Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Na marginesach nauki


BARDZO DU¯O DOKTORÓW

Leszek Szaruga

¦rednia wykszta³cenia nam ro¶nie. Dorobili¶my siê nawet prezydenta profesora, co cieszy. Weszli¶my na wy¿szy poziom i nie w±tpiê, ¿e ¶wiat nam bêdzie zazdro¶ci³.

¦rednia nam ro¶nie, ale zastanawiaj±cy jest jej charakter. Gdy przegl±dam od czasu do czasu produkowane w zawrotnym tempie prace magisterskie w uczelniach publicznych i niepublicznych, wiêkszo¶æ z nich pora¿a mnie nie tylko nieporadno¶ci± jêzykow±, lecz tak¿e, co ju¿ gorzej, wysoce niewystarczaj±cym profesjonalizmem, zadziwiaj±co skromn± baz± materia³ow±, która czêsto, zbyt czêsto, nie uwzglêdnia najnowszej literatury przedmiotu. Inna sprawa, ¿e literatura ta, zw³aszcza w dziedzinach humanistycznych, mno¿y siê w tempie lawinowym, co oczywi¶cie nikomu ¿ycia nie u³atwia, ale te¿ nie ma nigdzie zapisanych gwarancji, i¿ ma ono byæ ³atwe, lekkie i przyjemne. Nie zmienia to faktu, i¿ przerób uczelniany wzrasta, sporo osób bowiem zorientowa³o siê, i¿ bez dyplomu trudniej siê w ¿yciu ustawiæ. M³odzie¿ zatem, nawet ju¿ pracuj±ca, szturmem zdobywa uczelnie, a ¿e odpad³a bariera w postaci egzaminów wstêpnych, o zwyciêstwo na tym pierwszym etapie nietrudno. Nietrudno te¿ uzyskaæ dyplom.

Nad tym wszystkim pojawi³a siê – ju¿ dawno – naro¶l w postaci studiów doktoranckich. Swego czasu impreza mia³a charakter elitarny, obecnie rozrasta siê, olbrzymieje i byæ mo¿e niebawem swymi rozmiarami przewy¿szy studia magisterskie. Ju¿ jest spory przyrost doktorów, a bêdzie z pewno¶ci± wiêkszy. Przekonujê siê o tym ostatnio, przegl±daj±c lub nawet recenzuj±c tworzone w tej przestrzeni rozprawy. Wiele z nich to wci±¿ jeszcze ksi±¿ki nie tylko nie¼le napisane, ale te¿ stanowi±ce dowód twórczych mo¿liwo¶ci autorek i autorów. Lecz, niestety, proporcje siê zmieniaj± i coraz wiêcej w moich lekturach prac przeciêtnych, a nawet pojawiaj± siê wytwory ur±gaj±ce powadze tytu³u, jaki siê po ich obronie uzyskuje; tytu³u wszak ju¿, w odró¿nieniu od stopnia magistra, naukowego.

Gdy zastanawiam siê nad przyczynami tego stanu rzeczy, jedn± z najwa¿niejszych odnajdujê w swoi¶cie pojmowanej solidarno¶ci ¶rodowiskowej. Bo choæ przysz³o nam obecnie cieszyæ siê budow± Polski solidarnej, ostro przeciwstawionej Polsce liberalnej, to samo pojêcie solidaryzmu, czy po prostu solidarno¶ci, wymaga rozs±dnego namys³u. Jest spraw± do¶æ oczywist±, i¿ „zjechanie” doktoratu jest przede wszystkim „zjechaniem” promotora, co o tyle staje siê niewygodne, i¿ w koñcu nasze ¶rodowiska s± w istocie do¶æ niewielkie. „Wszyscy” siê tu znaj± – je¶li nie osobi¶cie, to w ka¿dym razie z lektur – i zbytnie krytykowanie innych poczytywane jest przede wszystkim za towarzyski nietakt. Tego siê po prostu nie robi, raczej przepycha siê kandydata na doktora przez procedury i macha rêk±. W koñcu ¿adne wielkie nieszczê¶cie siê nie dzieje. Ot, jeden doktor wiêcej, niech sobie w ¶wiat idzie i cieszy siê podwy¿k±.

Rzecz w tym, ¿e maszyna siê rozkrêca i zaczyna do pewnego stopnia ¿yæ w³asnym ¿yciem. Studia doktoranckie z ekskluzywnych staj± siê kolejnym i oczywistym etapem kszta³cenia powszechnego. Oto kolejne piêtro szko³y wy¿szej, podobnie jak szko³a ¶rednia jest prost± i oczywist± kontynuacj± podstawowej. Program tych studiów wbudowany zostaje w strukturê wy¿szej uczelni, same za¶ studia obrastaj± w kadrê, rz±dziæ siê zaczynaj± w³asnymi, coraz bardziej autonomicznymi prawami i, byæ mo¿e, doczekamy siê niebawem megauniwersytetów, co zreszt±, wobec wzrastaj±cej ¶redniej d³ugo¶ci ¿ycia ludzi na naszej planecie, wydaje siê jednym z bardziej interesuj±cych sposobów wype³niania owego ¿ycia sensown± tre¶ci±. I przyznam, ¿e taki projekt mo¿e wydaæ siê nie tylko interesuj±cy, ale te¿ spe³niaj±cy rodz±ce siê potrzeby spo³eczne. Mamy bowiem przed sob±, jak twierdz± niektórzy futurolodzy, problem wype³niania powiêkszaj±cej siê strefy czasu wolnego, ochrony sporej grupy ludzko¶ci przed stresuj±cym poczuciem nieprzydatno¶ci i marginalizacji. Rozwi±zanie tego problemu jest, jak powiadaj± owi badacze, jednym z bardziej dramatycznych wyzwañ przysz³o¶ci.

Bêdzie wiêc spory przyrost doktorów. Zrealizujemy te¿ zapewne kolejne oddolne postulaty, z których najbardziej pal±cym wydaje siê d±¿enie do likwidacji niepotrzebnego i blokuj±cego rozwój naukowej kariery stopnia doktora habilitowanego. Sprawa zrezygnowania z habilitacji powraca jak bumerang i powracaæ z pewno¶ci± bêdzie. Rzecz o tyle wa¿na, ¿e pracê habilitacyjn± pisze siê wszak ju¿ na w³asne konto, bez naukowej opieki promotora, a zatem kolokwium habilitacyjne, choæ bez w±tpienia stresuj±ce, nie jest uwik³ane w podobne zale¿no¶ci, co egzamin doktorski. Delikwenta mo¿na ostro przeczo³gaæ, choæ oczywi¶cie zawsze pozostaje otwart± kwestia oceny w ten sposób decyzji rady wydzia³u, która kandydata do kolokwium dopu¶ci³a. Ale tu rzecz ma ju¿ charakter mniej personalny ni¿ to siê dzieje w odniesieniu do doktorantów i ich promotorów. Póki co, wymóg uzyskania tytu³u doktora habilitowanego w drodze do profesury pe³ni u nas – bo na przyk³ad nie w Stanach Zjednoczonych, gdzie, o ile siê orientujê, tego rodzaju bariera nie istnieje – funkcjê o tyle istotn±, i¿ do pewnego przynajmniej stopnia pozwala utrzymaæ wysoki poziom profesjonalizmu. To pewnie te¿ padnie, bo dlaczego mia³oby nie pa¶æ. W koñcu wiadomo, ¿e je¶li co¶ mo¿e byæ gorsze, to gorsze z pewno¶ci± bêdzie.

Ale na tym nie koniec. Spotka³em niedawno kolegê profesora i, jak to w rozmowie, zwierzy³em mu siê z chêci ubiegania siê, po wypromowaniu mego doktoranta, o tytu³ profesora zwyczajnego. Machn±³ rêk±. „Daj sobie z tym spokój” – powiedzia³. „No dobrze” – odpar³em – „ale emerytura...”. Przerwa³ mi: „To zostanie zniesione, bêdzie jak w Ameryce, zobaczysz”. Pewnie zobaczê. Ale nie wiem, czy chcê. I mam nadziejê, ¿e nie dojdzie do likwidacji senatu w naszym parlamencie. Kto¶ musi jednak dbaæ o poziom stanowionego prawa.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje