W krajach s³abiej rozwiniêtych czyhaj± na foresight dwie pu³apki. Pierwsza to pu³apka "wy¿³obionego ³o¿yska", do którego spycha siê wszystkie nowe inicjatywy, które z za³o¿enia maj± prze³amywaæ zastane schematy dzia³ania. Druga to pu³apka "mimikry", czyli takiego aran¿owania innowacji, aby z pozoru, dla niezorientowanego zewnêtrznego obserwatora, wype³nia³a ona wszystkie stawiane przed ni± wymogi i posiada³a wszystkie konieczne charakterystyki, w istocie ich nie posiadaj±c. Foresight w krajach s³abiej rozwiniêtych pojawia siê zatem nie jako twórczy, dokonany w³asnymi si³ami sposób rozwi±zania samodzielnie u¶wiadomionego problemu, tylko jako zewnêtrzny "kulturowy artefakt", który nale¿y wdro¿yæ, aby w oczach centrum przedstawiæ dowód "dojrza³o¶ci cywilizacyjnej". Nie jako instrument realny, dziêki któremu chce siê osi±gn±æ za³o¿ony cel, tylko jako symboliczny, który ma stwarzaæ odpowiednie wra¿enie. Skoro foresight jest du¿± nowo¶ci± i skoro nie zawiera w sobie ¿adnych miar oceny sukcesu, ka¿dy jego przebieg i ka¿dy efekt mo¿na przedstawiæ (niezorientowanej) opinii publicznej jako zgodny z za³o¿eniami.
Jak zatem unikn±æ opisanych tu pu³apek? Jak now± ide± prze³amaæ stare struktury mentalne, a now± formê organizacyjn± zaszczepiæ na gruncie starych struktur organizacyjnych? Jest to do pewnego stopnia mo¿liwe, ale wymaga kilku rzeczy.
Po pierwsze, kompetencji osób organizuj±cych foresight, siêgaj±cych tak daleko, ¿eby "poczu³y one bluesa", "schwyci³y ideê" tego przedsiêwziêcia, a nie tylko werbalnie przyswoi³y sobie materia³ z warsztatów i podrêczników. "Uchwyciæ sens" i "zrozumieæ ducha" nowej formy jest znacznie trudniej od "nauczenia siê litery". Potrzeba na to czasu, rozmów, kontaktów, wcze¶niejszej wiedzy, do¶wiadczenia.
£atwiej opanowaæ nawet rozleg³± wiedzê o technikach foresightu. Trudniej zrozumieæ, o co tak naprawdê w tym chodzi. A jeszcze trudniej twórczo tê wiedzê zastosowaæ, w taki sposób projektuj±c to przedsiêwziêcie, aby co¶ naprawdê wnios³o do ¿ycia kraju.
Najczê¶ciej projektantami foresightu w krajach s³abiej rozwiniêtych s± ludzie po dwóch lub trzech dwudniowych kursach odbytych za granic±. To za ma³o. Kursy, warsztaty czy seminaria foresightu sta³y siê dzi¶ potê¿n± bran¿± przemys³u konsultacyjnego, zatrudniaj±c± dziesi±tki specjalistów. Najlepsze zajêcia, jakie oferuj±, to te, w których kursanci sami rozwi±zuj± zadania wed³ug uprzednio udzielonych instrukcji, nieco gorsze to takie, w których pracuj± pod okiem opiekuna, a najs³absze to ogólne (ogólnikowe) wprowadzenia do tematu. Kursy te pozostawiaj± najczê¶ciej wra¿enie, ze foresight to "produkt z pó³ki", a ich pomy¶lne zaliczenie daje patent do rozwijania tego przedsiêwziêcia. S± one z pewno¶ci± warto¶ciowe, ale tylko jako ¶rodek pomocniczy.
