Sformu³owanie o „zapyzia³ych uniwersytetach” (czytaj: polskich uczelniach), których nie da siê pchn±æ naprzód, „bo na przeszkodzie stan± skostnia³e i nastawione na obronê swych pozycji struktury akademickie”, pad³o z ust jednego z najbardziej znanych i wp³ywowych polskich polityków i zbulwersowa³o ¶rodowisko akademickie. Czy ta ocena ma uzasadnienie w faktach? Jakie rzeczywi¶cie s± dzi¶ polskie szko³y wy¿sze? Przestarza³e czy nowoczesne? Konserwatywne czy otwarte? A mo¿e po prostu zacofane i zapyzia³e?
Ka¿dy, kto choæ trochê ¶ledzi sprawy szkolnictwa wy¿szego, wie, ¿e od 1990 roku liczba studentów wzros³a 4,5-krotnie. Jest ich prawie 2 miliony, tyle co w dwukrotnie liczniejszych Niemczech. Liczba nauczycieli akademickich wzros³a w tym czasie o oko³o 20 procent. Wska¼nik scholaryzacji mamy jeden z wy¿szych w Europie. A zatem znacz±cy sukces. Tak, jednak okupiony spadkiem jako¶ci kszta³cenia i patologiami, jak choæby nieodpowiedzialna wieloetatowo¶æ. Jednocze¶nie to ¶rodowisko akademickie wypracowa³o podstawy funkcjonowania komisji akredytacyjnych, w których dzia³anie zaanga¿owanych by³o kilka tysiêcy osób, i wymusi³o powo³anie Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej. A teraz, poprzez wiele zapisów nowego „Prawa o szkolnictwie wy¿szym”, wymusza zmianê jako¶ci. Dzia³ania PKA - komisji pañstwowej, choæ skupiaj±cej przedstawicieli ¶rodowiska - która w gruncie rzeczy sama wypracowa³a zasady swojego funkcjonowania, s± jednymi z najdalej id±cych w Europie. To ¶rodowisko prowadzi od lat wiele dyskusji, jak choæby na temat standardów nauczania, i to ono - a nie na przyk³ad ministerstwo edukacji czy politycy - wypracowuje politykê edukacyjn± i upomina siê o zmiany. To uczelnie prowadz± wiele dzia³añ na rzecz otoczenia - na przyk³ad dyskusje i otwarte wyk³ady czy uniwersytety trzeciego wieku - oraz inicjuj± wiele dzia³añ chroni±cych dziedzictwo narodowe, na przyk³ad w³a¶nie uniwersytety, z w³asnych funduszy, opiekuj± siê spu¶cizn± paryskiej „Kultury”, podejmuj± inicjatywy skierowane do krajów za nasz± wschodni± granic±. To ¶rodowisko aktywnie w³±cza siê w Proces Boloñski i przekszta³ca polskie uczelnie.
Czy struktury akademickie s± skostnia³e i nastawione na obronê swych pozycji? Na pewno wiele w nich konserwatyzmu, jak w ka¿dej instytucji d³ugiego trwania. Ma te¿ miejsce - co nie mo¿e dziwiæ, bo nie ma grupy, która tego nie czyni - obrona w³asnych interesów, ale równocze¶nie jest wiele my¶lenia o przysz³o¶ci. A co do wzorów, to sposobu, w jaki obraduje i uzgadnia swoje stanowisko na przyk³ad konferencja rektorów uczelni akademickich - w której zasiadaj± rektorzy reprezentuj±cy ró¿ne interesy i ró¿ne opcje polityczne - z powodzeniem mogliby siê uczyæ politycy.
Czy to znaczy, ¿e ¶rodowisko akademickie zas³uguje wy³±cznie na pochwa³y? Tak dobrze, niestety, nie jest. ¦rodowiskowe status quo przegrywa czêsto z my¶leniem o powinno¶ciach, demokracja przybiera formy reprezentacji interesów grupowych, brak jest rygoryzmu co do naruszeñ zasad etycznych, w wielu dziedzinach i instytucjach struktura oparta jest na hierarchii, a nie zdolno¶ciach i pracowito¶ci - to tylko przyk³ady wad.
A zatem jakie s± polskie uniwersytety? Odpowied¼ nie jest prosta, ale na pewno nie zapyzia³e.