Uwa¿a siê, ¿e polityka innowacyjna ju¿ dawno zosta³aby w krajach zachodnich zintegrowana z polityk± naukow±, gdyby nie si³a lobbingu ¶rodowisk naukowych, domagaj±cych siê utrzymania ich odrêbno¶ci. Ten lobbing jest szczególnie silny w Polsce. Sk³adaj± siê na to rozmaite czynniki.
Pierwszy z nich, to wci±¿ ¿ywa tradycja socjalistycznego zarz±dzania nauk±. W PRL ministerstwa zarz±dza³y organizacjami bêd±cymi w³asno¶ci± pañstwa. Nadzór i funkcje w³a¶cicielskie przewa¿a³y nad funkcjami politycznymi (strategicznymi), a administrowanie - nad polityk±. Polityka naukowa by³a zatem rozumiana jako „zarz±dzanie organizacjami badawczymi pañstwowego sektora nauki”. „Nauka” nie by³a zatem traktowana w kategoriach inwestycji w dobrobyt spo³eczny (co poci±ga³oby za sob± stosowanie procedur ewaluacji i my¶lenia strategicznego), tylko obci±¿enia bud¿etowego zwi±zanego z konieczno¶ci± administrowania maj±tkiem pañstwowym. W PRL funkcje polityczne (strategiczne) nie le¿a³y w gestii ministerstw, tylko partii i RWPG, a ministerstwa nie posiada³y komórek sztabowych, strategicznych. W odniesieniu do nauki przewa¿a³a logika „rozwijania potencja³u” (zasobu), a nie realizowania polityki (jak gdyby „rozwijanie potencja³u” mia³o automatycznie owocowaæ po¿±danymi efektami).
Reforma przeprowadzona przez ¶rodowisko naukowe w pocz±tkach lat 90. (Komitet Badañ Naukowych) nie uniewa¿ni³a opisanej tu sytuacji, wzmacniaj±c pozycjê przetargow± samego ¶rodowiska naukowego w stosunku do rz±du. Likwidacja Urzêdu Komitetu Badañ Naukowych i powo³anie Ministerstwa Nauki i Informatyzacji tylko w niewielkim stopniu zmieni³o ten stan rzeczy.
W nastêpstwie ustawy o s³u¿bie cywilnej do administracji rz±dowej nap³ywaj± m³odzi pracownicy, zdolniejsi i bardziej kompetentni ni¿ ci, zatrudniani w PRL i w latach 90. Jednak ustawa ta nie zmieni³a procedur roboczych i ca³ej logiki dzia³ania administracji. W szczególno¶ci zachowany zosta³ dotychczasowy tryb tworzenia bud¿etu pañstwa, archaiczny w stosunku do krajów zachodnich, utrudniaj±cy tworzenie i realizacjê strategii politycznych. Nie zbudowano procedur „procesu politycznego”, opartego na wiedzy eksperckiej i negocjacjach. Nie wprowadzono mechanizmów ewaluacji polityk i programów. Nie uruchomiono kursów i studiów w dziedzinie analizy polityki, niezbêdnych do kszta³cenia urzêdników zorientowanych w problematyce bêd±cej przedmiotem dzia³ania ministerstwa.
Autorytet pañstwa jest s³aby, a system w³adzy okre¶lany jest jako „korporacyjno-klientelistyczny”. Autorytet i si³a przetargowa w³adz pañstwowych s± stosunkowo s³abe wobec zorganizowanych grup interesu.
W sferze nauki, ciêcia bud¿etowe spowodowa³y w ostatnich latach skokowy wzrost udzia³u finansowania statutowego w ogólnej puli finansowania bud¿etowego. Znaczna wiêkszo¶æ ¶rodków bud¿etowych jest dzi¶ rozdzielana na zasadzie algorytmu. Tylko w odniesieniu do pozosta³ych ¶rodków da siê powiedzieæ, ¿e stanowi± one zasób do realizacji polityki naukowej. W zasadzie, Ministerstwo Nauki jest zatem „ministerstwem bezpieczeñstwa socjalnego personelu pañstwowego sektora nauki”.
Takie s± dzi¶ (trudne do zmiany) warunki ramowe, okre¶laj±ce zakres dzia³ania ministra nauki (który, pochodz±c, jak dot±d, ze ¶rodowiska naukowego, wraca do niego po zakoñczeniu kadencji). Jego pole manewru jest bardzo w±skie.
Oceniaj±c z takiej perspektywy dokonania ostatnich czterech lat, trzeba powiedzieæ, ¿e pod wieloma wzglêdami by³y to lata prze³omu. Jednak zadaniem polskich elit politycznych powinno byæ poszerzenie „przestrzeni politycznej” ministra nauki, tak aby móg³ realizowaæ nie tylko „politykê przetrwania”, ale prawdziw± politykê naukow±. Wzrost wydatków bud¿etowych na naukê (ponad poziom przetrwania) nie jest wcale jedynym (a mo¿e i nie najwa¿niejszym) warunkiem takiej zmiany.
Jak dot±d, g³ównym motorem polityki naukowej w Polsce jest Unia Europejska, a najwa¿niejszym czynnikiem zmian - dzia³ania dostosowawcze wynikaj±ce z cz³onkostwa w Unii. Taki stan rzeczy budzi wiele zastrze¿eñ.
Agenda polityki naukowej Unii okre¶lana jest przez potrzeby pañstw zaawansowanych gospodarczo.
Rozwój nauki jako problem polityczny w krajach s³abiej rozwiniêtych, takich jak Polska, przedstawia siê inaczej ni¿ w krajach zaawansowanych. A zatem wymaga innych dzia³añ politycznych. Czasami dzisiejsze problemy rozwoju nauki polskiej by³y w agendzie politycznej pañstw rozwiniêtych przed dwoma-trzema dekadami (np. konieczno¶æ wprowadzenia ewaluacji polityki naukowej i innych narzêdzi tzw. policy intelligence), a czasami nie pojawi³y siê nigdy (likwidacja ujemnych nastêpstw organizacji nauki PRL). Kategorie polityczne i ekonomiczne oraz wska¼niki statystyczne stosowane dla opisu problemów nauki krajów rozwiniêtych czêsto wprowadzaj± w b³±d, gdy s± stosowane do opisu problemów krajów s³abiej rozwiniêtych (np. pomiar wydatków na B+R oraz innowacji technologicznych w przemy¶le). Instrumenty polityki skuteczne w krajach rozwiniêtych okazuj± siê czêsto nieskuteczne w krajach s³abiej rozwiniêtych. Wszystko to zmusza do rozwiniêcia w³asnej, oryginalnej my¶li strategicznej rozwoju nauki w Polsce. Jak dot±d, oprócz cennych inicjatyw profesora Kukliñskiego, takich prób brakuje.
| Wzglêdna waga czynników wzrostu | |
| Polska | Kraje rozwiniête |
| Imitacja | Innowacja |
| Inwestycje w kapita³ sta³y, infrastrukturê, budowê instytucji rynku i demokracji | B+R |
| Tzw. uczenie siê przez praktykê | B+R |
| Dyfuzja technologii | B+R |
| Odwrócona in¿ynieria, standardy, badania ewaluacyjne, adaptacja, rozwój postlicencyjny, | Badania na froncie poznania |
| B+R jako ¼ród³o kompetencji, mobilno¶æ nauka - przemys³, dyfuzja technik badawczych i aparatury, sieci zawodowe | B+R w formie skodyfikowanej informacji |
| Projekty badawcze nie zanadto kosztowne i nie obci±¿one nadmiernym ryzykiem | Projekty badawcze ryzykowne i kosztowne, ale o wielkim potencjale zwrotu w przypadku sukcesu |
| Szkolnictwo podstawowe i ¶rednie | Szkolnictwo wy¿sze i studia doktoranckie |
Ryzykuj±c uproszczenia, spróbujmy w kilku zdaniach opisaæ ró¿nice roli nauki w Polsce oraz w krajach czo³ówki gospodarczej, takich jak Niemcy, Szwecja czy Holandia.
Niejednokrotnie dziennikarze bij± na alarm, zwracaj±c uwagê na szokuj±ce ró¿nice we wska¼nikach nauki i techniki pomiêdzy Polsk± a krajami s³abiej rozwiniêtymi. Na przyk³ad w Polsce na 1 milion mieszkañców liczba publikacji jest czterokrotnie ni¿sza, liczba przedsiêbiorstw prowadz±cych B+R a¿ osiemdziesiêciokrotnie ni¿sza, liczba patentów w dziedzinie zaawansowanych technologii oraz liczba tak zwanych triple patents - patentów uzyskanych ³±cznie w Unii Europejskiej, USA i Japonii - a¿ kilkaset razy ni¿sza itp., itd. Co wiêcej, z biegiem czasu ró¿nice te nie zanikaj±. Jednak, co jest nie mniej szokuj±ce, dochód narodowy w Polsce nie jest wcale czterokrotnie, osiemdziesiêciokrotnie czy wreszcie kilkusetkrotnie ni¿szy ni¿ w krajach rozwiniêtych, tylko dwu-, trzykrotnie. Ponadto, stopa wzrostu gospodarczego, choæ nie na miarê naszych oczekiwañ, jest wy¿sza ni¿ w krajach wysoko rozwiniêtych.
Po prostu, czynniki wzrostu w Polsce - a co za tym idzie, tak¿e i wska¼niki wzrostu - s± inne ni¿ w ¶wiecie rozwiniêtym.
Pomijaj±c wszystkie trudno¶ci pomiaru stopy zwrotu inwestycji w B+R, jest jednak pewne, ¿e zale¿y ona od osi±gniêtego poziomu dobrobytu, fazy rozwoju gospodarczego oraz struktury gospodarki. Wed³ug badañ Verspagena jest ona ni¿sza w Unii Europejskiej ni¿ w USA, a w krajach s³abiej rozwiniêtych - znacznie ni¿sza ni¿ w Unii.
Sam ten fakt wystarczy jako wyt³umaczenie pow¶ci±gliwo¶ci kolejnych ministrów finansów w Polsce co do zwiêkszenia nak³adów na naukê.
Pow¶ci±gliwo¶æ ta ma tak¿e inne uzasadnienia. Znowu, upraszczaj±c i w telegraficznym skrócie.
Instytucje, jak ludzie, maj± swój okres m³odo¶ci, dojrza³o¶ci i staro¶ci. Wszystkie trzy piony publicznego sektora nauki w Polsce - uniwersytety, jednostki badawczo-rozwojowe oraz placówki PAN - wesz³y w „okres staro¶ci”, bez „twórczego odnowienia” (radykalnej reformy), jakim poddano na przyk³ad laboratoria rz±dowe w Stanach Zjednoczonych czy te¿ ca³y system nauki w Estonii.
Nowe szanse wysoko wynagradzanej twórczej pracy, jakie powsta³y w latach 90. (media, firmy konsultingowe, think tanki, administracja publiczna, o¶rodki badañ rynku i opinii publicznej, agencje reklamowe, dzia³y marketingu, przedstawicielstwa firm zagranicznych i organizacji miêdzynarodowych itd.), odci±gaj± od kariery naukowej najzdolniejsz± m³odzie¿, zw³aszcza z rodzin inteligenckich. Zwiêkszone mo¿liwo¶ci wyjazdów wysysaj± najzdolniejszych badaczy, a nawet kandydatów na badaczy („drena¿ mózgów”).
Brak w Polsce charakterystycznych dla ¶wiata zachodniego dyscyplinuj±cych funkcji pe³nionych przez rynek (kontrakty, powi±zania nieformalne, partnerstwo prywatno-publiczne), rz±d (zasady nowoczesnej administracji publicznej, takie jak „accountability”, „warto¶æ za pieni±dze”, „zleceniodawca-kontraktor”, ewaluacja badañ i polityki naukowej itd.), spo³eczeñstwo obywatelskie (zainteresowanie opinii publicznej sprawami rozwoju nauki) czy wreszcie samo ¶rodowisko naukowe (towarzystwa naukowe jako mechanizmy kontroli ¶rodowiskowych standardów; zasady powo³ywania i likwidacji instytutów, nominacji na stanowiska kierownicze, udzielania tenure oraz ewaluacji osób, organizacji i dyscyplin; programy strategicznego rozwoju dyscyplin; plany strategiczne uczelni; utrzymywanie konkurencji pomiêdzy zespo³ami badawczymi; znajomo¶æ technik zarz±dzania jako podstawowa kwalifikacja do objêcia stanowisk kierowniczych itd.). W efekcie, sprawno¶æ istniej±cego w Polsce systemu nauki spada i jest obecnie, jak siê zdaje, ni¿sza ni¿ by³a w okresie pierwszych dwóch-trzech lat po wprowadzeniu KBN, gdy ¶wie¿y by³ jeszcze efekt „potrz±¶niêcia” zasta³ymi uk³adami, zanim znowu nie zeskorupia³y.
Publiczny system nauki w Polsce jest stosunkowo w±ski i zamkniêty. Brak na przyk³ad zewnêtrznej ewaluacji nauki (zagraniczni lub krajowi niezale¿ni ewaluatorzy). Brak nawet de facto zasady recenzowania propozycji badawczych przez uczonych zagranicznych. Wszystko to utrwala „standardy przeciêtno¶ci” i mobilizuje mechanizmy obronne przeciw zmianie. Pomimo ca³ej retoryki na temat „drena¿u mózgów”, absolwenci czy byli pracownicy najlepszych uniwersytetów czêsto tylko z trudem znajduj± pracê po powrocie do kraju.
Badania naukowe s± w Polsce wpl±tane w biurokratyczne gry o prze¿ycie i ekspansjê organizacji, w których s± prowadzone. Bud¿et wydaje siê jedn± z najgorszych form kontroli: s³u¿y ograniczaniu wydatków, wynagradzaj±c jednocze¶nie podnoszenie kosztów pracy. W organizacji bud¿etowej status, presti¿ i p³ace pracownika odpowiadaj± poziomowi jego odpowiedzialno¶ci, a tê mierzy siê wielko¶ci± funduszy, jakimi obraca, oraz liczb± podw³adnych. Presti¿ i status finansowy rosn±, gdy rosn± wydatki. Sytuacja, w której wymy¶la siê coraz to nowe projekty i obszary badañ dla uzasadnienia nowych ¿±dañ, a nie porzuca tych starych, jest po¿ywk± dla wzrostu marnotrawstwa. W krajach rozwiniêtych rozpoznanie tych s³abych stron finansowania bud¿etowego zaowocowa³o wprowadzeniem takich instytucji, jak analiza polityk, ewaluacja polityk, zarz±dzanie wska¼nikowe i inne. Mechanizmy te (oprócz foresightu) nie zosta³y jeszcze przeszczepione do Polski.
W znacznej mierze, wskutek ustawy o stopniach i tytu³ach naukowych oraz zasad oceny KBN, badania naukowe przekszta³ci³y siê w subkulturê, której cz³onkowie oceniaj± siebie wzajemnie, ale broni± siê z ca³ej mocy przed spo³eczn± ocen± z zewn±trz. Cele i warto¶ci badaczy nie s± zgodne z celami ¶rodowisk, na rzecz których maj± prowadziæ badania. ¬ród³em kariery i ¶rodowiskowej reputacji badacza nie jest na przyk³ad komercyjny sukces urz±dzenia, spadek osiedlowej przestêpczo¶ci lub obni¿enie zanieczyszczenia powietrza.
Opisana tu sytuacja znajduje swoje przed³u¿enie w wielu opiniach, s±dach i koncepcjach dotycz±cych polityki w ogóle, a polityki naukowej w szczególno¶ci oraz publicznego sektora nauki w Polsce. Czasami opinie te s± wyra¿ane explicité, najczê¶ciej s± przyjmowane milcz±co.
Znowu, ryzykuj±c uproszczenia, stwórzmy listê takich przekonañ i ukrytych za³o¿eñ. Nawet je¶li czasem lista ta bêdzie sprawia³a wra¿enie karykatury, to dobra karykatura zawsze zawiera istotne podobieñstwo do opisywanego przedmiotu (patrz ramka).
Wszystkie te - nakre¶lone tu w uproszczeniu, a nawet w karykaturalnym skrócie - wyra¿ane publicznie lub tylko ukryte przekonania, wywieraj± decyduj±cy wp³yw na sytuacjê publicznego sektora nauki w Polsce. Widzialne struktury i procedury s± zawsze pochodn± tych bardziej ukrytych, a nawet milcz±cych za³o¿eñ i przekonañ. W³a¶nie zmiana tych za³o¿eñ i przekonañ wydaje siê konieczna, je¶li nauka ma rzeczywi¶cie odegraæ rolê w awansie cywilizacyjnym Polski. Najlepsza rekomendacja polityczna, jak± mo¿na by daæ, to taka, ¿e najczê¶ciej nale¿y kierowaæ siê dok³adnie przeciwnymi przes³ankami ni¿ te, które wymieniono wy¿ej.
Dr Jan Koz³owski pracuje w Centrum Badañ Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wy¿szego Uniwersytetu Warszawskiego.
Jest to czê¶æ pierwsza tekstu przygotowanego dla Instytutu Spo³eczeñstwa Wiedzy na potrzeby seminarium w Krajowej Izbie Gospodarczej.
Polityka = to albo walka o w³adzê, albo administrowanie, ale nie publiczna interwencja podjêta w imiê realizacji dobra wspólnego. Administrowanie - to przestrzeganie przepisanych raz na zawsze regulacji w ramach uk³adu hierarchicznego.
Misj± ministra jest dzia³aæ na rzecz ¶rodowiska, które reprezentuje (ministra nauki - badaczy, ministra kultury - artystów, ministra zdrowia - lekarzy i pielêgniarek, ministra edukacji - nauczycieli, ministra sprawiedliwo¶ci - prawników itd.). Minister, który kieruje siê szerszym interesem publicznym, zdradza swoje ¶rodowisko i zas³uguje na odwo³anie ze stanowiska za pomoc± wszelkich dostêpnych ¶rodków, takich jak strajki i publiczne protesty.
Ewaluacja = formalny audyt (sprawdzenie, czy decyzje finansowe zosta³y podjête w zgodzie z przepisami finansowymi). Tzw. policy intelligence (wsparcie informacyjno-analityczne polityki; brak polskiego odpowiednika!) to oksymoron. Refleksyjno¶æ hamuje skuteczno¶æ dzia³ania. Jest to cecha poetów, filozofów czy humanistów, ale nie urzêdników i polityków.
B+R = innowacja. Innowacja = zmiana technologiczna. Innowacja = wzrost gospodarczy. Czyli inwestowanie w B+R = inwestowanie we wzrost gospodarczy. B+R = badania na froncie poznania. Licz± siê tylko bezpo¶rednie wyniki badañ (brak zainteresowania dla tzw. efektów odpryskowych). Badania podstawowe s± wa¿niejsze od stosowanych, a te od prac rozwojowych. B+R = informacja (a nie prototyp, nowe urz±dzenie, kompetencje, sieci zawodowe, wspó³praca i mobilno¶æ personelu).
Badania naukowe s± znacznie wa¿niejsze od ich upowszechniania i zastosowañ. Wyniki badañ naukowych s± nieprzewidywalne i rzadko prowadz± do uchwytnych i mierzalnych wyników. A zatem nie powinny byæ oceniane za pomoc± ¿adnych zobiektywizowanych miar. Jedynym ¼ród³em ocen warto¶ci powinni byæ uczeni zajmuj±cy wysokie pozycje w hierarchii nauki. Tylko samoocena uczonych siê liczy (ocena dokonana przez istniej±ce akademickie hierarchie dyscyplinowe).
Nauka = badania naukowe (a przede wszystkim badania podstawowe). Tzw. us³ugi naukowo-techniczne, jak pomiary, standardy, kalibracja, informacja naukowa, maj± uboczne i drugorzêdne znaczenie i nie powinny byæ wliczane do pojêcia nauki. Technologia = hardware (tzw. czynniki miêkkie, jak know how, organizacja, informacja, maj± mniejsze znaczenie). Tylko krajowe B+R jest wa¿ne (B+R importowane w formie maszyn i urz±dzeñ, know how i informacji nie maj± takiego znaczenia). W³asne B+R to jedyna droga do uzyskania po¿±danej informacji (informacja naukowa, outsourcing, zakup patentu czy licencji ma mniejsze znaczenie).
W³a¶ciwa (dobra) nauka to nauka abstrakcyjna. Najw³a¶ciwszym zastosowaniem wiedzy jest inna wiedza, najlepiej z tej samej dyscypliny naukowej. Skodyfikowana wiedza teoretyczna, przedstawiona w formie logicznego wywodu w wyk³adzie uniwersyteckim, artykule lub monografii, przedstawia sob± nieporównanie wy¿szy szczebel rozwoju ni¿ wiedza poza-s³owna, know how, zdobyta przez „terminowanie” i do¶wiadczenie i polegaj±ca na rozpoznawaniu pewnych zasad oraz umiejêtno¶ci ich zastosowania w sytuacjach praktycznych. Odpowiednio - nosicieli tego pierwszego rodzaju wiedzy powinno siê wy¿ej ceniæ i wy¿ej wynagradzaæ.
Nauka powinna byæ wolna od jakichkolwiek zewnêtrznych ograniczeñ. Nauka to przede wszystkim kulturowy artefakt. Badacze to intelektuali¶ci. Tylko zaawansowane technologie s± dzi¶ ¼ród³em awansu cywilizacyjnego oraz wzrostu gospodarczego.
Ró¿ne obszary B+R mog± byæ wyró¿nione wy³±cznie na zasadzie liniowej wed³ug wzrastaj±cego udzia³u uwarunkowañ i motywacji praktycznej (badania podstawowe > stosowane > prace rozwojowe), ale nie w sposób „krzy¿owy” (np. wzgl±d na zastosowania inspirowany chêci± rozumienia praw natury). Instrumenty polityki naukowej (przede wszystkim finansowanie badañ naukowych) wywieraj± tylko i wy³±cznie jednoznacznie dodatnie efekty, nigdy szkodliwe. Inwestycje w B+R s± zawsze bezwarunkowo korzystne. Nie wymagaj± one ¿adnych dodatkowych warunków czy aktywów.