Warto (...) zaakcentowaæ, ¿e choæ nasza Komisja ma w nazwie s³owo „pañstwowa”, to de facto te¿ jest ¶rodowiskowa, bo jej cz³onkowie nie s± urzêdnikami, ale uczonymi - przedstawicielami ¶rodowiska. Choæ mianowa³ ich minister edukacji, to wytypowa³y ich senaty uczelni i inne reprezentacje ¶rodowiska. Chcia³bym, aby nasze wizytacje, choæ - co wiem z w³asnego do¶wiadczenia - przyjmowane s± czasem przez uczelnie jako swego rodzaju egzamin i dopust bo¿y, by³y traktowane jako okazja do uzyskania ¿yczliwej konsultacji. (...) Zdarza siê, ¿e po naszych wizytach dostajemy listy od kierowników tych jednostek, a wiêc najczê¶ciej dziekanów, ¿e przyjazd Komisji pozwoli³ im spojrzeæ inaczej na swój wydzia³ i wiele rzeczy naprawdê poprawiæ.
Rozmowa z dr. hab. Zbigniewem Marciniakiem, przewodnicz±cym Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej
Jak powszechnie wiadomo, podstawowe cechy charakterystyczne akredytacji ¶rodowiskowej, to: dobrowolno¶æ, swobodny wybór instytucji dokonuj±cej oceny zewnêtrznej, niezale¿no¶æ instytucji oceniaj±cych od administracji pañstwowej, brak sankcji wynikaj±cych z nieotrzymania akredytacji, ¶rodowiskowa akceptacja standardów i procedur akredytacyjnych. Zasadnicz± rolê w ¶rodowiskowych systemach zewnêtrznej oceny jako¶ci odgrywa peer review, który jest czêstokroæ uwa¿any za podstawowy ¶rodek w osi±ganiu transparentno¶ci i porównywalno¶ci ocen jako¶ci kszta³cenia. Akredytacja ¶rodowiskowa przyznaje programowi/uczelni akademicki „znak jako¶ci”, nie tylko za¶ potwierdza wype³nianie minimalnych standardów, niezbêdnych do posiadania uprawnieñ do nadawania dyplomów szko³y wy¿szej (...).
Prof. Janina Jó¼wiak zastanawia siê nad przysz³o¶ci± ¶rodowiskowych komisji akredytacyjnych w strukturach zapewniania jako¶ci w EOEW
Trudno powiedzieæ, jaki rzeczywisty wp³yw na funkcjonowanie „Solidarno¶ci” mia³a dzia³alno¶æ S³u¿by Bezpieczeñstwa. Na pewno sporo k³ótni w¶ród zwi±zkowców wywo³ali lub zaostrzyli tajni wspó³pracownicy. - Równie¿ konflikt Wa³êsy i Gwiazdów by³ po¿±dany i choæ nie powsta³ z inspiracji bezpieki, by³ przez ni± podtrzymany i rozwijany. Wokó³ Wa³êsy skupi³a siê umiarkowana grupa zwi±zkowców. Drug± grupê, tzw. radykaln±, reprezentowali m.in.: ma³¿eñstwo Gwiazdów, Anna Walentynowicz, Bogdan Borusewicz i Alina Pieñkowska. W obu grupach dzia³ali tajni wspó³pracownicy bezpieki, których celem by³o zbieranie informacji o zwi±zku i wewnêtrzna kontrola jego dzia³alno¶ci. Na I Krajowym Zje¼dzie Delegatów NSZZ „Solidarno¶æ” we wrze¶niu 1981 roku bra³o udzia³ ogó³em 71 TW, w tym 36 delegatów.
O potrzebie otwarcia archiwów IPN dla uczonych mówi dr S³awomir Cenckiewicz w artykule Justyny Jakubczyk
Wiemy wiêc ponad wszelk± w±tpliwo¶æ, ¿e tak zwanych roztworów homeopatycznych nie tylko nie mo¿na uzyskaæ, lecz nawet teoretycznie nie mo¿na rozpatrywaæ, czy jakikolwiek sk³adnik jest w nich zawarty, b±d¼ nie. Bezsensowno¶æ rozwa¿añ, badañ i eksperymentów klinicznych staje siê zatem oczywista. W polskim ¶rodowisku lekarskim nikomu (poza mn±) nie chcia³o siê publicznie dementowaæ homeopatycznych bzdur. Zawrza³o dopiero wtedy, gdy cztery powa¿ne placówki naukowe ze Szwajcarii i Anglii („Lancet”, nr 9487, 27.08.2005) wziê³y pod lupê publikacje „naukowe” na ten temat i orzek³y, ¿e homeopatia, jako zjawisko plasuj±ce siê na jarmarcznym obrze¿u kultury, mo¿e zostaæ spokojnie wyrzucona na ¶mietnik historii medycyny.
Prof. Andrzej Gregosiewicz pokazuje nienaukowo¶æ homeopatii i postuluje wy³±czenie jej z finansowania bud¿etowego