Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Agora

Dobre i z³e studia eksternistyczne

Je¶li wymienione przeze mnie warunki przekazywania i egzekwowania wiedzy s± spe³niane, to studia eksternistyczne nie powinny byæ uwa¿ane za gorsze od zaocznych, a ich absolwenci za niedostatecznie wykszta³conych.
Tadeusz Wojciechowski

 Fot. Stefan Ciechan Ostatnio zrobi³o siê g³o¶no o studiach eksternistycznych, g³ównie za spraw± pewnej warszawskiej uczelni, prowadz±cej jedn± z form takich studiów i wykorzystuj±cej w tym celu telewizyjny przekaz wyk³adów. W ¶rodowisku akademickim s³yszy siê zarówno g³osy poparcia dla studiów eksternistycznych, jak i krytykê, niekiedy wrêcz totaln±. Niektórzy uwa¿aj±, ¿e eksterni powinni byæ tylko wyj±tkami od regu³y, ¿e mo¿na zgadzaæ siê na indywidualne studia eksternistyczne studentów znajduj±cych siê w nadzwyczajnej sytuacji ¿yciowej - np. przebywaj±cych na d³ugotrwa³ym leczeniu sanatoryjnym, wyje¿d¿aj±cych wraz z rodzin± delegowan± do pracy za granic± itp. Inni uwa¿aj±, ¿e studia eksternistyczne mog± byæ cennym uzupe³nieniem studiów zaocznych - pod warunkiem, ¿e s± dobrze zorganizowane i prowadzone - i ¿e nie nale¿y ich ograniczaæ. Wszyscy natomiast zgadzaj± siê, ¿e naturalnym ograniczeniem tych studiów jest mo¿liwo¶æ ich stosowania tylko w odniesieniu do kierunków humanistycznych (prawo, ekonomia, zarz±dzanie i marketing, pedagogika, politologia, geografia, historia itd.), a nie w stosunku do kierunków wymagaj±cych æwiczeñ i badañ laboratoryjnych, poczynaj±c od medycyny i farmacji, a koñcz±c na kierunkach politechnicznych.

Kim jest ekstern?

Siêgnijmy do s³ownika. W internetowym s³owniku jêzyka polskiego ekstern to „osoba ucz±ca siê samodzielnie (poza szko³±), zdaj±ca egzaminy komisyjnie przy jakiej¶ szkole”. Dlaczego „przy” a nie „w”, tego nie wiem, ale poloni¶ci zapewne wiedz±. S³ownik wyrazów obcych PIW podobnie potwierdza, ¿e „ekstern (od ³ac. eksternus - zewnêtrzny), osoba, która zdaje egzamin przy jakiej¶ szkole, nie ucz±c siê w niej”.

Analizuj±c te s³ownikowe definicje i porównuj±c je z praktyk±, mamy do „rozgryzienia” dwa problemy. Po pierwsze, „osoba” mo¿e uczyæ siê poza szko³±, czyli - teoretycznie - nie uczestniczyæ w ¿adnych zjazdach i zajêciach. Ale je¶li nawet przyjmiemy, ¿e nie uczestniczy fizycznie, to mo¿e jednak uczestniczyæ wirtualnie. Definicje te by³y zapewne opracowywane w czasach poprzedzaj±cych burzliwy rozwój telewizji i Internetu. Dzisiaj wyk³adowca mo¿e wykorzystywaæ stacjê telewizyjn± z mo¿liwo¶ci± interaktywnej ³±czno¶ci, mo¿e kontaktowaæ siê ze studentem za po¶rednictwem Internetu. Obaj mog± zafundowaæ sobie kamerki internetowe, dyskutowaæ patrz±c sobie w oczy, pokazywaæ ksi±¿ki, a nawet poszczególne ich strony. Ta radykalna zmiana jest przez niektórych wrogów studiów eksternistycznych niedostrzegana, byæ mo¿e dlatego, ¿e nale¿± oni do pokolenia czy grup antytalentów technicznych, niekorzystaj±cych z Internetu.

Drugi problem to wymienione w jednej definicji egzaminy komisyjne. S±dzê, ¿e autorom definicji nie chodzi³o dos³ownie o to, aby egzamin by³ prowadzony przez kilka osób czy te¿ w obecno¶ci kilku osób. Mia³o to byæ raczej zaakcentowanie potrzeby stosowania zaostrzonego, bardziej kompleksowego egzaminowania. I to wydaje siê s³uszne, bo ekstern przyswaja sobie wiedzê w inny sposób, bardziej samodzielnie, z wewnêtrznie narzucon± dyscyplin±. Sprawdzianem jako¶ci tego przyswajania jest tylko egzamin, powinien wiêc byæ wiarygodny.

Prawda, dotychczasowe polskie do¶wiadczenia w wykorzystywaniu przekazu telewizyjnego do studiów eksternistycznych nie s± zachêcaj±ce. Zbyt czêsto widzi siê „gadaj±ce g³owy”, brak wspomagania multimedialnymi przyk³adami czy æwiczeniami. To jasne, ¿e je¶li wyk³adowca usi³uje wyt³umaczyæ studentom, czym jest ta¶ma produkcyjna, powinien pokazaæ filmik prezentuj±cy tak± ta¶mê w wielkim przedsiêbiorstwie przemys³owym, a nie machaæ r±czkami symuluj±c kolejne operacje. Tego na razie nie dostrzegam, ale w ka¿dej chwili mo¿e siê to zmieniæ.

Egzaminy w wiêkszo¶ci szkó³ prowadz±cych studia eksternistyczne równie¿ mog± budziæ w±tpliwo¶ci. S± to najczê¶ciej - z uwagi na liczbê studentów w grupie - egzaminy pisemne, testowe, przy czym wiêkszo¶æ zadawanych pytañ ma charakter zamkniêty, wymagaj±cy odpowiedzi w formie wstawiania krzy¿yka w odpowiedniej rubryce. Trudno to nazwaæ rzeczywistym sprawdzianem wiedzy.

Fazy studiów eksternistycznych

Zastanówmy siê wiêc, jakie de facto s± podstawowe fazy studiów eksternistycznych i jakim wymaganiom powinny odpowiadaæ. S±dzê, ¿e mo¿na wyodrêbniæ piêæ takich podstawowych faz, zbli¿onych zreszt± do faz na studiach stacjonarnych (dziennych) i zaocznych:

Faza I - forma przekazywania wiedzy i wskazanie jej zalecanych ¼róde³;

Faza II - metody konsultacji w okresie studiowania;

Faza III - sposób egzekwowania wiedzy z poszczególnych przedmiotów;

Faza IV - proces przygotowania prac dyplomowych;

Faza V - egzaminy dyplomowe, na studiach wy¿szych zwane najczê¶ciej obron± prac licencjackich i magisterskich.

W fazie I istotne s±, moim zdaniem, dwie sprawy. Chocia¿by jednorazowy kontakt studentów z prowadz±cym przedmiot wyk³adowc± i wys³uchanie jego syntetycznego wyk³adu, oraz zapewnienie im odpowiednich podrêczników. Uwa¿am, ¿e szko³a decyduj±ca siê na wprowadzenie ¶cie¿ki studiów eksternistycznych - obojêtne, czy trwaj±cych od I roku, czy tzw. uzupe³niaj±cych studiów magisterskich - powinna wrêczyæ studentom tych studiów nieodp³atnie (a wiêc w ramach czesnego) komplet podstawowych podrêczników do wszystkich przedmiotów w ka¿dym kolejnym semestrze, niezale¿nie od wskazanych przez wyk³adowców ksi±¿ek zalecanych. Wiem z do¶wiadczenia, ¿e student, który ksi±¿kê dostaje, w koñcu j± przeczyta lub chocia¿by przekartkuje, bo le¿±c u niego na pó³ce jest wyrzutem sumienia. A je¶li trzeba j± kupiæ, po¿yczyæ albo przeczytaæ w bibliotece, to u czê¶ci (niestety, znacznej) studentów, wysi³ek ten ustêpuje przed bardziej pasjonuj±cymi elementami studenckiego ¿ycia. Trzeba te¿ wzi±æ pod uwagê, ¿e wielu eksternów to ludzie pracuj±cy i obci±¿eni rodzinami, którzy nie zawsze znajduj± czas na poszukiwanie polecanej ksi±¿ki.

W fazie II trzeba postawiæ na Internet. Wyk³adowca musi siê po¶wiêciæ i przekazaæ studentom swój adres internetowy (ewentualnie specjalnie do tego celu otwarty), przegl±daæ korespondencjê, udzielaæ odpowiedzi i w koniecznych wypadkach zdecydowaæ siê na czat, czyli bezpo¶redni± rozmowê internetow±. Eo ipso wyk³adowcy podejmuj±cy siê prowadzenia przedmiotu na studiach eksternistycznych musz± wzglêdnie biegle pos³ugiwaæ siê komputerem, mieæ dostêp do komputera i Internetu. Wspominam o tym dlatego, ¿e czê¶æ wyk³adowców nale¿±cych do starszego pokolenia nie ma sk³onno¶ci do opanowania tej dziedziny techniki.

Egzekwowanie wiedzy eksterna

Faza III - czyli egzaminowanie eksternów równoznaczne z egzekwowaniem wiedzy - mo¿e sprawiaæ (i sprawia w praktyce) najwiêcej trudno¶ci. Teoretycznie (i tak bywa³o przed wojn± na uniwersyteckich studiach eksternistycznych) powinny to byæ wyczerpuj±ce egzaminy ustne, rozmowa mistrza i ¿aka o stanowi±cych przedmiot egzaminu zagadnieniach, zorientowanie siê w zakresie przestudiowanej przez studenta literatury, a przy okazji tak¿e - co wydaje siê istotne - ogólna ocena jego intelektualnego rozwoju.

Teoria ta za³amuje siê w obliczu wspó³czesnej rzeczywisto¶ci. Je¶li przed wyk³adowc± stawia siê czêsto zadanie przeegzaminowania ponad 100 studentów przyje¿d¿aj±cych np. na jeden dzieñ na egzaminacyjny zjazd eksternów, to po¶wiêcenie ka¿demu z nich chocia¿by 10 minut bezpo¶redniej rozmowy nie jest mo¿liwe. Pozostaj± wiêc egzaminy pisemne. Musz± one jednak, moim zdaniem, byæ tak skonstruowane, aby znaczna czê¶æ pytañ by³a otwarta, czyli wymaga³a sprecyzowania kilkuzdaniowej odpowiedzi, ¶wiadcz±cej o zrozumieniu tematu. Jest te¿ po¿±dane, aby w okresie semestru przeznaczonego na studiowanie danego przedmiotu wyk³adowca ustali³ tematy kontrolne, wymagaj±ce przekazania kilkustronicowych opracowañ, których ocena powinna mieæ wp³yw na ocenê koñcow± (egzaminacyjn±) z opanowania wiedzy zawartej w przekazanych i zalecanych podrêcznikach.

Przygotowanie pracy dyplomowej (faza IV), licencjackiej i magisterskiej, to odrêbny, „modny” temat, dotycz±cy wszystkich form studiów. Tajemnic± poliszynela jest masowy handel gotowymi pracami i pisanie prac na zlecenie. Od tego niebezpieczeñstwa nie s± wolne studia eksternistyczne tym bardziej, ¿e seminaria dyplomowe mog± odbywaæ siê g³ównie w formie indywidualnych konsultacji - i to przez Internet. Promotorzy prac musz± wiêc zwracaæ szczególn± uwagê na wszelkie cechy kolejno (koniecznie!) przedstawianych im elektronicznie rozdzia³ów pracy, które mog± ¶wiadczyæ o zapo¿yczaniu tekstu. Szczelno¶æ tej kontroli jest oczywi¶cie iluzoryczna, ale jednak spe³nia istotn± rolê dyscyplinuj±c±.

No i wreszcie egzamin dyplomowy (faza V). Jest, wed³ug mnie, niezbêdne, aby w stosunku do studentów eksternistycznych by³ on zdecydowanie ostrzejszy, czyli bardziej wnikliwy. Powinny byæ zadawane co najmniej cztery pytania: dwa dotycz±ce zagadnieñ ogólnych zwi±zanych z kierunkiem studiów i dwa odnosz±ce siê bezpo¶rednio do przedstawionej pracy dyplomowej. Odpowiedzi powinny byæ poprzedzone krótk± charakterystyk± celu pracy dyplomowej i wykorzystanej literatury. Ró¿nie to bywa w naszych uczelniach, ale w tym przypadku pytania powinny byæ formu³owane przez przewodnicz±cego komisji egzaminacyjnej i recenzenta pracy, a nie przez promotora. Przy takich za³o¿eniach na egzamin dyplomowy trzeba przeznaczyæ co najmniej pó³ godziny, daj±c studentowi mo¿liwo¶æ bardziej kompleksowego przedstawienia pogl±dów i - w granicach rozs±dku - popisania siê erudycj±.

Je¶li wymienione przeze mnie warunki przekazywania i egzekwowania wiedzy s± spe³niane, to studia eksternistyczne nie powinny byæ uwa¿ane za gorsze od zaocznych, a ich absolwenci za niedostatecznie wykszta³conych. Problem w tym, aby by³y rzeczywi¶cie spe³niane, aby fa³szywie rozumiane oszczêdno¶ci i pogoñ za zyskiem nie przys³ania³y celu studiów. Ka¿de odstêpstwo od tych (lub zbli¿onych) zasad mo¿e obni¿yæ jako¶æ kszta³cenia, przekszta³caj±c studia eksternistyczne w namiastkê, pozwalaj±c± na szybkie i ³atwe zdobywanie dyplomów. I nie ukrywam, ¿e obserwuj±c nadmiernie, jak s±dzê, dynamiczny rozwój prywatnego szkolnictwa wy¿szego, tego siê obawiam.

Prof. dr hab. Tadeusz Wojciechowski, ekonomista, jest dziekanem Wydzia³u Zarz±dzania i Marketingu w Wy¿szej Szkole Zarz±dzania i Marketingu w Warszawie.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje