Je¶li kto¶ s±dzi, ¿e jedynymi z³ymi kibicami s± ³obuzy na stadionach, to siê myli. Od kilku lat z ciekawo¶ci± ¶ledzê, co siê dzieje w otwartych forach internetowych na dwóch wielkich portalach: gazeta.pl i onet.pl. Portale te maj± zwyczaj uruchamiania dora¼nych dyskusji o ¶wie¿o opublikowanych artyku³ach, a chêtnych do takich rozmów w sieci nie brakuje. Tam dopiero siê wyprawia! Uczestnicy forów, kibice rzeczywisto¶ci medialnej, zwani te¿ forumowiczami, s± jeszcze bardziej anonimowi ni¿ kibice pi³karscy, bo podpisuj± siê pseudonimami i nie wiadomo sk±d wysy³aj± swoje wypowiedzi. Tê tajemnicê znaj± tylko portale. Dziêki temu dyskutanci czuj± siê ca³kowicie bezpieczni i wydaje im siê, ¿e mog± powiedzieæ (napisaæ) wszystko, co im ¶lina na jêzyk przyniesie. Problem jednak polega na tym, ¿e mówi± tylko to, co chc±, a wiêc w³a¶nie nie wszystko. Zdejmuj± maskê jak pijak i wyrzucaj± z siebie wszystkie znane psychologii frustracje, g³êboko skrywane kompleksy.
Dyskusje maj± zawsze ten sam schemat. Niemal natychmiast po opublikowaniu tekstu pojawia siê w forum szybki a dobitny g³os przeciwko osobie lub sprawie, o której ten tekst traktuje. Nastêpnie do³±czaj± siê dwa, trzy o podobnym charakterze i autorzy czekaj±, a¿ wyst±pi kto¶ ze zdaniem odrêbnym. Je¶li do tego dojdzie, zaczyna siê prawdziwa nagonka na tê osobê, a je¶li nie, dyskusja siê urywa, bo nie ma medium, które mo¿na ³ajaæ.
Pojawienie siê medium jest sygna³em, ¿e czas na rze¼. Od tej chwili wszystkie chwyty s± dozwolone, z najpopularniejszym a grubiañskim argumentem osobistym i bezsensownymi uogólnieniami na czele. Gdyby Artur Schopenhauer ¿y³ i móg³ to obserwowaæ, mia³by znakomity materia³ dowodowy, ¿e jego erystyka, czyli teoria niepoprawnego dyskutowania, sprawdza siê w ca³ej rozci±g³o¶ci. Dyskutanci korzystaj± ze wszystkich trzydziestu o¶miu regu³, a charakterystyczne jest to, ¿e nader szybko odchodz± od tematu.
Okazuje siê, ¿e temat jest, jak w eksperymentach Paw³owa, tylko fizjologicznym bod¼cem do rozpoczêcia akcji. W rzeczywisto¶ci posty s± pisane z zupe³nie innego powodu. Autorzy wy¿ywaj± siê w nienawi¶ci, jednostronnym doktrynerstwie, dozowaniu k³amstwa, przeinaczaniu faktów, przekrêcaniu cytatów, popisywaniu siê wiedz± naprêdce i nieudolnie czerpan± z encyklopedii... Inteligencjê, je¶li j± maj±, zu¿ywaj± na atakowanie przeciwników. Zachowuj± siê jak ludzie dziwnym trafem zwolnieni z obowi±zku respektowania obyczajów i zasad moralnych, ale nie zapominaj± o eksponowaniu siebie i swojej m±dro¶ci. Bardzo pewni siebie.
Zauwa¿y³em, ¿e uczestnikami tych debat s± te same osoby pogrupowane w zale¿no¶ci od tematyki, s³owem ¿e wytworzy³y siê ekipy specjalistów. Poszczególnych dyskutantów mo¿na ³atwo rozpoznaæ po swoistej ortografii, indywidualnym doborze wyrazów i oryginalnej sk³adni, a nawet po dowcipie, do¶æ na ogó³ niewybrednym i adresowanym do rzekomej g³upoty adwersarzy. Jedni, tych jest najwiêcej, ¿arliwie zajmuj± siê krytyk± religii katolickiej i Boga ze szczególnym uwzglêdnieniem Watykanu, inni – gospodarki, polityki, sportu czy znanych postaci. Przewa¿aj± bezideowcy celuj±cy w o¶mieszaniu ¶wiatopogl±dów. Dosmaczaj± dyskusje pikantnymi z³o¶liwo¶ciami, formu³owanymi tak, ¿eby redaktor kontroluj±cy nie móg³ reagowaæ, a program obs³uguj±cy forum wy³apywaæ wulgaryzmów (wystarczy zmieniæ jedn± literê w wyrazie). Kiedy przekrocz± granice wyznaczone przez regulamin, portal usuwa wypowied¼, co staje siê pretekstem do kolejnej zmiany tematu i wywo³uje lawinê rytualnych protestów przeciwko cenzurze i ³amaniu zasad demokracji. Po kilku godzinach emocje wygasaj± i tak zwany w±tek siê koñczy. Do nastêpnego razu.
S³ysza³em zdanie, ¿e trzeba z tymi dyskusjami skoñczyæ, tak jak ze stadionow± ho³ot±, ale nikt nie potrafi uzasadniæ dlaczego. Mówi siê, ¿e „to szkodliwe!”. To nie wystarczy. My¶lê, ¿e istotnie przeciwko kibicom internetowym trudno znale¼æ powa¿ne argumenty. Miejsca, w których mog± swobodnie wyjawiaæ swoje my¶li, mo¿na traktowaæ jak Hyde Park, a wiêc jako lek na problemy psychologiczne ludzi, którzy wszystko, wszystkim i zawsze maj± za z³e. Fora te ujawniaj± rasizm, ksenofobiê, sk³onno¶æ do robienia przykro¶ci, ale s± pod jak± tak± kontrol±, a kibice tu ani nie bij±, ani nie niszcz±. Natomiast dostarczaj± informacji o tym, co mo¿na jeszcze wymy¶liæ, kiedy na dany temat wymy¶lono ju¿ wszystko.
Jednak w tych ci±gach g³upstw jest co¶ truj±cego, tym bardziej ¿e czytuj± je i przyswajaj± ludzie nierzadko pozbawieni krytycyzmu, niesamodzielni i podatni na teksty przesycone chorymi emocjami. Ucz± siê pokrêtnego jêzyka nieprawdy, smutnego spojrzenia na ¶wiat, wyci±gania opacznych wniosków z faktów. Daj± siê wci±gaæ w katastroficzne wizje i spiskowe teorie dziejów, nastroje agresji. Ci nie s± pod kontrol±. W ogóle nie wiadomo, kim s± i ilu ich jest, a podejrzewam, ¿e forumowicze w³a¶nie na tê widowniê licz±.
e−mail: pmuldner@mp.pl