W latach 1990-2004 nast±pi³o radykalne upowszechnienie edukacji na poziomie wy¿szym - wska¼niki skolaryzacji netto zwiêkszy³y siê z 9,8 do 35,3 procent, a wska¼niki brutto z 12,9 do 46,4 procent. Jest to jednak ci±gle mniej ni¿ w najbardziej rozwiniêtych krajach ¶wiata, choæ z drugiej strony wska¼niki te ju¿ w niewielkim stopniu odbiegaj± od wska¼ników czo³owych krajów OECD. Przeciêtny poziom wykszta³cenia ludno¶ci w wieku produkcyjnym pozostaje wci±¿ znacznie ni¿szy ni¿ w krajach rozwiniêtych, poniewa¿ wysoko wykszta³cone roczniki m³odzie¿y stanowi± dopiero niewielk± czê¶æ zasobów pracy. To sprzyja, z jednej strony, utrzymywaniu siê wci±¿ wysokiego popytu na pracê osób z wy¿szym wykszta³ceniem, ale z drugiej strony, jak mo¿na s±dziæ, deficyt wysokich kwalifikacji czê¶ciowo zosta³ wype³niony. W efekcie nie nale¿y oczekiwaæ, ¿e korzy¶ci z osi±gania wysokiego wykszta³cenia bêd± siê zwiêksza³y tak, jak w latach 90.
Tymi dotychczasowymi korzy¶ciami by³y wysokie - w porównaniu z osobami z wykszta³ceniem ¶rednim lub ni¿szym - szanse na znalezienie i utrzymanie pracy (poziom bezrobocia by³ w 1997 roku 6,6 razy ni¿szy ni¿ dla osób z wykszta³ceniem podstawowym) oraz na osi±ganie wysokich zarobków (stopa zwrotu z jednego roku nauki w trakcie studiów siêga³a w 1998 roku oko³o 7-11 procent i by³a wy¿sza ni¿ na pocz±tku lat 90. o co najmniej 2 punkty procentowe). Statystyki bezrobocia i p³ac wskazuj±, ¿e osoby z wy¿szym wykszta³ceniem równie¿ obecnie utrzymuj± relatywnie korzystn± pozycjê na rynku pracy, lecz jest ona w porównaniu z 1997 rokiem s³absza, je¶li chodzi o zagro¿enie bezrobociem i nie poprawia siê, a mo¿e nawet nieco pogarsza, je¶li chodzi o relacje p³ac w stosunku do ni¿ej wykszta³conych. Badania J. Czapiñskiego wskazuj±, ¿e w latach 1999-2003 stopa zwrotu z wy¿szego wykszta³cenia mog³a nawet zmaleæ.
Mo¿na zadaæ sobie pytanie, co jest powodem takiego relatywnego os³abienia pozycji absolwentów szkó³ wy¿szych na rynku pracy, nie zapominaj±c, ¿e nadal jest ona najkorzystniejsza w porównaniu z osobami z ni¿szym wykszta³ceniem. Daje siê wyró¿niæ kilka potencjalnych powodów, dla których zarówno perspektywy wykonywania pracy, jak i osi±gania wysokich zarobków, s± dzi¶ mniej obiecuj±ce ni¿ przed kilkoma laty.
Po pierwsze, mo¿na by³oby przyj±æ, ¿e popyt na pracê osób z wy¿szym wykszta³ceniem stosunkowo spad³, a poda¿ ca³y czas ros³a, co w konsekwencji prowadzi³o do stopniowego upodobniania siê sytuacji osób z wy¿szym wykszta³ceniem do sytuacji osób z wykszta³ceniem ¶rednim.
Po drugie, mo¿na doszukiwaæ siê wp³ywu pewnych zmian charakterystyk osób z wy¿szym wykszta³ceniem, tak indywidualnych, jak i zbiorowych, na ich sytuacjê.
Po trzecie, mo¿na spodziewaæ siê, ¿e niekiedy wy¿sze wykszta³cenie nie jest strukturalnie dopasowane do popytu na pracê i tym samym brak owego dopasowania mo¿e przes±dzaæ, ¿e dane wykszta³cenie nie zostaje spo¿ytkowane przez gospodarkê, poniewa¿ jej potrzeby s± inne ni¿ umiejêtno¶ci i wiedza wyniesione z uczelni.
Cech± charakterystyczn± zmian na polskim rynku pracy w ostatnich piêciu latach by³o malej±ce wykorzystanie zasobów pracy, wyra¿aj±ce siê w spadku stóp aktywno¶ci zawodowej, zatrudnienia oraz wzro¶cie stóp bezrobocia. Wed³ug danych BAEL, miêdzy rokiem 1998 a 2003 liczba ludno¶ci w wieku 15 i wiêcej lat zwiêkszy³a siê o 3,1 procent za spraw± nap³ywu osób urodzonych w okresie boomu demograficznego z pocz±tku lat osiemdziesi±tych. W tym czasie zatrudnienie ogó³em zmala³o o 10,9 procent, podczas kiedy zatrudnienie osób z wy¿szym wykszta³ceniem zwiêkszy³o siê o prawie 23 procent. Tym samym odsetek zatrudnionych osób z wy¿szym wykszta³ceniem zwiêkszy³ siê w okresie 1998-2003 o prawie 5 punktów procentowych i osi±gn±³ warto¶æ 18 procent. Zatem nie spad³ popyt na pracê osób z wy¿szym wykszta³ceniem, ale zwiêkszy³a siê poda¿ w stopniu wyprzedzaj±cym wzrost popytu. Takie same tendencje, je¶li chodzi o wykszta³cenie, s± oczekiwane w przysz³o¶ci. Prognozy popytu na pracê do 2003 roku sugeruj± nawet, ¿e przyrost nowych miejsc pracy bêdzie w ponad 40 procentach przeznaczony dla osób z wy¿szym wykszta³ceniem.
Liczba studentów stale ros³a - od 378 tysiêcy w roku akademickim 1989/90 do 1859 tysiêcy w roku 2003/04, czyli o blisko 1,5 miliona osób, w tym w okresie ostatnich 5 lat, czyli od 1998/99 o prawie 600 tysiêcy. To rezultat nak³adaj±cych siê dwóch tendencji: demograficznego wy¿u osób w wieku typowym dla studiów wy¿szych i zwiêkszonej skolaryzacji. Warto zauwa¿yæ, ¿e liczba studiuj±cych odpowiada³a ponad 13 procentom ogó³u pracuj±cych w kraju w 2003 roku, licz±c ³±cznie z pracuj±cymi w rolnictwie. Ukoñczenie studiów przez tê rzeszê i wej¶cie jej na rynek pracy bêdzie oznacza³o dalsz±, zasadnicz± zmianê w funkcjonowaniu. W pierwszej fazie takiej zmiany ju¿ jeste¶my - ¶wiadcz± o tym liczby cytowane powy¿ej. Z jednej strony zatem, zatrudnienie osób z wy¿szym wykszta³ceniem bêdzie dalej ros³o, z drugiej za¶ nasili siê konkurencja w obrêbie tych¿e osób. Ten czynnik mo¿e ograniczaæ korzy¶ci w postaci zwiêkszania premii p³acowej z tytu³u wy¿szego wykszta³cenia. Jednak, czy tak siê stanie, zale¿y od elastyczno¶ci mechanizmu p³acowego oraz od stopnia szczegó³owego dopasowania cech osób koñcz±cych szko³y wy¿sze do oczekiwañ pracodawców.
Czy zmieni³a siê struktura studiuj±cych? Oczywi¶cie, tak. W¶ród zasadniczych ró¿nic w stosunku do lat osiemdziesi±tych nale¿y umie¶ciæ: skokowe zwiêkszenie liczby studiuj±cych w szko³ach niepañstwowych - z 11 procent w 1995 do 29 procent w 2002 roku; zdecydowany wzrost udzia³u osób studiuj±cych zaocznie - ich udzia³ zwiêkszy³ siê z 39 procent w roku 1995 do 49 procent w 2002; korzystanie z mo¿liwo¶ci studiowania w licznych nowych szko³ach wy¿szych, rozmieszczonych poza tradycyjnymi o¶rodkami akademickimi (mo¿na uznaæ, ¿e 145 szkó³ wy¿szych, na ogóln± liczbê 400, dzia³a w miejscowo¶ciach bez wcze¶niejszych tradycji kszta³cenia wy¿szego); podejmowanie studiów licencjackich (lub in¿ynierskich), w tym w nowo powsta³ych wy¿szych szko³ach zawodowych; brak lub obni¿enie barier selekcji kandydatów na studia na podstawie egzaminów sprawdzaj±cych ich wiedzê.
Wymienione zmiany powoduj± (i nie tylko one), ¿e dzisiejszy „przeciêtny” absolwent szko³y wy¿szej jest zasadniczo ró¿ny od absolwenta szko³y wy¿szej sprzed 10 lat. Przede wszystkim dlatego, ¿e odby³ krótsz± naukê - studia licencjackie trwaj± ¶rednio 3 lata, studia magisterskie 5 lat. Czê¶æ absolwentów studiów licencjackich koñczy na nich edukacjê. Po drugie dlatego, ¿e mniej wiêcej co trzeci, a wkrótce prawie co drugi, odbywa³ (lub bêdzie odbywa³) naukê w trybie zaocznym, a wiêc z mniejsz± liczb± zajêæ. Po trzecie dlatego, ¿e czêstokroæ studiowa³ w nowo powsta³ej szkole wy¿szej, która wprawdzie jest pozbawiona rutyny, ale równie¿ dobrych do¶wiadczeñ i tradycji edukacyjnych. Po czwarte, ¿e jego edukacja czê¶ciej przebiega³a poza du¿ymi licz±cymi siê o¶rodkami akademickimi, gdzie jest mo¿liwy kontakt z najlepsz± kadr± naukowo-dydaktyczn±, dostêp do najlepszych bibliotek itp. Trochê tylko zmniejsza dystans miêdzy du¿ymi a ma³ymi o¶rodkami akademickim mo¿liwo¶æ korzystania z Internetu. Trzeba jednak mieæ na uwadze, ¿e ów dostêp nie jest jeszcze pe³en i w minionych latach, w których rozwinê³o siê kszta³cenie wy¿sze w ma³ych o¶rodkach, pozostawa³ mniejszy ni¿ dzi¶. Nie mo¿na zatem bezpo¶rednio porównywaæ wiedzy i umiejêtno¶ci wyniesionych ze studiów w roku 2004 z wiedz± i umiejêtno¶ciami absolwentów sprzed 10 lat. Ta populacja jest dzi¶ nie tylko szersza, ale i inna, w czê¶ci dlatego, ¿e studiowa³a w gorszych warunkach. Sk³ada³y siê na to nie tylko wymienione wy¿ej cechy, ale i proporcjonalnie mniejszy do wzrostu liczby studentów przyrost bazy materialnej uczelni, wolniejszy rozwój kadry wyk³adowców itp. Nak³ady na szkolnictwo wy¿sze nie nad±¿a³y za populacj± kszta³c±cych siê, nawet gdy uwzglêdni siê ¶rodki prywatne.
Zmieni³y siê równie¿ typy szkó³ i kierunki studiów. Najdynamiczniej zwiêksza³y rekrutacjê niepañstwowe szko³y ekonomiczne, potem pañstwowe uniwersytety, pañstwowe szko³y techniczne, niepañstwowe i pañstwowe szko³y zawodowe, wreszcie - pañstwowe akademie rolnicze i niepañstwowe szko³y pedagogiczne. W szko³ach pañstwowych edukacja rozwinê³a siê g³ównie na kierunkach pedagogicznych i kszta³cenia, na kierunkach humanistycznych, naukach spo³ecznych, kierunkach ekonomicznych i administracyjnych. W szko³ach niepañstwowych królowa³y kierunki ekonomiczne (zarz±dzanie i marketing, ekonomia, finanse i bankowo¶æ), pedagogiczne i kszta³cenia, administracyjne, informatyka oraz spo³eczne. Nowe kierunkowe proporcje rozwoju studiów wyra¼nie wskazuj±, ¿e nie wykszta³ci³a siê stabilna struktura kszta³cenia - przyjêcia na I rok studiów stopniowo modyfikuj± zastan± strukturê. I tak obserwujemy, ¿e w szko³ach pañstwowych w ostatnich latach wiêkszy udzia³ w kszta³ceniu stopniowo toruje sobie informatyka czy ochrona ¶rodowiska, a w szko³ach niepañstwowych politologia i nauki spo³eczne, ale równie¿ informatyka. Kierunkowa struktura studiów wyra¼nie ewoluuje. Mo¿na siê zastanawiaæ, co kszta³tuje kierunek tej ewolucji.
Nasze badanie wykaza³o (próbka uczelni zbadanych nie jest reprezentatywna, 63 uczelnie, ale pozwala wyci±gn±æ najogólniejsze wnioski co do sposobów kszta³towania nowej oferty programowej), ¿e w obu sektorach - w szko³ach pañstwowych i niepañstwowych - zasadnicze znaczenie maj± zasoby kadrowe, szko³y podejmuj± kszta³cenie w kierunkach, na których mog± kszta³ciæ pracownicy tych szkó³. Przy tym szko³y niepañstwowe cechuje równie¿ poszukiwanie kadr poza w³asn± szko³±. Na drugim miejscu plasuj± siê identyfikowane - ale w sposób nieusystematyzowany, by nie powiedzieæ: intuicyjny - oczekiwania maturzystów. Szko³y wy¿sze próbuj± okre¶liæ preferencje maturzystów tak, by znale¼æ kandydatów na nowo uruchamiane kierunki studiów. Jednak udzia³ badañ popytu na us³ugi edukacyjne, jako podstawy wyborów dokonywanych przez szko³y, jest znikomy. Rozeznanie zmian preferencji absolwentów szkó³ ¶rednich dokonuje siê - jak nale¿y przypuszczaæ - trochê na wyczucie. Stosunkowo ma³y udzia³ w podejmowaniu decyzji o kierunkach i specjalno¶ciach studiów, które uruchamiaj± szko³y wy¿sze, maj± konsultacje z pracodawcami, aczkolwiek ich opinie bywaj± brane pod uwagê.
Aktywno¶æ w zakresie tworzenia nowych programów jest jednak imponuj±ca - w ci±gu ostatnich 5 lat oferta kierunkowa poszerzy³a siê w badanych 63 uczelniach o ponad 226 programów na 67 kierunkach, z czego 60 przypad³o na studia magisterskie jednolite, 11 na uzupe³niaj±ce magisterskie i 2 na dwustopniowe. Najintensywniejsze zmiany kierunkowe zachodzi³y w pañstwowych uczelniach technicznych, a nastêpnie w niepañstwowych szko³ach wy¿szych zarówno o profilu niebiznesowym, jak i biznesowym, w pañstwowych szko³ach zawodowych i pañstwowych szko³ach rolniczych, wreszcie w uniwersytetach. Si³± rzeczy, zmiany kierunków dokonywa³y siê g³ównie tam, gdzie wystêpowa³y du¿e skupiska uczelni - w województwach: mazowieckim, dolno¶l±skim, ma³opolskim, zachodniopomorskim. Wydaje siê, ¿e na intensywno¶æ zmian programowych silnie wp³ywa³o konkurencyjne otoczenie innych szkó³, zmuszaj±ce do poszerzania oferty edukacyjnej tak, by znale¼li siê chêtni do studiowania. Motyw szczególnie wa¿ny, gdy mówimy o studiach p³atnych.
Mo¿na zaobserwowaæ pewn± wspóln± dla wielu uczelni ewolucjê kierunkow± studiów. Na przyk³ad po wielkim zach³y¶niêciu siê kierunkiem zarz±dzanie i marketing pojawi³y siê pewne symptomy ¶wiadcz±ce o ograniczaniu naboru na takie studia - udzia³ studentów tego kierunku zmniejsza siê, aczkolwiek nadal stanowi± oni a¿ 22,6 procent ogó³u studentów szkó³ niepañstwowych. Warto pamiêtaæ, ¿e w szko³ach pañstwowych przyrost studentów na tym kierunku w latach 1995-2002 wyniós³ prawie tyle samo, ile liczyli studenci wszystkich pañstwowych uczelni ekonomicznych razem wziêci w 1995 roku, to jest oko³o 75 tysiêcy osób. W szko³ach pañstwowych - nie licz±c zawodowych - studenci kierunku zarz±dzanie i marketing stanowili oko³o 10 procent ogó³u studiuj±cych. Dominacja studiów na tym kierunku by³a przyt³aczaj±ca.
Inne kierunki, które cechowa³y siê du¿ymi udzia³ami i du¿ymi wzrostami liczby studiuj±cych w latach 1995-2002 te¿ w czê¶ci ograniczaj± nabór. To dotyczy, miêdzy innymi, kierunków pedagogicznych. Jednak nadal udzia³ kszta³cenia w szko³ach pedagogicznych i w innych szko³ach na kierunkach jest bardzo du¿y (g³ównie w niepañstwowych).
Obserwuje siê zjawisko podejmowania kszta³cenia na kierunkach „modnych”, co do których istnieje przypuszczenie, ¿e przyci±gn± m³odzie¿, i które mo¿na prowadziæ opieraj±c siê na istniej±cych zasobach kadrowych. Czêsto s± to kierunki odleg³e od g³ównej specjalno¶ci danej szko³y, rozwijane dos³ownie wszêdzie. Do¶æ bogat± dokumentacjê tego zjawiska mo¿na znale¼æ w naszych badaniach. Owocuje to porzucaniem tradycyjnych specjalno¶ci pañstwowych szkó³ wy¿szych, przekszta³caniem siê ich w uczelnie o do¶æ uniwersalnej strukturze kszta³cenia. W szko³ach niepañstwowych dywersyfikacja studiów i podejmowanie kszta³cenia na popularnych kierunkach powoduje, ¿e wszystkie s± do siebie do¶æ podobne, w ma³ym stopniu specjalizuj± siê. Mo¿na w takim rozwoju sytuacji - swoistego uniwersalizmu - dopatrywaæ siê zalet, jak i wad. Szko³y wy¿sze „utrzymuj± siê na powierzchni” zyskuj±c kandydatów na studia i zapewniaj±c sobie ¶rodki materialne egzystencji i rozwoju. Jest jednak pewna cena tego modelu - bez pog³êbionej specjalizacji trudno o pog³êbione studia, szczególnie w szko³ach ma³ych.
Dr hab. Urszula Sztanderska, prof. UW, ekonomistka, jest pracownikiem Katedry Makroekonomii i Teorii Handlu Zagranicznego oraz prodziekanem ds. studenckich Wydzia³u Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Dr Barbara Minkiewicz pracuje w O¶rodku Rozwoju Studiów Ekonomicznych Szko³y G³ównej Handlowej w Warszawie.
Mgr Marcin B±ba jest doktorantem w Instytucie Stosowanych Nauk Spo³ecznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Drug± czê¶æ opracowania powsta³ego w ISW w ramach grantu KIG opublikujemy w kolejnym numerze.