kogo¶ innego, zapewne nie Polaka, od razu po angielsku lub niemiecku i zdoby³aby podobne uznanie, jakie sta³o siê udzia³em konstrukcji Tarskiego.
Zaklêcia w rodzaju: „Mieli¶my jedynie trzech wybitnych filozofów: Ingardena, Elzenberga i [nie wymieniê trzeciego nazwiska]”, „Elzenberg by³ jednych z trzech najwybitniejszych umys³ów europejskich” lub: „Obok tradycji lwowsko-warszawskiej mieli¶my niemniej wa¿n± wileñsko-krakowsk±”, s± efektowne, ale ca³kowicie bezproduktywne. O ile wiem, autorzy tych o¶wiadczeñ palcem nie kiwnêli, by cokolwiek uczyniæ dla okazania, ¿e s± one trafne, nawet w skali lokalnej, a jeden z nich nawet storpedowa³ w Komitecie Badañ Naukowych grant na seriê przek³adów filozoficznych dzie³ polskich na jêzyk angielski. Niestety tzw. polskie piekie³ko jest obecne tak¿e w sprawach, o których piszê.
Innym jego przejawem jest osobliwa postawa mediów publicznych wobec filozofii i jej miêdzynarodowego presti¿u. „Gazeta Wyborcza” informowa³a o rocznicy urodzin Ciorana, ale odmówi³a jakiejkolwiek wzmianki o podobnej okazji w zwi±zku z Tarskim. I tym gorzkim akcentem koñczê, wszelako w nadziei, ¿e jednak troska o miêdzynarodow± popularyzacjê filozofii polskiej w koñcu przewa¿y nad propagand± na rzecz filozofii po góralsku.
Prof. dr hab. Jan Woleñski jest kierownikiem zak³adu Epistemologii Instytutu Filozofii Uniwersytetu Jagielloñskiego.