O tym, jak wa¿na jest edukacja, jej poziom i efektywno¶æ funkcjonowania ca³ego systemu od przedszkola do studiów doktoranckich (wraz z systemem edukacji ustawicznej), nie trzeba nikogo przekonywaæ. Wiedz± o tym doskonale politycy, a ka¿da kampania wyborcza pe³na jest hase³ i obietnic dotycz±cych korzystnych zmian w systemie edukacji planowanych przez poszczególne ugrupowania. Obiecuje siê zmiany, które bêd± gwarantowa³y pe³n± dostêpno¶æ do znakomitych szkó³ i to na ka¿dym poziomie kszta³cenia. Niestety, s± to na ogó³ „jedynie s³uszne” ogólniki, gdy za¶ przychodzi czas na ich realizacjê, okazuje siê, ¿e najwygodniej politycznie jest niczego nie zmieniaæ, gdy¿ jakakolwiek zmiana wywo³uje niezadowolenie licz±cej siê czê¶ci elektoratu. W dodatku zmiany s± kosztowne, a jest wiele politycznie korzystniejszych wydatków bud¿etowych.
Konieczno¶æ transformowania polskiego systemu edukacji nie wynika wy³±cznie z imperatywu politycznego. Jej powodem jest przede wszystkim nieprzystawalno¶æ polskich szkó³ i uczelni do potrzeb i wyzwañ III Rzeczpospolitej. Powszechnie zapomniano, ¿e na pocz±tku lat 50. przeprowadzono w Polsce bardzo g³êbokie zmiany, które zsowietyzowa³y polsk± edukacjê i polskie szko³y wy¿sze. Po odzyskaniu niepodleg³o¶ci w 1989 usuniêto, co prawda, jawne k³amstwa z programów nauczania, jednak polska szko³a pozosta³a strukturalnie w tamtym systemie. Polski system edukacyjny, mimo hase³ socjalistycznej ideologii, bardzo silnie ró¿nicowa³ szanse w dostêpie do edukacji, a poziom wykszta³cenia spo³eczeñstwa sytuowa³ nasz kraj w tyle za pañstwami Europy (na pocz±tku lat 90. tylko oko³o 7 procent spo³eczeñstwa legitymowa³o siê wy¿szym wykszta³ceniem, a ponad 50 procent wykazywa³o tak zwany analfabetyzm funkcjonalny). W ostatnich latach wyra¼nie wzros³y aspiracje edukacyjne m³odzie¿y i prze¿ywamy wrêcz boom edukacyjny. Ze wzrostu liczby m³odzie¿y koñcz±cej szko³y maturalne (70-80 procent) i ponad 35-procentowego wspó³czynnika skolaryzacji netto na poziomie szkó³ wy¿szych nale¿y siê niew±tpliwie cieszyæ, ale trzeba zdawaæ sobie sprawê, ¿e cen± za tak szybkie upowszechnienie kszta³cenia jest jego poziom.
Mimo wielu decyzji niekorzystnych dla idei reformy systemu edukacji podjêtych w ostatnich latach, uruchomiony proces reformowania szkolnictwa nie zosta³ w zasadzie wstrzymany. Mo¿na stwierdziæ, ¿e stary system szkolnictwa zosta³ w wyniku reformy niejako wytr±cony ze stanu równowagi, a zreformowany (szybciej lub wolniej) d±¿y do osi±gniêcia nowego, mam nadziejê - lepszego, stanu. Z ¿alem muszê jednak stwierdziæ, ¿e o ile rozpoczê³y siê zmiany w szkolnictwie, o tyle nie mo¿na mówiæ nawet o rozpoczêciu istotnych zmian reformuj±cych i dostosowuj±cych szkolnictwo wy¿sze do nowej rzeczywisto¶ci III RP, a w szczególno¶ci do zmian, które ju¿ zasz³y w szkolnictwie ni¿szych szczebli. Mo¿na u¿yæ obrazowego porównania, ¿e reforma systemu edukacji nie ma „g³owy”. Zmiany dokonano na dolnych jej szczeblach, górne za¶ pozostawiaj±c do nich niedostosowane. A za³o¿eniem reformy systemu edukacji by³a wszak reforma „od przedszkola do studiów doktoranckich”.
