Jedna z najbardziej prawdopodobnych koncepcji powstania jêzyka zak³ada, ¿e na pocz±tku by³... protojêzyk. To zupe³nie tak, jak u ma³ego dziecka. Niby próbuje w najprostszy sposób co¶ powiedzieæ, wydaje bli¿ej nieokre¶lone d¼wiêki, ale trudno to nazwaæ jêzykiem. A takim w³a¶nie protojêzykiem pos³ugiwa³ siê gatunek „przedludzki”. Nie znaczy to jednak, ¿e nie potrafi³ siê nim porozumieæ. Owszem – umia³, ale w pewnym momencie liczba takich jednostkowych znaków zaczê³a wymagaæ regu³ sk³adni.
– Jêzyk jest produktem ewolucji naturalnej, nie jest wytworem kultury, tak jak choæby pismo – t³umaczy profesor Ida Kurcz ze Szko³y Wy¿szej Psychologii Spo³ecznej, która od wielu lat zajmuje siê badaniami nad psychologi± jêzyka. – Podobnie jest z sam± zdolno¶ci± pos³ugiwania siê jêzykiem. I w³a¶nie jedynie jêzyk naturalny, w porównaniu z innymi systemami porozumiewania siê zwierz±t, jest tak zwanym kodem dwupoziomowym, dwuklasowym.
Oznacza to, ¿e pojedyncze sygna³y, na przyk³ad fonemy, które nie maj± znaczenia, ³±cz± siê w znaki, które to znaczenie ju¿ posiadaj±, czyli w wyrazy. Ich kombinacje, dziêki regu³om sk³adni, tworz± z kolei przekazy o nieograniczonym zasiêgu znaczeñ, czyli zdania. I to jest w³a¶nie ten drugi poziom, którego pozbawione s± inne naturalne systemy porozumiewania siê.
– Warto przy tym dodaæ, ¿e znaczenie zdañ nie jest prost± sum± znaczeñ sk³adaj±cych siê na nie wyrazów. Wa¿ny jest równie¿ kontekst, który umo¿liwia na przyk³ad odszyfrowanie dwuznaczno¶ci – wyja¶nia prof. Kurcz.
W trakcie badañ symulacyjnych okaza³o siê, ¿e do pos³ugiwania siê trzystoma znakami ¿adna sk³adnia nie jest potrzebna. Ale przekroczenie tego progu – a wiadomo, ¿e u cz³owieka staje siê ono w pewnym okresie rozwoju naturalne – sprawia, i¿ okre¶lone zasady staj± siê konieczne. Choæby po to, by móc porozumieæ siê z innymi.
Jêzyk nale¿y traktowaæ jako narzêdzie wyra¿ania pewnych form my¶lenia, czyli poznania, oraz pewnych form komunikowania siê. Obie te funkcje s³u¿± czemu innemu i u¿ycie jêzyka jest w obydwu zupe³nie odmienne.
Najpro¶ciej zdefiniowaæ funkcjê komunikacyjn±. Wiadomo przecie¿, ¿e jêzyk stworzono po to, ¿eby siê nim porozumiewaæ. ¯eby ten cel zosta³ zrealizowany, niezbêdne jest jednak zastosowanie odpowiednich regu³ semantyczno−syntaktycznych. Ale nie tylko. ¯eby u³o¿yæ zdanie w danym jêzyku, musi ono podlegaæ równie¿ tak zwanym regu³om pragmatycznym.
– O tym samym mówiê inaczej w zale¿no¶ci od tego, kto mnie s³ucha. Jest to wiêc umiejêtno¶æ pos³ugiwania siê jêzykiem odpowiednio do sytuacji i do s³uchaczy – wyja¶nia prof. Kurcz. – Oczywi¶cie, mo¿na by siê obej¶æ bez tego, ale wówczas komunikacja nie by³aby tak efektywna.
Druga funkcja – reprezentatywna – s³u¿y w bezpo¶redni sposób tworzeniu obrazu ¶wiata, zarówno zewnêtrznego, jak i wewnêtrznego. Dziêki jêzykowi mo¿emy wyra¿aæ przecie¿ równie¿ swoje przekonania, nastroje, uczucia. Jak wyja¶nia moja rozmówczyni, ta funkcja dzia³a na rzecz tego, kto jêzyka u¿ywa i dziêki niemu tworzy jak±¶ reprezentacjê ¶wiata.
Ca³a nasza wiedza jêzykowa sk³ada siê zatem z kompetencji czysto jêzykowej oraz komunikacyjnej. Wbrew pozorom, nie s± to pojêcia to¿same. Inne s± bowiem ich pod³o¿a biologiczne.
W momencie przyj¶cia na ¶wiat otrzymujemy, niejako w spadku, pewne zadatki wrodzone. Oczywi¶cie, nie tylko one wyznaczaj± nasze umiejêtno¶ci jêzykowe i komunikacyjne. Jest równie¿ miejsce i na do¶wiadczenie, i na wychowanie. Ale w ka¿dym razie cz³owiek nie rodzi siê jako gotowa do zapisania tabula rasa. Posiada ju¿ bowiem utajon± wiedzê umys³ow±, zwi±zan± z pos³ugiwaniem siê systemem jêzykowym. Te wrodzone zadatki s± czêsto okre¶lane jako Uniwersalna Gramatyka.
Wyznaczaj± one proces przyswajania jêzyka przez ma³e dziecko oraz s± odpowiedzialne za zbiór wspólnych cech, wystêpuj±cych we wszystkich znanych jêzykach ¶wiata. Ka¿de dziecko mo¿e nauczyæ siê jêzyka, którym pos³uguje siê jego otoczenie, ale pod warunkiem, ¿e go s³yszy. I mimo jego niedoskona³o¶ci, bo przecie¿ docieraj± do niego równie¿ wypowiedzi niezrêczne i niegramatyczne, potrafi zbudowaæ pewien system jêzykowy. Wszystkie bowiem jêzyki maj± wspólne cechy, strukturê i te uniwersalne regu³y w ka¿dym z nich da siê odnale¼æ.
Je¿eli cz³owiek ma jakie¶ genetyczne zaburzenia w Uniwersalnej Gramatyce, czyli w tym stanie wyj¶ciowym zdolno¶ci jêzykowej, wówczas kompetencja jêzykowa przejawia siê tak zwanym specyficznym zaburzeniem. Polega ono na trudno¶ci z naturalnym przyswojeniem jêzyka. Brakuje sk³adni, pojawiaj± siê tak¿e trudno¶ci z wymow±. Trzeba wtedy ¶wiadomie uczyæ siê wszelkich regu³, jakie w jêzyku wystêpuj±.
Nie ma to jednak nic wspólnego z inteligencj±. Poziom, zw³aszcza niewerbalnej inteligencji, nie jest skorelowany ani z kompetencj± jêzykow±, ani z kompetencj± komunikacyjn±. To jest co¶ zupe³nie innego. To zjawisko wystêpuje w³a¶nie u autystów. Mog± byæ genialni w jakiej¶ dziedzinie, ale maj± problemy z komunikacj± z innymi.
Biologiczne wyposa¿enie pozwalaj±ce przyswoiæ sobie jêzyk, to jednak wci±¿ za ma³o, by dobrze siê komunikowaæ. Na uwzglêdnienie intencji, kontekstu, ukrytych znaczeñ, pozwala jedynie kompetencja komunikacyjna. Rozumienie metafory pozostaje bowiem poza kompetencj± jêzykow±, która pozwala jedynie na powierzchniowe odczytywanie znaczeñ odbieranych przekazów. Ostrze¿enie mówi±ce, i¿ „czarne chmury zbieraj± siê nad czyj±¶ g³ow±”, auty¶ci odbior± dos³ownie, spogl±daj±c w niebo i wypatruj±c owych czarnych chmur.
– W Anglii zbadano ch³opca o imieniu Christopher. W sposób genialny uczy siê on jêzyków obcych, zna ich szesna¶cie, miêdzy innymi polski. W zasadzie niczego nie robi, tylko uczy siê jêzyków. To jego pasja. Potrafi rozpoznaæ, czy dane zdanie jest poprawne w okre¶lonym jêzyku, t³umaczy te¿ na angielski i w drug± stronê. Tylko ¿e ten genialny talent ma jedn± wadê – nie potrafi komunikowaæ siê w sensie pragmatycznym. Nie wyczuwa ironii, nie potrafi zinterpretowaæ ¿artu czy odczytaæ prawid³owo przeno¶ni – t³umaczy prof. Ida Kurcz.
Podstaw± kompetencji komunikacyjnej jest tak zwana teoria umys³u. Jest to wrodzona intuicyjna wiedza, pozwalaj±ca analizowaæ w³asne przekonania i przekonania innych. Osoby autystyczne s± jej pozbawione. A warto dodaæ, ¿e oprócz wiedzy opartej na podstawach biologicznych, s± tak¿e uwarunkowania spo³eczne. Ca³y czas przecie¿ uczymy siê jêzyka i choæ mówimy jednym, to paradoksalnie ka¿dy z nas pos³uguje siê innym. Te uwarunkowania maj± spory wp³yw na ka¿d± z kompetencji.
Wraz z rozwojem nabywamy wiedzê polegaj±c± na odpowiednim u¿ywaniu wyra¿eñ w zale¿no¶ci od tego, z kim rozmawiamy. Pewne zwyczaje, konwencje jêzykowe, które w jakim¶ spo³eczeñstwie czy w jakiej¶ grupie panuj±, mo¿emy sobie u¶wiadomiæ. Wiem, co kiedy mogê powiedzieæ. Tego w³a¶nie brakuje autystom.
Prawid³owemu postawieniu diagnozy s³u¿y opracowany przez psychologów specjalny test fa³szywych przekonañ. Dwoje dzieci przebywa w jednym pokoju z eksperymentatorem. W pewnym momencie doros³y chowa zabawkê do szuflady, po czym wchodzi druga osoba i zabiera z tego pokoju jedno dziecko. W tym czasie zabawka zostaje prze³o¿ona z szuflady w inne miejsce. Dziecko, które zosta³o i obserwowa³o ca³± sytuacjê, bez problemu zrozumie, ¿e jego kolega, gdy wróci, bêdzie szukaæ zabawki nadal w szufladzie. Tymczasem, gdyby chodzi³o o dziecko autystyczne, odpowiedzia³oby ono, ¿e szukanie bêdzie odbywaæ siê tam, gdzie zabawka jest schowana.
Jednym s³owem, ja wiem, ¿e zabawka jest tam schowana i ka¿dy ma to wiedzieæ. To jest ta niezdolno¶æ czytania w umy¶le innej osoby. I w³a¶nie na tym polega jeden z g³ównych testów autyzmu: badanie niezdolno¶ci do wykrycia fa³szywego przekonania.
Obie funkcje jêzyka funkcjonuj± najczê¶ciej obok siebie, ale s± niezale¿ne. Co innego bowiem tworzyæ wiedzê o ¶wiecie, tak¿e za pomoc± jêzyka, a co innego nabywaæ umiejêtno¶ci komunikowania siê. Oczywi¶cie, jak ³atwo przekonaæ siê w codziennych kontaktach, ludzie ró¿ni± siê tymi umiejêtno¶ciami, co czêsto prowadzi do niezrozumienia rozmówcy lub odbierania s³ów nieodpowiednio do kontekstu, w jakim by³y wypowiadane.
Ca³y czas nierozstrzygniêta pozostaje kwestia, czy w procesie opanowywania jêzyka przez dziecko wiêksz± rolê odgrywa jedna, czy druga funkcja. Niezale¿nie od tego wiadomo, ¿e to w³a¶nie dzieciñstwo jest okresem najbardziej efektywnym, je¶li chodzi o nabywanie zdolno¶ci jêzykowych. Dziecko potrafi przypisaæ znaczenie okre¶lonym d¼wiêkom. Wynika to z prostego faktu, ¿e rozumienie wyprzedza produkowanie. Zakres biernego s³ownictwa jest znacznie szerszy, bo najpierw trzeba co¶ zrozumieæ, ¿eby samemu móc produkowaæ. Oko³o czwartego roku ¿ycia m³ody cz³owiek zaczyna ju¿ normalnie pos³ugiwaæ siê jêzykiem. Przyswajanie jêzyka dokonuje siê wiêc niejako w sposób naturalny, automatycznie, podczas gdy doros³y musi siê po prostu nauczyæ.
– W gruncie rzeczy jêzyka mo¿na siê nauczyæ w ka¿dym wieku, ale trzeba pamiêtaæ, ¿e w pewnym okresie zostaje niejako „zamkniêta” strona fonologiczna jêzyka. Im jeste¶my starsi, tym trudniej przychodzi nam przyswoiæ sobie dobry akcent. Ale opanowaæ jêzyk od strony semantyczno−syntaktycznej mo¿emy w ka¿dym wieku – przekonuje prof. Kurcz.
Przeciêtny u¿ytkownik jêzyka dysponuje znajomo¶ci± ponad dziesiêciu tysiêcy s³ów, a cz³owiek wykszta³cony – nawet do stu piêædziesiêciu tysiêcy. Im pó¼niej jednak zaczyna siê edukacja, tym wiêkszy w niej musi byæ udzia³ tak zwanej wiedzy ¶wiadomej. Na ogó³ pos³ugujemy siê bowiem jêzykiem w sposób nie¶wiadomy. Jêzyk podlega mechanizmom, które nie s± dostêpne naszej ¶wiadomo¶ci. Dlaczego w tej chwili wypowiadam poprawne zdanie w jêzyku polskim? Bo zachowujê ¶ci¶le okre¶lone regu³y. Ale co siê dzieje, jaki mechanizm dzia³a w moim umy¶le, ¿e te zdania s± produkowane – trudno dociec. I dlatego w³a¶nie dzieci maj± pod tym wzglêdem znacznie ³atwiej. Ale jest i druga strona medalu. Bo rzeczywi¶cie, im m³odsze dziecko uczy siê drugiego jêzyka, a w dodatku ma ku temu sprzyjaj±ce warunki, to znaczy oba jêzyki funkcjonuj± w codziennym ¿yciu (ojciec mówi jednym, matka drugim), tym ³atwiej bêdzie go opanowaæ na poziomie nie¶wiadomym. Lepiej te¿ opanuje akcent.
Tylko ¿e ten materia³, z którego dziecko czerpie swoje umiejêtno¶ci jêzykowe, jest czêsto zdegenerowany, naznaczony b³êdami. Ma³e dziecko w zasadzie nie jest poprawiane, a je¶li nawet, to na ogó³ dalej pope³nia b³êdy. Z kolei m³odzie¿, kiedy zaczyna w szkole, ju¿ ¶wiadomie, uczyæ siê gramatyki, zarówno swojego, jak i obcego jêzyka, jest w stanie przyswoiæ sobie wszystkie te regu³y i mo¿e osi±gaæ nawet szybszy postêp w nauce.
Z tego wynika, ¿e w zasadzie doros³y mo¿e nauczyæ siê najszybciej. Ale tylko w zakresie przyswajania s³ów, regu³. Mo¿liwe zak³ócenia, przejawiaj±ce siê na przyk³ad w tak zwanym obcym akcencie, s± raczej nieuniknione. Niewiele jest osób, które w doros³ym wieku potrafi± opanowaæ bez akcentu obcy jêzyk. Przyk³adem mog± byæ emigranci, których zawsze poznaje siê po obco brzmi±cym akcencie.
– Znakomity pisarz Józef Konrad Korzeniowski mia³ tak fatalny akcent, ¿e gdy chcia³ co¶ powiedzieæ, by³ ma³o zrozumia³y dla Anglików. A przecie¿ trudno uznaæ, ¿e nie zna³ angielskiego – mówi prof. Kurcz, która od kilku lat zajmuje siê dwujêzyczno¶ci±.
Jak widaæ, kompetencja jêzykowa niekoniecznie musi prowadziæ do tego, ¿e ¶wietnie bêdziemy siê z lud¼mi porozumiewaæ. Owszem, mo¿na dobrze przyswoiæ jêzyk obcy od strony jego cech strukturalnych, ale co z funkcjonalno¶ci±?
– Ten skrajny przypadek Christophera, o którym wspomnia³am wcze¶niej, pokazuje, ¿e mo¿na wspaniale opanowaæ ka¿dy jêzyk od strony wszystkich jego w³a¶ciwo¶ci strukturalnych. A poniewa¿ jêzyk s³u¿y komunikacji, to je¶li jeszcze w dodatku umiem siê nim pos³ugiwaæ odpowiednio do rozmówcy i do sytuacji, to znaczy, ¿e umiem siê komunikowaæ. A efektywna komunikacja ma miejsce wtedy, gdy potrafimy umiejêtnie korzystaæ nie tylko z informacji werbalnych, ale równie¿ niewerbalnych – przekonuje autorka ksi±¿ki Psychologia jêzyka i komunikacji, za któr± otrzyma³a nagrodê im. W³adys³awa Witwickiego.
Laureatka mówi, ¿e choæ bli¿szy jest jej termin „psychologia jêzyka”, to wcale nie ucieka od okre¶lenia „psycholingwistyka”. Próbuje jedynie uzmys³owiæ, ¿e o ile ten pierwszy k³adzie akcent na korzenie w psychologii, a nie jêzykoznawstwie, to ju¿ ten drugi lokuje siê pomiêdzy tymi dziedzinami.
– Psycholingwistyka do wyja¶niania tego, jak ludzie u¿ywaj± jêzyka, wykorzystuje wiedzê z wielu dyscyplin naukowych, miêdzy innymi jêzykoznawstwa, psychologii, antropologii kulturowej, teorii informacji. Modele opisuj±ce ten jêzyk, jak on wygl±da, znale¼æ mo¿na w jêzykoznawstwie. Ale to, jak ten model funkcjonuje w umy¶le cz³owieka, sprawdzamy w badaniach ju¿ metodami psychologicznymi – wyja¶nia na koniec prof. Ida Kurcz.