Kilka lat temu istnia³o zagro¿enie dla programu budowy elektrowni atomowej w Polsce, ostatnio natomiast rz±d og³osi³, ¿e do 2025 roku musimy mieæ elektrowniê j±drow±.
- Gdy w 1990 roku zaniechano budowy elektrowni w ¯arnowcu, rz±d przyj±³ strategiê rozwoju energetycznego, w której stwierdzono, ¿e w ci±gu najbli¿szych 15 lat nie ma potrzeby budowy elektrowni atomowej, jednak w dalszej perspektywie bêdzie to konieczne. Powtórzono to w 1995. Jednak w 2000 roku pojawi³ siê dokument, który stwierdza³, ¿e nie bêdzie takiej potrzeby. Teraz znów mówi siê, ¿e bêdziemy musieli w ci±gu najbli¿szych 20 lat zbudowaæ elektrowniê j±drow±.
Czy na pewno jest nam potrzebna i co nam daje energetyka j±drowa?
- Po pierwsze, dlaczego nie mamy korzystaæ ze wszystkich ¼róde³ energii, które s± wykorzystywane w Europie? Na prawie 440 reaktorów energetycznych na ¶wiecie po³owa pracuje w Europie. Po drugie, elektrownia atomowa daje czyst± i bezpieczn± energiê. A poza tym zapewnia jej dostawy na wiele lat, niezale¿nie od koniunktury gospodarczej i politycznej. W elektrowni atomowej mo¿na bez problemu zgromadziæ paliwo na kilkadziesi±t lat; chodzi o to, aby dostawy by³y jak najrzadziej. Do elektrowni j±drowej o mocy tysi±ca megawatów - Polska ma zainstalowane 30 tysiêcy megawatów - potrzebna jest ciê¿arówka paliwa rocznie. Wêglowa o tej mocy zu¿ywa trzy poci±gi paliwa dziennie. Zu¿ycie energii elektrycznej na jednego mieszkañca jest w Polsce bardzo niskie, wynosi nieco ponad 3,7 tys. kilowatogodzin rocznie, czyli jest dwa razy mniejsze ni¿ u naszych po³udniowych s±siadów, a wielokrotnie mniejsze ni¿ w krajach wysoko rozwiniêtych (np. siedem razy mniejsze ni¿ w Norwegii). Je¶li potraktujemy zu¿ycie energii jako wska¼nik rozwoju cywilizacyjnego, ¼le to ¶wiadczy o naszym kraju. Nale¿y spodziewaæ siê wzrostu zu¿ycia energii w Polsce. Na dodatek mamy z³± - miêdzy innymi w powodów ekonomicznych i ekologicznych - strukturê energii pierwotnej: gotujemy na gazie i wêglu, grzejemy gazem i wêglem.
Czy jeste¶my w stanie przygotowaæ siê do budowy energetyki j±drowej przed 2025 rokiem?
- Najwa¿niejsza jest spo³eczna akceptacja dla energetyki j±drowej. Infrastruktura w ¯arnowcu zosta³a ju¿ praktycznie wykorzystana. Zatem pierwsza rzecz to akceptowana spo³ecznie lokalizacja. Wiem, ¿e w Klempiczu - jednej z potencjalnych lokalizacji elektrowni j±drowej - czekaj± na tê inwestycjê. O lokalizacji musz± jednak zadecydowaæ energetycy.
Powiedzmy jednak, ¿e mamy ju¿ lokalizacjê. Kto ma budowaæ i obs³ugiwaæ tê elektrowniê?
- Kadry to drugi, po akceptacji spo³ecznej, czynnik rozwoju energetyki j±drowej. Niestety, zakoñczenie programu ¿arnowieckiego spowodowa³o rozproszenie zasobów ludzkich przygotowanych do budowy i obs³ugi elektrowni j±drowej. Teraz nie mamy nic.
Instytuty atomistyczne jednak dzia³aj±...
- Ledwo. Od 2001 roku przesz³y pod nadzór ministra gospodarki. Ostatnio Instytut Fizyki J±drowej w Krakowie w³±czono w struktury Polskiej Akademii Nauk.
To dobrze czy ¼le?
- Bardzo dobrze, bo jest tam jednostk± cenion±. Niegdy¶ zreszt± nale¿a³ do PAN, podobnie jak wiêkszo¶æ jednostek atomistycznych. Tylko Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy im. Kaliskiego wywodzi siê z Wojskowej Akademii Technicznej.
Podobno inne te¿ nosz± siê z zamiarem przej¶cia do PAN?
- Na pewno Instytut Problemów J±drowych w ¦wierku. Jednak minister gospodarki chcia³by utworzyæ jeden du¿y pañstwowy instytut badawczy ze wszystkich jednostek atomistycznych.
Ze wszystkich siedmiu?
- Najwy¿ej sze¶ciu. IFJ z Krakowa chyba nie mo¿e ju¿ byæ brany pod uwagê, jako jednostka PAN. Wchodz± zatem w grê IPR IPJ, Instytut Energii Atomowej, Instytut Chemii i Techniki J±drowej, Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej, Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy. Byæ mo¿e tak¿e O¶rodek Badawczo-Rozwojowy Izotopów POLATOM.
Wcze¶niej te¿ by³y plany konsolidacji tych jednostek.
- Próbowa³em to robiæ przez dwana¶cie lat, gdy mi one podlega³y. To siê nie uda³o. Od czasu, gdy z powodów politycznych w stanie wojennym dzia³alno¶æ istniej±cego wówczas Instytutu Badañ J±drowych zosta³a zawieszona, a potem podzielono go na kilka czê¶ci, jednostki te funkcjonuj± osobno. Ka¿da w czym¶ siê wyspecjalizowa³a, maj± odmienne interesy. Ich po³±czenie w jeden organizm bêdzie dzi¶ bardzo trudne. POLATOM idzie ostatnio drog± komercjalizacji - stworzy³ spó³kê handlow±. IPJ jest siln± jednostk± i my¶li o PAN. Kondycja finansowa Instytutu Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy jest bardzo dobra. IEA - który zgodnie z nazw±, powinien nas w tym wypadku szczególnie interesowaæ - jest raczej bardzo s³aby zarówno pod wzglêdem finansowym, jak i naukowym. Badania tam prowadzone s± dosyæ ograniczone, brakuje m³odej kadry.
Ale to w³a¶nie on dysponuje reaktorem „Maria”.
- I produkuje w nim izotopy do celów medycznych. Jednak nie jest to zajêcie w pe³ni rynkowe (dla Instytutu jest to zajêcie op³acalne, bo istniej± dotacje z bud¿etu, PAA po prostu dop³aca do tej produkcji). Produkcja jest droga, a cena rynkowa musi byæ niska, bo inaczej terapia by³aby kosztowna. Dlatego we wszystkich krajach tak± dzia³alno¶æ siê dotuje.
W zasadzie powiedzia³ Pan, ¿e nie mamy nawet na czym prowadziæ badañ nad energi± atomow±.
- Faktycznie, nie bardzo. Reaktor „Maria” siê do tego nie nadaje. Nie zamierzamy jednak sami projektowaæ i konstruowaæ reaktora j±drowego ani elektrowni. Kupimy gotowy produkt, odpowiadaj±cy europejskim wymogom sieci energetycznych, tak pod wzglêdem wydajno¶ci energetycznej, jak i poziomu bezpieczeñstwa. Nie bêdzie tam polskiej my¶li technicznej (choæ liczymy na zaanga¿owanie polskiego przemys³u w tej inwestycji). Natomiast nasi specjali¶ci musz± braæ udzia³ w budowie, uruchamianiu i eksploatacji elektrowni. Trudno sobie jednak wyobraziæ, ¿e bêd± to fizycy z uniwersytetów bez ¿adnej praktyki. To musz± byæ dobrze wyszkoleni i przygotowani fizycy, ponadto in¿ynierowie, technolodzy.
Jaka kadra jest nam potrzebna?
- Nie tylko fizycy reaktorowi, równie¿ elektrycy, mechanicy, ciep³ownicy, elektrotechnicy ró¿nych specjalno¶ci, ale kszta³ceni specjalnie w kierunku energetyki j±drowej. Za³oga du¿ego reaktora - a mamy zbudowaæ 2,5-3 tysi±ce megawatów - to piêæ tysiêcy ludzi, w ogromnej wiêkszo¶ci z wy¿szym wykszta³ceniem.
Kto obecnie w Polsce kszta³ci kadry tego rodzaju?
- Nikt. W tej chwili w polskich uczelniach technicznych nie ma kierunku kszta³cenia zwi±zanego bezpo¶rednio z energetyk± j±drow±.
A kto ewentualnie móg³by to robiæ?
