Pytanie o jako¶æ szkolnictwa wy¿szego przybiera dwie zasadnicze formy. Czy dostajemy to, co wspólnie finansujemy? – oto apel o accountability, o rozliczenie siê ze sposobu wykorzystania ¶rodków publicznych na edukacjê, wiêksz± jawno¶æ i odpowiedzialno¶æ przed podatnikiem. Czy dostajê to, za co zap³aci³em? – w sektorze edukacji prywatnej chodzi o ochronê konsumenta, a co za tym idzie: o ocenê efektywno¶ci procesów rynkowych w produkcji wykszta³cenia.
Problem jako¶ci jest wspólny dla obu sektorów: jeden jest proces tworzenia, upowszechniania wiedzy i akumulacji kapita³u ludzkiego. Dlaczego odpowied¼ na pytanie, czy otrzymali¶my to, za co dostawca otrzyma³ zap³atê, nie jest oczywista? Wykszta³cenie to bardzo z³o¿ony pakiet dóbr i us³ug, którego konsumpcja rozci±gniêta jest na okres kilkuletni. Zawiera ró¿norodne sk³adniki, które mog± byæ dla przeciêtnego studenta poznawalne przed konsumpcj± (np. elementy infrastruktury szko³y), w trakcie konsumpcji (np. organizacja toku studiów), po konsumpcji (np. szanse na znalezienie zatrudnienia), wreszcie niepoznawalne ani w trakcie, ani po konsumpcji (np. korzy¶ci z zajêæ z filozofii w szkole zarz±dzania).
Pakiet edukacyjny cechuj±: nowo¶æ (przede wszystkim dla konsumenta), z³o¿ono¶æ, trudno¶æ mierzenia i monitorowania, trudno¶æ weryfikacji po¿±danych cech us³ugi, opó¼nienie w ocenie skuteczno¶ci zakupu w realizacji celów konsumenta b±d¼ w ogóle trudno¶æ rozpoznania przyczynowo¶ci (np. ³atwo¶æ b±d¼ trudno¶æ w „zdobyciu” zatrudnienia). W takiej sytuacji zawierane s± transakcje, przy których wiedza sprzedaj±cego jest znacznie wiêksza od wiedzy kupuj±cego. Jedn± z g³ównych tego konsekwencji jest niemo¿no¶æ oceny przez klienta jako¶ci dostarczanej us³ugi (wy/kszta³cenia). Rynki edukacyjne cechuje zawodno¶æ przejawiaj±ca siê w postaci selekcji negatywnej.
Mo¿na to zjawisko okre¶liæ mianem problemu zakalca – weryfikacja jako¶ci wytworu nastêpuje dopiero wtedy, kiedy jest ju¿, byæ mo¿e, za pó¼no. Selekcja negatywna sprowadza siê do wypychania dóbr dobrej jako¶ci z rynku (a w skrajnym przypadku tak¿e dóbr niskiej jako¶ci), tak ¿e rynek przestaje funkcjonowaæ. Fiasko dobrowolnych wymian jest spo³ecznie niepo¿±dane, gdy¿ obni¿a ³±czny dobrobyt. Zakup wykszta³cenia jako transakcjê cechuje niska czêstotliwo¶æ, jednorazowo¶æ; czas spêdzony w „z³ej” szkole jest tracony bezpowrotnie. Skoro kontakt kupuj±cego ze sprzedaj±cym jest w przewa¿aj±cej czê¶ci przypadków jednorazowy, bod¼ce do podwy¿szania jako¶ci przez dostawcê dóbr gorszej jako¶ci s± s³abe. Asymetria informacji charakteryzuj±ca rynek edukacyjny mo¿e byæ tak znaczna, ¿e nie mo¿na wykluczyæ w praktyce wyp³aty „frajerskiej” (w sensie teorii gier) dla konsumenta: oszukiwanie przez producenta, to jest dostarczanie niskiej jako¶ci produktu i ¿±danie wysokiej ceny trudno monitorowaæ.
Racjonaln± odpowiedzi± konsumenta na niebezpieczeñstwo selekcji negatywnej jest poszukiwanie informacji. Efektywno¶æ tej strategii zale¿y, ogólnie rzecz bior±c, od zakresu zmienno¶ci jako¶ci dobra (heterogeniczno¶æ) i od czêsto¶ci zakupów. Na potencjalny koszt asymetrii informacyjnej wp³ywa tak¿e percepcja pe³nego kosztu dobra/us³ugi, w tym imputowanego kosztu (straty, zmarnowania czasu i innych zasobów) spo¿ycia.
Przed ponurymi skutkami omówionej selekcji negatywnej broni± siê konsumenci (i producenci) na rozmaite sposoby, jak: ujawnianie informacji o jako¶ci produktu, udzielanie gwarancji, tworzenie ustawodawstwa chroni±cego konsumenta, ubezpieczanie siê, formalizacja opinii ekspertów, reklama, budowanie reputacji, standaryzacja i certyfikacja, akredytacja, franczyza itp.
Przedmiotem niniejszego artyku³u jest porównanie dwóch, spo¶ród kilku mo¿liwych, instytucjonalnych sposobów obrony przed nieefektywno¶ci± wyboru w obliczu istnienia ukrytych cech dostawcy, to znaczy rankingów prasowych oraz akredytacji. Motywem licznych publikacji i dokumentów oficjalnych jest teza, ¿e dostarczenie informacji i zapewnienie przejrzysto¶ci to kluczowe aspekty skutecznego i ekonomicznego (taniego) dzia³ania na rynku edukacyjnym. Omawiana problematyka kryje dwa odrêbne aspekty: oddzielenia „zakalca” od dobrego ciasta oraz podwy¿szenia jako¶ci samego produktu edukacyjnego. Sygnalizujê tu problem jako¶ci informacji o jako¶ci kszta³cenia.
Spo¶ród atrybutów produktu kszta³cenia wymieniê dwie jego cechy: z³o¿ono¶æ i niepewno¶æ co do poziomu jako¶ci. O z³o¿ono¶ci stanowi±: procesualny charakter, d³ugi czas trwania, wiele poziomów konsumpcji i produkcji (konsument jest g³ównym nak³adem), ró¿ny stopieñ zaanga¿owania cech osobowo¶ciowych konsumenta bêd±cych jednocze¶nie wytworem celowym lub przygodnym (intelektualne zdolno¶ci, motywacja, postawy, warto¶ci), wieloraka zawarto¶æ (wiele obszarów wiedzy). Niepewno¶æ co do poziomu jako¶ci jest pochodn± wspomnianych ukrytych charakterystyk poszczególnych sk³adników dobra. Konsumpcja kszta³cenia wi±¿e siê z zakupem „kota (lub kotów) w worku”, pogodzeniem siê z mo¿liwymi wadami w ramach akceptacji zakupu „z dobrodziejstwem inwentarza”.
Te cechy charakteryzuj±ce edukacjê os³abiaj± bod¼ce dostawców do utrzymywania poziomu jako¶ci i doskonalenia produktu. Ze spo³ecznie niekorzystnymi tendencjami borykaj± siê konsumenci na ró¿ne sposoby, w trybie indywidualnym lub zbiorowym. Jednym z najwa¿niejszych aspektów jest ponoszenie przez interesariuszy dodatkowych kosztów. Skuteczne zatem pokonanie zawodno¶ci mechanizmów edukacyjnych wi±¿e siê z oszczêdno¶ci± kosztów poszukiwania dóbr po¿±danej jako¶ci (search costs) oraz z wytworzeniem poziomu zaufania, który wystarcza do podjêcia decyzji o inwestowaniu zasobów indywidualnych (intelekt, czas, dochód) i zbiorowych oraz daj±cego gwarancje (czasowe) zatrudnienia producentom.
Podwy¿szanie kosztów poszukiwania oraz brak zaufania na rynku oznacza zawodno¶æ owych wtórnych mechanizmów, przyczyniaj±c siê do obni¿ania efektywno¶ci gospodarowania. Powstaje pytanie o zalety i wady poszczególnych mechanizmów. Ró¿ni± siê one wieloma wa¿nymi cechami: dostêpno¶ci±, stopniem szczegó³owo¶ci, podatno¶ci± na b³êdy i/lub manipulacjê (korupcjê), ³atwo¶ci± poddania kontroli spo³ecznej, w sumie: kosztami i korzy¶ciami.
Z³o¿ono¶æ i niepewno¶æ powoduj±, ¿e konsument/kandydat nie jest w stanie spenetrowaæ wszystkich zak±tków procesu kszta³cenia. G³ówn± zalet± i dodan± warto¶ci±, dziêki której na rankingi jest i bêdzie rós³ popyt, jest zmniejszenie z³o¿ono¶ci. Uproszczenie mo¿e nastêpowaæ na sposób prostacki – na przyk³ad jedno proste kryterium albo na sposób wyszukany – syntetyczne tabele (na wzór ligi pi³karskiej) daj± prosty i jasny ranking organizacji, uszeregowanie sporz±dzane wed³ug kilku odmiennych kryteriów daje bardziej szczegó³ow± listê, porównanie list w czasie i przestrzeni mo¿e pokazywaæ „dynamiczny” obraz zachowania rynkowego (edukacyjnego) poszczególnych szkó³.
Zalet± rankingów dla konsumentów dzia³aj±cych w warunkach ograniczeñ poznawczych (a tacy jeste¶my wszyscy) jest to, ¿e nie dostarczaj± bogatej informacji. Organizator rankingu (wydawca) po prostu takiej nie posiada, dzia³alno¶æ prowadz±ca do sporz±dzenia rankingu nie mo¿e byæ kosztowna. Sporz±dzaj±cy ranking, niezale¿nie od tego, czy s± „tylko” dziennikarzami, czy nie, nie studiowali w badanych szko³ach. Polegaj± na informacjach dostarczanych przez zainteresowane strony, to jest g³ównie same szko³y (wzrost nak³adów na gromadzenie i rozpowszechnienie informacji wzmacnia percepcjê, ¿e jest to w istocie dzia³anie marketingowe; da siê obroniæ pogl±d, ¿e wszyscy interesariusze s± poinformowani w niewystarczaj±cym stopniu – wyk³adowcy, dyrektorzy, dziekani, rektorzy; mamy do czynienia z ryzykiem pokusy).
Zaanga¿owany w sporz±dzanie rankingu wydawca (pracuj±cy dla zysku) nie jest w stanie zaw³aszczyæ wszystkich korzy¶ci z wykorzystania wyprodukowanej informacji, a zatem gromadzi ilo¶æ danych niezbêdn± do sprzeda¿y – w warunkach konkurencyjnych – czytelnikom, ale nie wiêcej.
Jednak¿e, obecno¶æ wymagaj±cych konsumentów i presja konkurencyjna innych pism popychaj± wydawców do wytwarzania bardziej ca³o¶ciowych pakietów danych. Sta³e wagi dla poszczególnych aspektów ocenianego pakietu mo¿na zast±piæ (on−line) ca³kowicie lub czê¶ciowo zmiennymi parametrami. Otrzymujemy w rezultacie listy rankingowe dostosowane do potrzeb odmiennych grup klientów lub nawet poszczególnych konsumentów. Wynikiem jest indywidualizacja poszukiwañ konsumenckich. Alternatywnie, ca³kowicie odrzucamy stosowanie explicité wag na rzecz „prostego” porównania oddzielnych atrybutów (jak og³aszane w prasie codziennej „rankingi” restauracji, czekolady, czy nagrywarek DVD).
Ze sporz±dzaniem rankingów zwi±zane s± istotne problemy metodologiczne. Bywaj± one w sposób mniej lub bardziej ci±g³y korygowane, ale zasygnalizujê dla porz±dku: wadliwe ¼ród³a danych (osoby/jednostki nie maj± wiedzy przypisywanej im przez sporz±dzaj±cych ranking), wadliwie skonstruowane próbki z populacji szkó³ i organizacji kszta³c±cych, kwantyfikacjê „z grubsza”, stosowanie „zastêpczych” wska¼ników lub wykorzystanie cech nie maj±cych wiele wspólnego z istot± ocenianego zjawiska edukacyjnego, w±tpliw± kompilacjê danych (np. stosowanie arbitralnych wag).
Rankingi maj± zarówno pozytywny, jak i negatywny wp³yw. Je¶li s± do¶æ elastyczne, to pozwalaj± na tanie gromadzenie informacji dostosowanej do ograniczeñ poznawczych potencjalnych konsumentów (mo¿na postawiæ hipotezê, ¿e zdolno¶ci poznawcze ujawnione na tym etapie dadz± niez³e przybli¿enie potencja³u intelektualnego czytelnika, który doszuka siê odpowiedniego poziomu jako¶ci szko³y. Libera³ powie, ¿e je¶li kto¶ nie spostrze¿e dobrej szko³y teraz, to prawdopodobnie nie zas³uguje na ni±).
Je¶li s± metodologicznie poprawne, generuj± prawid³owe (proefektywno¶ciowe) bod¼ce dla szeregowanych w ten sposób organizacji do: inwestowania w gromadzenie i upowszechnianie informacji, obserwowania konkurentów (wywiad strategiczny/konkurencyjny) i prowadzenia polityki jako¶ci, np. porównañ konkurencyjnych (benchmarking), zarz±dzania jako¶ci± (np. TQM).
Niekorzystne oddzia³ywania s± mniej widoczne, lecz do¶æ istotne. Rankingi daj± pogl±d na jako¶æ kszta³cenia, lecz do¶æ ogólnikowy i obarczony ogromnymi przybli¿eniami. Rankingi „na chybcika” mog± wywieraæ nieproporcjonalnie du¿y wp³yw na opiniê publiczn± w porównaniu z tymi, w których zastosowano bardziej wyszukane techniki. Uszeregowanie popularno¶ci pism wp³ywa na uszeregowanie popularno¶ci szkó³. Rankingi do¶æ ³atwo generuj± zniekszta³cone bod¼ce dla administratorów uniwersytetów, szkó³ i programów, prowadz±c do zachowañ strategicznych, na przyk³ad zmiany kierunków inwestowania (w celu uzyskania korzy¶ci p³yn±cych ze zmiany pozycji na li¶cie) lub, w sposób bardziej wulgarny, do manipulacji danymi. Ze wstydem nale¿y tak¿e przyznaæ, ¿e istnieje w Polsce nadspodziewanie rozpowszechniony pogl±d, i¿ rankingi (zapewne niektóre) s± sporz±dzane „na zamówienie”, „pod okre¶lonego klienta”. Niezale¿nie od prawdziwo¶ci tego stwierdzenia, instrumentalne traktowanie informacji oraz oczekiwanie nieuczciwo¶ci ze strony maj±cej byæ jedynie wzglêdnie wiarygodnym ¼ród³em danych, sugeruje wysoki poziom nieufno¶ci na rynku szkolnictwa wy¿szego.
W¶ród do¶æ naturalnych sposobów doskonalenia rankingów wymieñmy: podwy¿szenie jako¶ci danych pierwotnych, stosowanie poprawnych metod statystycznych i zwiêkszanie badanej populacji, w³±cznie z porównaniami miêdzynarodowymi. Druga tendencja wyra¿aj±ca intencje doskonalenia rankingów, to uczynienie ich bardziej z³o¿onymi. Oznacza³oby to przybli¿anie ich zakroju do akredytacji. S±dzê, ¿e jest to zbyteczne, pozbawia ranking jego przewag informacyjnych i rodzi – fa³szywe – przekonania i nadzieje.
Zmiany sposobów poda¿y mog± przynie¶æ konsumentom/interesariuszom zarówno korzy¶ci, jak i straty. Interaktywne (on−line) strony internetowe podwa¿aj± koncepcjê taniego, jednorazowego wydruku w prasie (podwy¿szaj± koszt i zmniejszaj± zasiêg cyrkulacji periodyku). Zmiany te podwa¿aj± te¿ koncepcjê oczekiwanego niecierpliwie (i z obaw±) dorocznego eventu (zmniejszaj± zainteresowanie i sprzeda¿ odpowiedniego numeru pisma), komplikuj± taktykê marketingow± dla szkó³ (efekt niejednolity), odpowiadaj± bardziej wymagaj±cym konsumentom (czas, dostêp do komputera, zdolno¶ci poznawcze).
Akredytacjê trudno odró¿niæ, od strony formalnej, od licencjonowania indywidualnego (czasem okre¶lanego jako credentialling) lub grupowego. Efektem tej procedury jest okre¶lenie, czy dana organizacja lub jej czê¶æ b±d¼ oddzielny program spe³nia warunki minimalne/progowe dla okre¶lonego kryterium jako¶ci. Wydaje siê, ¿e akredytacja dotyczy raczej kompetencji producenta do wykonywania okre¶lonych dzia³añ badawczych, pedagogicznych, doradczych, medycznych, ni¿ ich efektu koñcowego. Jest zatem odpowiednia dla us³ug. Bycie akredytowanym oznacza uzyskanie certyfikatu oznaczaj±cego spe³nienie okre¶lonych standardów lub ich przekroczenie. Akredytacjê uzyskuje siê (kupuje po koszcie krañcowym) od wyspecjalizowanej organizacji (np. pañstwowej, prywatnego konsorcjum lub cia³a sektoralnego).
Warto¶æ dodana akredytacji tkwi w obni¿eniu niepewno¶ci co do poziomu jako¶ci. Nie jest tak, ¿e akredytorzy i ich zespo³y wizytuj±ce maj± absolutne standardy jako¶ci. Pewien stopieñ tolerancji przy ocenie bardzo z³o¿onego produktu i procesu jest nieuchronny. W rezultacie kszta³tuje siê pewna równowaga ujawniaj±ca akceptowany poziom b³êdów, s³abo¶ci, luk, niekompetencji, wad ukrytych itp.
Powstaje wiêc rynek wtórny, stowarzyszony z pierwotnym rynkiem na us³ugi edukacyjne. Je¶li nie cechuje go zawodno¶æ, akredytorzy generuj± warto¶æ dodan±, poniewa¿ maj± zdolno¶æ (przynajmniej j± deklaruj±) odró¿niania „zakalca” od produktu warto¶ciowego przed realizacj± transakcji zakupu us³ugi edukacyjnej. Ale czy rynek na akredytorów jest pozbawiony wad tak istotnych na rynku pierwotnym? Kto akredytuje akredytora (itd.)? Czy certyfikacja wykonana przez akredytora jest wiarogodna? Jak przeciêtny konsument mo¿e odró¿niæ mo¿liwe podsegmenty akredytacji „dla kolegów” od pe³nowarto¶ciowego towaru? Poszczególni akredytorzy przechwyc± ró¿ne segmenty (ró¿nicowanie pionowe, „naturalny oligopol”), skutkiem dzia³añ konkurencyjnych (i antykonkurencyjnych) bêdzie podzielenie siê rynkiem geograficznym i „kierunkowym”. Jaki jest prawid³owy zakres dyscyplin/kierunków studiów do ogarniêcia przez jednego akredytora?
Akredytacja wydaje siê jednoczyæ korzy¶ci co najmniej trzech mechanizmów: selekcjê dostawców, samodobór, bardziej skuteczne poszukiwania konsumenckie; sygnalizacjê jako¶ci przez dostawców i powstanie po¶redniej reputacji oraz generowanie z³o¿onej informacji przez stronê trzeci±.
Akredytacja zawiera elementy dobra publicznego i quasipublicznego: sk³adnik normatywny, retorykê „etyczn±”, kolektywn± legitymizacjê nowej praktyki, redystrybucjê presti¿u. Ewolucyjne mechanizmy powinny „oczy¶ciæ” rynek. Je¶li to w³a¶nie dobre szko³y bêd± zagro¿one wypadniêciem z rynku, akredytacja ³agodz±ca selekcjê negatywn± podwy¿szy dobrobyt spo³eczny. W organizacjach miêdzynarodowych ró¿nicowanie pionowe akredytacji zdaje siê jednym z najwa¿niejszych mechanizmów podwy¿szania jako¶ci (mobilno¶æ studentów, transferowalno¶æ wyników, mo¿liwo¶ci realizacji partnerstwa itp.).
Akredytacja nie jest jednak wolna od napiêæ. Mo¿na siê zastanawiaæ, jaki jest prawid³owy („optymalny”) zakres ujawniania informacji o podlegaj±cej akredytacji organizacji? Czy jakie¶ znaczenie maj± tajemnica handlowa czy intelektualne prawa w³asno¶ci? Jak rozwik³aæ sprzeczno¶æ dobra prywatnego i publicznego?
Na przeszkodzie mog± staæ te¿ poznawcze ograniczenia konsumenta, na przyk³ad g³êboko¶æ inspekcji. Czy informacja bardziej ogólna, to znaczy ³atwiej i szybciej przekazywana, jest mniej czy bardziej przydatna konsumentowi? Czy nieuchronny jest paradoks wiedzy, polegaj±cy na tym, ¿e niezrozumia³a informacja jest najistotniejsza (np. rozró¿nianie poziomów wyk³adu z ekonomii na podstawie zastosowañ matematyki).
Nale¿a³oby zastanowiæ siê, czy dla poprawy jako¶ci (rozumianej jako dobro publiczne) uczestnictwo akredytowanego w procesie (na zasadzie peer review) ma dostarczaæ informacji akredytorowi, czy raczej ujawniaæ s³abo¶ci, których ujawnienia konsumentom, konkurentom, regulatorowi, ¶rodkom komunikowania masowego akredytowany raczej wola³by unikn±æ? A mo¿e otwarto¶æ, kolegialno¶æ, wspólny wysi³ek obu stron w ogóle stoj± w sprzeczno¶ci z wymogiem selekcji (dopuszczenia) przez „oceniaj±cego”?
Rozstrzygniêcia wymaga równie¿ problem popytu na akredytacjê. Czy jest on zwi±zany z g³êboko¶ci± inspekcji i (za)warto¶ci± zaleceñ oraz jako¶ci± poradnictwa (mimowolnego czasem) oferowanego przez zespó³ wizytuj±cy, czy raczej okre¶laj± go potrzeby marketingowe organizacji akredytowanej i akredytuj±cej?
Trzeba pamiêtaæ o tym, ¿e zapewnienie jako¶ci (os³abiaj±ce asymetriê informacyjn±) wymaga³oby natychmiastowego ujawnienia informacji i jej rozpowszechnienia. Poprawa jako¶ci wymaga z kolei dyskrecji i czasu na doskonalenie. Im bardziej akredytacja jest zestandaryzowana i oparta na formu³ach i wska¼nikach, tym ³atwiejsza i bezpieczniejsza jest publikacja podsumowañ czy nawet pe³nych raportów (a nie tylko samej decyzji). Im bardziej akredytacja jest zindywidualizowana, im wiêcej wysi³ku wk³adaj± w ni± szko³a i organizacja akredytuj±ca, im bardziej z³o¿ona interpretacja jest konieczna (m.in. dla usprawiedliwionego werdyktu), tym trudniej bêdzie konsumentom wyci±gn±æ wnioski i tym zapewne wiêksze bêdzie pole do nieporozumieñ (i nieefektywno¶ci) bêd±cych udzia³em interesariuszy.
Koszt wytwarzania i pozyskania informacji jest ró¿ny: odmienna mo¿e byæ te¿ cena pieniê¿na dla ró¿nych grup. Zmienny jest koszt wysi³ku poznawczego oczekiwanego od koñcowego konsumenta. Zapewne jest tak, ¿e korzystanie tylko z jednego ze wspomnianych mechanizmów nie jest w stanie zagregowaæ wszystkich relewantnych aspektów szkolnictwa wy¿szego, dostarczyæ jedynego zestawu kompletnej informacji i zadowoliæ wszystkich interesariuszy.