Formalnie "Prawo farmaceutyczne" jest przyk³adem ustawy, która w rzetelny sposób zabezpiecza dobro publiczne. Nakazuje bowiem stosowanie rygorystycznych procedur kontrolnych chroni±cych polski rynek przed wprowadzeniem do obrotu medykamentów niepewnych, niesprawdzonych, przeterminowanych, fa³szywych, nieskutecznych itp. Ominiêcie tych procedur zagro¿one jest surowymi karami. I s³usznie. Nara¿anie, na masow± skalê, zdrowia i ¿ycia ludzkiego to ciê¿kie przestêpstwo. Jest tylko jeden problem. Co zrobiæ, gdy autorzy ustawy, dla sobie tylko wiadomych celów, tworz± zapisy powoduj±ce, ¿e zagro¿enia te staj± siê realne?
Trudno to sobie wyobraziæ, ale w porównaniu z niektórymi zapisami w "Prawie farmaceutycznym", kryminalne sformu³owania "lub czasopisma" czy "inne ro¶liny", wydaj± siê byæ niewinnymi pomy³kami. Oto przyk³ad. Cytujê artyku³ 21. wspomnianej ustawy: "Produkty homeopatyczne (...) nie wymagaj± dowodów skuteczno¶ci terapeutycznej". Trudno obej¶æ taki rygoryzm, prawda? Ale to nie wszystko. Autorzy ustawy dodatkowo szykanuj± producentów "lekarstw" homeopatycznych, wymagaj±c od nich, by ich produkty by³y nie tylko nieskuteczne, ale jeszcze "rozcieñczone"! Te z³o¶liwe szykany, prze³o¿one na ludzki jêzyk, brzmi± tak: "w polskim lecznictwie mo¿na stosowaæ ka¿de g...o, byle by³o nieskuteczne i rozcieñczone". Przepraszam za mocne s³owo, ale w tej sytuacji przyda³yby siê jeszcze mocniejsze wyra¿enia.
Sk±d ten niezwyk³y zapis? Nie wiem. Nie wierzê w zespo³owy debilizm autorów ustawy. Ba, jestem pewien, ¿e mo¿na ³atwo zidentyfikowaæ nazwiska ludzi, którzy przeforsowali zezwolenie na import "leczniczego g...a". Ciekawe, jak przekonano w³a¶cicieli tych nazwisk, by podjêli ryzyko staniêcia w przysz³o¶ci przed komisj± ¶ledcz±. Ryzykanci zdawali sobie chyba sprawê, ¿e nie zdo³aj± wyt³umaczyæ, dlaczego pozwolili kilku francuskim i niemieckim koncernom parafarmaceutycznym na warte miliardy zmonopolizowanie nie¶wiadomo¶ci polskich pacjentów. Zapewne jednak wysoko¶æ prowizji (przypuszczenie) og³upi³a ich do tego stopnia, ¿e "za¶piewali i zatañczyli", tak jak sobie za¿yczyli producenci homeopatycznych fa³szywek. Cytujê: "Produkty homeopatyczne (...) podlegaj± uproszczonej procedurze dopuszczenia do obrotu".
Jak wiadomo, istot± technologii produkcji "leków" homeopatycznych jest, oprócz rozcieñczania, wielokrotne "wstrz±sanie" wodnym roztworem "substancji leczniczej". W ten sposób "lek" jest "dynamizowany". Wprawdzie farmakologia nie zna takiego sposobu przyrz±dzania leków, lecz ustawodawca zaakceptowa³ tê magiczn± procedurê i pouczy³ importerów: "Do wniosku [o dopuszczenie leku do obrotu - przyp. aut.] nale¿y do³±czyæ: opis procesu wytwarzania", w tym "opis sposobu rozcieñczania i dynamizacji", a tak¿e "wykaz substancji, które ulegaj± usuniêciu w czasie procesu wytwarzania".
Zdajê sobie sprawê, ¿e nikt nie uwierzy mi na s³owo, i¿ powy¿sze sformu³owania, akceptuj±ce istnienie zjawisk paranormalnych, zawarte s± w parlamentarnej ustawie. Wszyscy jednak mog± to sprawdziæ w Internecie. Upewni± siê wtedy, ¿e autorzy ustawy wmawiaj± nam na przyk³ad, ¿e „dynamizacja” to realnie istniej±ce zjawisko. Ma³o tego, „przyklepuj±” majaczenia homeopatów o istnieniu tak zwanej pamiêci wody, która to woda „pamiêta”, co z niej usuniêto. Ten absurdalny pomys³ Hahnemanna jest do dzisiaj podstaw± homeopatii.
W tym miejscu przypomnê, ¿e naukowy guru europejskich homeopatów – J. Benveniste – za prace na ten temat otrzyma³ dwukrotnie od Uniwersytetu Harvarda nagrodê Ig−Nobla (ang. ignoble – haniebny, pod³y). Zdobywca zwyk³ej nagrody Nobla w dziedzinie chemii, prof. Dudley Herschbach, tak uzasadnia³ w czasie uroczystej uniwersyteckiej gali wybór J. Benveniste na durnia roku: „(...) przeprowadzi³em podobne eksperymenty z wod±, co do której mia³em pewno¶æ, ¿e obcowa³a z substancjami organicznymi i rzeczywi¶cie mo¿e pamiêtaæ tego rodzaju oddzia³ywania. Jeden z eksperymentów nagra³em i teraz chcia³bym wam go odtworzyæ (w tym momencie prof. Herschbach pu¶ci³ nagrany na ta¶mê magnetofonow± odg³os wody spuszczanej w toalecie). Mam nadziejê, ¿e wszyscy dobrze to us³yszeli¶cie”. (Marc Abrams, IgNobel Prizes, Orion Books Ltd, GB, 2002).
To w Ameryce. A w Polsce? Jak zwykle – i ¶mieszno, i straszno. Okazuje siê bowiem, ¿e „znajomo¶æ zasad terapii homeopatycznej” jest jednym z formalnych warunków uzyskania specjalizacji I stopnia z farmacji aptecznej. Zasady te mo¿na zg³êbiæ na obowi±zkowych kursach, które odbywaj± siê w „jednostkach organizacyjnych szkoleñ podyplomowych przy wydzia³ach farmaceutycznych Akademii Medycznych i Collegium Medicum UJ”. Program specjalizacji ze wskazaniem miejsca kursów mo¿na znale¼æ pod adresem: www.mcoipz.com.pl/odkm/farmacja.htm.
Przyznam, ¿e fascynuj± mnie naukowcy z uniwersyteckich „jednostek organizacyjnych”, którzy wymagaj± od przysz³ych aptekarzy, by na egzaminie specjalizacyjnym umieli wyja¶niæ, dlaczego „w miarê ubywania objêto¶ci lekarstwa staje siê ono bardziej skuteczne” oraz jakie zjawiska fizykochemiczne warunkuj± powstanie „pamiêci wody”. Prawdê mówi±c, znam nazwiska tych luminarzy polskiej nauki, lecz nie o¶mielê siê ich ujawniæ. Mo¿e zrobi± to sami. Na przyk³ad w ramach merytorycznej dyskusji, któr± mo¿na by rozpocz±æ od rozwa¿enia problemu, czy z punktu widzenia wspó³czesnej nauki sposób uzyskiwania roztworów homeopatycznych jest poprawny metodologicznie?
Pytanie to zada³em prof. dr. hab. Markowi Kosmulskiemu, kierownikowi Katedry Elektrochemii Politechniki Lubelskiej, autorowi znanego dzie³a Chemical Properties of Material Surfaces, wydanego w 2002 r. w Nowym Jorku (hermes.umcs.lublin.pl. users/kosmulski/index.htm). Oto odpowied¼ chemika, który, jak dot±d, nie mia³ nic wspólnego z homeopati±: „Rzeczywi¶cie, roztwory bardzo rozcieñczone mo¿na otrzymaæ jedynie metod± kolejnych rozcieñczeñ. Polega ona na tym, ¿e w pierwszym etapie sporz±dzamy roztwór stosunkowo stê¿ony, powiedzmy 1 gram sk³adnika H w 1 dm3 wody (roztwór pierwszy). Nastêpnie odmierzamy, powiedzmy, 1 cm3 roztworu pierwszego, uzupe³niamy rozpuszczalnikiem do ³±cznej objêto¶ci 1 dm3, mieszamy i otrzymujemy roztwór drugi, zawieraj±cy 1 mg sk³adnika H w 1 dm3 roztworu. Warto¶ci liczbowe (1 dm3, 1 cm3) u¿yte w niniejszym przyk³adzie nie maj± wp³ywu na ca³y tok rozumowania. Równie dobrze kolejne rozcieñczenia mog± byæ w stosunku 1: 100, 1: 639 lub jeszcze innym. Powtarzaj±c opisan± czynno¶æ, mo¿emy otrzymaæ roztwór trzeci, zawieraj±cy 1 µg sk³adnika w 1 dm3 roztworu, roztwór czwarty, zawieraj±cy 1 ng sk³adnika H w 1 dm3 itd.
To wszystko wydaje siê ³atwe i proste, dopóki nie uwzglêdnimy paru faktów. Nie ma absolutnie czystych rozpuszczalników. Nawet najczystsza, redestylowana woda laboratoryjna zawiera w 1 dm3 niemal ca³y uk³ad okresowy pierwiastków oraz tysi±ce zwi±zków organicznych. O ile wiêc w roztworach pierwszym i drugim sk³adnik H jest, poza wod±, g³ównym sk³adnikiem roztworu, to w roztworze trzecim jest ju¿ kilka lub kilkadziesi±t (zale¿nie od jako¶ci wody u¿ytej do rozcieñczania) innych substancji, których stê¿enie i potencja³ termodynamiczny s± wiêksze ni¿ stê¿enie i potencja³ termodynamiczny sk³adnika H. W roztworze czwartym takich sk³adników bêd± ju¿ setki, a w roztworze pi±tym – wiele tysiêcy, w tym prawdopodobnie „leczniczy” sk³adnik H. Innymi s³owy, nale¿y zdaæ sobie sprawê, i¿ w miarê rozcieñczania oka¿e siê, ¿e „teoretycznie” obliczone stê¿enie sk³adnika H jest wielokrotnie ni¿sze ni¿ sk³adnika H w samym rozpuszczalniku. Je¶li na przyk³ad u¿ywana w laboratorium woda zawiera 1018 mol/dm3 sk³adnika H, to metod± kolejnych rozcieñczeñ w ¿aden sposób nie da siê otrzymaæ roztworu o stê¿eniu sk³adnika „leczniczego” H poni¿ej 1018 mol/dm3. To oczywi¶cie nie ma ¿adnego znaczenia, bo przy tak ma³ym stê¿eniu wp³yw substancji H na w³a¶ciwo¶ci roztworu jest zaniedbywalnie ma³y, wiêc szkoda czasu, aby takie zanieczyszczenia analizowaæ.
Bior±c pod uwagê powy¿sze wywody, mo¿na z ca³± pewno¶ci± stwierdziæ, ¿e roztworów o stê¿eniu poni¿ej 1 ng/dm3 nie da siê w ¿aden kontrolowany sposób otrzymaæ. Nie da siê równie¿ takiego stê¿enia zweryfikowaæ, gdy¿ le¿y ono poza zakresem dostêpnych metod analitycznych”.
Wiemy wiêc ponad wszelk± w±tpliwo¶æ, ¿e tak zwanych roztworów homeopatycznych nie tylko nie mo¿na uzyskaæ, lecz nawet teoretycznie nie mo¿na rozpatrywaæ, czy jakikolwiek sk³adnik jest w nich zawarty, b±d¼ nie. Bezsensowno¶æ rozwa¿añ, badañ i eksperymentów klinicznych staje siê zatem oczywista.
W polskim ¶rodowisku lekarskim nikomu (poza mn±) nie chcia³o siê publicznie dementowaæ homeopatycznych bzdur. Zawrza³o dopiero wtedy, gdy cztery powa¿ne placówki naukowe ze Szwajcarii i Anglii („Lancet”, nr 9487, 27.08.2005) wziê³y pod lupê publikacje „naukowe” na ten temat i orzek³y, ¿e homeopatia, jako zjawisko plasuj±ce siê na jarmarcznym obrze¿u kultury, mo¿e zostaæ spokojnie wyrzucona na ¶mietnik historii medycyny. Szwajcarzy natychmiast publicznie to og³osili i zabronili refundowania szamañskich „leków”. Wcze¶niej zrobili to Holendrzy, a ostatnio Niemcy.
A w Polsce? Wiadomo:
Ju¿ ka¿dy powiedzia³ to co wiedzia³
Trzy razy wys³ucha³ dobrze mnie
Wszyscy zgadzaj± siê ze sob±
A bêdzie nadal tak jak jest
(Kuba Sienkiewicz – neurolog)
1. Rozpêdzenie na cztery wiatry Rady Szamanów (ksywka: Rada ds. Medycyny Niekonwencjonalnej przy Ministrze Zdrowia). Ci wyznawcy voodoo, powo³ani na cz³onków przez reformatora stulecia – Mariusza £apiñskiego, pracuj± od lat nad znalezieniem sposobu weryfikacji zdolno¶ci leczniczych bioterapeutów, radiestetów (itp.) i zalegalizowania ich dzia³alno¶ci w Cechu Rzemios³ Ró¿nych. ¯eby by³o ¶mieszniej, swoj± aktywno¶æ w tym zakresie t³umacz± „zbyt ma³± w Polsce liczb± prokuratorów”. Kto zrozumie o co im chodzi?
2. Odebranie homeopatom (wzorem USA) prawa wykonywania zawodu lekarza medycyny.
3. Wykre¶lenie z ustawy „Prawo farmaceutyczne” artyku³u 21. i zawiadomienie prokuratury o pope³nieniu przestêpstwa przez „ekspertów”, którzy umie¶cili w nim zapis, ¿e „produkty homeopatyczne nie musz± wykazywaæ skuteczno¶ci terapeutycznej”.
4. Rozwi±zanie (w pañstwowych uczelniach) wszystkich zak³adów chemii lub farmakologii, które zajmuj± siê zjawiskami paranormalnymi („pamiêæ wody”, „dynamizacja leku” itp.).
5. Odebranie prawa szkolenia podyplomowego autorom homeopatycznej czê¶ci programu specjalizacji dla farmaceutów.
6. Wyprowadzenie produktów homeopatycznych z aptek i wstawienie ich do supermarketów (obok gumy do ¿ucia).
7. Przeprowadzenie kontroli w Urzêdzie Rejestracji Produktów Leczniczych. Podejrzewaæ mo¿na, ¿e prezes tego urzêdu Andrzej Koronkiewicz dopuszcza³ do obrotu leki homeopatyczne wiedz±c o ich anegdotycznym sposobie produkcji. Narazi³ w ten sposób na utratê zdrowia lub ¿ycia obywateli polskich (nieznajomo¶æ podstawowych zasad fizyki i chemii nie zwalnia od odpowiedzialno¶ci).
8. Przeprowadzenie kontroli we wszystkich polskich oddzia³ach zagranicznych firm farmaceutycznych i sprawdzenie, czy sposób produkcji „leków” homeopatycznych jest zgodny z podstawowymi zasadami farmakologii. Zwracam szczególn± uwagê na firmê Boiron (dyrektor Jerzy Sosnowski), która zalewa polski rynek granulkami cukru, z których wyparowa³a „inteligentna” woda, pozostawiaj±c „informacjê” o „leczniczych w³asno¶ciach” kaczego ¶cierwa.
Na koniec zapraszam wszystkich wysoce utytu³owanych naukowo zwolenników homeopatii do zaprezentowania na tych ³amach wyja¶nieñ, t³umacz±cych w sposób jednoznacznie naukowy, co to jest „dynamizacja leku” lub „pamiêæ wody”. Jestem dziwnie pewien, ¿e do redakcji nie wp³ynie ¿adna merytoryczna replika na mój artyku³. Powód: obawa badaczy zjawisk homeopatycznych przed o¶mieszeniem. Ka¿de bowiem wyja¶nienie zjawisk paranormalnych jest samo w sobie satyryczn± grotesk±. Naukowcy zajmuj±cy siê realn± fizyk± i chemi± bêd± mieli znakomit± zabawê, czytaj±c pseudonaukowy be³kot o dynamizacji kaczych podrobów poprzez wielokrotne wstrz±sanie ich wodnego roztworu.
Szanowni Pos³owie, proszê o wniesienie interpelacji, mówi±cej, ¿e artyku³ 21 „Prawa farmaceutycznego” o¶miesza polskie prawo i naukê. ¯e homeopatia jest magiczno−okultystycznym odpryskiem naszej kultury zdrowotnej.
Szanowni Pos³owie, wierzê, ¿e w nied³ugim czasie polska medycyna bêdzie mia³a tê satysfakcjê, i¿ dziêki Wam, jako pierwsza w ¶wiecie zamknie problem najwiêkszego oszustwa medycznego w historii ludzko¶ci.
Zwracam siê do wszystkich ludzi polskiej nauki o poparcie mojej inicjatywy. Najbardziej liczê na rozs±dek i stanowczo¶æ prof. Zbigniewa Religi.
Wielce Szanowny Panie Ministrze, uprzejmie proszê o podjêcie decyzji eliminuj±cej „europejskie” absurdy homeopatyczne z polskiej medycyny. Wystarczy jeden Pana podpis, by usun±æ z „Prawa farmaceutycznego” artyku³ 21. i w ¶lad za tym przenie¶æ sprzeda¿ homeopatycznych granulek cukrowych do supermarketów. Nikt nic na tym nie straci, a polska medycyna nie bêdzie wiêcej o¶mieszana przez homeo−oszustów.
Szanowny Panie Prokuratorze, czy nie wydaje siê Panu dziwne, ¿e w polskiej ustawie „Prawo farmaceutyczne” figuruje zapis nastêpuj±cej tre¶ci: „Leki homeopatyczne nie musz± wykazywaæ dowodów skuteczno¶ci terapeutycznej”. Na tej m.in. podstawie dopuszczono w Polsce do obrotu ponad 5600 „leków” homeopatycznych.
Komu, oprócz firm produkuj±cych „leki” homeopatyczne, mog³o zale¿eæ na zwiêkszaniu obrotów nieskutecznymi lekami?