- Pracujê w AGH na wydziale, który do niedawna nosi³ nazwê Wydzia³u Fizyki i Techniki J±drowej. 1 wrze¶nia 2004 Rada Wydzia³u postanowi³a zmieniæ j± na Wydzia³ Fizyki i Informatyki Stosowanej, obawiaj±c siê, ¿e s³owo „j±drowej” w nazwie bêdzie odstrasza³o studentów.
Kto zatem ma kszta³ciæ kadry na potrzeby naszej energetyki j±drowej?
- Niedawno odby³o siê w krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej spotkanie, w którym oprócz mnie uczestniczyli: profesor Marek Jerzabek, dyrektor IFJ, profesor Kazimierz Jeleñ, dziekan Wydzia³u FiIS AGH i profesor Ryszard Tadeusiewicz, rektor AGH. Przedstawili¶my rektorowi propozycjê przygotowania kadr dla energetyki j±drowej przez AGH, w porozumieniu z IFJ. W tej uczelni kszta³ci siê na bardzo dobrym poziomie we wszystkich specjalno¶ciach potrzebnych do funkcjonowania elektrowni j±drowej. O ile wiem, tak¿e instytuty ze ¦wierka chcia³yby przygotowywaæ kadry dla energetyki j±drowej. Kontynuacja kszta³cenia specjalistycznego mog³aby byæ prowadzona tak¿e w uczelniach zagranicznych w oparciu o stypendia, a praktyka i sta¿e mog³yby odbywaæ siê w naukowych i przemys³owych o¶rodkach zagranicznych, tak¿e w elektrowniach j±drowych. Ostatnio przywioz³em z Krakowa wnioski stypendialne dwóch studentów, którzy chc± specjalizowaæ siê w problematyce j±drowej. Zamierzaj± kontynuowaæ kszta³cenie w tak zwanych europejskich uniwersytetach j±drowych.
Nie s±dzi Pan, ¿e profesorowie, którzy kiedy¶ zajmowali siê t± problematyk±, mog± do niej wróciæ i kszta³ciæ kadry?
- Osiemdziesiêciolatkowie?
Nie ma m³odszych?
- Nie znam osób poni¿ej siedemdziesi±tki. Maj±c sze¶ædziesi±t dziewiêæ lat, czujê siê w tym gronie juniorem. Domy¶lam siê, ¿e firma, która wygra przetarg na budowê elektrowni, za¿±da przeszkolenia naszych specjalistów w swoich ju¿ dzia³aj±cych reaktorach. Jednak musimy mieæ kogo wys³aæ na te szkolenia. To musz± byæ ludzie przygotowani fachowo i znaj±cy jêzyki obce.
Jakie uczelnie, oprócz AGH, mog³yby obecnie wykszta³ciæ tych specjalistów?
- Kiedy¶ zajmowa³a siê tym Politechnika ¦l±ska, która mia³a specjalno¶æ energetyka j±drowa. Politechnika Gdañska kszta³ci³a kadry dla potrzeb inwestycji w ¯arnowcu i mo¿e wróciæ do tej problematyki. Widzê w tym gronie tak¿e Politechnikê Warszawsk±.
Czy w oficjalnym wykazie kierunków studiów potrzebny jest kierunek energetyka j±drowa?
- Nigdy go nie by³o, to by³y specjalizacje na ró¿nych kierunkach kszta³cenia. I to chyba wystarczy. Ewentualnie do³±czy³bym do tego studia podyplomowe.
Czy to ju¿ wszystko, je¶li idzie o kadry?
