W chorym systemie finansowania nauki w Polsce, w którym prawie 70 procent bud¿etu przeznaczonego na naukê jest wydatkowanych na podtrzymanie dzia³alno¶ci statutowej (DS) jednostek naukowych, musz± istnieæ jasne kryteria podzia³u tych pieniêdzy. Musi istnieæ system promuj±cy dobre zespo³y badawcze, kosztem tych zespo³ów, które jedynie pozoruj± pracê naukow±. Pamiêtajmy jednak o tym, ¿e utrzymanie takich proporcji wydatków bud¿etu na naukê (70 proc. DS, 20 proc. system grantowy – w tym projekty w³asne, zamawiane itp. – i czasami ok. 10 proc. na inwestycje aparaturowe oraz budowlane) jest czym¶ z³ym. Czym¶, co nie pozwoli³o w ci±gu ostatnich 15 lat zreformowaæ nauki w Polsce, wyj¶æ ze struktur narzuconych przez okres, w którym nie byli¶my wolnym krajem. W systemach anglosaskich proporcje s± inne. Wiêkszo¶æ funduszy na naukê rozdzielana jest tam w ramach konkursów projektów badawczych ocenianych na zasadzie peer review, a instytucje naukowe utrzymuj± siê z kosztów po¶rednich projektów badawczych. Placówce naukowej op³aca siê wtedy zatrudniaæ najlepszych z najlepszych, którzy s± w stanie wygrywaæ konkursy.
Dlaczego tej sytuacji nie potrafili¶my zmieniæ? Niestety, nie zrobili¶my tego z dwóch zasadniczych przyczyn: 1. politycy, niezale¿nie od opcji partyjnych, lubi± i chc± osobi¶cie rozdawaæ pieni±dze; 2. odziedziczona struktura nauki polskiej, z czasów „tak zwanych minionych”, pe³na jest nadal pseudonaukowców, którzy jak ognia boj± siê jakichkolwiek konkursów, rankingów oraz porównañ, które obna¿y³yby ich s³abo¶æ.
Tak wiêc poprzednio wprowadzona przez KBN ocena parametryczna by³a jedynie protez± pozwalaj±c± w tylko nielicznych zespo³ach KBN na bardziej racjonalny, choæ daleki od doskona³o¶ci, rozdzia³ dotacji na dzia³alno¶æ statutow±. Niestety, w wielu innych zespo³ach (opanowanych nadal przez ¶rodowiska, które za wszelk± cenê broni³y siê przed zmianami) ocena parametryczna i, co za tym idzie, prze³o¿enie jej wyników na poziom dotacji by³y czasami czym¶, delikatnie mówi±c, g³êboko niew³a¶ciwym. Przez ca³e lata ocena parametryczna krytykowana by³a prawie przez wszystkich. Przez tych, co pracuj± naukowo, ¿e jest za s³abo ró¿nicuj±ca i przez tych, co nie pracuj± naukowo, ¿e stanowi ich zagro¿enie. Ze sporu ¶rodowiska skorzysta³a administracja ministerstwa, zrêcznie manipuluj±c nastrojami ¶rodowiska. Spowodowano likwidacjê KBN i centralizacjê w³adzy w rêku ministra, w stopniu niespotykanym w ¿adnym kraju UE.
Nawet w zespo³ach, w których starano siê wprowadziæ ocenê parametryczn± zauwa¿ano jej g³ówne mankamenty systemowe:
Na powy¿sze mankamenty systemowe na³o¿y³y siê inne b³êdy, takie jak: podawanie niew³a¶ciwej liczby pracowników naukowych zaanga¿owanych w badania (parametr N, chyba najpilniej strze¿ony przez kierowników jednostek), zbyt pojemna definicja „monografii” czy „wdro¿enia”, a tak¿e ignorowanie „przez przypadek” zasady jednoznacznej afiliacji autora publikacji naukowej.
Umiejêtnie szermuj±c krytycznymi uwagami na temat oceny parametrycznej, administracja Ministerstwa Nauki i Informatyzacji, chc±c uzyskaæ w³adzê absolutn± nad 70 procentami bud¿etu MNiI, przygotowa³a pierwszy projekt rozporz±dzenia dotycz±cego kryteriów i trybu przyznawania i rozliczania ¶rodków finansowych na naukê, w ogóle nieuwzglêdniaj±cego oceny parametrycznej, jako metody podzia³u dotacji statutowej pomiêdzy jednostkami naukowymi. Po d³ugich bojach i przepychankach utworzony zosta³ jednak zespó³ roboczy (w sk³adzie: J. Brzeziñski, J.K. Fr±ckowiak, K. Kurzyd³owski, K. Szubski, M. ¯ylicz – jako przewodnicz±cy), który mia³ opracowaæ nowe, bardziej rygorystyczne i przejrzyste zasady oceny parametrycznej. W nastêpnej kadencji prace tego zespo³u by³y prowadzone pod kierownictwem prof. M. Karoñskiego.
W wyniku dzia³alno¶ci zespo³ów roboczych, 14 kwietnia 2004 KBN podj±³ uchwa³ê, zgodnie z któr± nowa ocena parametryczna mia³a zagwarantowaæ:
• stabilno¶æ systemu ocen przy jednoczesnym ograniczeniu oceny punktowej do najlepszych osi±gniêæ naukowych/naukowo−wdro¿eniowych;
• taki sposób liczenia efektywno¶ci sumarycznej ocenianych jednostek, aby uwzglêdniæ: 1) specyfikê zadañ, jakie okre¶lone grupy jednostek powinny spe³niaæ oraz 2) oczekiwania organów za³o¿ycielskich.
Nastêpny projekt rozporz±dzenia, opracowany przez ministerstwo, zawiera³ czê¶æ naszych postulatów, ale niestety tak¿e rozwi±zania, które by³y niezgodne z nasz± wizj±. Po likwidacji KBN i wej¶ciu w ¿ycie nowej ustawy projekt rozporz±dzenia by³ opiniowany przez Komitet Polityki Naukowej i Naukowo−Technicznej Rady Nauki, którego by³em cz³onkiem i osob± referuj±c± te zagadnienia. 21 kwietnia 2005 komitet przyj±³ opiniê, w której m.in. czytamy: Niestety opiniowane Rozporz±dzenie (...) nie spe³nia pierwotnego postulatu ¶rodowiska naukowego..., czyli postulatu dotycz±cego stabilno¶ci systemu ocen przy jednoczesnym ograniczeniu oceny punktowej do najlepszych osi±gniêæ naukowych/naukowo−wdro¿eniowych.
Nastêpnie komitet z³o¿y³ 21 szczegó³owych propozycji poprawek (9 stron maszynopisu). Ministerstwo uwzglêdni³o tylko kilka i w rezultacie powsta³ dokument niespójny i posiadaj±cy wiele wad. Najwiêksz± wad± jest centralizacja systemu, wspólna lista punktacji czasopism do wszystkich dyscyplin, wspólne – w zwi±zku z tym bardzo mgliste – zasady i definicje poszczególnych rodzajów publikacji, oparcie rankingu na efektywno¶ci, a nie kolejno¶ci w rankingach itp. Ta ostatnia uwaga doprowadza znowu do porównywania punktów za osi±gniêcia w poszczególnych kategoriach. Moim zdaniem, nie da siê wypracowaæ wspólnych zasad, list, definicji np. pomiêdzy naukami humanistycznymi i biologi± molekularn±, naukami podstawowymi a technicznymi, nastawionymi na wdro¿enia. Te sprawy trzeba pozostawiæ zespo³om merytorycznym oceniaj±cym poszczególne dziedziny lub grupy dziedzin.
Przy wszystkich swoich wadach i u³omno¶ciach przeprowadzana obecnie ocena parametryczna posiada pewien pozytywny wymiar. W dziedzinach nauki, w których publikowanie w czasopismach o zasiêgu miêdzynarodowym by³o ewenementem, obecny system jest znacz±cym podwy¿szeniem poprzeczki. Niestety sta³o siê to kosztem dziedzin od lat pracuj±cych w miêdzynarodowych standardach, dla których obecny system jest zbyt ma³o ró¿nicuj±cy. No có¿, na tym polega kompromis. Wprowadzenie jednak zasady przedstawiania tylko najwa¿niejszych osi±gniêæ proporcjonalnie do liczby N, do pewnego stopnia niweluje sp³aszczenie punktacji. Dlatego trzeba dbaæ o to, aby w nastêpnych rozwi±zaniach nie zrezygnowaæ z tej zasady. Liczba osi±gniêæ wskazywana na jednego statystycznego pracownika naukowego powinna byæ ma³a, ale nie tak ma³a, ¿eby najlepsze jednostki nie mog³y wskazaæ wszystkich swoich prac z najwy¿szej pó³ki.
My¶lê, ¿e przeprowadzana obecnie parametryzacja dostarczy nam wiadomo¶ci o tym, czy istnieje w Polsce jednostka, która przez ograniczenie liczby wskazanych osi±gniêæ do 2N nie mog³a przedstawiæ publikacji posiadaj±cych najwy¿sz± punktacjê (tzn. publikacji za 24 punkty). Osobi¶cie w to w±tpiê. Pozytywnym elementem zwrotnym w rozporz±dzeniu jest tak¿e wyznaczenie jasnego sposobu naliczania dotacji statutowej, zale¿nej od efektywno¶ci naukowej jednostki i aktywno¶ci jednostki w pozyskiwaniu innych ¶rodków na naukê.
Jak powinna wygl±daæ przysz³a, przeprowadzana za cztery lata, ocena parametryczna? Jakie zmiany s± niezbêdne w dotychczasowych uregulowaniach prawnych?
Moim zdaniem powinno siê wprowadziæ nastêpuj±ce zmiany:
• zmniejszyæ liczbê dokonañ, za które uzyskuje siê punkty. Jestem przeciwny punktowaniu doktoratów, habilitacji, tytu³ów profesorskich, nagród, uprawnieñ, liczby uzyskanych grantów itp. Osi±gniêcia te uzyskuje siê dziêki publikacjom naukowym, monografiom, patentom czy wdro¿eniom, które brane s± ju¿ pod uwagê w ocenie parametrycznej. Obecna sytuacja tylko zaciemnia obraz, gdy¿ niektóre dokonania liczone s± czasami podwójnie, a nawet potrójnie. A co wa¿niejsze, mo¿e ona doprowadziæ do „produkcji” stopni naukowych na podstawie miernych prac, których jednostka nie mo¿e zaliczyæ do swoich najwa¿niejszych osi±gniêæ naukowych/naukowo−wdro¿eniowych;
• zwiêkszyæ zakres punktowy pomiêdzy najlepsz± (np. 50 pkt.) i najgorsz± publikacj± (np. 1 pkt). Postulaty niektórych ¶rodowisk, aby punktacjê oprzeæ bezpo¶rednio na bezwzglêdnej liczbie wspó³czynnika przebicia danego czasopisma, uwa¿am za nieporozumienie. Trudno jest porównywaæ IF najlepszego czasopisma w biologii molekularnej (ok. 40) z przesz³o 10−krotnie mniejsz± si³± przebicia najlepszego czasopisma, na przyk³ad z zakresu ekologii;
• nie konstruowaæ jednej listy czasopism, lecz trzy listy: nauk humanistycznych i spo³ecznych, drug± – nauk o ¿yciu i nauk ¶cis³ych, trzeci± – nauk in¿ynierskich. Dalsze zró¿nicowanie list by³oby b³êdem, gdy¿ w Polsce istniej± ca³e dziedziny czy dyscypliny nauki, które nadal nie chc± przyj±æ do wiadomo¶ci, ¿e nauka jest miêdzynarodowa, a jako¶æ uprawianej nauki jest oceniana przez standardy miêdzynarodowe, w tym system peer review;
• po dokonaniu symulacji, na podstawie danych uzyskanych w czasie obecnej oceny parametrycznej, d±¿yæ do obni¿enia liczby osi±gniêæ wskazanych przez jednostkê przypadaj±c± na jednego statystycznego pracownika naukowego. Obecnie jest to liczba 2. Na pewno nie powiêksza³bym tej liczby;
• takie sprawy, jak ranking czasopism, definicje wdro¿eñ, monografii, zasady ich punktacji oraz struktura grup jednorodnych, powinny byæ ustalane trzy lata przed ocen± parametryczn±, na poziomie zespo³u lub grupy zespo³ów merytorycznych maj±cych dokonaæ oceny;
• zmieniæ tak¿e zasady liczenia punktów od prac wieloautorskich. Je¶li liczba autorów z ocenianej jednostki jest mniejsza od 50 proc. albo pierwszym autorem nie jest osoba pochodz±ca z ocenianej jednostki, to jednostka uzyskuje nieznacznie mniej punktów, np. 75 proc. punktów przewidzianych w rankingu czasopism. Jest to propozycja prof. J. Weinera. To rozwi±zanie kompromisowe pomiêdzy obecnie obowi±zuj±cym systemem a liczeniem prac wieloautorskich z maksymaln± liczb± punktów. Kompromis taki jest niezbêdny, aby jednostce nie op³aca³o siê fikcyjnie zatrudniaæ pracowników naukowych przynosz±cych w prezencie publikacje. Z drugiej za¶ strony, jednostkom nie powinno siê op³acaæ dawaæ do wykazu artykulików pojedynczych autorów zamieszczonych na przyk³ad w „Chroñmy Przyrodê Ojczyst±” czy innych „Przegl±dach Mleczarskich” w porównaniu z wa¿nymi wspó³autorskimi pracami opublikowanymi w bardzo dobrych czasopismach miêdzynarodowych. Szkodliwo¶æ b³êdu z powodu zawy¿enia punktacji w przypadku manipulowania wspó³autorami jest mniejsza ni¿ szkodliwo¶æ sygna³u, ¿e nie warto wspó³pracowaæ.
Podsumowuj±c, pamiêtajmy o tym, ¿e ocena parametryczna jest jedynie pewnym, niedoskona³ym zreszt±, narzêdziem porównywania jako¶ci pracy poszczególnych instytucji naukowych i stosujemy j± wy³±cznie po to, aby przydzieliæ danej jednostce dotacjê statutow±. Je¿eli zmienimy system finansowania nauki w Polsce, tak aby wiêkszo¶æ pieniêdzy przypada³a na projekty badawcze, a jednostka utrzymywa³a siê z kosztów po¶rednich projektów badawczych, to ocena parametryczna przestanie byæ potrzebna.