Wybrane wypowiedzi internautów z naszego forum dyskusyjnego i komentarze do artyku³ów ze strony http://www.forumakad.pl
Mobilno¶æ w szerszym zakresie w naszej rzeczywisto¶ci jest mrzonk±, u³ud±. (...) Czasem taka mobilno¶æ mog³aby zaistnieæ w granicach jednego miasta, gdy w nim s± dwie lub trzy uczelnie. Czy taka wspó³praca miêdzy uczelniami jest u nas mo¿liwa? Na pewno nie. Gdy opuszcza³em uczelniê i przenosi³em siê na w³asn± pro¶bê do innej, to w³adze zabroni³y zatrudniania mnie. To mia³a byæ kara za odej¶cie na w³asn± pro¶bê. Czy by³by mo¿liwy powrót do uczelni? Nie próbowa³em, ale by³oby to przyjête z wielkim zdziwieniem nawet najbli¿szych kolegów. Jeszcze wiele przed nami, aby¶my mogli realizowaæ model amerykañski.
(Bronis³aw Roc³awski,
2004.12.23 13:36)
Nic nie wskazuje na to, by przymus mobilno¶ci naukowców spowodowa³ wzrost ciekawo¶ci poznawczej sprzyjaj±cej podwa¿aniu uznanych prawd w zastanym ¶wiecie. Je¶li ju¿, to mo¿na raczej mówiæ o odwrotnej zale¿no¶ci. Ciekawo¶æ poznawcza mo¿e zachêcaæ naukowca do poszukiwania odpowiedniego dla niego o¶rodka naukowego. Z drugiej jednak strony, gdy znajdzie taki o¶rodek, to nic nie zmusi go do jego opuszczenia. Dlatego zamiast wprowadzaæ administracyjny nakaz mobilno¶ci naukowców, nale¿a³oby wprowadziæ administracyjny nakaz posiadania i rozwijania w sobie ciekawo¶ci poznawczej, bo tylko ona jest gwarancj± odkrywania nowych praw w postrzeganym ¶wiecie, a co za tym idzie - gwarancj± wysokiej jako¶ci pracy naukowej.
(Józef Okulewicz,
2004.12.23 04:39)
(...) Trzeba jak najszybciej zrezygnowaæ z „belwederskich” tytu³ów profesorskich i habilitacji. Trzeba równie¿ rozwi±zaæ niepotrzebn± Centraln± Komisjê do spraw Stopni i Tytu³ów, przy ca³ym szacunku dla tworz±cych j± profesorów. S± to przestarza³e i absolutnie zbêdne procedury, nie stosowane ani w innych krajach UE, ani w USA. Pracownicy naukowi powinni byæ powo³ywani na stanowiska profesorskie wy³±cznie przez uczelnie wy¿sze (senaty), a wiêc w ¿adnych innych jednostkach naukowych. Trzeba przywróciæ w³a¶ciwy sens s³owu profesor, które oznacza nauczyciela. Warkoczyki tytu³ów prof. zw. dr hab. in¿. s± zbêdne i ju¿ odbierane jako nieco ¶mieszne. Wystarczy albo profesor (który rzecz prosta musi mieæ doktorat), albo doktor.
(Józef Kalisz,
2005.01.03 18:06)
Habilitacja jest potrzebna, ale potrzebna jest tak¿e zmiana procedury. W sk³ad komisji ds. habilitacji czêsto wchodz± osoby niekompetentne, które bynajmniej nie staraj± siê, aby procedura zosta³a zakoñczona w rozs±dnym czasie, a czasem wykorzystuj± swój udzia³ w tej komisji, ¿eby wymusiæ na „habilitancie” bezp³atne lub prawie bezp³atne wykonanie ró¿nych badañ, których wyniki bywaj± publikowane bez powo³ania siê na osobê, która zrobi³a te badania. S±dzê ponadto, ¿e recenzje pracy habilitacyjnej powinny byæ jawne. Obecnie recenzje s± tajne (zainteresowany czasem tylko nieformalnie zna ich tre¶æ). (...)
(habilitowana kilka lat temu, 2005.01.10 08:34)
¦mieszy mnie ta ca³a akredytacja. Gadanie o standardach, wizyty PKA, które niczego nie sprawdzaj±, poza odpowiedni± liczb± doktorów habilitowanych i baz± materialn± szkó³. Czy kto¶ w ogóle zada sobie kiedy¶ trud, by sprawdziæ, jak te spisane standardy s± realizowane? Mo¿na to uczyniæ w jeden tylko sposób - przeprowadzaj±c zewnêtrzne egzaminy. (...) I nikogo z PKA nie interesuje rzeczywisty poziom wiedzy studentów. Jest dobrze, bo na pi¶mie stoi, co trzeba. (...)
(doktor, 2005.01.10 07:16)
Akredytacja polegaæ powinna nie tylko na kontroli rzetelno¶ci nauczania - tak¿e egzekwowania wiedzy. Stwierdzenie, ¿e dane zagadnienie zosta³o zaprezentowane na wyk³adzie nie oznacza jeszcze, ¿e studenci s± z nim obeznani. Produkuje siê w ten sposób np. informatyków, którzy nic nie umiej±, poza w³±czaniem i wy³±czaniem komputera. Egzaminy zewnêtrzne (nie ze wszystkich przedmiotów) mog³yby ten problem choæ w czê¶ci rozwi±zaæ.
(Pawe³, 2005.01.26 16:44)
(...) Prof. W. (...) pracowa³ (chyba jeszcze pracuje) swego czasu na 17 pe³nych etatach, a dorobkiem naukowym z jednego o¶rodka rozlicza etaty w kilku innych.
(UL_starszy dr, 2005.01.16 03:27)
(...) znam osobi¶cie faceta, który w Akademii ¦wiêtokrzyskiej w roku akademickim 2000/2001 przepracowa³ co najmniej 1927 godzin i opiekowa³ siê ponad czterdziestoma pracami dyplomowymi. Mo¿na o tym przeczytaæ w „Gazecie Wyborczej” z 15 lipca 2002 roku (lokalna wk³adka kielecka). Ten¿e pan mia³ wówczas prywatn± firmê komputerow± zaopatruj±c± Akademiê w sprzêt (nie jako jedyny, ale znacz±cy dostawca). Oprócz tego pracowa³ na etacie w szkole prywatnej, gdzie mia³ ok. 200 godzin i prowadzi³ jakie¶ prace dyplomowe. Nie wiem ile, ale standardem by³o po ok. 20 prac, bo szko³a jest najwiêksz± prywatn± uczelni± w regionie.
(Miko³aj Korzec, 2005.01.10 07:23)
Mam w domu Leksykon PRL-u. Gdy go przegl±dam, ogarnia mnie dziwne odczucie i nigdy nie wiem, czy p³akaæ, czy siê ¶miaæ. Czytaj±c powy¿szy leksykon czu³am siê bardzo podobnie, jak przy przegl±daniu Leksykonu PRL-u, z tak± drobn± ró¿nic±, ¿e nie chcia³o mi siê ¶miaæ.
(MP Data: 2005.02.02 23:53)
Wyb. JZJ