- Istnienie energetyki j±drowej wymaga wzmocnienia tak zwanego nadzoru j±drowego. Bezpieczeñstwo j±drowe i radiacyjne w kraju nadzoruje Pañstwowa Agencja Atomistyki. Bezpieczeñstwo rozumiemy tu szeroko, zarówno jako safety - urz±dzenia maj± byæ bezpieczne dla nas, jak i security - urz±dzenia winny byæ nale¿ycie zabezpieczone. Odpowiedni poziom bezpieczeñstwa mo¿na uzyskaæ, gdy bêdziemy mieli dobr± kadrê eksploatuj±c± urz±dzenia i materia³y j±drowe czy radiacyjne, ale równie¿ wysokiej klasy fachowców od nadzoru, czyli inspektorów. Nierozs±dne by³oby trzymaæ teraz w Polsce du¿± grupê inspektorów od energetyki j±drowej, skoro nie ma tego typu energetyki. Musz± oni jednak byæ przygotowani przed rozpoczêciem budowy - to zadanie PAA - bêd± bowiem nadzorowaæ i licencjonowaæ poszczególne etapy budowy, a potem uruchamiania i eksploatacji bloków energetycznych, a w koñcu - zamykania elektrowni po okresie jej eksploatacji. Czê¶æ tych inspektorów bêdzie rezydentami w elektrowni na miejscu. Obecnie mamy w PAA trzydziestu inspektorów nadzoru j±drowego, wiêkszo¶æ to specjali¶ci od ró¿nego rodzaju zastosowañ ¼róde³ materia³ów i urz±dzeñ wytwarzaj±cych promieniowanie jonizuj±ce. W Polsce jest oko³o 3 tysiêcy jednostek dozorowanych przez PAA, które stosuj± ¼ród³a promieniowania jonizuj±cego, nie licz±c aparatów rentgenowskich wykorzystanych w diagnostyce medycznej. Te ostatnie s± nadzorowane przez s³u¿by podleg³e ministrowi zdrowia.
Czy ci inspektorzy, którzy pracuj± obecnie, mogliby przyst±piæ do nadzoru nad energetyk±?
- S± dwie kategorie inspektorów nadzoru j±drowego. Jedni nadzoruj± urz±dzenia, które nie s± obiektami j±drowymi, czyli reaktorami. S± te¿ inspektorzy przygotowani do nadzoru, którzy nadzoruj± reaktory oraz miêdzy innymi gospodarkê odpadami j±drowymi. Oni musz± byæ przygotowani trochê inaczej i mieæ inn± praktykê. Mamy ju¿ kilku takich inspektorów, bo mamy reaktor „Maria”, a w tej chwili szkolimy kolejnego inspektora, który specjalizuje siê w ochronie fizycznej materia³ów rozszczepialnych. Ale w momencie uruchomienia w Polsce programu energetyki j±drowej tacy inspektorzy bêd± musieli byæ przygotowywani trochê inaczej i mieæ inn± praktykê. Mamy zapewnienie El Baradei.ja, szefa Miêdzynarodowej Agencji Energii Atomowej, o wsparciu logistycznym i finansowym szkolenia naszych inspektorów.
Prowadzono niegdy¶ program poszukiwania nowego miejsca na sk³adowisko g³êbokie odpadów promieniotwórczych. Jakie s± jego rezultaty?
- Zosta³ zakoñczony w 1997 roku. Opracowano kryteria, jakie sk³adowisko musi spe³niaæ. Przebadano pod tym wzglêdem wszystkie zamykane kopalnie - ¿adna nie spe³nia³a stawianych warunków. Przebadano do¶æ dok³adnie warstwy skalne Polski. Wskazano piêæ ewentualnych lokalizacji sk³adowiska. Trzy dotycz± wysadów solnych na Kujawach, jedna - najlepsza - to i³y ko³o Jarocina, a ostatnia - najdro¿sza - granity w rejonie E³ku. Sól jest bardzo dobra, bo kopalnia jest tania w budowie. Sól jest reologiczna, czyli zasklepia wszystko, co siê do niej w³o¿y, ma te¿ dobre warunki przewodzenia ciep³a. Istnienie warstwy solnej wskazuje na znakomite warunki geologiczne. Skoro woda nie dosta³a siê tam przez miliony lat, to s± szanse, ¿e nie dostanie siê przez kolejne. Na ¶wiecie najwiêcej uwagi przyk³ada siê do soli.
Ale na razie takiego sk³adowiska nie budujemy?
- Nie. Sk³adowisko g³êbokie to bardzo kosztowna sprawa. Zazwyczaj buduje siê je z pieniêdzy zarobionych przez elektrowniê j±drow±. W tej chwili mamy paliwo z reaktora badawczego „Ewa”, a zatem sk³adowisko musia³oby byæ budowane z funduszy nauki, a to jest niemo¿liwe. Nie ma jednak po¶piechu, gdy¿ paliwo j±drowe, które nie jest przerabiane, po wyjêciu z reaktora przez oko³o 30 lat stygnie w wodzie, a potem przez 40 lat w gazie obojêtnym. Zatem oko³o 70 lat po wyjêciu z reaktora paliwo znajduje siê na terenie elektrowni. My mamy 6 tysiêcy wypalonych prêtów zespo³ów paliwowych, które s± w³a¶nie stopniowo wyjmowane z wody i wk³adane w gaz.
Po co nam reaktor „Maria”, skoro nie mo¿na na nim uzyskiwaæ interesuj±cych wyników badawczych?
- By³ on unowocze¶niany i mo¿e pracowaæ do oko³o 2020 roku. Mo¿na siê na nim szkoliæ. Mo¿na zreszt± prowadziæ na nim ca³kiem interesuj±ce badania. Jednak jest to g³ównie ¼ród³o neutronów do aktywacji tarcz dla produkcji radiofarmaceutyków. Ka¿dy kraj powinien mieæ ¼ród³o produkcji krótko ¿yj±cychotrwa³ych izotopów promieniotwórczych. Nie mo¿na ich sprowadzaæ, bo rozpad³yby siê w czasie transportu. Niestety, nie wszystkie potrzebne nam izotopy mo¿emy zrobiæ w „Marii”. Nie robi siê tam najbardziej popularnego w diagnostyce nuklearnej izotopu molibdenu 99. Sprowadzamy go i robimy z niego tak zwane krowy izotopowe.
Kto je doi?
- Lekarze. Taka „krowa” stoi na biurku lekarza, mo¿e on wiêc odkrêciæ kurek i nalaæ odpowiedni± dawkê izotopu - na przyk³ad najbardziej popularnego w radiodiagnostyce technetu 99 m n. ¯yje on tylko sze¶æ godzin. Trudno sobie wyobraziæ, ¿e bêdzie wyprodukowany gdzie¶ daleko i przywieziony na miejsce diagnozy na czas. Jest on jednak produktem rozpadu innego izotopu, który ¿yje kilkadziesi±t godzin - molibdenu 99. Nasza „krowa” mo¿e s³u¿yæ przez parê dni. „Maria” s³u¿y zreszt± do produkcji bardzo wielu innych izotopów promieniotwórczych, nie tylko dla medycyny, ale równie¿ dla zastosowañ przemys³owych.
Czy potrzebujemy nowego reaktora badawczego albo produkcyjnego?
- Nie wyobra¿am sobie kszta³cenia specjalistów dla energetyki, którzy nie dotkn± reaktora. Trudno te¿ wyobraziæ sobie rozwój medycyny bez nowego reaktora produkuj±cego izotopy, g³ównie radiofarmaceutyki. Gdy zatem reaktor „Maria” bêdzie zbli¿a³ siê do swego kresu, czyli mniej wiêcej za 10-15 lat, trzeba bêdzie pomy¶leæ o nowym reaktorze.
Który bêdzie s³u¿y³ tak¿e do najbardziej zaawansowanych badañ?
- Raczej nie. Istniej± teraz du¿e reaktory, które prowadz± prace z wykorzystaniem neutronów; najnowszy to Badawczy Reaktor Monachijski II. Najwiêkszy z kolei reaktor europejski, który dzia³a na zasadzie konsorcjum miêdzynarodowego, znajduje siê w instytucie w Grenoble. Polska chce przyst±piæ do tego konsorcjum, bo na razie uczestniczymy w badaniach na zasadzie go¶ci. Najpewniej jeszcze w tym roku zostanie podpisana odpowiednia umowa.
Na ile zmieni³y siê warunki funkcjonowania przedsiêbiorstw wykorzystuj±cych ¼ród³a promieniowania jonizuj±cego po wej¶ciu Polski do Unii Europejskiej?
- Nie zmieni³y siê. Przez wiele lat pracowali¶my nad ustaw± „Prawo atomowe” i ponad trzydziestoma rozporz±dzeniami, które reguluj± bezpieczne stosowanie technologii j±drowych. Wdra¿ali¶my stopniowo wszystkie dyrektywy obowi±zuj±ce w UE. Poniewa¿ jednak prawo unijne zmienia siê nadal, to i my mamy wci±¿ mnóstwo roboty. W³a¶nie pracujemy nad kolejn± nowelizacj± ustawy „Prawo atomowe” w zakresie ochrony tak zwanych wysokoaktywnych ¼róde³ zamkniêtych. Mog± one byæ bowiem ¼ród³em „brudnej bomby”. Polskie prawo jest tak¿e przygotowane do wprowadzenia energetyki j±drowej. Wa¿ne jest zreszt± nie tylko to, ¿e nasze prawo jest zgodne z prawem UE, ale tak¿e z konwencjami miêdzynarodowymi, które Polska podpisa³a.
Rozmawia³
Piotr Kieraciñski