Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Polemiki

Tylko konkurencja

Trzeba wprowadziæ normalne, jawne i otwarte konkursy na stanowiska profesorów, tak jak to siê stosuje w wielu krajach.
Krzysztof Schmidt-Sza³owski

 Fot. Stefan Ciechan Pan rektor Marek Rocki w artykule Gdy popyt przerasta poda¿ („Rzeczpospolita” z 6 stycznia 2005) zwróci³ uwagê na znane w ¶rodowisku akademickim trudno¶ci wynikaj±ce z niezadowalaj±cego stanu szkolnictwa wy¿szego, które nie potrafi zaspokoiæ zwiêkszaj±cego siê popytu na wy¿sze wykszta³cenie. Istota sprawy, jak wyja¶nia pan rektor, polega na niedostatecznym rozwoju kadry nauczycieli akademickich. S±dzê, ¿e zmierzaj±c do skutecznego rozwi±zania tego, z pewno¶ci± trudnego problemu, trzeba siêgn±æ do przyczyn, które go spowodowa³y. Tej strony nie dotyka, niestety, wspomniany artyku³ i zapewne dlatego jego konkluzja rozczarowuje.

Piêæ magicznych liter

Przyczyn niedostatecznego rozwoju kadry nauczycieli akademickich jest oczywi¶cie wiele. Wymienia siê m.in. ma³o zachêcaj±ce wynagrodzenia, skromne wyposa¿enie polskich uczelni i trudne warunki prowadzenia badañ, co sprawia, ¿e m³odzi, ambitni absolwenci szukaj± pracy w innych zawodach albo wybieraj± karierê naukow± za granic±. Prawid³owy rozwój kadry blokuj± tak¿e obowi±zuj±ce przepisy, znacznie odbiegaj±ce od obecnych potrzeb. Prawd± jest, ¿e „¿adna ustawa nie zast±pi strategii”, jak pisze pan rektor. Nie przyniesie te¿ poprawy sprawno¶ci intelektualnej poszczególnych osób dzia³aj±cych na tym obszarze. Jednak prawd± jest równie¿, ¿e z³e przepisy mog± skutecznie utrudniaæ prawid³owy dobór kandydatów do zawodu nauczyciela akademickiego i znacznie wypaczaæ drogê jego rozwoju naukowego. A to w³a¶nie jest, jak s±dzê, podstawow± przyczyn± obecnego stanu kadry akademickiej, która otrzyma³a niedostateczn± ocenê ze strony rektora Rockiego.

We¼my na przyk³ad rolê, jak± ogrywa piêæ magicznych liter - dr hab. - w przebiegu tzw. kariery akademickiej. Oznaczaj± one stopieñ doktora habilitowanego, bêd±cy historyczn± „zdobycz±” nauki z czasów PRL, wprowadzony w okresie represji po buncie studentów w 1968 r. Dopiero osi±gn±wszy ten stopieñ (nieznany w wiêkszo¶ci krajów poza Polsk±), nauczyciel akademicki otrzymuje pe³ne uprawnienia i staje siê cenionym pracownikiem uczelni, gdy¿ wtedy podnosi jej presti¿, u³atwia otrzymanie uprawnieñ do prowadzenia przewodów doktorskich i otwierania nowych kierunków studiów, a tak¿e dostarcza dodatnich punktów w ocenie poziomu nauczania. Dlatego tych piêæ liter tak siê liczy na rynku akademickim. Ale po to, ¿eby siê habilitowaæ, nie wystarczy byæ zdolnym, pracowitym i wykazaæ siê dobrymi wynikami w pracy naukowej i dydaktycznej. Trzeba jeszcze zyskaæ przychylno¶æ w gronie profesorów i doktorów habilitowanych, którzy wcale nie s± zainteresowani nadmiernym wzrostem tego grona, gdy¿ stwarza³oby to niepo¿±dan± konkurencjê do ograniczonej przecie¿ liczby posad. Taki to jest mechanizm, który sprawia, ¿e, jak pisze pan rektor, „popyt przerasta poda¿”, a nauczyciele akademiccy maj±cy odpowiednie uprawnienia dwoj± siê, troj±, a czasem „piêciorz±” na etatach rozmaitych uczelni. Nietrudno zgadn±æ, jak wygl±daj± studia w tak „obs³ugiwanych” uczelniach i co s± warte ich dyplomy. Jednak o tym pan rektor nie wspomina, natomiast sprzeciwia siê wprowadzaniu ograniczeñ w zatrudnianiu „wieloetatowców”.

Radykalny krok

Wydawa³oby siê oczywiste, ¿e po piêtnastu latach rozwoju uczelni w Trzeciej Rzeczypospolitej trzeba wreszcie znie¶æ osobliw± procedurê rodem z PRL, w du¿ej czê¶ci niejawn±, przyznawania (tym wybranym) literek dr hab., a zamiast tego wprowadziæ normalne, jawne i otwarte konkursy na stanowiska profesorów, jak to siê stosuje w wielu krajach. Pewno i kandydaci znale¼liby siê nienajgorsi. Powsta³aby wtedy mo¿liwo¶æ zrównania poda¿y z popytem. Ale byæ mo¿e, nie odpowiada to obecnej profesurze? Konkurowaæ z m³odymi, zdolnymi, ambitnymi naukowcami, zamiast zasiadaæ na wielu etatach, oczekuj±c emerytury? Chyba w³a¶nie z tego powodu podnosz± siê g³osy, ¿e w Polsce doktor habilitowany jest niezbêdny, a to rzekomo dlatego, ¿e nasze doktoraty s± s³abe i potrzebny jest dodatkowy sprawdzian erudycji akademickiej.

No tak, doktoraty bywaj± ró¿ne, trafiaj± siê nawet ¿enuj±co s³abe. Zdarza siê to wtedy, gdy s³abi s± profesorowie, którzy te doktoraty promuj±. Umo¿liwiaj± to obecne przepisy, a tak¿e nadmierna tolerancja profesury wobec poczynañ w³asnych kolegów. A przecie¿ nic nie stoi na przeszkodzie, ¿eby zmieniæ przepisy i zaostrzyæ wymagania przewodu doktorskiego. Tylko jaki bêdzie wtedy los tych „nienadzwyczajnych” profesorów, promuj±cych s³abe doktoraty? Nie dziwi nas, ¿e s± oni przeciwnikami wszelkich zmian, które mog³yby groziæ powstaniem silnej konkurencji.

Wniosek mo¿e byæ tylko jeden. Pomimo oporu czê¶ci profesury, trzeba zrobiæ krok radykalny, zmieniaj±c narzucone nam przez w³adze PRL szkodliwe przepisy i wdra¿aj±c racjonalny system kszta³cenia i awansowania kadr akademickich. Tylko w taki sposób zyskamy przyzwoit± pozycjê na europejskim obszarze szkolnictwa wy¿szego.

Dr hab. in¿. Krzysztof Schmidt-Sza³owski, prof. PW, emerytowany pracownik Politechniki Warszawskiej, by³y wiceprzewodnicz±cy Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarno¶æ”.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje