Zajmuje siê Pan m³od± dziedzin± – cybernetyk± techniczn±, a w jej obrêbie badaniami, mo¿na powiedzieæ, awangardowymi. Czy ma Pan jednak jakie¶ tradycje w dziedzinie nauk ¶cis³ych?
– Rodzinnych nie mam. Mój ojciec ma doktorat, ale w zupe³nie innej specjalno¶ci. Oboje rodzice doceniali wiedzê matematyczn±. Pewnie dlatego w porê zorientowali siê, ¿e mam kiepsk± nauczycielkê matematyki, która stawia dobre stopnie, a ma³o wymaga i przenie¶li mnie do innej szko³y podstawowej. By³a tam bardzo wymagaj±ca matematyczka, która potrafi³a siê rozp³akaæ, gdy kto¶ nic nie umia³, no i nauczy³a nas. Chyba sze¶cioro lub siedmioro z naszej klasy ma doktoraty. Dwie moje kole¿anki skoñczy³y matematykê i maj± licz±cy siê dorobek. Potem, w szkole ¶redniej, ju¿ by³o wiadomo, w jakim kierunku pójdê.
Czy widzia³ Pan przed sob± szerokie pole, czy ju¿ wtedy jak±¶ wyra¼niejsz± ¶cie¿kê, konkretn± specjalno¶æ?
– Kiedy mia³em pi±tki i poczucie, ¿e jestem dobry, to pole przysz³ej pracy badawczej (ju¿ wiedzia³em, ¿e jej siê po¶wiêcê) wydawa³o siê szerokie. A to, ¿e jestem tu, gdzie jestem, wynik³o z pewnego... ¿yciowego kunktatorstwa. Mia³em ¶wiadomo¶æ, ¿e w matematyce trzeba byæ wybitnym albo zostaæ nauczycielem. Bardzo ceniê zawód nauczyciela matematyki, jednak wybra³em dziedzinê, która naonczas by³a blisko matematyki i dawa³a szansê na to, ¿e cz³owiek nie bêdzie siê nudzi³. Kompleksy z tamtych czasów leczê pisuj±c do czasopism matematycznych.
Wyboru Pan jednak nie ¿a³uje?
– Nie, jestem zadowolony, bo mogê zajmowaæ siê tym, co bardzo intensywnie siê rozwija, a jednocze¶nie mam kontakt z matematyk±.
Proszê przedstawiæ problematykê, któr± Pan siê zajmuje.
– Formalnie jestem profesorem automatyki (w dyscyplinie: automatyka i robotyka). Zerkam w stronê informatyki, bo nasz instytut tak¿e siê ni± zajmuje. No i jeszcze inne „okolice” mnie interesuj±. Automatyka jest dzisiaj klasyczn± dziedzin± – wroc³awska Katedra Automatyki i Telemechaniki, która wesz³a w sk³ad instytutu, by³a pierwsz± w Polsce. Jest to dziedzina bardzo zmatematyzowana, je¶li idzie o badania, a zarazem bardzo praktyczna. Automatykê mamy w samochodzie, w lodówce, w telewizorze. Pozwala nam dzisiaj na monitorowanie i sterowanie jakim¶ przebiegiem w wielu miejscach jednocze¶nie, na przyk³ad na polach wydobywczych gazu czy ropy albo w d³ugich procesach technologicznych.
Domy¶lam siê, ¿e zajmuje siê Pan matematycznymi zagadnieniami automatyki?
– Mo¿na tak to uj±æ. Zajmujê siê budow± modeli matematycznych rozmaitych procesów, planowaniem eksperymentów potrzebnych do uzyskiwania takich modeli. S± to kolejne piêtra abstrakcji – po to robimy model, ¿eby dobrze sterowaæ, po to planujemy eksperyment, ¿eby model by³ dobry...
Jako laika interesuje mnie, jak maj± siê do siebie eksperyment i model. Czy najpierw wymy¶la siê model matematyczny, potem weryfikuje go w do¶wiadczeniu, a z do¶wiadczenia te¿ co¶ wynika dla dalszego doskonalenia modelu?
– Ró¿ne s± drogi, ró¿ne podej¶cia. Czê¶æ modeli matematycznych powstaje w wyniku prób zastosowania znanych praw fizyki i chemii – takich jak prawo zachowania masy, energii – do sytuacji w konkretnych procesach, kiedy nie znamy istotnych w danym procesie wielko¶ci. Wtedy eksperyment s³u¿y mo¿liwie dok³adnej ocenie, na przyk³ad wspó³czynnika przewodnictwa ciep³a. Podej¶cie drugie polega na tym, ¿e zaczynamy od eksperymentu i jego wyniki próbujemy uj±æ w równania matematyczne, przybli¿aj±c siê stopniowo do powstania modelu ca³ego procesu.
Eksperymenty i kolejne fazy tworzenia modelu matematycznego to s± kroki przemienne?
– Najogólniej tak. Ich relacje interesowa³y mnie zw³aszcza na pocz±tku drogi naukowej. Pó¼niej rozszerzy³em zakres swoich prac nad modelami matematycznymi i zaj±³em siê czym¶ takim, jak przetwarzanie obrazu – mamy coraz ³atwiej dostêpne kamery, szybkie, dok³adne, wzglêdnie tanie, a nie bardzo potrafimy wykorzystaæ informacji, jakich one dostarczaj±. Jest to nowa sytuacja, gdy¿ do pewnego momentu informacji by³o za ma³o i ludzie pracowali nad tym, jak zwiêkszyæ mo¿liwo¶ci ich uzyskiwania. W klasycznej teorii sterowania chodzi³o o to, by z zawsze zbyt sk±pej informacji mo¿liwie du¿o wywnioskowaæ, a dzisiaj stanêli¶my przed odwrotn± trudno¶ci±: mamy narzêdzia dostarczaj±ce ogromne ilo¶ci informacji – pojedynczy obraz przekazany przez nowoczesn± kamerê zawiera milion pikseli (podstawowa jednostka informacji, mówi±c w uproszczeniu), a otrzymujemy 25-64 obrazy na sekundê. Proszê sobie wyobraziæ taki ogrom! Mamy komputery, które by³yby w stanie to przetworzyæ, ale nie umiemy sobie poradziæ ze sformu³owaniem algorytmu...
Zadania dla komputera?
– Tak jest. I to le¿y u podstaw mojego wniosku o subsydium. Kiedy siê nad nim zastanawia³em, uprzytomni³em sobie, ¿e na dobr± sprawê nie wiemy, co robiæ z nadmiarem informacji.
Rzeczywi¶cie jest nadmiar?
– Teraz tak i to stwarza nowe wyzwania. Nie umiemy, mówi±c najpro¶ciej, korzystaæ z tej informacji tak, jakby¶my chcieli. Mo¿emy na przyk³ad ustawiæ kamerê w drzwiach wej¶ciowych do gmachu politechniki i obserwowaæ wchodz±cych studentów. Teoretycznie jest mo¿liwe, ¿eby dowiedzieæ siê, który z nich ma akurat k³opoty domowe, rejestruj±c wyraz twarzy, postawê, tempo kroków. Nie umiemy jednak sformu³owaæ ogólniejszych wniosków, powiedzmy o statusie socjalnym naszych studentów. Kamera obserwuje bez przerwy i gromadzi informacje, a my nie potrafimy siê zdecydowaæ, pod jakim k±tem maj± byæ przetwarzane, które z nich s± nam naprawdê potrzebne.
Je¶li dobrze rozumiem, rozwój techniki doprowadzi³ do tego, ¿e prêdzej uzyskujemy informacje ni¿ jeste¶my w stanie z nich skorzystaæ. A czy ta luka siê powiêksza?
– Ona istnieje od kilkunastu lat, mimo wysi³ków zmierzaj±cych do znalezienia sposobów porz±dkowania i optymalizowania informacji. Pamiêtajmy te¿, ¿e wci±¿ ro¶nie szybko¶æ urz±dzeñ rejestruj±cych.
Pracuje Pan nad porz±dkowaniem?
– Zarysowa³em taki program badawczy. Jest on, moim zdaniem, fascynuj±cy, ale oczywi¶cie to nie jest zadanie dla jednej osoby ani nawet dla mojego zespo³u. Bêdê zadowolony, je¶li uda nam siê pokazaæ problemy, o których mówiê i cel, do którego powinni¶my d±¿yæ. Przypuszczalnie zreszt± ¶wiadomo¶æ tej nowej sytuacji i zwi±zanych z ni± wyzwañ istnieje w ró¿nych o¶rodkach. W nauce rzadko bywa siê prekursorem.
Proszê powiedzieæ, jak widzi Pan drogê do celu, bo nawet je¶li bêdzie d³uga, to ju¿ siê pewnie rysuje?
– Z moim zespo³em chcemy siê zaj±æ jednym ze ¼róde³ informacji, to jest kamerami przemys³owymi, panelami czujników, innymi urz±dzeniami sensorowymi. Byæ mo¿e siêgniemy do obrazów przekazywanych przez urz±dzenia biomedyczne. Ostatnio wzi±³em kawa³ek filmu pokazuj±cego pracê walcarki w hucie miedzi i próbowa³em co¶ z tego wywnioskowaæ. Jest to proces bardzo szybki –„kês” miedziany przesuwa siê kilka metrów na sekundê i mocno ¶wieci. Mo¿na, oczywi¶cie, nagraæ godziny filmów o tym, ale co z tego? Z punktu widzenia tego akurat procesu interesuj±ce s± wtrêty nieferromagnetyczne i tylko te informacje warto szybko wyekstrahowaæ. Potrzebny jest do tego model matematyczny, który pozwoli odpowiednio rozmie¶ciæ czujniki, ¿eby sygnalizowa³y pojawianie siê takich wtrêtów. Inny przyk³ad. Je¿eli chcemy ustawiæ kamerê tak, ¿eby sterowa³a automatycznym otwieraniem drzwi, to musimy ze wszystkich informacji o przechodz±cych ludziach wyekstrahowaæ te o ich liczbie, o tempie poruszania siê, a niepotrzebna nam jest na przyk³ad wiedza o ich p³ci albo rodzaju ubrania. Podam jeszcze przyk³ad klasyczny, podrêcznikowy. Satelita ¶ledzi poruszanie siê okrêtu (s± takie zdjêcia z lat 80. ubieg³ego wieku) po to, ¿eby kto¶ w sztabie marynarki wojennej wiedzia³, gdzie okrêt jest i czy do niego co¶ podp³ywa. Ca³a reszta zarejestrowanych na zdjêciu informacji – jak o¶wietlenie, uk³ad fal na powierzchni morza, chmury itp. – jest zbêdna. Nie umiemy szybko oddzieliæ tych istotnych od reszty. Radz± sobie z tym znakomicie... zwierzêta. Obserwujê kota s±siadów, który ¶pi sobie na schodkach do ogrodu. Gdy co¶ siê ruszy w pobli¿u, otwiera jedno oko i bardzo szybko – nie wiem, w jaki sposób – orientuje siê, czy to co¶ ciekawego, czy nie. Je¶li nie, ¶pi dalej, ale je¶li ruszy siê co¶, co mo¿e byæ mysz±, natychmiast mobilizuje ca³y organizm i rusza na ³ów.
Pañskie badania zmierzaj± do stworzenia modelu tego idea³u, jakim jest kocia czujno¶æ?
– Powiedzmy, ¿e tak, choæ my¶lê, ¿e ona jest niedo¶cigniona. Mówi±c dok³adniej, próbujemy tworzyæ takie modele matematyczne, takie programy do urz±dzeñ przetwarzaj±cych informacje, ¿eby przetwarza³y tylko te, o które nam chodzi, które w danej sytuacji s± potrzebne.
Czy w tym zakresie co¶ ju¿ istnieje?
– Owszem, teoria obrazu rozwija siê od lat siedemdziesi±tych i ró¿ne algorytmy, odnosz±ce siê do obrazów, mamy. Pracuj± roboty przemys³owe, które jednak maj± ograniczony zakres czynno¶ci, reaguj± na ograniczon±, wpisan± im w program, liczbê bod¼ców. Je¶li przed robotem znienacka pojawi siê choæby wspomniany kot, robot go nie rozpozna, bo czego¶ takiego siê nie spodziewa. Nie muszê t³umaczyæ, jakie znaczenie mo¿e to mieæ dla bezpieczeñstwa w zrobotyzowanej fabryce, gdyby w zasiêgu maszyny pojawi³ siê cz³owiek. Naturaln± decyzj± powinno byæ: „Zatrzymaj siê”. I w³a¶nie przetwarzanie decyzji jest najtrudniejszym problemem. Nad tym pracujemy, nie obiecuj±c rozwi±zañ praktycznych. Moim zdaniem, najwa¿niejsza w obecnym stanie badañ jest dobra teoria – spójna, ³adna matematycznie, do tego prosta i zrozumia³a dla ludzi...
Czy do takiej teorii daleko?
– S± pewne elementy, s±, jak wspomnia³em, ró¿ne algorytmy, jest teoria sterowania, „sprzêgu” dotychczas brak.
Nad „sprzêgiem” Pan pracuje?
– Mam poczucie, ¿e brakuje „kawa³ka” modelu czy modeli, który pozwoli³by korzystaæ z dotychczasowych, piêknych teorii w nowej sytuacji, kiedy trzeba przetwarzaæ o wiele wiêksz± ilo¶æ informacji. Tracimy szanse, jakie daj± nam narzêdzia dostarczaj±ce informacji.
Potrzebne jest jako¶ciowo inne ni¿ dot±d podej¶cie do ilo¶ci?
– Na to wygl±da. W tym miejscu chcia³bym z³o¿yæ uk³on w stronê Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Zwykle zg³aszaj±c siê do konkursu o jakie¶ ¶rodki, trzeba mówiæ: „Zrobiê to i to, rozwi±¿ê taki a taki problem, co w praktyce oznacza, ¿e zg³aszam pracê ju¿ wykonan±, a przynajmniej mocno zaawansowan±”. FNP zawierza ludziom, którzy co¶ tam ju¿ w ¿yciu zrobili i chc± szukaæ rzeczy czasami zupe³nie nowych, które wydaj± im siê wa¿ne, rozwi±zywaæ problemy, które ich interesuj±, nie wiedz±c, czy siê uda. Bardzo sobie ceniê to zaufanie.
Nawet laik wie, ¿e nauka to stawianie pytañ, których jest du¿o wiêcej ni¿ odpowiedzi.
– Sponsoruj±cy naukê zazwyczaj o tym zapominaj±. Proszê wzi±æ do rêki jedn±, drug± ksi±¿kê czy artyku³, a przeczyta pani: „Ta metoda jest znakomita, pozwala zawsze”... Prawie siê nie zdarza, ¿eby kto¶ napisa³: „T± metod± problemu rozwi±zaæ siê nie da”. Wobec tego kolejny milion pracowitych badaczy próbuje – zamiast siê dowiedzieæ, ¿e nie warto. Poniewa¿ wiêc Fundacja nie oczekuje obietnic, pozwalam sobie na postawienie pytania szeroko, mo¿e nadmiernie szeroko, z nadziej±, ¿e to przyniesie wiele pytañ „po drodze” i mo¿e na niektóre z nich uda siê znale¼æ odpowied¼.
Z ca³ej naszej rozmowy wynika, ¿e jest to pytanie o sposób radzenia sobie z nadmiarem informacji, jaki siê nagle pojawi³, dziêki nowym narzêdziom?
– Zw³aszcza o to, jak dostatecznie szybko przetwarzaæ pozyskiwane informacje w decyzje. Proszê pomy¶leæ o czym¶ takim: centrum gospodarcze pañstwa w³a¶ciwie mog³oby o nas wiedzieæ wszystko – ile zarobili¶my dzisiaj, ile wydali¶my, czy ka¿dy bezrobotny naprawdê jest bezrobotny, czy pracuje „na czarno” i pobiera zasi³ek, czy pojecha³ na „saksy”... Technicznie to (i wiele wiêcej) jest mo¿liwe, ale nie potrafimy – pomijam w tej chwili bariery prawne i psychologiczne – skoordynowaæ tych strumieni informacji, gromadzonych w ró¿nych miejscach: w bankach, kasach supermarketów, na policji, u celników, w urzêdach skarbowych. W efekcie ca³e to morze wiedzy o spo³eczeñstwie nie s³u¿y czemukolwiek. Na ¶wiecie rozwija siê intensywnie kierunek badañ i dzia³añ, który siê nazywa information fusion. Nasze badania mieszcz± siê na tym obszarze.
Co jest g³ówn± przeszkod±? Co sprawia, ¿e tych informacji nie potrafimy skoordynowaæ, wy³owiæ najistotniejszych i dostatecznie szybko przetwarzaæ?
– Brak owych, tylekroæ tu wymienionych, modeli matematycznych, algorytmów, które pozwala³yby porz±dkowaæ tê docieraj±c± bez przerwy lawinê informacji wedle ró¿nych potrzeb. Wyobra¼my sobie przeciêtn± gminê, w której jedni obywatele siê rodz±, inni umieraj±, powstaje ile¶ nowych firm, ile¶ upada, rejestruj± siê nowi bezrobotni, remontuje siê jak±¶ drogê, na innej robi± siê dziury itd., itd. Mo¿na stworzyæ obraz gminy, w którym znajd± siê wszystkie te informacje i wiele innych. Ale co z tego? Demografom potrzebne s± te o urodzinach i zgonach, urzêdnikom skarbowym o zap³aconych i niezap³aconych podatkach, s³u¿bom komunalnym o stanie jezdni... Jednym s³owem, naprawdê warto¶ciowa jest „informacja dedykowana”.
Modele matematyczne umo¿liwiaj± zapisanie dedykacji?
– Tak jest. Pozwalaj± wybraæ informacje istotne, nie redukuj±c obrazu tylko do nich, co by³oby ³atwe, ale zubo¿y³oby nasz± wiedzê. Model matematyczny, to jakby garderoba z ubraniami na przysz³e kszta³ty, jakich jeszcze nie znamy – przywo³ujê to za Stanis³awem Lemem. Te ubrania bywaj± czasami za obszerne, trzeba siê nauczyæ dopasowywaæ je do realnych sytuacji, ale mamy ten ¿elazny zapas ubrañ. Mnie interesuje korzystanie z garderoby. Mo¿e wykonam ma³y fragment wielkiego zadania, jakim jest znalezienie ubrania odpowiedniego do porz±dkowania lawiny...