Ten tytu nie nawizuje do 60. rocznicy zakoczenia II wojny wiatowej, tym bardziej e z tej okazji wszyscy raczej wyruszaj do Moskwy, co zreszt budzi - do skdind uzasadnione - kontrowersje. Ale to sprawa historykw, ja natomiast chciabym co napisa jako polonista.
Jest rzecz oczywist, i w tym kompletnym zamieszaniu i pomieszaniu politycznym, w jakim ostatnio yjemy, musia uj uwadze powanych, ale zemocjonowanych biegiem zdarze ludzi artyku w „Gazecie Wyborczej”, ktrego autorka Britta Helbig-Mischewski, pracownica Uniwersytetu Humboldta w Berlinie i polska pisarka, autorka powieci „Pawa”, woa o ocalenie jedynej w Niemczech powanej katedry polonistyki, o ktrej likwidacji - po przejciu na emerytur zasuonego i znakomitego badacza, jakim jest profesor Heinrich Olschowsky - zadecydoway wzgldy „ekonomiczne”. Fakt, i w kadym „normalnie” funkcjonujcym kraju w razie kopotw budetowych pod n id najpierw nauka i kultura, nie powinien w zasadzie dziwi, cho dla mnie jest to zawsze rzecz nie bardzo zrozumiaa. Ale jest te dla mnie spraw oczywist, i uratowanie - majcej bogate, bo jeszcze XIX-wieczne tradycje - katedry polonistyki w Berlinie powinno by dla nas dzi spraw wan. To nie jest kwestia przeszoci, lecz przyszoci. Tyle e trudno o tej kwestii powanie rozmawia w domu wariatw.
Jestem pewien, i nie znajdzie si obecnie adne powane lobby, ktre wezwaoby polskie pastwo i polski parlament, by wyasygnoway z pienidzy podatnikw sum wystarczajc na uratowanie - nie mwi ju o rozbudowie, bo to naprawd zbyt chyba wyrafinowana myl dla naszych parlamentarzystw - polonistyki w Berlinie. A jest o co walczy, gdy liczba studentw pragncych ow polonistyk studiowa, miast male - wzrasta. Ale kogo to w gruncie rzeczy obchodzi?
A paru ludzi obchodzi powinno. Powinno te obchodzi nasz kraj, powinno moe obej naszych europarlamentarzystw. Z naszego punktu widzenia sprawa nie jest wcale marginalna i mona powiedzie, e berliska polonistyka - ale nie tylko berliska, cho w Lipsku, niegdy (fakt, e za komuny) silnym orodku, zostaa ju zmarginalizowana, za w landach zachodnich skurczya si do „fachu pobocznego” - czyni dla kultury polskiej w Niemczech wicej ni wszystkie trzy dziaajce tam (w Berlinie, Lipsku i Duesseldorfie) Instytuty Polskie. Ta polonistyka w kocu dostarcza te kadry do zaoonego przed ponad trzydziestu laty przez Karla Dedeciusa, majcego olbrzymie zasugi w popularyzowaniu naszej literatury, Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt.
Tymczasem polonistyka ginie w oceanie slawistyki, co wykada si najprociej jako rusycystyka. Bro mnie Bg, bym mia co przeciw rusycystyce czy bohemistyce, ale przecie nie w tym rzecz, by innych Sowian spycha ze sceny, lecz w tym, by si samemu na niej utrzyma. Likwidowanie rusycystyki, oczywicie, nikomu w Niemczech nie wpadnie do gowy, nie tylko ze wzgldw politycznych - tam wci trwa wszak zafascynowanie niezgbionymi tajnikami „rosyjskiej duszy”. I by moe kwestia przetrwania polonistyki byaby problemem wydumanym, gdyby nie to, i kierunek ten - przynajmniej wedle wiadectw uczonych z Uniwersytetu Humboldta - cieszy si relatywnie du popularnoci. Denie do likwidacji tego wydziau nie jest wic spraw jego maej atrakcyjnoci - to, jak czsto w takich wypadkach bywa, efekt radosnej twrczoci biurokracji i skutecznych dziaa „niewidzialnej rki rynku”.
Oczywicie, nie bdziemy w odwecie zamyka w polskich uniwersytetach wydziaw germanistyki. Ale co z tym fantem trzeba jednak zrobi. Zreszt - nie tylko w Niemczech. Warto choby przypomnie dramatyczn sytuacj polonistyki w Harvardzie, kierowanej obecnie przez profesora Stanisawa Baraczaka. Po odejciu na emerytur Wiktora Weintrauba, na jego miejsce imiennie zaproszono krajowego poet i tumacza, co, rzecz jasna, bardzo zdenerwowao peerelowskie wadze, niezbyt skonne do dopuszczenia czonka KOR do podobnych miodw. Szarpanina o paszport Baraczaka trwaa do dugo, w kocu wyjecha dziki solidarnociowemu „festiwalowi” w roku 1980. Rzecz w tym, i w wypadku, gdyby go nie wypuszczono do Ameryki, wadze uniwersyteckie zamierzay t katedr zlikwidowa. Gdyby za si tak stao, z duym prawdopodobiestwem nie mielibymy tak znakomitej tumaczki polskiej poezji, jak jest Clare Cavanagh, uczennica Baraczaka.
Dzi, oczywicie, rzecz wyglda nieco inaczej. Trudno, by sami Polacy wtrcali si w struktur nauczania w niemieckich uniwersytetach. Trudno jednak udawa, e w przypadku polonistyki jest to dla nas problem bez znaczenia. Wydaje si te, e - przynajmniej w pewnym stopniu - zagroenie polonistyki berliskiej jest odpryskiem napi, jakie pojawiy si ostatnio w naszych bilateralnych stosunkach. Jedno zdaje si nie ulega wtpliwoci - spraw powinny si zaj wadze naszego kraju i podj prby zapobieenia nieszczciu. Mona choby - skoro pastwo niemieckie okazuje si zbyt biedne, by berlisk polonistyk finansowa - zastanowi si nad moliwoci wykorzystania do tego celu, oczywicie w porozumieniu z niemieckimi partnerami, funduszy unijnych. Nie od rzeczy byaby te, w moim przekonaniu, prba zorganizowania w kraju propolonistycznego lobby ludzi kultury i nauki, ktrzy potrafiliby wywrze w tej kwestii wpyw na zachowania politykw. Bo w kocu jest rzecz absurdalnie mieszn uznanie owych „ekonomicznych” argumentw wadz niemieckich za jedyny i wystarczajcy powd likwidacji tego kierunku studiw i uznanie, e z powstaej obecnie sytuacji nie ma wyjcia.