Czêsto organizatorzy foresightu w krajach s³abiej rozwiniêtych nie potrafi± jego idei uj±æ sensownie w kilku s³owach, choæ z regu³y umiej± przy tym wyg³osiæ d³ugi, szczegó³owy wyk³ad o jego rozmaitych technikach. Ale organizator, który nie potrafi uj±æ idei w kilku s³owach, nie przeka¿e jej w sposób zrozumia³y innym. Ekspert móg³ sobie pozwoliæ na luksus pozostania niezrozumianym, a ezoteryczno¶æ jego jêzyka by³a zawsze form± ukrytej autoreklamy. Foresight, którego ideê nie do koñca rozumiej± jego organizatorzy, pozostanie niezrozumia³y i dla reszty ¶wiata. A w³a¶nie zrozumienie (przez uczestników i zainteresowanych) jest warunkiem, by mia³ sens.
Szczególny problem stwarza przeprowadzanie foresightu w administracji publicznej. Administracja publiczna w krajach s³abiej rozwiniêtych sprawdza siê nieraz tylko na prostym poziomie z³o¿ono¶ci spraw, gdy dzia³a wed³ug raz ustalonych zasad w bardzo powoli zmieniaj±cym siê otoczeniu. Pu³apem jej mo¿liwo¶ci jest (niechciana) reakcja na now± sytuacjê, a motorem zmian (najczê¶ciej) usprawnienie administrowania stanem zastanym. Jednak foresight powsta³ jako narzêdzie takiej administracji, która jest ¶wiadoma z³o¿ono¶ci szybko zmieniaj±cego siê i trudnego do „odkodowania” ¶wiata i która wie, ¿e aby na ten ¶wiat wp³ywaæ, potrzebuje nie tylko feed-backu, ale tak¿e feed-forwardu.
Sam foresight jest rodzajem „zaawansowanej technologii”, który za sfer± „widzialnych”, skodyfikowanych i stosunkowo ³atwych do opanowania technik skrywa - najwa¿niejsz± - sferê know how, od której przede wszystkim zale¿y jego sukces. Pracownicy administracji w krajach s³abiej rozwiniêtych nie maj± ani kompetencji, ani do¶wiadczeñ w dzia³aniu na tych wy¿szych poziomach z³o¿ono¶ci, w ramach których i do których powsta³ foresight.
Po drugie, unikniêcie pu³apek wymaga u¶wiadomienia sobie od samego pocz±tku trudno¶ci zwi±zanych z pragmatyk± dzia³ania tradycyjnej administracji i takiego manewrowania, aby (bez przekraczania jakiegokolwiek obowi±zuj±cego przepisu) osi±gn±æ w jak najwy¿szej mierze za³o¿one cele. Na przyk³ad, gdy budowa scenariusza foresightu odbywa siê w trybach maszynerii administracyjnej, najprawdopodobniej skazany jest on na pora¿kê.
Sensowny scenariusz foresightu mo¿na zbudowaæ tylko w ma³ych nieformalnych grupach kompetentnych i silnie zmotywowanych osób, obejmuj±cych nie tylko urzêdników, ale tak¿e np. psychologów, filozofów, specjalistów od logiki, zarz±dzania, podejmowania decyzji, gier, strategii wojskowych i reklamy, dziennikarzy, przedsiêbiorców-intelektualistów itd. W grupach tych trzeba wspólnie dobiæ siê do takiego sformu³owania foresightu, które by³oby proste i zrozumia³e, a jednocze¶nie ¶wie¿e i w jaki¶ sposób „porywaj±ce”. Dopiero maj±c tak± ideê w rêku, mo¿na by przyst±piæ do rozpisywania jej na szczegó³owe role i zadania.
Pierwszym zadaniem takiej grupy by³oby zatem znalezienie najtrafniejszej metafory foresightu. Maj±c tak± no¶n± metaforê, mo¿na by usi±¶æ do przekuwania jej w algorytm. (U ¼róde³ ka¿dej zas³uguj±cej na to miano strategii politycznej le¿y trafna i no¶na metafora. Nie przepis prawny, jak s±dz± pracownicy s³u¿by cywilnej. Znajomo¶æ przepisów liczy siê w fazie budowy algorytmów dzia³ania.)
Grupy te nie mog± pracowaæ w uk³adach hierarchicznych, tylko merytorycznych, i nie wed³ug ustalonych w administracji form spotkañ, tylko w sposób przez siebie ustalony, najlepszy w stosunku do zadania.
Zw³aszcza w krajach s³abiej rozwiniêtych stosunki hierarchiczne dewastuj± merytoryczn± sprawno¶æ administracji. Od prze³o¿onego (w³±cznie z ministrem) oczekuje siê znajomo¶ci odpowiedzi, a nie umiejêtno¶ci zadawania pytañ. Zak³ada siê, ¿e prze³o¿ony (np. minister lub dyrektor departamentu) nie jest nim z racji umiejêtno¶ci dobierania w³a¶ciwych ludzi, zadawania istotnych pytañ oraz dokonywania syntezy otrzymanych odpowiedzi, tylko z tego wzglêdu, ¿e zna wszystkie podstawowe parametry ka¿dej sytuacji. Jego zadaniem jest jedynie zadawanie pytañ szczegó³owych i technicznych oraz wydawanie poleceñ wykonawczych. Nominacja na stanowisko jest traktowana jako certyfikat uzyskania koniecznej wiedzy, a zadawanie istotnych (a nie ¶ci¶le technicznych) pytañ - jako oznaka niekompetencji.
W takich warunkach jednak skrojenie foresightu na miarê (trafnie i twórczo) odczytanych potrzeb kraju nie jest mo¿liwe, a w efekcie, zamiast nowych autentycznych warto¶ci, powstaj± „substytut” i „atrapa”.
Aby foresight odniós³ sukces, trzeba postêpowaæ inaczej. Wpierw zastanowiæ siê, co tak naprawdê chce siê osi±gn±æ, z jakiego powodu i w jakim celu, czy to, co chce siê osi±gn±æ ma szansê powodzenia i pod jakimi warunkami, a dopiero potem szukaæ najodpowiedniejszych form i formu³, nie tylko z obszaru samego foresightu (tzw. wzorcowe praktyki), ale i innych, choæby i dalekich form kulturowych. Pola poszukiwañ mog± byæ ró¿ne i od siebie odleg³e. Przecie¿ sam foresight jest hybryd±, sk³adaj±c± siê z powi±zanych ze sob± technik pochodz±cych z ró¿nych wcze¶niejszych form. Nie chodzi o to, by foresight, który chcemy prowadziæ, by³ form± integraln±, czyst± gatunkowo, tylko o to, by spe³ni³ stawiane mu zadania. Nie o to chodzi, ¿eby powielaæ zas³yszane na kursach rozwi±zania, tylko aby te rozwi±zania braæ pod uwagê, konstruuj±c w³asny scenariusz tego przedsiêwziêcia.
Foresight to nie standard ISO, a bardziej „pude³ko z narzêdziami” i zbiorem regu³, jak np. gra RPG. To nie coca-cola, produkowana na ca³ym ¶wiecie wed³ug dok³adnie tej samej receptury, a raczej hiszpañska sangrilla, przyrz±dzana przez kelnera za ka¿dym razem inaczej, stosownie do okoliczno¶ci chwili, koloru nieba, ci¶nienia powietrza, humoru twórcy oraz stanu ducha zamawiaj±cych. ¬ród³a inspiracji foresightu, który sami organizujemy, mog± znajdowaæ siê i w zbiorze technik prognozowania, i podejmowania decyzji, i pobudzania twórczo¶ci, i pracy umys³owej (np. mapy my¶li), i pracy zespo³owej, i w grach i zabawach, zarówno symulacyjnych, jak i umys³owych, np. w grach komputerowych ucz±cych my¶lenia strategicznego, i nawet w idei „otwartego ¼ród³a” (open source) jako formie zespo³owego rozwijania nowego projektu (np. sposób rozwijania Linuxa).
Celem foresightu mo¿e byæ np. wojna o miejsce kraju w ¶wiecie w perspektywie 15-20 lat. Jak ustawiæ cele wojny? Gdzie i komu wydawaæ bitwy? Jakie ustaliæ jej za³o¿enia? Na przyk³ad osi±gniêcie 75 procent poziomu dzisiejszej Unii w ci±gu 15 lat. Jak to osi±gn±æ? Pod jakimi warunkami jest to mo¿liwe? Jak sprz±c wiedzê o posiadanych atutach i s³abo¶ciach z rozpoznaniem wy³aniaj±cych siê szans i zagro¿eñ, aby zaproponowaæ wizjê dzia³añ, które by³yby jednocze¶nie atrakcyjne i realne?