W szkolnictwie wy¿szym drastycznie ujawniaj± siê procesy niepo¿±dane, które wynikaj± w³a¶nie z braku istotnej reformy. Polskie szko³y wy¿sze zyska³y wraz z upadkiem komunizmu znaczn± autonomiê w badaniach i kszta³ceniu, jednak w swoich strukturach organizacyjnych i systemie finansowym nadal tkwi± g³êboko w epoce PRL. Drugim, obok braku woli politycznej, powodem zaniechania reform, byæ mo¿e nawet istotniejszym, jest konserwatyzm ¶rodowiska akademickiego, które - wobec sprzecznych interesów miêdzy ró¿nymi typami szkó³ wy¿szych (ma³e - du¿e, publiczne - niepubliczne itp.) oraz miêdzy szko³ami wy¿szymi a instytutami badawczymi - woli pozostawiæ status quo. Ten problem pozna³em osobi¶cie, gdy bezskutecznie próbowa³em przez trzy lata uzgodniæ ze ¶rodowiskiem akademickim projekt ustawy o szkolnictwie wy¿szym.
Paradoksalnie, powodem braku nowej ustawy reformuj±cej i dostosowuj±cej system szkolnictwa wy¿szego do zmienionych warunków zewnêtrznych, wynikaj±cych z gospodarki rynkowej (rynku pracy) i procesów globalizacji, jest zbyt szybko uchwalona - bo ju¿ na pocz±tku III RP, w roku 1990 - ustawa o szkolnictwie wy¿szym. Nie mog³a ona wówczas przewidzieæ skali zmian w naszym kraju i wynikaj±cych z nich wyzwañ dla szkolnictwa wy¿szego. Obecnie, w piêtna¶cie lat po przyjêciu obecnie obowi±zuj±cej ustawy, najwa¿niejsze, moim zdaniem, wyzwania, którym sprostaæ musi nasz system szkolnictwa wy¿szego, to: silne uniwersytety, zdolne do konkurencji na europejskim rynku edukacji i badañ; przystosowanie polskich szkó³ wy¿szych do wymogów Procesu Boloñskiego; g³êboki ni¿ demograficzny; zadaniowy rozdzia³ ¶rodków bud¿etowych i pozabud¿etowy wzrost poziomu finansowania badañ i kszta³cenia; wzrost efektywno¶ci badañ naukowych i poziomu kszta³cenia; wprowadzenie mechanizmów pozytywnej selekcji nauczycieli akademickich i likwidacja luki pokoleniowej w uczelniach.
Silne uniwersytety, powsta³e przez stopniow± integracjê obecnej rozdrobnionej sieci szkó³ wy¿szych, maj± szansê sprostaæ wymogom otwartego, europejskiego rynku edukacyjnego. £atwiej mog± wtedy konkurowaæ o ¶rodki finansowe i efektywniej je wykorzystywaæ. W Polsce nadal utrzymujemy pokomunistyczny podzia³ szkó³ publicznych na „bran¿owe” szko³y wy¿sze, bêd±ce faktycznie „parauniwersytetami”. Po wojnie niektóre wydzia³y uniwersyteckie sta³y siê odrêbnymi uczelniami, a jako samodzielne uczelnie musia³y odtworzyæ ca³± infrastrukturê uniwersyteck±. Na przyk³ad wydzia³ rolny, staj±c siê akademi± rolnicz±, musia³ utworzyæ jednostki prowadz±ce kszta³cenie i badania z nauk podstawowych (matematyka, fizyka, chemia, biologia itp.), które w strukturze klasycznego uniwersytetu zapewnia³y odpowiednie wydzia³y uniwersytetu. Wydzia³y uniwersyteckie z kolei, pozbawione tych funkcji pomocniczych, by utrzymaæ odpowiedni± liczbê kadry, rozwija³y kszta³cenie ponad potrzeby rynku pracy. Zreszt± klasyczna struktura uniwersytetu, nie stroni±cego tak¿e od nauk stosowanych, lepiej mo¿e spe³niaæ swoj± misjê badawcz± i edukacyjn±. Dowiod³y tego nieliczne próby takiej integracji w Polsce.
Proces integracji szkó³ wy¿szych jest szczególnie istotny dla mniejszych o¶rodków akademickich, których po prostu nie staæ na odrêbny uniwersytet, politechnikê, akademiê medyczn± etc. Stopniowa rezygnacja z uniwersytetów „bran¿owych” powinna w³a¶nie rozpocz±æ siê od ma³ych o¶rodków akademickich. Integracja szkó³ nie mo¿e mieæ jednak charakteru rewolucyjnego, powinien to byæ proces stymulowany mechanizmami finansowymi, rozpoczynaj±cy siê od utworzenia zwi±zków szkó³. Potrzebujemy w naszym kraju zró¿nicowanych szkó³ wy¿szych, od elity uniwersyteckiej - polskiej Ivy League, poprzez szko³y akademickie, do szkó³ zawodowych (typu college), i to niezale¿nie od ich charakteru szko³y publicznej lub niepublicznej. Szczególnie wa¿na jest troska o najlepsze uczelnie, które powinny mieæ preferencje w finansowaniu i wiêkszy stopieñ autonomii.
