Życie akademickie


Przewaga tej metody nad poprzednią polega na tym, że indeks h nie jest przyjmowany arbitralnie. Jedną z głównych zalet tego wskaźnika jest szybkość jego obliczania, zajmuje to bowiem 30−60 sekund.

Na tropach jakości w nauce

Współczynnik h w naukach biomedycznych w Polsce
Andrzej Pilc

W krajach, gdzie liczba uczonych przekroczyła „masę krytyczną”, określanie kryteriów jakości badaczy nie jest konieczne. Rolę tę spełnia kompetentny i obiektywny system recenzencki, którego najlepszym przykładem są kraje anglojęzyczne. W wielu innych krajach, do których należy Polska, w poszczególnych dyscyplinach pracują nieliczne grupy badaczy czy nawet pojedynczy naukowcy. W swojej dziedzinie wszyscy dobrze się znają i często trudno tu o w pełni obiektywną ocenę pracy bez korzystania z udziału zagranicznych recenzentów. Określenie jakości pracy naukowej jest w kraju poważnym problemem, dlatego bardzo potrzebny jest dobry system oceny jakości publikacji i uczonych.

Komitet Badań Naukowych, a następnie Ministerstwo Nauki i Informatyzacji dostrzegły problem, wprowadzając parametryczny system oceny instytucji naukowych oparty na impact factor (IF) czasopism naukowych. Był to krok w dobrym kierunku. Trzeba też podkreślić, że kryteria klasyfikacji instytucji naukowych wprowadzone w roku 2005 (niestety, jak zwykle, ex post), wydają się znacznie lepsze niż poprzednie.

Znane kryteria

System oparty na ocenie IF, choć dobry do oceny instytucji, zupełnie się nie nadaje do oceny jakości pracy pojedynczych naukowców. Fizyk, prof. Andrzej Kajetan Wróblewski (patrz: „Zagadnienia Naukoznawstwa”, nr 151 (2)/2002, str. 7−29) jasno wykazał, że liczba cytowań osiąganych przez pojedynczą publikację nie zależy od IF czasopisma. O IF czasopisma naukowego decydują nie tak liczne, bardzo wysoko cytowane prace, które a posteriori są wysyłane właśnie do periodyków z wysokim już IF. Na przykład, pismo A, publikujące 100 prac w ciągu 2 lat, z których każda cytowana jest jeden raz, ma IF = 1; pismo B publikuje rocznie również 100 prac, z których 99 nie jest cytowane, a jedna praca cytowana jest 1000 razy, jego IF wyniesie 10. Publikacja w „Nature” wcale nie gwarantuje, że praca będzie wysoko cytowana. Praca w periodyku o wysokim IF jest w znacznej mierze miarą nowoczesności stosowanych w niej metod badawczych, jej tematyka jest często związana z aktualnie panującym trendem, niekoniecznie natomiast z oryginalnością zawartych w niej poglądów. Liczenie całkowitego IF wszystkich publikacji indywidualnego uczonego jest całkowitym nieporozumieniem. Niestety, przyjęło się ono w Polsce.

Innym kryterium oceny naukowca jest liczba publikacji, jednak jest ono najsłabsze, bo publikować można „byle co i byle gdzie”. W naukach ścisłych oraz biomedycznych jednym z najważniejszych kryteriów jakości publikacji jest liczba cytowań. Prace nowatorskie z reguły cytowane są często, wtórne i złe – rzadko lub wcale. Aby odnieść sukces w powyższych dyscyplinach nauki, trzeba publikować w międzynarodowych czasopismach anglojęzycznych. Między innymi dlatego indeksy cytowań nie są przydatne do nauk humanistycznych. Liczenie cytowań jest procesem czasochłonnym i dość skomplikowanym. Obiektywizm tego czynnika potrafi być zawodny, z tych choćby względów, że pojedyncza, wysoko cytowana publikacja (patrz: metoda oznaczania białka) może generować wiele cytowań, a wyjazd za granicę do dobrego ośrodka naukowego czasami skutkuje kilkoma publikacjami podwyższającymi znacznie indeks cytowań badacza.

Można też określać liczbę cytowań przypadających na jedną pracę, metoda ta jednak daje przewagę badaczom publikującym rzadko. Dość dobre kryterium to liczba publikacji, które przekroczyły pewien próg cytowań (prace „znaczące”), jednak liczba publikacji znaczących jest różna w poszczególnych dyscyplinach naukowych – 50 cytowań w biologii molekularnej to nie jest zbyt wiele, w dendrologii to wartość olbrzymia. W dodatku liczba progowa musi, niestety, być przyjmowana w sposób arbitralny.

Polski indeks h

Ostatnio amerykański fizyk J.E. Hirsch przedstawił w „Nature” (2005, 463, 900) oraz szerzej w „arXiv: physics” (0508025v4, 23 Aug 2005) indeks h, jako szczególnie przydatny do badania klasy naukowej badaczy w wielu różnych dyscyplinach nauki. Praca Hirscha była szerzej opisana w „Forum Akademickim” w artykule Pawła Misiaka (nr 9/2005, str. 57−59). Współczynnik h równy jest liczbie publikacji cytowanych co najmniej h razy. H = 20 oznacza, że 20. z kolei publikacja badacza, jeżeli uszeregowane były one w kolejności uzyskanych cytowań, cytowana była właśnie 20 razy. Przewaga tej metody nad poprzednią polega na tym, że indeks h nie jest przyjmowany arbitralnie. Jedną z głównych zalet tego wskaźnika jest szybkość jego obliczania, zajmuje to bowiem 30−60 sekund. Hirsch wylicza współczynnik h najwybitniejszych współczesnych fizyków czy biomedyków. Sugeruje, że może on świadczyć o klasie naukowej badacza, a nawet określa średnią współczynnika h noblistów, członków Amerykańskiej Akademii Nauk czy grup profesorów w USA.

W związku z tym postanowiłem przeanalizować dokonania polskich naukowców z dziedziny nauk biomedycznych pod kątem tego współczynnika. Współczynnik sprawdziłem w stosunku do wcześniej zidentyfikowanych, najczęściej cytowanych naukowców mających tytuł profesora czy doktora habilitowanego, bo tylko tych można znaleźć w „Informatorze Nauki Polskiej”. Dlatego analizy nie można uznać za kompletną (proszę o nadsyłanie sprostowań), jednak sądzę, że zestawienie obejmuje 90−95 procent naukowców z najwyższym współczynnikiem h.

Dla porównania podam, że indeks h najczęściej cytowanego chemika, prof. Jacka Klinowskiego (któremu bardzo dziękuję za dostarczenie wiadomości o tym współczynniku), wynosi 48. W przypadku najczęściej cytowanego biomedyka, którym jest prof. Ryszard Gryglewski, współczynnik h, mierzony w całym okresie jego pracy, wynosi 44.

W tym zestawieniu obliczono współczynnik h publikacji, które powstały w latach 1996−2005 (do października włącznie), a więc w okresie ostatnich dziesięciu lat, ten bowiem okres obejmuje jedyna, powszechnie dostępna w kraju baza „Science Citation Report” (za lata 1996−2005), umieszczona na serwerze „Zatoka” w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. Podkreślam, że współczynnik h, mierzony za cały okres aktywności naukowca, może być znacznie wyższy niż ten liczony za dziesięć lat.

Kryterium h > lub = 10 spełniło 91 badaczy. Najwyższe h, równe 27, ma prof. Andrzej Szczeklik, 26 – prof. Stanisław Konturek, a 24 – prof. Jan Potempa; 62 badaczy ma h od 10 do 14, 24 – od 15 do 19, a 5 – ponad 19. Najwięcej spośród nich (16) pracuje w Instytucie Farmakologii PAN w Krakowie, 14 zatrudnionych jest w Collegium Medicum UJ, 7 w Akademii Medycznej w Warszawie. Po 6 zatrudnionych jest w UJ, w Instytucie Biologii Medycznej PAN w Warszawie oraz w Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Czterech badaczy pracuje w Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie, 3 osoby w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oraz w Akademii Medycznej w Gdańsku i w Lublinie. W sumie w akademiach medycznych zatrudnione są 42 osoby, w PAN 36 osób, w instytutach resortowych 14 badaczy. Geograficznie: 34 osoby pochodzą z Krakowa, 28 z Warszawy, 9 z Łodzi, po 4 z Gdańska i Lublina, a 3 z Poznania.

Postanowiłem również sprawdzić, czy współczynnik h nadaje się do oceny instytucji naukowych. Porównanych zostało 5 jednostek PAN należących do Wydziału Nauk Medycznych, to jest: Instytut Farmakologii PAN w Krakowie, Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. Ludwika Hirszfelda PAN we Wrocławiu, Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN im. Mirosława Mossakowskiego w Warszawie, Centrum Biologii Medycznej PAN w Łodzi oraz Instytut Genetyki Człowieka w Poznaniu. Brano pod uwagę średnią liczbę h wszystkich samodzielnych pracowników nauki w nich zatrudnionych. Średnia Instytutu Genetyki Człowieka wynosiła 5,71, Centrum Biol. Med. – 6,5, IIiTD – 6,1, IMDiK – 5,6, natomiast IF PAN – 10,3. Wyniki 4 jednostek nie różnią się pod względem współczynnika h. Jedynie IF PAN ze średnią 10,3, w sposób statystycznie znamienny (P < 0,01) odbiegał w górę od przeciętnych wartości. Porównanie takie zajęło 60 minut, co znaczy, że jeden lub dwóch pracowników MNiI z łatwością jest w stanie sporządzić w ciągu roku taką analizę we wszystkich instytucjach naukowych w Polsce. Ciekawe, jak to porównanie przystaje do sporządzanej właśnie parametrycznej oceny instytucji naukowych?

Prof. dr hab. Andrzej Pilc, specjalista w zakresie nauk medycznych, jest pracownikiem Instytutu Farmakologii PAN i Collegium Medicum UJ w Krakowie.