Nie tylko sam foresight móg³by byæ gr±, ale tak¿e jego przygotowanie - jako zespo³owe obmy¶lenie nowej publicznej formy budowania strategii.
Ka¿da forma kulturowa (jak m.in. foresight) jednocze¶nie stwarza i otwiera oraz ogranicza i zamyka mo¿liwo¶ci, przy czym to w³a¶nie ta antynomia nadaje jej dynamikê i ¿ywotno¶æ. Jest ona twórczym „wyciêciem” i „wyodrêbnieniem” z ca³o¶ci powi±zanych ze sob± zjawisk pewnej rzeczywisto¶ci, stworzeniem (jak wiersz, film, powie¶æ czy artyku³ naukowy) pewnego modelu ¶wiata.
Jednak sam fakt wyciêcia i wyodrêbnienia formy z jednej strony stwarza ramy pozwalaj±ce na jej wielokrotne wykorzystywanie (np. zabawy do wspólnego bawienia siê, techniki badawczej do przeprowadzenia do¶wiadczenia, metod prognozowania do budowy scenariuszy przysz³o¶ci itd.), ale z drugiej strony, przecinaj±c zwi±zki tak wyodrêbnionego fragmentu z reszt± ¶wiata, powoduje, ¿e ³atwo staje siê ona nieadekwatna w stosunku do bogactwa szybko zmieniaj±cej siê rzeczywisto¶ci.
Obie wymienione cechy - otwieranie mo¿liwo¶ci i jej ograniczanie - warunkuj± siê wzajemnie, tak jak m.in. tradycja i innowacja - nie ma innowacji bez tradycji, jak podkre¶la³ to w odniesieniu do rozwoju nauki Thomas Kuhn, czyli nie ma szansy na zmianê pewnego wzorca dzia³ania bez jej wcze¶niejszej krystalizacji, utwierdzenia i upowszechnienia. Nie ma okazji do z³amania regu³y bez jej wcze¶niejszego ustalenia, nowatorstwa bez rutyny (choæ samo tylko istnienie regu³ i rutyn nie przes±dza jeszcze o mo¿liwo¶ci zmian), „¿ywio³u” bez „³adu”.
Rozwój opiera siê na dialektyce i „chwiejnej równowadze” tych dwóch stron, gdy którykolwiek biegun zdobywa przewagê, dynamo zmian s³abnie. Rolê antynomii ograniczania - otwierania mo¿liwo¶ci podkre¶lali m.in.: Anthony Giddens (Stanowienie spo³eczeñstwa) w odniesieniu do spo³eczeñstwa, Jacob Bronowski (¬ród³a wiedzy i wyobra¼ni) i Thomas Kuhn (Dwa bieguny) w odniesieniu do nauki, a tak¿e Roger Callois (¯ywio³ i ³ad) w odniesieniu do gier i zabaw.
Antynomie te przes±dzi³y o ¿ywotno¶ci foresightu. Nie powsta³by on i nie sta³by siê tak popularny, gdyby nie wyczerpa³y siê istniej±ce wcze¶niej formu³y przewidywania przysz³o¶ci i wspólnego organizowania dzia³añ ze wzglêdu na odleg³e cele (np. planowanie strategiczne), a nie wyczerpa³yby siê, gdyby wcze¶niej nie przesz³y do codziennych praktyk.
S³absze zakotwiczenie foresightu w krajach s³abiej rozwiniêtych bierze siê st±d, ¿e te formu³y (m.in. ró¿ne techniki prognozowania, warto¶ciowanie technologii i in.) nie przesz³y do „krwiobiegu” ¿ycia spo³ecznego, st±d te¿ i ci nieliczni, którzy mogliby je rozwijaæ i korzystaæ z nich - eksperci, badacze, politycy, administratorzy, mened¿erowie, przedsiêbiorcy - nie mieli poczucia „zakleszczenia” w formu³ach coraz bardziej odklejaj±cych siê od realnego ¿ycia, a brak tego poczucia powodowa³, ¿e nie mieli motywu, aby szukaæ formu³ pojemniejszych i bardziej adekwatnych w stosunku do zak³adanego celu. W wielu krajach pionierami foresightu byli krytyczni prognostycy, którym doskwiera³a ¶wiadomo¶æ ograniczeñ stosowanych przez nich technik.
Foresight nie jest w krajach s³abiej rozwiniêtych „¶wiat³em w tunelu”, bo nie ma tego tunelu, nie jest „wyj¶ciem z sytuacji”, gdy¿ kontury sytuacji nie s± wyra¼nie dostrzegane, nie jest rozwi±zaniem, bo s³abo znane s± równania, których jest rezultatem.
Jako forma kulturowa foresight ma wiele cech gier i zabaw, tak jak definiuje je Roger Callois (¯ywio³ i ³ad, Warszawa 1973, s. 306). Jest: wyodrêbniony (zamkniêty w okre¶lonych granicach czasowo-przestrzennych), ujêty w ramy (poddany konwencjom, „które zawieszaj± zwyk³e prawa i chwilowo wprowadzaj± ‘nowe ustawodawstwo”, choæ w inny sposób ni¿ czyni to zabawa), zawiera element niepewno¶ci (nie jest rytua³em religijnym, standardem TQM ani magiczn± formu³±, jego przebieg i wynik nie mog± byæ z góry wiadome, musi istnieæ pewien margines, który uczestnikom pozwala „rozwijaæ inicjatywê i przejawiaæ pomys³owo¶æ”), dobrowolny (nie ma sensu, kiedy uczestnicy bior± w nim udzia³ ze s³u¿bowego obowi±zku). Jednak, w przeciwieñstwie do gier i zabaw, foresight nie jest „bezproduktywny” (tworzy co¶ nowego - wk³ad do strategii, choæ z drugiej strony to, co tworzy, nie ma byæ dora¼nie i bezpo¶rednio u¿yteczne) i nie jest do koñca fikcyjny (w sensie „poczucia ca³kowitego oderwania od ¿ycia powszedniego”).
Foresight dzia³a na przeciêciu sfery „widzialnej” i „niewidzialnej” (wg formu³y Krzysztofa Pomiana, Zbieracze i osobliwo¶ci, PIW, Warszawa 1996). Jest to rozci±gniêta w czasie i sytuowana w konkretnych miejscach seria ukierunkowanych celowo spotkañ grupy ludzi, dobranych w pewien sposób i reprezentuj±cych okre¶lone grupy spo³eczne. Ludzie ci staraj± siê wspólnie, na podstawie ustalonych zawczasu regu³ (sfera widzialna), stworzyæ obraz po¿±danej przysz³o¶ci wraz ze wskazaniem mo¿liwych dróg doj¶cia (sfera niewidzialna). Obraz ten ma staæ siê „ideowym koordynatem” wspólnych dzia³añ tych grup spo³ecznych, które reprezentuj±. Dzia³ania maj± mieæ na celu zbli¿enie siê do nakre¶lonej wizji (sfera widzialna i niewidzialna).
Elementy gier i zabaw oraz przeciêcie sfer widzialnej i niewidzialnej powoduj±, ¿e przedsiêwziêcie to tylko z trudem udaje siê w ramach procedur biurokratycznych, dzia³aj±cych wed³ug zupe³nie odmiennej logiki.
Twórczy charakter foresightu powoduje, ¿e brak recepty na jego sukces. Nawet w Wielkiej Brytanii, która jak ¿aden inny kraj by³a przygotowana do wprowadzenia foresightu, drugi krajowy foresight nie uda³ siê. Mo¿e by³ to efekt „spoczêcia na laurach” po sukcesie pierwszego, efekt przekonania, ¿e aby siê powiód³, wystarczy wykonaæ seriê przepisanych rutynowych dzia³añ. ¦wiadomo¶æ trudno¶ci jego adaptacji w krajach s³abiej rozwiniêtych mo¿e byæ, paradoksalnie, atutem. Foresight - traktowany jako problem i jako wyzwanie - mo¿e rozbudziæ silniejsz± motywacjê u jego organizatorów i uczestników, i w efekcie odnie¶æ wiêkszy sukces.