Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Rozmowa Forum

Obecny system nie docenia wdro¿eñ

Uznali¶my, ¿e wa¿na jest nie tyle ilo¶æ, ale jako¶æ osi±gniêæ naukowych. W zwi±zku z tym jednostki bêd± wprawdzie przedstawia³y wszystkie swoje osi±gniêcia, ale istotn± wagê przypiszemy osi±gniêciom najlepszym.
Rozmowa z prof. Micha³em Kleiberem, ministrem nauki i informatyzacji
Fot. Stefan Ciechan
Prof. dr hab. in¿. Micha³ Kleiber (ur. 1946) jest specjalist± z zakresu mechaniki i informatyki. Ukoñczy³ studia na Wydziale In¿ynierii L±dowej PW (1968) oraz matematykê na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW (1971). Doktorat 1972, habilitacja 1978, prof. nadzwyczajny 1984, prof. zwyczajny 1989. Zajmuje siê mechanik± nieliniow±, metodami numerycznymi oraz zastosowaniem symulacji komputerowych w badaniach. Jest autorem b±d¼ wspó³autorem ponad 200 prac naukowych oraz 6 ksi±¿ek. Laureat wielu nagród (m.in. Nagrody FNP 2001 w zakresie nauk technicznych). Liczne stypendia i sta¿e zagraniczne. Od roku 1995 dyrektor Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN. Jest doktorem hc Politechniki Lubelskiej oraz Politechniki w Darmstadt (RFN). Jest tak¿e cz³onkiem zagranicznym Austriackiej Akademii Nauk. Od pa¼dziernika 2001 minister nauki, przewodnicz±cy KBN.

- 5 lutego wchodzi w ¿ycie ustawa o zasadach finansowania nauki. Mija pewna epoka. Koñczy siê rzeczpospolita naukowców, a zaczyna kadencyjny absolutyzm o¶wiecony. Jak Pan ocenia ten okres w dziejach polskiej nauki i 14 lat dzia³ania Komitetu Badañ Naukowych?

- Wej¶cie w ¿ycie nowej ustawy i zmiana systemu to chyba rzeczywi¶cie dobry moment do podsumowañ. W okresie tworzenia ustawy o KBN i w pierwszych latach jej dzia³ania pracowa³em za granic±. Obserwowa³em zatem powstanie Komitetu i pierwsze lata jego funkcjonowania z pewnej odleg³o¶ci, dlatego mój stosunek do tych kwestii nie jest emocjonalny. My¶lê, ¿e mogê na sprawê patrzeæ obiektywnie.

Nie waham siê powiedzieæ, ¿e utworzenie w 1991 roku Komitetu by³o jednym z wa¿nych osi±gniêæ polskiej transformacji. Wprowadzenie zupe³nie odmiennego systemu zarz±dzania nauk± wymaga³o wielkiej odwagi intelektualnej i wysi³ku jego twórców. Wy³oni³o siê grono uczonych interesuj±cych siê nie tylko swoimi badaniami, ale potrafi±cych tworzyæ szersz± wizjê nauki. Stworzone zosta³y regu³y podzia³u pieniêdzy poprzez otwarte konkursy, czyli system grantów. Powsta³ tak¿e model zobiektywizowanej oceny jednostek, tak zwanej oceny parametrycznej. Pierwsze lata istnienia Komitetu pokaza³y, ¿e uczeni potrafi± zarz±dzaæ funduszami na naukê. Nowy system pozwoli³ spo³eczeñstwu oswoiæ siê z tym, ¿e nauka rz±dzi siê specjalnymi regu³ami.

- Mówi Pan o samych zaletach, ale przecie¿ gdyby nie by³o wad, to zmiana nie by³aby potrzebna.

- To s± autentyczne osi±gniêcia, wiêc muszê je wymieniæ, choæ trzeba powiedzieæ, ¿e odnosz± siê one przede wszystkim do pierwszego okresu funkcjonowania Komitetu. Z czasem rzeczywi¶cie widaæ by³o coraz wiêcej wad systemu. Ró¿ne niedoskona³o¶ci by³y dla mnie szczególnie dobrze widoczne, poniewa¿ po powrocie z zagranicy by³em mocno zwi±zany z Komitetem, jako wieloletni przewodnicz±cy jednej z jego sekcji, a tak¿e jako dyrektor jednego z najwiêkszych polskich instytutów badawczych, który oczywi¶cie bra³ udzia³ w wielu dzia³aniach i konkursach...

- A tak¿e szef dyrektorów...

- Dok³adniej - przewodnicz±cy Rady Dyrektorów Placówek Naukowych PAN. A tak¿e jako badacz, który stara³ siê o granty. Zreszt± muszê przyznaæ, ¿e w tej ostatniej roli z regu³y by³em traktowany bardzo dobrze. Z tej perspektywy coraz lepiej widzia³em jednak, ¿e ¶rodowisko niedostatecznie u¶wiadamia sobie, i¿ w nauce istniej± elementy inne ni¿ próba pozyskania najwiêkszej sumy na badania w dziedzinie zainteresowañ danej osoby.

To bardzo powa¿ny problem. Struktura i zasady dzia³ania KBN by³y takie, ¿e praktycznie nie by³o mo¿liwo¶ci prowadzenia nowoczesnej - zintegrowanej, ale selektywnej i zdecydowanej - polityki naukowej. Owocowa³o to miêdzy inymi tym, ¿e finansowano setki ma³ych projektów, które nie sk³ada³y siê na synergiczny efekt szybkiego rozwoju najbardziej aktualnych obszarów badawczych. ¦rodowisko nie by³o te¿ w stanie stworzyæ odpowiednio twardych mechanizmów rozliczania siê z przyznanych pieniêdzy. O ile etap recenzowania i wy³aniania najlepszych wniosków by³ z regu³y robiony solidnie, o tyle czêsto pieni±dze rozliczano zbyt pobie¿nie. Nie stworzono te¿ efektywnych mechanizmów wspó³pracy z gospodark± kraju. Niefortunne by³o tak¿e po³±czenie funkcji cz³onka rz±du z przewodnicz±cym wybieralnego cia³a o charakterze eksperckim - minister ponosi³ konstytucyjn± odpowiedzialno¶æ za decyzje, na podejmowanie których mia³ minimalny wp³yw! Jak na przyk³ad mia³ siê zachowaæ minister-przewodnicz±cy KBN w sytuacji, gdy cz³onkowie Komitetu uwa¿ali za stosowne zaprotestowaæ przeciwko decyzjom rz±du na przyk³ad w sprawie przed³o¿enia bud¿etowego?

- Ten brak wspó³pracy na linii nauka - gospodarka ³±czy siê z brakiem polityki naukowej, za któr± odpowiada minister.

- Minister, a¿eby prowadziæ tak± politykê i byæ wiarygodnym partnerem np. dla innych cz³onków Rady Ministrów, musi mieæ efektywne instrumenty polityki naukowej. Tymczasem minister nauki, przewodnicz±cy KBN, takich instrumentów nie mia³. Kiedy próbowa³em namówiæ innego ministra do zorganizowania jakiego¶ powa¿nego przedsiêwziêcia, identyfikuj±c okre¶lon±, czêsto kluczow± dla kraju potrzebê gospodarcz± wymagaj±c± badañ, nie by³em wiarygodnym partnerem, poniewa¿ nie mog³em zapewniæ, ¿e ten projekt bêdzie wspó³finansowany ze ¶rodków na naukê. „A je¶li uczeni uznaj±, ¿e to nie jest najwa¿niejsze z poznawczego punktu widzenia i nie zechc± finansowaæ tego rodzaju dzia³añ?” - pyta³ mnie kolega minister. Nie mia³em dobrej odpowiedzi to pytanie. Taka izolacja resortu by³a niezwykle niekorzystna, co znajdowa³o odbicie w debatach bud¿etowych. Jak mog³em tak¿e wiarygodnie zachêcaæ uczonych do starañ o pieni±dze z funduszy strukturalnych UE, je¶li nie mia³em gwarancji, ¿e znajd± siê pó¼niej ¶rodki na wniesienie krajowego wk³adu do poszczególnych projektów?

Musimy pamiêtaæ, ¿e badania uprawia w Polsce prawie sto tysiêcy ludzi. Dysponuj± znaczn± kwot± pochodz±c± z podatków wszystkich obywateli. Sam pomys³, ¿eby wszystkie decyzje o wydatkowaniu tych ¶rodków le¿a³y wy³±cznie w rêkach pewnej grupy ludzi, wybranej spo¶ród samych zainteresowanych, nie wydaje siê najszczê¶liwszy.

- Ale pewne instrumenty minister w swoich rêkach mia³ - móg³ zastosowaæ weto wobec niektórych decyzji, dzieli³ pieni±dze dla zespo³ów w ramach podzia³u pierwotnego.

- Instytucjê weta trudno uznaæ za efektywny instrument polityki naukowej - wyd³u¿a ono szalenie proces decyzyjny i, oczywi¶cie, nie zawsze jest skuteczne, bowiem powoduje jedynie powrót sprawy na posiedzenie KBN i jej ponowne rozpatrzenie w nieco innym trybie. Podzia³ pierwotny dotyczy³ natomiast finansowania wielodyscyplinowych zespo³ów, a nie poszczególnych dyscyplin. Tym samym minister nie mia³ w praktyce mo¿liwo¶ci nadawania priorytetu poszczególnym dyscyplinom i przeznaczania na nie wiêcej pieniêdzy.

- I nie móg³ Pan sugerowaæ, czy nawet negocjowaæ, na co pójdzie wzrost nak³adów dla którego¶ z zespo³ów?

- Przy ró¿nych okazjach przekona³em siê, ¿e moje sugestie nie do koñca bywaj± skuteczne. Efekt dzia³ania tych mechanizmów by³ taki, ¿e przez lata nie zmienia³y siê proporcje finansowania poszczególnych dyscyplin, utrwalaj±c zastan± strukturê. Wprowadzi³em pewne priorytety i niektóre zespo³y otrzymywa³y z roku na rok trochê wiêkszy przyrost ¶rodków, ale to by³y ró¿nice na poziomie kilku procent, czyli tak naprawdê nie by³y to dzia³ania skuteczne. Istniej± jeszcze inne elementy oceny funkcjonowania KBN. Wydaje mi siê, ¿e pierwotne intencje powo³ania Komitetu trochê siê zatar³y. Demokracja na poziomie ¶rodowiska, które dobrze siê zna, owocuje czasem niepo¿±danymi skutkami. Do¶wiadczy³em tego jako dyrektor instytutu, kiedy rektorzy i dyrektorzy rozpoczynali na przyk³ad przedwyborcze negocjacje i okre¶lali profity wynikaj±ce z wyboru okre¶lonego kandydata. By³em za¿enowany charakterem niektórych ofert. W funkcjonowaniu KBN pojawi³y siê zjawiska trudne do zaakceptowania. W szczególno¶ci to, ¿e wybieralni cz³onkowie KBN z czasem coraz bardziej czuli siê zobowi±zani do reprezentowania interesów swoich ¶rodowisk, ze strat± dla nauki jako ca³o¶ci. Ta krytyczna ocena nie dotyczy oczywi¶cie wszystkich obszarów funkcjonowania Komitetu, bo by³a ca³a masa rzeczy pozytywnych i zespo³ów ludzi, które pracowa³y wzorowo, ale by³y te¿ sprawy i dzia³ania budz±ce zasadniczy sprzeciw.

- Rozumiem, ¿e te refleksje doprowadzi³y do koncepcji zmiany systemu i oddania w³adzy w rêce ministra? Podkre¶la³ Pan zreszt± czêsto publicznie, ¿e taki model jest powszechny na ¶wiecie i je¶li chcemy byæ partnerami na przyk³ad dla krajów Unii, to musimy mieæ porównywalny system.

- Widz±c wszystkie te wady, nie by³em na pocz±tku pewien, czy nie nale¿y dokonywaæ zmian w ramach obowi±zuj±cej ustawy. Przez wiele miesiêcy w trakcie licznych spotkañ i rozmów przekonywa³em siê jednak coraz bardziej, ¿e podobnie jak ja i moi wspó³pracownicy my¶li bardzo wiele osób w ¶rodowisku. Ale by³y oczywi¶cie tak¿e g³osy krytyczne co do koncepcji zasadniczej zmiany. Muszê powiedzieæ wyra¼nie - one te¿ bardzo nam pomog³y, poniewa¿ dziêki nim dostrzegli¶my wady pierwotnej koncepcji zmian systemu. W rezultacie ostateczna wersja ustawy znacz±co siê ró¿ni od zaproponowanej na wstêpie.

Zmiana systemu nie jest zreszt± a¿ tak zasadnicza, jak Pan to okre¶li³ na pocz±tku naszej rozmowy. Powstaje Rada Nauki, z opiniami której minister bêdzie musia³ liczyæ siê we wszystkich sprawach. Tak decyzje ministra, jak opinie Rady bêd± upublicznione. Trudno mi wyobraziæ sobie ministra, który w takiej sytuacji ignorowa³by opinie Rady. Je¶li by to robi³, nie s±dzê, by d³ugo móg³ byæ ministrem. Minister bêdzie mia³ mo¿liwo¶æ podejmowania innych decyzji ni¿ proponuje Rada, ale ka¿dorazowo bêdzie to musia³ mocno uzasadniæ merytorycznie. Czê¶æ Rady Nauki zajmuj±ca siê badaniami podstawowymi jest w ca³o¶ci wybieralna i minister nie bêdzie mia³ ¿adnego wp³ywu na to, kto w niej zasi±dzie. Zdecydowa³em te¿, ¿e nowa ustawa wejdzie w ¿ycie, kiedy zostanie ju¿ wybrany Komitet kolejnej kadencji, którego cz³onkowie stan± siê cz³onkami Rady Nauki. Zale¿y mi bowiem na stopniowym wprowadzaniu nowego systemu. Sama ustawa stanowi zreszt± tylko jego ogólne ramy. Istotne s± akty wykonawcze. Obecnie, we wspó³pracy z cz³onkami KBN, pracujemy intensywnie nad ich ostateczn± wersj±, szukaj±c najlepszych i szeroko akceptowanych rozwi±zañ.

- No w³a¶nie, pojawia siê wiele pytañ o to, jak bêdzie teraz wygl±da³o dzia³anie ministerstwa nauki, miêdzy innymi tak podstawowe pytanie, jak to: kto bêdzie w praktyce dzieli³ pieni±dze na badania? Wiadomo przecie¿, ¿e choæ ostateczn± decyzjê podejmie i podpisze minister, to kto¶ musi te setki rozstrzygniêæ wypracowaæ i przedstawiæ.

- Styczniowy konkurs grantów zostanie rozstrzygniêty jeszcze na starych zasadach, natomiast od nastêpnej edycji w ocenie projektów badawczych istniej±ce obecnie sekcje dyscyplinowe zostan± zast±pione grupami ekspertów recenzuj±cych projekty w danym konkursie grantowym. Znam wiele sposobów oceny projektów. W wiêkszo¶ci krajów funkcjonuj± systemy podobne do zaproponowanego przez nas. Chcemy, aby recenzenci otrzymywali wiêcej wniosków w danym konkursie ni¿ obecnie - na przyk³ad 10 czy 15 - po to, by zapewniæ maksymaln± porównywalno¶æ ocen. To oni na koñcu procedury wspólnie rozstrzygn± wyniki konkursu. Recenzentów wyznaczy w³a¶ciwy merytorycznie cz³onek Rady Nauki. Pojawi siê te¿ wiêksza elastyczno¶æ przy tworzeniu obszarów dyscyplinowych, poniewa¿ komisje Rady Nauki bêd± mog³y wnioskowaæ o tworzenie subdyscyplinarnych b±d¼ multidyscyplinarnych paneli recenzenckich. Statyczno¶æ podzia³u na zespo³y i sekcje by³a jedn± z istotnych wad obecnego systemu.

- Najwa¿niejszy jednak strumieñ to dzia³alno¶æ statutowa. Du¿o dyskusji budzi³a dotychczasowa ocena parametryczna jednostek. Czy obowi±zuj±ce obecnie zasady zostan± utrzymane, czy nale¿y siê tu spodziewaæ zapowiadanych zmian?

- Nie ma lepszego sposobu podzia³u pieniêdzy i stymulacji do osi±gania jak najlepszych wyników naukowych ni¿ powi±zanie finansowania poszczególnych jednostek z wynikami ich pracy naukowej. Problem pojawia siê wtedy, gdy oceniamy jednostki z ró¿nych dziedzin nauki i jednostki o niejednorodnym profilu dzia³ania. Jak± wagê wówczas przyznaæ publikacjom, jak± wdro¿eniom, a jak± kszta³ceniu kadry? Ocena parametryczna pozostanie podstawowym kryterium przyznawania pieniêdzy na dzia³alno¶æ statutow±, ulegnie jednak modyfikacji. Modyfikacje bêd± jednak minimalne przy ocenie przeprowadzanej w bie¿±cym roku - sprawa jest zbyt powa¿na, aby zaskakiwaæ jednostki nowymi wymaganiami.

- Jakie kryteria zostan± zatem zastosowane?

- Generalnie ocena bêdzie przeprowadzona wed³ug kryteriów podobnych do obowi±zuj±cych. Pewnej modyfikacji ulegn± tylko niektóre zasady. Uznali¶my na przyk³ad, ¿e wa¿na jest nie tyle ilo¶æ, ale jako¶æ osi±gniêæ naukowych. W zwi±zku z tym jednostki bêd± wprawdzie przedstawia³y wszystkie swoje osi±gniêcia, ale istotn± wagê przypiszemy osi±gniêciom najlepszym. Sk³aniamy siê ku rozwi±zaniu, aby liczbê „najlepszych osi±gniêæ” zdefiniowaæ w ten sposób, i¿ w ci±gu roku nie mog³aby ona przekroczyæ liczby pracowników bior±cych udzia³ w badaniach w danej jednostce. S± jednak te¿ sugestie, aby tê liczbê jeszcze zmniejszyæ.

- Czy ulegnie zmianie proporcja pomiêdzy publikacjami, kszta³ceniem kadry a wdro¿eniami?

- Uwa¿am, ¿e obecny system nie docenia wdro¿eñ. W gospodarce w pe³ni rynkowej wdro¿enia powinny byæ oceniane na podstawie uzyskiwanych z nich pieniêdzy. U nas jest to trudne, poniewa¿ na przyk³ad wprowadzenie nowej procedury medycznej z pewno¶ci± jest wdro¿eniem, ale szpital nie p³aci za nie uczelniom, a wiêc nie mo¿emy siê odwo³aæ do tego kryterium. Jest te¿ problem w³a¶ciwego rozró¿nienia pseudowdro¿eñ i wdro¿eñ rzeczywistych. Mówi±c krótko - za prawdziwe wdro¿enia chcemy przyznawaæ wiêcej punktów ni¿ dotychczas, za¶ za niedostatecznie udokumentowane - zero.

- Wiceminister Marek Bartosik prezentowa³ zestawienie, z którego wynika³o, ¿e 86 procent punktów sk³adaj±cych siê na ocenê parametryczn± to osi±gniêcia w zakresie publikacji i kariery naukowej, czyli - u¿ywaj±c pewnego skrótu my¶lowego - „literatura” i „tytulatura”, a tylko 14 procent to praktyka.

- To jest zapewne warto¶æ ¶rednia, wiêc mo¿e byæ myl±ca. W naukach humanistycznych, spo³ecznych i ¶cis³ych taki wska¼nik absolutnie mnie nie martwi, ale je¶li chodzi o nauki techniczne, rolnicze, medyczne - jest nie do przyjêcia. Nauka w tych dziedzinach musi w du¿ym stopniu prowadziæ do efektów praktycznych.

- Pierwszy artyku³ ustawy o zasadach finansowania nauki przynosi rzecz rewolucyjn±, jak na dotychczasowe traktowanie finansowania badañ naukowych. Pojawi³ siê mianowicie zapis o dochodzeniu do poziomu finansowania wynikaj±cego ze strategii lizboñskiej, czyli 3 procent PKB (³±cznie z bud¿etu i gospodarki) do 2010 roku. Przy za³o¿eniu, ¿e proporcje powinny wynosiæ 1:2, daje to z bud¿etu pañstwa 1 procent PKB, zatem wzrost w stosunku do stanu obecnego powinien byæ trzykrotny. Tymczasem przez ostatnie kilka lat nauka dostaje w okolicach 0,32 - 0,34 procent PKB i w przysz³ym roku nic siê tu nie zmienia.

- Tegoroczny bud¿et nauki rzeczywi¶cie jest na poziomie roku 2004. Jednak to nie oznacza, ¿e nie bêdzie znacz±cej poprawy finansowania badañ. Sk³ada siê na to kilka ró¿nych czynników. Nie bêdziemy, tak jak dotychczas, z bud¿etu ministerstwa p³aciæ sk³adki do 6. Programu Ramowego - zostanie ona zap³acona z bud¿etu pañstwa. Uzyskujemy coraz lepszy bilans udzia³u w programach miêdzynarodowych UE. Jednostki naukowe mog± uzyskiwaæ ¶rodki z funduszy strukturalnych bêd±cych w dyspozycji marsza³ków województw i to bêd± naprawdê znacz±ce kwoty. Istnieje te¿ tak zwany norweski mechanizm finansowy, dysponuj±cy ¶rodkami pochodz±cymi z krajów nie nale¿±cych do Unii, ale z ni± wspó³pracuj±cych - s± one przeznaczone dla nowych krajów unijnych - a tak¿e 2-procentowy odpis na naukê od prywatyzacji. Równie¿ ¶rodki offsetowe, mimo i¿ dzieje siê to na poziomie ni¿szym ni¿ tego oczekiwa³em, w istotny sposób zasil± nasz sektor B+R. W rzeczywisto¶ci zatem sumaryczne ¶rodki na badania z bud¿etu pañstwa s± znacz±co wiêksze ni¿ te wymienione 0,32 procenta PKB.

Sytuacja zmieni siê zasadniczo w roku 2006. W Narodowym Planie Rozwoju na lata 2005-06 jest zapis, ¿e w roku 2006 powinni¶my mieæ ³±cznie z bud¿etu i gospodarki 1,5 procenta PKB, co oznacza co najmniej 0,5 procenta PKB nak³adów z bud¿etu. Pomimo, i¿ to ju¿ inny rz±d bêdzie realizowa³ bud¿et roku 2006, to w jego projekcie, który przygotowuje rz±d obecny, znajdzie siê co najmniej 30-procentowy wzrost nak³adów na naukê. W praktyce oznacza to, ¿e przy obecnym bud¿ecie na naukê - oko³o 2,8 miliarda z³otych - wzrost wyniesie co najmniej 1 miliard z³otych. Ta decyzja ma oczywisty zwi±zek z przyjêciem nowej ustawy o finansowaniu nauki i stworzeniem mo¿liwo¶ci realizacji polityki naukowej przez rz±d.

- Mocno w³±czy³ siê Pan ostatnio, jako minister nauki, do walki z nieuczciwo¶ci± naukow±. Zespó³ do spraw Etyki w Nauce opracowa³ wytyczne dobrej praktyki badañ naukowych, czyli kodeks etyczny naukowca. Ale czy sam kodeks wystarczy?

- Nieuczciwo¶æ naukow± i nieumiejêtno¶æ radzenia sobie z jej przypadkami w praktyce uwa¿am za jeden z wiêkszych problemów polskiej nauki, nawet, w co chcia³bym wierzyæ, je¶li rozmiar wykroczeñ etycznych jest znacznie mniejszy od sugerowanego w mediach. Nasze propozycje bêd± daleko id±ce. Chcemy, aby osoby pope³niaj±ce wykroczenia wobec zasad etycznych ponosi³y równie¿ konsekwencje finansowe. Dlaczego na przyk³ad nie mogliby¶my im zabroniæ udzia³u w konkursach na projekty badawcze? Konsultujemy obecnie te pomys³y tak, aby sankcje by³y zgodne z obowi±zuj±cym prawem. Zapewniam, ¿e nie skoñczy siê tylko na wytycznych.

Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje