Wzór osobowy uznany przez dawne ¶rodowisko akademickie zawiera³ tak¿e uzasadniony dobrem nauki egoizm, a nawet egotyzm. Skupienie siê na samym sobie, swoich sprawach, nie by³o celem, lecz ¶rodkiem do celu, jakim by³a twórcza praca naukowa i dydaktyczna. W konsekwencji zrozumia³a by³a dba³o¶æ o warunki uprawiania badañ, o warsztat. Antoni Boles³aw Dobrowolski nie bez racji projektowa³: „trzeba mieæ w gmachu nauki swój k±t, swój w³asny punkt oparcia (...) Doczekaæ siê katedry - oto zadanie”. Z tym uzasadnionym egoizmem ³±czy³a siê postawa godno¶ciowa i pogarda wobec ¿yciowego materializmu.
Opresyjne konsekwencje II wojny ¶wiatowej i okupacji wzmog³y egzystencjalne obawy uczonych. Do tego do³±czy³y siê nastêpstwa powojennych reform ustrojowych. jerzy Marowski, ministerialny biurokrata, doradza³ kierownictwu PPR (1946): „ka¿dy profesor jest do kupienia przez troskê o potrzeby materialne jego zak³adu naukowego, bo ka¿dy niemal ma bzika na punkcie swojej nauki”. Mo¿na by³o ten profesorski swoisty materializm - a w³a¶ciwie idealizm - wyzyskaæ do niecnych celów polityki...
Z portretu nakre¶lonego przez Antoninê Leñkow± w pracy Profesor W³adys³aw Szafer. Anegdoty, fakty, wspomnienia - i nie tylko z tego ¼ród³a - wynika, i¿ jej mistrz odpowiada³ powy¿szym charakterystykom. ¯ycie przynosi³o - tak¿e Szaferowi - sytuacje, które weryfikowa³y wyznawane warto¶ci i g³oszone pogl±dy. Tak± by³a w szczególno¶ci próba odbudowy Polskiej Akademii Umiejêtno¶ci, uprzednio zniszczonej przez w³adze komunistyczne. W klimacie popa¼dziernikowym, w 1957 roku, starania uczonych ze ¶rodowiska krakowskiego blokowa³y nie tylko czynniki partyjno-rz±dowe, ale i nieliczni uczeni.
Jednym z nich by³ - ku zaskoczeniu ¶rodowiska - wp³ywowy niegdy¶ i utytu³owany cz³onek PAU W³adys³aw Szafer. Optowa³, tak¿e na ³amach prasy, nie za odbudow± PAU, lecz za powo³aniem tylko oddzia³u PAN w Krakowie. Argumentowa³ nastêpuj±co, w rozmowie z Kazimierzem Wyk±, co przytacza Leñkowa: „Jestem za PAN, poniewa¿ nigdy dot±d takich ¶rodków na badania naukowe i tylu etatów nie otrzyma³em”. W odpowiedzi na protest przebywaj±cego na emigracji Stanis³awa Kota, Szafer dope³nia³: „Na terenie Ak. Umiej. nauki przyrodnicze nie mia³y nigdy pomy¶lnych warunków rozwoju, mia³y je tylko nauki humanistyczne (...) Z³o w nauce naszej nale¿y zwalczaæ na pozycjach jego si³y, to zn. w samej PAN”.
Pogl±d Szafera - a w³a¶ciwie koncepcje w³adz reprezentowane przez Henryka Jab³oñskiego - mia³y wsparcie instytucjonalne i systemowe. ówcze¶nie PAU nie odrodzi³a siê. Nie od razu powo³ano te¿ oddzia³ PAN w Krakowie. Postulaty Szafera przedstawione w artykule O niektórych nie spe³nionych zadaniach Polskiej Akademii Nauk na ³amach „Kultury i Spo³eczeñstwa” (nr 1/1957) by³y latami ignorowane.
U schy³ku swych dni, po napisaniu Wspomnieñ przyrodnika (autor pomija³ tu ¶wiadomie problemy polityki naukowej), Szafer zweryfikowa³ pogl±d na tzw. politykê ratowania substancji. W li¶cie do Jana Gwiazdomorskiego - wiêc nie publicznie - pisa³ (18 stycznia 1969 roku): „Poniewa¿ nasz .spór o Akademiê. dawno siê ju¿ przestarza³ (...) proszê Ciê o puszczenie w niepamiêæ tego, co miêdzy nami zasz³o i wybaczenie mi urazy, jak± s³usznie do mnie czuæ mo¿esz”. Szafer zmar³ w nieca³e dwa lata pó¼niej, rozgrzeszenia temu wielkiemu uczonemu udzieli³ na ³o¿u ¶mierci kardyna³ Karol Wojty³a.