Przystosowanie polskich szkó³ wy¿szych do Procesu Boloñskiego ju¿ w du¿ej mierze siê rozpoczê³o, na przyk³ad w zakresie wprowadzenia wielostopniowego systemu kszta³cenia, wprowadzenia transferowych punktów kredytowych (ECTS) czy suplementów do dyplomu. S± jednak wa¿ne obszary, na których niewiele siê dzieje, jak na przyk³ad realizacja toku studiów w ró¿nych uczelniach w poszczególnych krajach. Musimy tak¿e zdawaæ sobie sprawê, ¿e Proces Boloñski spowoduje powstanie wspólnego europejskiego rynku edukacji i badañ, a w jego konsekwencji mog± zaistnieæ znaczne przep³ywy studentów i nauczycieli akademickich miêdzy krajami Europy.
G³êboki ni¿ demograficzny w³a¶nie dociera do szkó³ wy¿szych. W ci±gu nastêpnych kilkunastu lat liczba potencjalnych kandydatów do studiów zmaleje ponaddwukrotnie, a ju¿ obecnie szko³y wy¿sze oferuj± wiêcej miejsc na studiach ni¿ jest chêtnych do studiowania. Tak du¿e ograniczenie popytu na studia musi spowodowaæ ogromne zmiany na rynku szkó³ wy¿szych. Zmiany te najwcze¶niej odczuj± szko³y s³absze, w których dominuj± studia zaoczne. Warto, by ten proces rynkowej restrukturyzacji publicznych szkó³ wy¿szych by³ jednak kontrolowany przez pañstwo, najlepiej poprzez mechanizmy finansowe (podzia³ dotacji bud¿etowej).
Zadaniowy rozdzia³ ¶rodków bud¿etowych i pozabud¿etowy wzrost poziomu finansowania badañ i kszta³cenia jest jedyn± drog± do poprawy sytuacji finansowej szkó³ wy¿szych. System zadaniowego rozdzia³u ¶rodków bud¿etowych, zamiast podzia³u wed³ug algorytmu czy - nie daj, Bo¿e - systemu uznaniowego, powinien opieraæ siê na nastêpuj±cych zasadach:
Stworzenie spójnego i umocowanego prawnie systemu finansowania szkolnictwa wy¿szego powinno z jednej strony zatrzymaæ tendencje roszczeniowe szkó³ wy¿szych i ograniczyæ uznaniowo¶æ decyzji urzêdników z drugiej strony.
Wzrost efektywno¶ci badañ naukowych i poziomu kszta³cenia musi zostaæ wymuszony zarówno poprzez mechanizmy finansowe, jak i system niezale¿nego od szkó³ wy¿szych audytu i akredytacji. Niestety, w badaniach naukowych i kszta³ceniu mechanizmy rynkowe dzia³aj± z ogromnym opó¼nieniem i czêsto nie przynosz± pozytywnych efektów. Istniej± powa¿ne przes³anki, by s±dziæ, ¿e otwarty europejski rynek edukacji akademickiej, pozostawiony bez kontroli, mo¿e przynie¶æ polskim uczelniom ogromne szkody, na przyk³ad masowe wyjazdy najlepszych specjalistów z nauk ¶cis³ych i technologii.
Wprowadzenie mechanizmów pozytywnej selekcji nauczycieli akademickich i likwidacja luki pokoleniowej staje siê jednym z najwa¿niejszych zadañ szkolnictwa wy¿szego. Problem ten powinien byæ rozwi±zany systemowo dziêki nastêpuj±cym zasadom:
Nadal uwa¿am, ¿e pocz±tkiem procesu reform powinno byæ przyjêcie nowego „Prawa o szkolnictwie wy¿szym”. Ta nowa ustawa powinna byæ opracowana z wyobra¼ni±, by mog³a sprostaæ wyzwaniom przysz³o¶ci, a nie tylko za³atwiaæ, i to kompromisowo, obecne problemy, jak czyni to projekt ustawy przygotowywanej w Sejmie RP.
Prof. dr hab. Miros³aw Handke, chemik, fizykochemik, 1993-97 rektor AGH, 1997-2000 minister edukacji narodowej.