Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Recenzje


Nowi humani¶ci

Nieraz zastanawia³am siê, jak epokê, w której ¿yjemy, nazw± nasi potomkowie. John Brockman proponuje termin „Nowy Renesans”. W oryginalnym tytule jego ksi±¿ki mamy wprawdzie The New Humanists, poprawniejsze wiêc by³oby wyra¿enie „Nowi humani¶ci”. Humanizm i Renesans to jednak nie jest to samo, bo wyra¿enia te zwracaj± uwagê na nieco inne, choæ ³±cz±ce siê ze sob±, aspekty. Ale bior±c pod uwagê tre¶æ ksi±¿ki, mo¿emy powiedzieæ, ¿e mamy czasy Nowego Renesansu, tworzonego przez nowych humanistów.

Brockman to twórca m.in. dawnego „Klubu Rzeczywisto¶ci” i popularnego dzi¶ portalu internetowego Edge, które sta³y siê panelem wymiany my¶li naukowej: „Ci ludzie sprzeczaj± siê ze sob±, ale i ucz± siê od siebie wzajem, a to, czego siê nauczyli, stosuj± do w³asnej pracy” - pisze Brockman we wstêpie do Nowego Renesansu, który tak¿e mo¿na nazwaæ takim forum wymiany my¶li. Wcze¶niejsza ksi±¿ka zredagowana przez Brockmana - Trzecia Kultura - nawi±zywa³a tytu³em do eseju C.P. Snowa, który opisa³ roz³am dwóch kultur - tradycyjnej humanistyki oraz ¶wiata nauk przyrodniczych i ¶cis³ych. Trzecia Kultura mia³aby zespalaæ te ¶wiaty: „Przedstawiciele Trzeciej Kultury dziel± siê swymi pomys³ami i koncepcjami nie tylko z w³asnym ¶rodowiskiem - za pomoc± ksi±¿ek docieraj± do wszystkich wykszta³conych warstw spo³eczeñstwa”.

Nowy Renesans ma podobny charakter. To zbiór esejów naukowców zajmuj±cych siê m.in. kosmologi±, fizyk±, biologi± ewolucyjn±, filozofi±, naukami komputerowymi, psychologi± itd. Koncepcje natury ludzkiej zestawione s± tu z wiedz± na temat umys³ów zwierz±t oraz z osi±gniêciami nauki w dziedzinie nowych technologii. Te niby ró¿ne rodzaje zainteresowañ badawczych w dzisiejszym ¶wiecie coraz bardziej siê ze sob± ³±cz±, wp³ywaj± na siebie nawzajem i na nasze ¿ycie. Teorie o funkcjonowaniu mózgu przeplataj± siê z koncepcjami stworzenia sztucznej inteligencji. Aby skonstruowaæ robota zachowuj±cego siê jak prawdziwy cz³owiek, musimy przecie¿ znaæ dok³adnie cia³o, umys³ i psychikê cz³owieka. A w zdobywaniu tej wiedzy pomaga nam nowoczesna technika. I tak rozwija siê Nowy Renesans - czasy ludzi o wszechstronnych zainteresowaniach, którzy zajmuj±c siê jedn± dziedzin± nauki, wykorzystuj± wiedzê równie¿ z innych dyscyplin.

Niektóre rozdzia³y ksi±¿ki czyta siê jak powie¶æ science fiction, a przynajmniej jak zbiór pomys³ów do scenariusza filmowego. Co nie znaczy, ¿e nie nale¿y traktowaæ jej powa¿nie. Nazwiska autorów zapewniaj± rzeteln± wiedzê naukow±. W¶ród nich jest m.in. Steven Pinker, znany badacz umys³u i natury ludzkiej. Na ³amach tej ksi±¿ki podwa¿a m.in. koncepcjê umys³u jako tabula rasa i mit o „szlachetnym dzikusie”, czyli naszym przodku - dobrym, bo nieska¿onym cywilizacj±. Jaron Lanier (wybitny informatyk, twórca symulacji w wirtualnej rzeczywisto¶ci) sprzeciwia siê teoriom o „cybernetycznym totalizmie”, czyli o opanowaniu ¶wiata przez komputery, maj±cym, zdaniem niektórych, wkrótce nast±piæ. Du¿o miejsca po¶wiêcono próbom i mo¿liwo¶ciom stworzenia sztucznej inteligencji. Bardzo ciekawe s± rozdzia³y o wspó³czesnej kosmologii. Ksi±¿ka zmusza do my¶lenia i prowokuje dyskusje (teksty polemiczne umieszczono w epilogu). Czasem trochê nu¿± teorie typu „co to bêdzie za x lat” i przyd³ugie wywody niektórych autorów. Trzeba jednak pamiêtaæ, ¿e Nowy Renesans dotyczy tylko przedstawionego w ksi±¿ce wycinka ¿ycia naukowego. W±tpiê, czy kiedy¶ bêdzie mo¿na zrobiæ z niego ogólnie obowi±zuj±c± regu³ê.

JZJ

Nowy Renesans. Granice nauki, pod red. Johna Brockmana, t³um. Piotr J. Szwajcer, Anna Eichler, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2005, seria: Nauka u Progu Trzeciego Tysi±clecia.

Twórcza zupa

„Czy my¶li pan, ¿e cz³owiek ma duszê? - Nie wiem”. Kiedy tak zaczyna siê wywiad-rzeka z, b±d¼ co b±d¼, profesorem psychologii w UJ, mo¿na powa¿nie zastanawiaæ siê, czy czegokolwiek siê od niego dowiemy. Bo je¶li w odpowiedzi na pierwsze pytanie kryje siê niepewno¶æ granicz±ca z niewiedz±, mo¿na byæ pe³nym obaw, czy aby trafili¶my na w³a¶ciwego rozmówcê. Ca³e szczê¶cie, ¿e Janek Sowa, uczeñ prof. Edwarda Nêcki, nie podda³ siê i pyta³ dalej. Nie tylko o duszê cz³owieka, ale i o inteligencjê, twórczo¶æ, autorytety...

Zreszt±, ju¿ chwilê pó¼niej okazuje siê, ¿e pytanie inicjuj±ce ten wywiad mo¿e byæ dla psychologa rzeczywi¶cie trudne, a udzielona odpowied¼ wcale nie musi byæ wyrazem ignorancji. Bo choæ, przynajmniej etymologicznie, reprezentuje on „naukê o duszy”, to, zdaniem prof. Nêcki, pojêcie „duszy”, na dobr± sprawê, wspó³czesnej psychologii nie jest potrzebne. „Z tego, ¿e dana nauka interesuje siê cz³owiekiem, nie wynika, ¿e potrzebuje pojêcia duszy”. O wiele wa¿niejsze s± psychika i zachowanie cz³owieka.

A skoro tak, to warto dociekaæ, czy - skoro natura wyposa¿y³a nas w rozum - postêpujemy racjonalnie. Janek Sowa prowokuje: ma³¿eñstwa siê rozpadaj±, ludzie namiêtnie graj± w totka, a w dodatku poddaj± siê wp³ywom reklamy. Czy ludzie w ogóle jeszcze my¶l±? Oczywi¶cie, odpiera zarzut interlokutor. W koñcu to nie w samej decyzji o ma³¿eñstwie kryje siê zagadka jego rozpadu, lecz w postêpuj±cych zmianach spo³ecznych wzorców funkcjonowania tej instytucji. To nie w losowaniu szczê¶liwych numerków nale¿y upatrywaæ racjonalno¶ci, ale w tym, ¿e zak³ady s± po prostu... tanie. Gdyby by³y dro¿sze, ludzie z pewno¶ci± by nie grali. A to oznacza, ¿e rozum jednak maj±. Wreszcie na koniec, gdyby nie reklamy, o wielu praktycznych rzeczach, jak choæby pasta do zêbów, nie mieliby¶my zielonego pojêcia. Profesor ma jednak ¶wiadomo¶æ, ¿e taki ¶wiat - racjonalny, a wiêc przewidywalny - by³by nudny. „To, ¿e przypadek ma wp³yw na nasze ¿ycie, jest powodem utrapienia, ale i tego, ¿e siê nam nie nudzi. Co¶ siê dzieje, zdarzaj± siê nieprzewidywalne wydarzenia i sytuacje”. I w tym kryje siê clou naszego postêpowania.

Formu³a wywiadu-rzeki ma jeden niezaprzeczalny atut. W odró¿nieniu od tabloidowych interviews, skupienie siê na problemie nie niesie ze sob± praktycznie ¿adnych ograniczeñ. A to pozwala na wnikliw± analizê rozstrzyganych kwestii. W rozmowach o twórczo¶ci i inteligencji wiele pytañ wymaga bowiem dog³êbnych odpowiedzi. Ot, choæby takie, czy zupa mo¿e byæ twórcza? Na pozór to pytanie absurdalne, nie przystaj±ce do rozmowy z powa¿nym naukowcem. Tyle, ¿e i w nim mo¿na odnale¼æ psychologiczny sens. Bo czy¿ zupa oparta na zupe³nie nowej, oryginalnej recepturze ró¿ni siê czym¶ od obrazu czy powie¶ci? Nie, twórczo¶ci w ¿adnym wypadku nie powinni¶my ograniczaæ do wybranych dziedzin - przekonuje prof. Nêcka.

Rozmowa przypomina momentami prowokacyjn± zabawê dziecka z matk±. Padaj± banalne pytania, ale ciekawe ¿ycia dziecko oczekuje sumiennej odpowiedzi i nauczyciel, ¶wiadom powagi swej profesji, takich udziela. Ale zdarza siê, ¿e od swojego niepokornego ucznia otrzymuje burê: „U¿ywa pan przyk³adów, które s³abo przystaj± do twórczo¶ci wybitnej”. I ten od razu siê poprawia, widz±c, ¿e ma do czynienia z nie byle jakim rozmówc±.

Psychologia to dla obydwu ¼ród³o niezwyk³ej rado¶ci z odkrywania zagadek wspó³czesnego cz³owieka. Dlatego jej koniec, wbrew temu, co niektórzy wieszcz±, nie jest znowu taki bliski. „T³umaczenie sobie ¶wiata - fizycznego, psychicznego oraz spo³ecznego - by³o, jest i pozostanie naturaln± potrzeb± cz³owieka”, który nie bez powodu zosta³ postawiony na czele tytu³owej triady.

(karma)

Edward Nêcka, Janek Sowa, Cz³owiek - umys³ - maszyna. Rozmowy o twórczo¶ci i inteligencji, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005, seria: Rozmowy z Mistrzami Psychologii.

Zmierzaj±cym w stronê Itaki

To doprawdy zadziwiaj±ce, jak Odyseusz, porzuciwszy ramy mitologicznej opowie¶ci, potrafi³ staæ siê bliski ludziom postmoderny, ¿yj±cym w ¶wiecie przesi±kniêtym reklamowymi spotami i atrakcyjnymi reality shows, ¶wiecie pozbawionym g³êbi, ale za to pe³nym ironii i perswazji. Oni te¿ maj± swoj± Itakê. Arcybiskup Józef ¯yciñski okre¶la j± mianem „duchowej ojczyzny cz³owieka”.

Przekonanie o potrzebie istnienia takiej „ojczyzny warto¶ci” buduje na obserwacji rzeczywisto¶ci, w której bez ustanku stajemy przed konieczno¶ci± wyborów. By³oby to nawet po¿±dane, gdyby nie prymitywizm tych pozornych alternatyw, które wprawdzie fascynuj± i poci±gaj±, ale na krótko. Jak zatem unikn±æ bezkrytycznego zauroczenia takim banalnym ¶wiatem? Nauczeni manipulacji eksperci od nowomowy poradz± zapewne nazwaæ narkotyki pieszczotliwie „miêkkimi”, a pornografiê potraktuj± jako przejaw wolno¶ci publikacji. I ju¿ bêdzie inaczej. Tylko czy na fundamencie wspólnego æpania da siê cokolwiek zbudowaæ? - pyta lubelski metropolita.

Trwa³o¶æ naszego ¿yciowego fundamentu mierzona byæ powinna skal± warto¶ci, jakie zabieramy ze sob± wyruszaj±c w kierunku Itaki. Nasz horyzont wyznaczaj± zatem: prawda, wolno¶æ, altruizm i po¶wiêcenie, solidarno¶æ, przyja¼ñ, wspó³czucie. Tymczasem w konsumpcyjnym stylu ¿ycia, gdzie króluj± sukces finansowy, przyjemno¶æ lub kariera polityczna, wspó³czesnemu Odysowi musi byæ nadzwyczaj trudno siê odnale¼æ. Nawet je¶li istnieje, to jego wêdrówka z regu³y jest bezcelowa, niepewna, rozmazana. Rodzi siê poczucie zagubienia, beznadziejno¶ci, a st±d ju¿ tylko ma³y krok do bezdomno¶ci.

Przypuszczenie, ¿e w tej podró¿y mo¿emy staæ siê samotni, jest wiêc jak najbardziej s³uszne. Ale ta samotno¶æ, jak pociesza ¯yciñski, „nie powinna przera¿aæ, je¶li tylko odkryjemy w niej piêkno przygody z konsekwentnej wêdrówki ku warto¶ciom stanowi±cym nasz± aksjologiczn± Itakê”.

„Intelektualny dramat naszej epoki”, pisze dalej arcybiskup, przejawia siê tak¿e w tym, i¿ na poziomie wielu postaw kulturowych funkcjonuj± wzajemnie sprzeczne oceny. Ten pluralizm ma swoje odzwierciedlenie w systemie etycznym, w którym dominuje daleko posuniêty relatywizm. Ró¿nice miêdzy ofiarami i katami zacieraj± siê, a fascynacja ró¿norodno¶ci± prowadzi do tak absurdalnych sytuacji, jak choæby ta, gdy pokolenie „wrzuconych w pluralizm” zaczyna têsknie wypatrywaæ powrotu... jedynie s³usznego ustroju. Có¿, takie postawy s± dozwolone, bo odpowiedzialno¶ci moralnej nie ma, a „sztuka my¶lenia pozostaje zajêciem samotniczym o wyj±tkowo niskich notowaniach w rankingach popularno¶ci” - zgry¼liwie konstatuje ¯yciñski.

Autor w swoich rozwa¿aniach czêsto odwo³uje siê do generacji „68. Ale jeszcze dobitniej tytu³owe pytanie pokazuje dramat pokolenia Jana Paw³a II. W tym przypadku dylemat ów jest tym, czym dla stoj±cego nad przepa¶ci± postawienie choæby kroku. Wspó³cze¶ni Odyseusze zadanie maj± trudniejsze, bo otoczeni niezliczon± mas± ³akomych ¿ycia Epikurów dopiero rozpoczynaj± swoj± wêdrówkê. I choæ ich podró¿ wydaje siê byæ pozbawiona logiki, to jest to równie¿ wyzwanie, aby nie tylko oprzeæ siê atrakcyjnie brzmi±cym ¶piewom kusz±cych syren, ale i zachowaæ dystans do rzeczywisto¶ci, która w obliczu galopuj±cych zmian jeszcze wczoraj by³a „dzika”, a dzi¶ mo¿e staæ siê nasz± ojczyzn±.

To w³a¶nie im arcybiskup ¯yciñski podsuwa pod rozwagê przyk³ady dr Ireny S³awiñskiej, Karoliny Lanckoroñskiej czy Jana Nowaka-Jeziorañskiego, którzy konsekwentnie podró¿owali do swej Itaki, osi±gaj±c w koñcu cel wêdrówki. Fakt jednak, i¿ postawa jednej z tych osób do dzi¶ dzieli Polaków, pokazuje, ¿e poszukiwanie autorytetów nie jest wcale zadaniem ³atwym, a rozwi±zanie dylematu „Odyseusz czy playboy” - nie takie oczywiste.

(karma)

Józef ¯yciñski, Odyseusz czy playboy? Kulturowa odyseja cz³owieka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005.

Mistrz i jego dzie³o

Biografie niezwyk³ych postaci zawsze przyci±ga³y pisarzy oraz czytelników. Im bardziej by³a to osoba znana, tym chêtniej o niej dyskutowano. Podjêcie zatem badañ w celu opisania ¿ycia i dzia³alno¶ci kogo¶ znacz±cego, lecz nieznanego wiêkszemu gronu odbiorców, to wyzwanie dla badacza. Zw³aszcza, gdy postaci± centraln± jest jeden z najwybitniejszych polskich dziejopisarzy Szymon Askenazy.

Autorem wydanej niedawnej biografii jest Marcin Nurowski, z wykszta³cenia prawnik, od wielu lat zafascynowany osob± historyka. Jego praca przedstawia Askenazego jako cz³owieka my¶li i czynu. Nurowski zachowa³ chronologiê opisu poszczególnych etapów ¿ycia dziejopisarza, jednak nie zatrzyma³ siê na tym poziomie przedstawienia. Dla Nurowskiego Askenazy to postaæ wybijaj±ca siê ponad przeciêtno¶æ. Niestety, z wielu powodów niedoceniona przez ówczesnych oraz nastêpne pokolenia. Autor dok³adnie stara³ siê przedstawiæ dzieje rodziny Askenazego, choæ w ¶wietle nagromadzonych faktów mo¿na by³o podaæ wiêcej szczegó³ów. Niemniej praca jego zyskuje nie tyle dziêki zgromadzeniu i uporz±dkowaniu materia³u biograficznego, ile dziêki chêci pokazania historyka w ró¿nym ¶wietle.

Dla mnie najciekawszymi fragmentami ksi±¿ki s± te, które charakteryzuj± Askenazego jako cz³owieka o ogromnych horyzontach, mo¿liwo¶ciach dzia³ania oraz oddzia³ywania na historiê Polski, a tak¿e jako cz³owieka zawieszonego pomiêdzy dwoma ró¿nymi ¶wiatami: polskim i ¿ydowskim. Ju¿ sam podtytu³ wprost mówi, i¿ Nurowski mia³ odwagê pisaæ o tym, co dla wielu jest zadaniem wrêcz niemo¿liwym.

Szymon Askenazy to nie tylko historyk, który jako pierwszy odwa¿y³ siê nadaæ w³a¶ciw± warto¶æ czasom porozbiorowym, tak potêpianym przez pó¼niejsze pokolenia. To równie¿ nauczyciel kszta³tuj±cy przysz³ych historyków, którzy nawet w chwili negacji pogl±dów mistrza, pozostali pod wp³ywem jego sposobu opisu wydarzeñ oraz faktów historycznych. Askenazy to dyplomata, o roli którego wspó³cze¶nie nic siê nie mówi. To postaæ dla wielu k³opotliwa. Jako ¯yd z urodzenia, wyznania i ¶wiadomego wyboru, w polityce kierowa³ siê przede wszystkim polsk± racj± stanu. Nie podda³ siê pe³nej asymilacji, lecz rzadko kto tak broni³ Polski na forum europejskim, jak w³a¶nie Askenazy. A nale¿y pamiêtaæ, ¿e by³y to czasy bardzo znacz±ce w historii naszego kraju.

Nurowski nie jest pierwszym, który pragn±³ stworzyæ syntezê dotycz±c± osoby i dzie³a. W 1958 ukaza³a siê ksi±¿ka Józefa Dutkiewicza Szymon Askenazy i jego szko³a. Publikacja owa odzwierciedla w pe³ni poprawno¶æ polityczn± tamtych lat. Nale¿y zatem podchodziæ do niej krytycznie. Szkoda jednak, ¿e autor pomin±³ jej istnienie. Mimo wszelkich wad, by³o to jedyne dzie³o w ca³o¶ci po¶wiêcone historykowi. Poza tym jednak Nurowski w swojej pracy wykaza³ siê bardzo dobr± znajomo¶ci± materia³ów ¼ród³owych, doskona³± umiejêtno¶ci± operowania nimi i ich selekcjonowania. Sposób opisu nie przyt³acza czytelnika nadmiarem zgromadzonych faktów i dat, co pozwala na swobodne odczytanie tekstu nawet przez tych, którzy po raz pierwszy poznaj± postaæ wybitnego badacza. Autor umia³ równie¿ pokazaæ nie tylko historyka i jego dzie³o, lecz tak¿e czasy, w którym tworzy³ oraz dzia³a³.

Zadziwiaj±ce, i¿ tak d³ugo trzeba by³o czekaæ na pierwsz± tak obszern± biografiê Szymona Askenazego. Zainteresowanych pytaniem dlaczego, odsy³am do ksi±¿ki Marcina Nurowskiego, który w swoich poszukiwaniach badawczych próbuje odpowiedzieæ i na to pytanie.

Monika Szab³owska-Zaremba

Marcin Nurowski, Szymon Askenazy. Wielki Polak wyznania moj¿eszowego, wydawnictwo marcin nurowski

Adwokaci warszawscy

Nak³adem Wydawnictwa C.H. Beck ukaza³a siê ksi±¿ka dr. Zdzis³awa Krzemiñskiego Historia warszawskiej adwokatury. Do grona opisywanego przez siebie zalicza autor wszystkich, którzy choæby przez krótki czas byli zwi±zani ze ¶rodowiskiem adwokatów warszawskich i wywarli na nie wp³yw. Opisuje losy adwokatury od czasów Pierwszej Rzeczpospolitej, poprzez okres zaborów, Drugiej Rzeczpospolitej i II wojny ¶wiatowej a¿ po wspó³czesno¶æ. Zaborcy, okupanci i powojenne komunistyczne w³adze przeró¿nymi metodami próbowa³y kierowaæ prac± adwokatów, którzy jednak na wszelkie mo¿liwe sposoby bronili siê przed ich wp³ywami. W 1941 w Warszawie powsta³a Tajna Rada Adwokacka, która podjê³a uchwa³y dotycz±ce zachowania adwokatów wobec okupanta. W¶ród jej zapisów znalaz³a siê zasada, ¿e tylko polskie s±downictwo powo³ane jest do rozstrzygania spraw polskich obywateli. Zakazano odwo³ywania siê do s±dów niemieckich od prawomocnych orzeczeñ wydanych przez s±dy polskie i zalecono korzystanie z s±downictwa polubownego, które by³o niezawis³e od w³adz niemieckich.

Historia adwokatury ma tak¿e swoje heroiczne wydarzenia. Kiedy komisarzem do reorganizacji warszawskiej adwokatury zosta³ Edward Wilhelm von Wendorff, w jego planach znalaz³o siê pozbawienie prawa wykonywania zawodu adwokatów legitymuj±cych siê ¿ydowskim pochodzeniem. Jak pisze Krzemiñski, chc±c nadaæ swoim dzia³aniom pozory legalno¶ci, za¿±da³ akceptacji tej decyzji przez ¶rodowisko polskich adwokatów i wezwa³ do siebie 15 spo¶ród nich. Uprzedzi³, ¿e w przypadku braku zgody g³osuj±cy na „nie” zostan± skre¶leni z listy adwokatów. Tymczasem 14 na 15 z nich zag³osowa³o na „nie”. Wskutek b³êdu urzêdniczki dwóch z tej czternastki zapomniano skre¶liæ. Pominiêci napisali do komisarza listy z pro¶b± o karne skre¶lenie, poniewa¿ g³osowali przeciwko usuniêciu ¿ydowskich kolegów.

W ksi±¿ce Krzemiñskiego znajdziemy równie¿ kilka porad oraz zbiór my¶li i aforyzmów, z których mog± skorzystaæ i dzisiejsi prawnicy. Przede wszystkim nie nale¿y czytaæ przemówienia: „Audytorium, widz±c mówcê przewracaj±cego kartkami swego uprzednio napisanego przemówienia, my¶li nie o tym, o czym czyta mówca, lecz z niepokojem liczy, ile kartek pozosta³o mówcy do odczytania”. Nie nale¿y te¿ nadu¿ywaæ wytrzyma³o¶ci s³uchaczy i nadmiernie przeci±gaæ mowy.

Swoj± opowie¶æ o dziejach adwokatury autor koñczy uwagami na temat funkcjonuj±cego do niedawna prawa o adwokaturze. Chwali powrót do niektórych przepisów sprzed wojny, np. zniesienie stawek urzêdowych za wykonywanie czynno¶ci zawodowych. Krytykuje jednak utrzymanie kontroli Ministerstwa Sprawiedliwo¶ci nad dzia³alno¶ci± samorz±du adwokackiego. Za niekorzystny dla adwokatury uwa¿a te¿ jeden z punktów znowelizowanej ustawy o radcach prawnych, który poprzez dopuszczenie tej grupy zawodowej do pewnych us³ug prawnych ogranicza pole dzia³ania adwokatury.

Krzemiñski jest autorem zaanga¿owanym w to, co pisze. Ostro krytykuje np. dzia³anie rz±dów Francji i Anglii, które nie wywi±zywa³y siê z umów z Polsk± i nie wspar³y w odpowiednim czasie wojny Polski z Niemcami. Z patosem pisze te¿ o walce Polaków (podkre¶laj±c, ilu by³o w¶ród nich adwokatów i aplikantów adwokackich) z zaborcami i okupantami (tylko czasem wspomina, ¿e by³y i tu czarne owce), czy o dwóch zbrodniczych re¿imach, brunatnym i czerwonym, które „postanowi³y zatopiæ ¶wiat w morzu krwi”. Widaæ te¿, jak bardzo chce przekonaæ do swoich pogl±dów komentuj±c kontrowersyjne czêsto ustawy dotycz±ce adwokatury. Ksi±¿kê koñczy zdaniem: „Adwokaci byli i zawsze musz± byæ wolni!” Ciekawe, co powiedzia³by o uchwalonej niedawno nowelizacji prawa zwiêkszaj±cej dostêp do tego zawodu?

JZJ

Zdzis³aw Krzemiñski, Historia warszawskiej adwokatury, Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2005.


Ksi±¿ki nades³ane

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje