W maju mia³o miejsce kilka wa¿nych wydarzeñ. Ukonstytuowa³a siê Krajowa Reprezentacja Doktorantów. Dotychczas ta do¶æ liczna, bo 30−tysiêczna grupa o do¶æ niejasnym statusie pomiêdzy pracownikiem naukowym a studentem, balansowa³a na krawêdzi ¿ycia akademickiego. Z jednej strony byli studentami, co wi±za³o siê z pewnymi przywilejami, z drugiej mieli obowi±zek prowadzenia zajêæ, za które zazwyczaj nie otrzymywali wynagrodzenia. Jako studentom przys³ugiwa³o im prawo do stypendiów, ale zwykle nie by³o na nie pieniêdzy. Jednak nie mieli swoich przedstawicieli w wa¿nych instytucjach akademickich – studenci maj± tak¿e samorz±d.
Zmieni³a to nowa ustawa o szkolnictwie wy¿szym, wprowadzaj±c przedstawicieli doktorantów do Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego. Teraz sami doktoranci zjednoczyli siê, wy³aniaj±c swoj± reprezentacjê. Trzeba przypomnieæ, ¿e doktoranci to niezwykle twórcza grupa: s± m³odzi, nie maj± jeszcze do¶wiadczenia, ale za to bardzo wiele zapa³u oraz ¶wie¿e, otwarte i twórcze umys³y. Wiele wa¿nych odkryæ naukowych zosta³o opublikowanych w doktoratach w³a¶nie. Takim przyk³adem jest sposób przedstawienia dynamiki w postaci stanów kwantowych przez prof. Andrzeja Jamio³kowskiego w 1972 r. Propozycja z jego doktoratu zyska³a uznanie po niemal trzydziestu latach, gdy w polu zainteresowañ badaczy pojawi³a siê problematyka informacji kwantowej.
Doktoranci to ¶wie¿a krew nauki. Trzeba o nich dbaæ. Ciekawe, czy wprowadzenie trójstopniowo¶ci kszta³cenia nie strywializuje tego stopnia i nie obni¿y poziomu doktoratów. Niektórzy uwa¿aj±, ¿e to dopiero nast±pi, inni twierdz±, ¿e ju¿ obserwuj± takie zjawisko.
Mamy znów nowe ministerstwa. Edukacja zosta³a od³±czona od szkolnictwa wy¿szego i nauki. Byæ mo¿e to, ¿e sprawy uczelni i instytutów mo¿na bêdzie za³atwiæ w jednym budynku, u³atwi ¿ycie uczonym. W ka¿dym razie to znacznie rozs±dniejsze ni¿ ³±czenie edukacji i sportu. Sadzê, ¿e sport w ogóle nie wymaga ministerstwa. To nie jest dziedzina, nad któr± pañstwo musia³oby sprawowaæ jak±¶ szczególn± pieczê, kierowaæ jej rozwojem czy j± finansowaæ. Co innego kultura fizyczna m³odzie¿y. Tê jednak postawiono na g³owie – wprowadzono obowi±zkowo wiele godzin zajêæ, natomiast nie zapewniono zaplecza materialnego w postaci choæby sal gimnastycznych czy krytych p³ywalni.
Tymczasem szko³y wy¿sze borykaj± siê z problemem tworzenia statutów, zgodnych z nowym prawem o szkolnictwie wy¿szym. Czas siê koñczy, senaty uczelni g³osuj±.
Piotr Kieraciñski